<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>KHRoN'z blog &#187; review</title>
	<atom:link href="http://blog.khron.net/tag/review/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://blog.khron.net</link>
	<description>o wszystkim i o niczym</description>
	<lastBuildDate>Tue, 31 Jan 2012 17:50:39 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Kindle &#8211; recenzja (kwartał później)</title>
		<link>http://blog.khron.net/2011/11/21/kindle_recenzja_po_kwartale/</link>
		<comments>http://blog.khron.net/2011/11/21/kindle_recenzja_po_kwartale/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 21 Nov 2011 21:59:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>KHRoN</dc:creator>
				<category><![CDATA[Czytanie]]></category>
		<category><![CDATA[Różne]]></category>
		<category><![CDATA[Sprzęt]]></category>
		<category><![CDATA[kindle]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.khron.net/?p=1320</guid>
		<description><![CDATA[<p>Jakiś czas temu napisałem <a href="http://blog.khron.net/2011/08/10/kindle_recenzja/" target="_blank">recenzję Kindle</a> (mam Kindle 3G, znane obecnie jako Kindle Keyboard 3G). Dość szczegółowo opisałem sam czytnik, ale &#8211; może z powodu wygórowanych oczekiwań i początkowych problemów z baterią &#8211; nie byłem zeń przesadnie zadowolony.</p> <p>Teraz &#8211; po ponad kwartale od kupna &#8211; muszę powiedzieć że jestem zeń bardzo zadowolony. Nawet wracając [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jakiś czas temu napisałem <a href="http://blog.khron.net/2011/08/10/kindle_recenzja/" target="_blank">recenzję Kindle</a> (mam Kindle 3G, znane obecnie jako Kindle Keyboard 3G). Dość szczegółowo opisałem sam czytnik, ale &#8211; może z powodu wygórowanych oczekiwań i początkowych problemów z baterią &#8211; nie byłem zeń przesadnie zadowolony.</p>
<p>Teraz &#8211; po ponad kwartale od kupna &#8211; muszę powiedzieć że jestem zeń bardzo zadowolony. Nawet wracając do moich trzech największych zarzutów wobec Kindle, okazało się że nie jest tak źle. Ba, jest jest dobrze.<span id="more-1320"></span></p>
<p style="text-align: center;"><strong>Bateria</strong></p>
<p>Na początku najbardziej uwierała mnie bateria. A konkretnie to, jak bardzo była przereklamowana. Kindle powinien działać dwa miesiące z wyłączonym WiFi/3G i dwa tygodnie z włączonym. Mój działał dwa tygodnie z wyłączonym&#8230;</p>
<p>&#8230; okazało się że problem był dwojaki.</p>
<p>Po pierwsze problemem była świeża &#8220;nieuformowana&#8221; bateria. Zbyt entuzjastycznie zabrałem się za czytanie, zapominając o tym, że baterię trzeba na początku ze dwa razy naładować i rozładować do momentu, kiedy pojawia się komunikat &#8220;bateria prawie rozładowana&#8221;. I jeśli chcemy oceniać żywotność baterii, to dopiero wtedy (oczywiście wcześniej można normalnie używać urządzenie, ale biorąc poprawkę na to, że bateria nie działa jeszcze tak dobrze, jak będzie po drugim czy trzecim ładowaniu).</p>
