<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>KHRoN'z blog &#187; wave</title>
	<atom:link href="http://blog.khron.net/tag/wave/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://blog.khron.net</link>
	<description>o wszystkim i o niczym</description>
	<lastBuildDate>Tue, 31 Jan 2012 17:50:39 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Naręczny ekologiczny zegarek atomowy</title>
		<link>http://blog.khron.net/2011/01/29/nareczny_zegarek_atomowy/</link>
		<comments>http://blog.khron.net/2011/01/29/nareczny_zegarek_atomowy/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 28 Jan 2011 23:37:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>KHRoN</dc:creator>
				<category><![CDATA[Notki]]></category>
		<category><![CDATA[Różne]]></category>
		<category><![CDATA[Sprzęt]]></category>
		<category><![CDATA[bateria]]></category>
		<category><![CDATA[casio]]></category>
		<category><![CDATA[ceptor]]></category>
		<category><![CDATA[oceanus]]></category>
		<category><![CDATA[radiowy]]></category>
		<category><![CDATA[solar]]></category>
		<category><![CDATA[słoneczna]]></category>
		<category><![CDATA[tough]]></category>
		<category><![CDATA[wave]]></category>
		<category><![CDATA[zegarek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.khron.net/?p=1041</guid>
		<description><![CDATA[<p>Przy okazji dyskusji o zegarkach przypomniałem sobie, że miałem napisać jak po paru miesiącach sprawuje się mój naręczny miernik zmarnowanego mijającego czasu&#8230; choć w zasadzie to minęło już dwa lata.</p> <p>Zegarek kupiłem sobie bo okazało się że spoglądanie na komórkę żeby sprawdzić która jest godzina nie zawsze jest wygodne, a czasem jest po prostu &#8211; [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Przy okazji dyskusji o zegarkach przypomniałem sobie, że miałem napisać jak po paru miesiącach sprawuje się mój naręczny miernik <del datetime="2011-01-28T22:04:12+00:00">zmarnowanego</del> mijającego czasu&#8230; choć w zasadzie to minęło już dwa lata.</p>
<p>Zegarek kupiłem sobie bo okazało się że spoglądanie na komórkę żeby sprawdzić która jest godzina nie zawsze jest wygodne, a czasem jest po prostu &#8211; z takiego czy innego powodu &#8211; niemożliwe.</p>
<p>Na bazie ówczesnej dyskusji poczyniłem kilka założeń co do cech zegarka:</p>
<ul>
<li>musi być estetyczny, klasyczny</li>
<li>musi udawać że jest analogowy, żadnych wyświetlaczy lcd</li>
<li>nie chcę mechanicznego, musi być dokładny</li>
<li>żeby działał przez jakiś czas, bo na pewno zapomnę o baterii</li>
<li>musi być wodoodporny, żeby go nie załatwić myjąc ręce czy w czasie deszczu</li>
</ul>
<p>Zrezygnowałem nawet z &#8220;obowiązkowego&#8221; podświetlenia (nie planuję sprawdzać czasu w całkowitych ciemnościach) i budzika (do tego nawet komórka nadaje się idealnie, jak nie to jakiś Palm czy cokolwiek).</p>
<p>Dość ciężko było znaleźć taki zegarek (jeszcze w przyzwoitej cenie, w nieprzyzwoitej i mechaniczny by się znalazł)&#8230; ale udało się.</p>
<p>Wyczaiłem na allegro zegarek Casio Oceanus OCW-130 (na dekielku 4317) w dobrej cenie, pewnie jakaś resztka magazynowa z niemiec.<span id="more-1041"></span></p>
<p><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2011/01/KRX_1861_blog.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1042" title="Casio Oceanus OCW-130" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2011/01/KRX_1861_blog.jpg" alt="" width="450" height="299" /></a></p>