<p>Dodatkowo trafiłem na dość słynny problem z &#8220;ładowaniem Kindle oryginalną ładowarką od iPhone&#8217;a&#8221; &#8211; że niby nie chce się ładować bo ładowarka ma złe parametry i takie tam. Bo okazuje się że Kindle faktycznie ma tajemnicze problemy z ładowaniem, ale nie tylko z ładowarki iPhone&#8217;a &#8211; także prosto z komputera. Dioda ładowania się świeci (a potem nawet zmienia na &#8220;naładowano&#8221;) ale sam czytnik nie ładuje baterii &#8211; przykładowo po ładowaniu przez całą noc wyłącza się w ciągu paru minut od odpięcia od ładowarki. Nie wiem czym jest to spowodowane, ani jakie jest wyjaśnienie, ale wiem jak temu zaradzić.</p>
<p>Trzykrotnie zauważyłem, że Kindle nie ładował się wtedy, kiedy podłączyłem go do ładowarki bądź komputera kiedy był włączony, a następnie sam przeszedł w stan uśpienia.</p>
<p>Rozwiązanie? W moim przypadku wystarczyło podłączyć czytnik do ładowania, a następnie przesunąć suwak aby go ręcznie wprowadzić w tryb uśpienia (jeśli już był uśpiony to wybudzić go po podłączeniu a następnie ponownie uśpić). Przyznaję że jest to dziwne i mam świadomość że brzmi to jak voodoo, ale powyższy sposób działa&#8230; nie miałem już więcej problemów z ładowarką od iPhone&#8217;a&#8230;</p>
<p>Po drugie &#8211; wracając do baterii jako takiej &#8211; problem wynikał właśnie z mojego entuzjazmu. Raz że załadowałem Kindle&#8217;a wszystkim co nawinęło mi się pod rękę (więc musiał to po nocach indeksować, co dość znacząco zżera baterię), a dwa że okazało się iż jestem kompletnie niestatystycznym czytelnikiem.</p>
<p>Okazało się iż reklama Kindle&#8217;a, mówiąca o dwóch miesiącach bez ładowania, jest policzona dla &#8220;statystycznego czytelnika&#8221; czyli maksymalnie 30 minut czytania dziennie (co &#8211; ponoć &#8211; daje jakieś 100 stron).</p>
<p>Noo&#8230; to ja, czując się jak dziecko kiedy tato zapisał mnie do biblioteki, czytałem nawet sześć godzin dziennie&#8230; do tego raczej szybciej niż te 3 strony na minutę. Co oznacza że &#8211; w przeliczeniu &#8211; żywotność baterii się mniej-więcej zgadza a problemem było moje chorobliwe czytelnictwo ;)</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Przyciski do przerzucania stron i włącznik</strong></p>
<p>Moim drugim problemem była pozorna filigranowość przycisków do przerzucania stron. Cóż&#8230; po kwartale okazało się, iż co prawda nie są już idealnie spasowane z resztą obudowy &#8211; są lekko &#8220;wciśnięte&#8221; &#8211; to jednak nie oznacza to że są kiepskie. Wręcz przeciwnie. Dopiero teraz czuć jak są mechanicznie wytrzymałe i dostosowane do jednak częstego klikania. A to że nie są już idealnie spasowane z obudową to &#8211; przynajmniej dla mnie &#8211; jedynie detal.</p>
<p>Kolejną niepokojącą mnie od strony mechanicznej rzeczą, był włącznik. Na początku nie miałem z nim problemów, ale w pewnym momencie był ni to zaklejony, ni to zablokowany &#8211; był dość znaczny problem żeby go przesunąć, potem nie chciał sam wrócić do początkowej pozycji&#8230; ale w pewnym momencie mu to przeszło. Tak po prostu samo z siebie. I nie mam już z nim problemów, więc uznaję to za zwykły przypadek.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Przelgądarka i Wikipedia</strong></p>
<p>Nie ukrywam że bardzo liczyłem na przeglądarkę w Kindle, głównie z uwagi na &#8220;przenośny czytnik Wikipedii&#8221;. Okazało się że przeglądarka w Kindle &#8211; najoględniej rzecz ujmując &#8211; jest jaka jest. Jest zbyt dobra, żeby nie dało się jej w ogóle używać, ale jest przy tym zbyt kiepska, żeby używać jej na co dzień do czegoś więcej niż okazyjnego/wieczornego czytania na spokojnie Wikipedii (bo przeglądanie artykułu wraz z linkami, które wpadną nam w oko, Kindle jest po prostu zbyt powolne i zbyt niewygodne pod względem nawigacji)&#8230; innymi słowy w awaryjnych sytuacjach czy po prostu okazyjnie niczego więcej nie trzeba. Ale do intensywnego przeglądania internetu na codzień się zwyczajnie nie nadaje&#8230;</p>
<p>&#8230; co nie oznacza, że przeglądarka i 3G są bezużyteczne.</p>
<p>Bo nie są.</p>
<p>Po pierwsze Kindle Keyboard 3G to jedyne Kindle posiadające &#8220;darmowy internet na całym świecie&#8221; &#8211; nowe Kindle Classic w ogóle nie ma wersji z 3G, zaś Kindle Touch 3G ma darmowy dostęp do internetu ograniczony jedynie do zakupów w sklepie Amazon i przeglądania Wikipedii.</p>
<p>Po drugie przy pomocy przeglądarki można przesyłać sobie za darmo książki czy artykuły na czytnik, z pominięciem maila Amazonu oraz komputera. Wystarczy kliknąć w przeglądarce na link prowadzący do pliku TXT czy MOBI, a zostaniemy zapytani czy chcemy go pobrać. Odpowiadając &#8220;tak&#8221;, taki plik będzie po chwili dostępny w menu czytnika.</p>
<p>A skąd wziąć takie pliki? Przykładowo z własnego FTP czy z instapaper. Można tamże kilknąć &#8220;pobierz artykuły jako plik dla Kindle&#8221; i pobrać wszystko, co oznaczyliśmy &#8220;do czytania na później&#8221;, prosto na Kindle i zupełnie za darmo.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Interface i inne uwagi</strong></p>
<p>Inną rzeczą, która mnie martwiła, był pięciokierunkowy przycisk i ogólnie nawigacja po interfejsie. Okazało się że nie jest to problemem.</p>
<p>Pięciokierunkowy przycisk jest równie masywny co pozostałe przyciski Kindle, do tego używa się go naprawdę wygodnie. Nie licząc oczywiście faktu, że czasem trzeba się prze-klik-klik-klikać gdzieś przez listę czy menu, nie jest to większym problemem. W końcu Kindle&#8217;a używamy głównie do czytania, a więc przez większość czasu spędzonego z czytnikiem, używamy tylko przycisków do przerzucania stron a nie do nawigowaniu po menu&#8230;</p>
<p>&#8230; no chyba że ktoś wrzuci na Kindle 100 książek i jest na tyle ambitny, że postanowi wszystko zorganizować w &#8220;tematyczne kolekcje&#8221;. Ja nie mam zdrowia zorganizować w kolekcie 10 plików, a co dopiero 100&#8230;</p>
<p>Po przeczytaniu po prostu usuwam książkę (chyba że wiem, że będzie mi potrzebna &#8211; np. książka techniczna), wszystko co kupiłem w Amazon i tak mam w archiwum, zaś pozostałe rzeczy zawsze mogę skopiować ponownie lub nie są istotne i nie będę ich czytał ponownie (np. stare kompilacje z Instapaper).</p>
<p>No i na koniec, do dziś nie udało mi się znaleźć odpowiednika Pluckera na Palma&#8230; a bardzo podobała mi się możliwość pobrania strony www wraz z linkami do czytania offline, na spokojnie, bez rozpraszania się w stylu &#8220;a może by kliknąć gdzieś indziej&#8221;. Szkoda, może jeszcze kiedyś znajdę na to sposób równie wygodny co oryginalny Plucker.</p>
<p>Koniec końców&#8230;</p>
<p>&#8230; nie pozostaje mi nic innego jak ponownie zarekomendować Kindle. Z dwoma uwagami.</p>