<p>Na zdjęciu z moim wodoszczelnym, zabytkowym &#8211; wygrzebanym z szuflady &#8211; zegarkiem z obowiązkowym podświetleniem i budzikiem. Kiedyś to było coś&#8230; :)</p>
<p>Sam w sobie może wzbudzać mieszane uczucia &#8211; to już pozostawiam ocenie każdemu z osobna. Jakby mi się nie podobał, to bym go nie kupił w pierwszej kolejności. Choć mnie jako gadżeciarza poza samym wyglądem interesowało coś innego.</p>
<p>Po pierwsze wygląda jak klasyczny analog (mimo że dość masywny), czyli jest dobrze, nie noszę zegarka który wygląda jak szkaradek &#8220;godzący w powagę nosiciela&#8221;. Po drugie jest dokładny i bezobsługowy, czyli sam o siebie zadba&#8230; nie jestem osobą, która traktuje zegarek jak coś więcej niż &#8220;miernik czasu&#8221; (zwłaszcza że mój nieszczególnie się jako &#8220;naręczna biżuteria&#8221; nadaje ;) ), któremu należało by poświęcać sporo&#8230; czasu.</p>
<p>Co prawda wygląda (biała tarcza) jakby miał mieć podświetlenie, ale nie ma. Nawet zegarmistrz, u którego byłem żeby zmniejszyć bransoletę, zastanawiał się jak to zrobić żeby zaczął świecić&#8230; ma jedynie fosforyzujące wskazówki i cyfry godzin. Nie świeci to może tak dobrze jak słynne <a href="http://www.seikowatches.com/support/faq/lumibrite.html" target="_blank">LumiBrite</a> Seiko, ale i tak świeci nieźle i widać coś nawet po paru godzinach, nawet po naświetleniu typu &#8220;leżał sobie a w pokoju było zaświecone światło&#8221; (nie mówiąc już o wystawieniu na bezpośrednie słońce, kiedy świeci jak szalony)&#8230;</p>
<p>&#8230; ok, fajnie by było, gdyby miał &#8220;niegasnące&#8221; <a href="http://www.traserh3watches.com/en/h3_technology/" target="_blank">podświetlenie trytowe</a>.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Wave Ceptor</strong></p>
<p>Jedną z rzeczy, na których mi zależało, była dokładność. Nie stać mnie na certyfikowany chronometr za pięciocyfrową kwotę, ani nie kręci mnie przestawianie zegarka co tydzień bo się spieszy bądź spóźnia o X sekund na dobę/tydzień/miesiąc (ani tym bardziej regulowanie chodu &#8211; samodzielne czy u zegarmistrza). Nie mówiąc już o zmianie czasu zimowy/letni, rozleniwiłem się bo komputer i komórka przestawiają się same.</p>
<p>A tak zegarek codziennie o 2 w nocy (bądź w dowolnym momencie na życzenie) synchronizuje się z zegarem atomowym (<a href="http://en.wikipedia.org/wiki/DCF77" target="_blank">DCF77</a>, antenka znajduje się pod tarczą zegarka), więc zawsze jest dokładny i przestawia się również przy okazji zmiany czasu zimowy/letni.</p>
<p><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2011/01/mapka.png"><img class="aligncenter size-full wp-image-1056" title="Zasięg europejskich nadajników" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2011/01/mapka.png" alt="" width="348" height="147" /></a></p>
<p>Przed kupnem byłem sceptyczny co do tego, czy to w ogóle w Polsce zadziała. Okazało się że nie ma problemu &#8211; działało na Podkarpaciu, w Krakowie, w Warszawie, na Śląsku a nawet nad morzem. Czasem oczywiście bywa że znajdujemy się w miejscu gdzie fale radiowe nie docierają (grube ściany, gęsta zabudowa), ale wtedy wystarczy położyć zegarek w oknie. W miejscach gdzie normalnie przebywam kładę zegarek na szafce przy łóżku i nie mam żadnego problemu z codzienną (conocną właściwie) synchronizacją czasu.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Tough Solar</strong></p>