<p>Jeśli nie potrzebujemy 3G (bo wiemy że nie będzie potrzebne albo żeby było taniej), naprawdę warto zastanowić się nad Kindle Classic. Jest to takie samo Kindle co Kindle Keyboard, tylko bez klawiatury (której w praktyce i tak się nie używa, chyba że ktoś intensywnie robi notatki albo używa przeglądarki) i bez dźwięku (nie da się słuchać audiobooków z Audible ani nie da się używać wbudowanego text to speech). Kindle Classic nie ma ani głośnika ani gniazdka słuchawkowego.</p>
<p>Podobnie jeśli interesuje kogoś Kindle Touch (a zwłaszcza Kindle Touch 3G) warto się zastanowić, czy naprawdę potrzebujemy tego &#8220;dotyku&#8221; w czytniku. I tych wszystkich odcisków palców na wyświetlaczu. Wbrew pozorom są dość dobrze widoczne, ponieważ wyświetlacz Kindle nie jest matowy jak papier tylko raczej jak papier kredowy &#8211; z nałożoną błyszczącą warstwą, na której pod pewnym kątem odciski są dość dobrze widoczne&#8230; a Kindle Touch nie da się obsługiwać nie maziając palcami po ekranie, nie ma żadnych fizycznych przycisków &#8211; w tym nie ma przycisków do przełączania stron. Przewracanie stron na Kindle Touch jest równie niewygodne co przykładowo na iPadzie, gdzie trzeba wyginać kciuk w pałąk żeby dotknąć ponad dość szeroką ramką wyświetlacza. Do tego przerzucanie stron do przodu jest &#8211; w zależności od rozmiaru ręki i długości kciuka &#8211; trudne bądź niemożliwe trzymając czytnik lewą ręką (trzeba dotknąć środka wyświetlacza, nie krawędzi, bądź wykonać gest &#8220;przesunąć palcem w prawo&#8221;).</p>
<p>Co więcej &#8211; jak już pisałem &#8211; internet w Kindle Touch 3G jest ograniczony do sklepu Amazon i Wikipedii. Więc jeśli kupować Kindle dla darmowego internetu, to tylko Kindle Keyboard 3G. A jeśli nie, to może lepiej zamiast Kindle Touch czy Keyboard (oba bez 3G) kupić po prostu tańsze a poręczniejsze (i z takim samym wyświetlaczem, więc do czytania nie będące wcale gorsze) Kindle Classic&#8230; Kindle Classic ma &#8211; podobnie jak Kindle Keyboard &#8211; przyciski do przerzucania stron na krawędziach czytnika. Więc nie licząc tego że jest mniejsze, jest równie wygodne.</p>
<p>BTW Kindle Classic na allegro można dostać (w wersji z reklamami &#8211; widocznymi jedynie w menu, a więc zupełnie nie przeszkadzającymi w czytaniu) już od 400zł&#8230; a to dość znaczna różnica (zarówno cenowa jak i jakościowa) w stosunku do czytników za 1000zł, którymi straszą nas polskie sklepy z ebookami.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.khron.net/2011/11/21/kindle_recenzja_po_kwartale/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kindle &#8211; recenzja (nie do końca pochlebna)</title>
		<link>http://blog.khron.net/2011/08/10/kindle_recenzja/</link>
		<comments>http://blog.khron.net/2011/08/10/kindle_recenzja/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 10 Aug 2011 22:09:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>KHRoN</dc:creator>
				<category><![CDATA[Internet]]></category>
		<category><![CDATA[Różne]]></category>
		<category><![CDATA[Sprzęt]]></category>
		<category><![CDATA[ebook]]></category>
		<category><![CDATA[kindle]]></category>
		<category><![CDATA[recencja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.khron.net/?p=1182</guid>
		<description><![CDATA[<p>Każdy, kto lubi czytać, zastanawiał się na pewno nad jakimś czytnikiem. Ja nie jestem w tym względzie wyjątkiem. A że nie wszystko da się przeczytać na papierze (choćby dlatego że nigdy nie wyszło drukiem a nie warto tego &#8220;na jeden raz&#8221; drukować), od zawsze starałem się zamienić komputer na coś, z czym można usiąść jak [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Każdy, kto lubi czytać, zastanawiał się na pewno nad jakimś czytnikiem. Ja nie jestem w tym względzie wyjątkiem. A że nie wszystko da się przeczytać na papierze (choćby dlatego że nigdy nie wyszło drukiem a nie warto tego &#8220;na jeden raz&#8221; drukować), od zawsze starałem się zamienić komputer na coś, z czym można usiąść jak z książką&#8230;</p>
<p>Od zawsze czytałem na telefonach komórkowych, na wszelkiej maści PDA, a ostatnio również sprawiłem sobie Kindle.</p>
<p>Wreszcie, Kindle.</p>
<p>Tylko że&#8230; w przeciwieństwie do 99,9% użytkowników Kindle, nie jestem tak do końca zadowolony&#8230;</p>
<p><span id="more-1182"></span></p>
<p style="text-align: center;"><strong>Rozpakowanie i pierwsze wrażenia</strong></p>
<p>Kindle jakie jest, każdy widzi. Więc nie będę nawet robił zdjęć&#8230; Kurier przywiózł je (sama przesyłka USA-&gt;Polska idzie ekspresem lotniczym, ale odprawa celna ekspresowa już nie jest, więc realny czas dostawy to od 4 dni roboczych do dwóch tygodni) w ekologicznym opakowaniu będącym jednocześnie kartonową paczką i całkiem estetycznym pudełkiem. W środku znajdowały się jedynie czytnik, kabel USB (wersja micro-USB) oraz bardzo skrócona instrukcja. Ładowarki brak, osoby które chciały by żeby Kindle był &#8220;niezależny od komputera nawet w przypadku ładowania&#8221; muszą ładowarkę nabyć oddzielnie (albo używać ładowarki od komórek z wtyczką micro-USB, ponoć działają, nie sprawdzałem).</p>
<p>Pierwsze co należy zrobić, to czytnik naładować. Na wyświetlaczu wita nas napis &#8220;czytnik jest rozładowany, zanim zaczniesz go używać podłącz go do ładowania i poczekaj aż się włączy, i zniknie ten napis&#8221;. Samo ładowanie trwa przeraźliwie długo. Przyzwyczajony że nawet iPhone ładuje się w dwie godziny, pierwsze pełne ładowanie Kindle trwało prawie pięć godzin. Kolejne wcale nie krócej, choć za drugim razem ładował się przez noc bo nie chciało mi się czekać&#8230;</p>
<p>Jako że wziąłem wersję WiFi+3G, po włączeniu Kindle automatycznie zsynchronizował się z Amazonem, pobrał <a href="http://www.amazon.com/Complete-Works-H-P-Lovecraft-ebook/dp/B0057JQ8C8/ref=sr_1_3?s=digital-text&amp;ie=UTF8&amp;qid=1313002713&amp;sr=1-3" target="_blank">książkę</a> (którą zdążyłem na próbę kupić jeszcze zanim przyszedł sam czytnik) i można było go wypróbować.</p>
<p>Kindle wykonane jest nieźle i z niezłych materiałów. Estetyczny wygląd, nie za ciężkie (swobodnie daje się trzymać w jednej ręce nawet przez długi czas, zupełnie jak książka), plecki &#8211; dla lepszej przyczepności palców &#8211; pokryte są gumowanym tworzywem.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Oczywistości</strong></p>
<p>Pierwsze na co zwraca się uwagę to wyświetlacz &#8211; jest po prostu rewelacyjny. Kindle 3G (trzeciej generacji) posiada wyświetlacz w wersji &#8220;Pearl&#8221; &#8211; jaśniejszy i z lepszym kontrastem. I nie jest to jedynie marketingowe bajdurzenie. W porównaniu do innych czytników, które widziałem i używałem (empikowy i onyx boox 60) jest to jak porównanie &#8220;świeżo wydrukowanego&#8221; paragonu z wyblakłym już paragonem.</p>