<p>Druga rzecz to zasilanie. Mechaniczne zegarki mogą być automatami &#8211; nakręcają się same podczas ruchów nadgarstka. Można więc zapomnieć o codziennym ręcznym nakręcaniu. Mój działa trochę inaczej &#8211; jest jak roślinka &#8211; do życia wymaga słońca. Pod całą powierzchnią tarczy ma baterię słoneczną. Mogę więc zapomnieć o co-iluś-letniej wymianie baterii.</p>
<p>6 minut słońca dziennie, albo kilka godzin światła sztucznego. Zastanawiałem się czy w którymś momencie nie przestanie mi po prostu działać &#8211; zwłaszcza w zimie, i czy będę w ogóle wcześniej wiedział ze się rozładowuje&#8230; okazało się że będę wiedział, ale nie będzie to problemem.</p>
<p>Sam akumulatorek &#8211; podobno &#8211; wystarcza na 4 miesiące pracy zegarka. Nigdy nie przejmowałem się specjalnie ładowaniem baterii, typu chodzeniem z podwiniętym rękawem czy coś. Ot jedyne co robiłem to odwracałem rękę w kierunku słońca jeśli akurat miałem okazję i odkładałem zegarek tak, żeby łapał jakiekolwiek oświetlenie w pomieszczeniu (nie chowałem go do zamkniętej szafki czy szuflady, ani nie odkładałem tarczą w dół).</p>
<p>Dwie zimy już minęły odkąd mam ten zegarek, nigdy mi się nie rozładował. Ba, nigdy nawet poziom baterii nie spadł na &#8220;niski&#8221;. Skąd to wiem? Zegarek ma ciekawie rozwiązany wskaźnik poziomu naładowania akumulatorka &#8211; kiedy zmienia się na &#8220;niski&#8221;, wskazówka sekundowa zaczyna przeskakiwać co dwie sekundy. Nigdy czegoś takiego nie widziałem, ale <a href="http://ftp.casio.co.jp/pub/world_manual/wat/en/qw4317.pdf" target="_blank">doczytałem się w instrukcji</a>.</p>
<p>W ogóle ciekawostka. Zegarek ma tryb oszczędzania energii &#8211; w nocy, pomiędzy zdaje się 23 a 6 rano (60 minut po tym jak w ciemności bateria słoneczna przestaje działać) wskazówka sekundowa ustawia się na godzinie 12. Wskazówki minutowa i godzinna działają normalnie.</p>
<p>Wskazówka sekundowa zacznie się poruszać ponownie po 6 rano, albo jeśli oświetli się tarczę zegarka światłem dostatecznie mocnym, żeby zareagowała bateria słoneczna (w praktyce wystarczyło że włączę podświetlenie iPhone&#8217;a). W &#8220;bardziej wybajerowanych&#8221; modelach z serii Oceanus wygląda to trochę ciekawiej &#8211; kiedy wszystkie ruchome elementy się zatrzymują w pozycji wyjściowej (poza wskazówkami minutową i godzinną).</p>
<p>Nie ma również problemu jeśli całkowicie zapomnieć o zegarku i schować go do szuflady. Po 6 dniach wyłączy się całkowicie (poza elektroniką odliczającą czas), dzięki czemu nawet nie ładowana, bateria nie rozładuje się zbyt szybko.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Wady?</strong></p>
<p>Zegarek ma niestety swoje wady.</p>
<p>Szkiełko okazało się mniej masywne niż nawet szkiełko iPhone&#8217;a&#8230; ale znowu ajfonem nie wymachuję na lewo i prawo przy każdej okazji. Szkiełko wciąż jest znacznie bardziej masywne niż &#8220;typowe&#8221; szkiełko zegarkowe (notka: wiem że są osoby, dla których zupełnie typowe i normalne w zegarkach są szkiełka szafirowe). W tym momencie ma jedno dziabnięcie (centralnie na środku więc i tak nie widać) oraz parę maleńkich rysek.</p>
<p>Standardowa bransoleta mogła by mieć regulację&#8230; a jeśli nie regulację, to przynajmniej mały zatrzask wydłużający ją o centymetr &#8211; idealne na lato. Zapięcie (sam mechanizm) jest już dość luźne, ale nigdy samo się nie otworzyło więc nie jest źle.</p>