<p>Samo czytanie umila fakt, iż Kindle pozwala na wybór jednego z trzech fontów (szeryfowy, szeryfowy wąski i bezszeryfowy), kilku rozmiarów tekstu, odstępów między wierszami oraz szerokości kolumny. Więc każdy jest w stanie ustawić sobie tekst &#8220;dokładnie tak, jak ma być&#8221;.</p>
<p>Do tego &#8211; wbrew recenzjom, które czytałem &#8211; Kindle w bardzo sprytny sposób załatwia justowanie.</p>
<p>Jeśli jest to możliwe (jeśli odstępy między słowami nie będą zbyt duże) tekst w linijce jest najnormalniej w świecie wyjustowany. Jednakże, jeśli odstęp wyszedł by zbyt duży (np. ostatnie &#8211; nie mieszczące się w linijce &#8211; słowo było zbyt długie, nie jest to wcale takie rzadkie w języku polskim), wówczas tekst w linijce jest zwyczajnie wyrównany do lewej&#8230; a tak powstałe &#8220;normalne&#8221; odstępy między słowami wcale nie odróżniają się wizualnie od &#8220;wyjustowanych&#8221;.</p>
<p>Jest to najlepsze rozwiązanie jakie do tej pory widziałem&#8230; oczywiście poza &#8220;normalnym&#8221; justowaniem + podziałem długich słów (wg. słownika, nie &#8220;tam gdzie akurat wypadnie&#8221;).</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Interfejs i obsługa</strong></p>
<p>Interfejs użytkownika jest taki sobie. Z jednej strony użyteczny i funkcjonalny, z drugiej już po dłuższej chwili używanie go staje się nużące. Choć nie mam też pomysłu jak to lepiej załatwić (chyba tylko tak jak w jednym z czytników SONY, gdzie elementy na wyświetlaczu zawsze odpowiadają wierszami przyciskom na krawędzi wyświetlacza &#8211; po jednym przycisku dla wiersza).</p>
<p>Do poruszania się po interfejsie służy &#8220;pięciokierunkowy&#8221; przycisk znajdujący po prawej stronie klawiatury, oraz słynne przyciski znajdujące się po bokach czytnika (zarówno po lewej jak i po prawej stronie, duży przycisk to &#8220;następna strona&#8221;, mały zaś to &#8220;poprzednia strona&#8221;).</p>
<p>Klikania jest co nie miara, każdy wybór książki, każdy wybór opcji, wiążą się z mozolnym klik-klik-klik&#8230; choć może to tylko przyzwyczajenie (rozpieszczenie?) do iPhone&#8217;a i Palma, oba w końcu dotykowe. Nie mogę się przy tym oprzeć wrażeniu, że wreszcie (raczej szybciej niż później) &#8220;wyklikam&#8221; te przyciski&#8230; choć muszę przyznać że dawno już, żadne mechaniczne przyciski nie zrobiły na mnie tak dobrego wrażenia ja te w Kindle. Wciskając je słychać wyraźne, mocne &#8220;kliknięcie&#8221;. Nie sprawiają one wrażenia, jakby miały się ot-tak po miesiącu zużyć.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Może by coś poczytać&#8230;?</strong></p>
<p>Aby coś przeczytać, należy to wrzucić na czytnik. Do wyboru mamy kilka sposobów. Tradycyjny przez kabel USB, nowoczesny przez WiFi (po wysłaniu na przypisany do czytnika adres @kindle.com lub @free.kindle.com) oraz bardzo nowoczesny &#8211; przynajmniej dla wersji z 3G &#8211; dostarczenie przez sieć komórkową i extra płatny (po wysłaniu na adres @kindle.com &#8211; $0.99 za każdy megabajt w zaokrągleniu do pełnego megabajta). W zasadzie opłatę można obejść nawet podczas korzystania z połączenia 3G, ponieważ formaty obsługiwane przez Kindle można pobrać bezpośrednio przez przeglądarkę &#8211; zostaniemy wówczas zapytani czy chcemy pobrać plik, znajdujący się pod klikniętym linkiem&#8230;</p>