<p>Poza tym &#8211; w praktyce &#8211; okazało się że dobrze by było mieć budzik w zegarku (nawet dla dosłownie jednej czy dwóch niespodziewanych okazji)&#8230; no ale miał być klasyczny i nieprzebajerowany, więc nie ma. Ale jak już jesteśmy przy rzeczach które są potrzebne przy wyjątkowych okazjach &#8211; mógłby jeszcze pokazywać dzień tygodnia&#8230;</p>
<p>Jako iż jest to stary model, posiada on możliwość synchronizacji jedynie z nadajnikami europejskimi (w niemczech i wielkiej brytanii) oraz pozwala na ustawienie jedynie trzech stref czasowych: +0, +1 i +2. Nowe Oceanusy (i chyba wszystkie nowe zegarki Wave Ceptor) nie mają takiego ograniczenia. Oczywiście poza europą zegarek wciąż działa poprawnie, jedynie nie synchronizuje się automatycznie bo nie ma z czym&#8230;</p>
<p>Wreszcie przez to że synchronizuje się z zegarem atomowym, kalendarz (długość miesięcy, lata przestępne etc.) będzie działał poprawnie tylko przez kilkadziesiąt lat (do 2099)&#8230; ale chyba nie mam powodu martwić się tym na zapas :)</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Koniec końców&#8230;</strong></p>
<p>&#8230; jestem zadowolony bo mogę sprawdzić sobie czas bez grzebania za komórką. A przy tym nie muszę się zegarkiem zajmować. Nawet szkiełko jest w nadspodziewanie dobrym stanie, mimo że zaliczyło już parę uderzeń. W tym ze dwa takie, które zniszczyły by normalne szkiełko lub plastik.</p>
<p>A teraz oddaję głos wszystkim miłośnikom Samurajów, Vostoków i podobnych, którzy patrzą na mnie z niesmakiem i pogardą ;)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.khron.net/2011/01/29/nareczny_zegarek_atomowy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>lossyWAV, lossyFLAC</title>
		<link>http://blog.khron.net/2008/05/18/lossywav_lossyflac/</link>
		<comments>http://blog.khron.net/2008/05/18/lossywav_lossyflac/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 17 May 2008 22:31:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>KHRoN</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kompresja]]></category>
		<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[flac]]></category>
		<category><![CDATA[lossyflac]]></category>
		<category><![CDATA[lossywav]]></category>
		<category><![CDATA[lossywave]]></category>
		<category><![CDATA[wav]]></category>
		<category><![CDATA[wave]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.khron.net/?p=542</guid>
		<description><![CDATA[<p>Niedawno dowiedziałem się o interesującym programie, służącym do wstępnej obróbki dźwięku przed kompresją bezstratną &#8211; lossyWAV. Obróbka ta jest oczywiście stratna.</p> <p>Brzmi to może nieciekawie (&#8220;stratna kompresja bezstratna&#8221;), ale zasada jego działania i idea powstania jest co najmniej&#8230; ciekawa.</p> <p>Po pierwsze, program ten zaokrągla najmniej znaczący bit tak, by zmniejszyć dynamikę dźwięku i wprowadzić szum [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Niedawno dowiedziałem się o interesującym programie, służącym do wstępnej obróbki dźwięku przed kompresją bezstratną &#8211; lossyWAV. Obróbka ta jest oczywiście stratna.</p>
<p>Brzmi to może nieciekawie (&#8220;stratna kompresja bezstratna&#8221;), ale zasada jego działania i idea powstania jest co najmniej&#8230; ciekawa.</p>
<p><span id="more-542"></span>Po pierwsze, program ten zaokrągla najmniej znaczący bit tak, by zmniejszyć dynamikę dźwięku i wprowadzić szum ALE szum ten znajduje się poniżej poziomu słyszalności lub poniżej istniejącego poziomu szumu &#8211; wprowadzony szum jest więc niesłyszalny i nie pogarsza jakości dźwięku.</p>
<p>Po drugie, plik lossyWAV kompresowany jest przy pomocy jednego z istniejących kodeków bezstratnych: FLAC, TAK, WavPack czy Lossless WMA. lossyWAVE nie jest kompatybilne z formatem ALAC.</p>
<p>&#8230; a teraz najważniejsze pytanie &#8211; po co w ogóle to wszystko?</p>
<p>Przede wszystkim spreparowane tak pliki lepiej bądź znacznie lepiej się kompresują. Przykładowo plik FLAC ~800kbps (L5), kompresuje się do lossyFLAC ~400-500kbps (Q5). Kompresja jest więc &#8220;nawet dwukrotna&#8221;.</p>
<p>A jaki jest tego sens?</p>
<p>Sens jest taki, że przy przepływności niewiele większej niż MP3 320kbps, otrzymujemy właściwie bezstratny plik FLAC. Powstały w wyniku wstępnej obróbki szum jest i tak poniżej poziomu słyszalności, a jakość takiego pliku lossyFLAC jest znacznie wyższa niż pliku MP3 320kbps (który i tak zawiera &#8220;szum powstały w wyniku kompresji&#8221;, jednak szum ten nie zawsze znajduje się poniżej poziomu słyszalności).</p>
<p>A najlepszą (i najgorszą) informacją jest to, że pliki lossyFLAC (oraz lossyTAK, lossyWV czy lossy &#8220;Lossles WMA&#8221;) są w pełni kompatybilne z istniejącymi dekoderami/odtwarzaczami (co w sumie jest oczywiste, ponieważ sam enkoder się nie zmienia, ale piszę to w razie gdyby ktoś miał wątpliwości).</p>
<p>Więc z jednej strony pozwala to na dalsze wykorzystanie pojemności odtwarzacza, z drugiej strony wprowadza niebezpieczeństwo że &#8220;pliki bezstratne są są nie-do-końca-bezstratne&#8221;. Zwłaszcza dla osób, które nie zawsze mają pliki FLAC z własnych kolekcji płyt CD-Audio&#8230;</p>
<p>Na razie nie istnieje program pozwalający &#8220;wykryć&#8221; takie pliki wśród istniejących już plików FLAC. Co oznacza że niedługo może zacząć się szał na &#8220;pliki FLAC mające wysoki bitrate&#8221; (ponieważ bitrate jest na chwilę obecną jedynym sposobem na rozróżnienie tych plików)&#8230; a może wręcz odwrotnie?</p>
<p>A jak to wygląda w praktyce?</p>
<p>Pliki WAVE, powstałe np. po zripowaniu z CD-Audio, można &#8220;przepuścić&#8221; przez lossyWAV a następnie samodzielnie skompresować do formatu FLAC. Można również skorzystać z gotowego enkodera lossyFLAC (który właśnie powstaje). Zaś poziomów &#8220;redukcji bitów&#8221; jest 10 (od Q10 &#8211; najwyższa jakość, do Q1 &#8211; najniższa jakość).</p>
<p>Samo zaokrąglanie bitów zaś nie jest oczywiście procesem automatycznym ani przypadkowym. Każdy blok składający się z 512 próbek dźwięku przetwarzany jest niezależnie. Algorytm ocenia, czy oraz jaki sposób (biorąc pod uwagę zadaną przez użytkownika jakość), da się zaokrąglić LSB w danym bloku.</p>
<p>Interesujące?</p>
<p>Cóż&#8230; na powszechne użycie należy pewnie trochę zaczekać (albo już to przegapiliśmy ;) ) &#8211; projekt znajduje się obecnie w fazie 1.0.0b. Link do pliku:</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://www.hydrogenaudio.org/forums/index.php?act=ST&amp;f=32&amp;t=63225" target="_blank"><strong>lossyWAV 1.0.0b</strong></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.khron.net/2008/05/18/lossywav_lossyflac/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