<p>Bardzo brakuje mi jednak możliwości włożenia do czytnika karty SD. I nie chodzi tu o powiększanie pamięci (jest jej wszak 4GB, jak na książki jest to bardzo dużo), a o wygodę. Po pierwsze łatwiej jest wyjąć kartę z Kindle, włożyć ją do laptopa/komputera a następnie ponownie do Kindle. Po drugie czasem można po prostu nie mieć przy sobie tego śmiesznego kabelka micro-USB a czytnik kart SD jest obecnie chyba w każdym laptopie i w wielu stacjonarnych komputerach zwyczajnie zamiast stacji dyskietek. Po trzecie kart takich można mieć kilka, więc w prosty sposób można segregować sobie na nich posiadane teksty.</p>
<p>Właśnie, segregowanie. Teksty (świadomie nie piszę &#8220;książki&#8221;) trzymane na Kindle to jeden wielki burdel. Niby można posegregować je alfabetycznie, wg. ostatnio czytanych, nawet w jakichś zarządzanych przez użytkownikach &#8220;kolekcjach&#8221;, można nawet wyszukiwać (wpisujemy na klawiaturze kawałek tytułu i klikamy &#8220;enter&#8221;)&#8230; ale powiedzmy szczerze. Brakuje tego, co od dawna mamy na odtwarzaczach MP3. Czyli prostego segregowania po folderach albo &#8220;po tagach&#8221;. Obecnie niezależnie jak i gdzie wrzucimy pliki AZW/MOBI/TXT/PDF, lądują one w jednym, wielkim &#8220;worze&#8221;&#8230; i tak już zostają. Nawet kolekcje niewiele pomagają. Jedyne zastosowanie dla tworzenia folderów na Kindle jest takie, żeby potem się nie pogubić który plik zawiera jaką książkę (np. te z gutenberga mają kompletnie niewymowne nazwy) albo żeby po przeczytaniu usunąć jakąś serię za jednym zamachem nie bawiąc się w przeklikiwanie menu Kindle.</p>
<p>Już słyszę wiele oburzonych głosów &#8220;ale co mówisz, kolekcje są wspaniałe, a w ogóle to próbowałeś używać Calibre?! przecież on robi kolekcje z poziomu komputera i nie ma żadnego problemu&#8221;&#8230; może i tak, ale jakbym chciał się uzależniać od komputera, to kupił bym iPada i używał do spółki z iTunes&#8230; więc Calibre nie używam.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Obsługiwane formaty</strong></p>
<p>Podstawowym formatem czytanym przez Kindle jest format MOBI. Niektórzy znają (popularny format na czytniki na PDA/Palmy/komórki) inni nie. Pliki AZW to w zasadzie to samo co pliki MOBI (można im zwyczajnie zmienić rozszerzenie i używać zamiennie).</p>
<p>Co może dla niektórych będzie zaskakujące, Kindle nie czyta aktualnego standardu ebooków &#8211; plików ePub. Jeszcze. Ponoć firmware pozwalający na ich czytanie ukaże się w bliżej nieokreślonej przyszłości&#8230;</p>
<p>Poza tym Kindle czyta jeszcze pliki PRC, ale osoby z kolekcją tekstów przygotowanych &#8220;na Palma&#8221; nie mają się z czego cieszyć, ponieważ nie są to dowolne pliki na palma (zTxt, PalmDoc, Plucker) tylko ponownie pliki MOBI.</p>
<p>Za to Kindle czyta pliki TXT. Do tego &#8211; o ile taki plik zapisany jest w kodowaniu UTF-8 &#8211; może być zapisany w dowolnym języku. Kindle obsługuje Unikod, więc nie ma problemu z żadnym pismem jakie sprawdziłem: łacińskie (z dowolnymi diakrytykami), greckie, cyrylica, hanzi (chińskie), kanji/kana (japońskie), hangul (koreańskie), dewanagari (hinduskie), khmeri, gruzińskie, armejskie&#8230; potem skończyły mi się pomysły. Jedyne czego nie udało mi się odczytać wprost z pliku TXT (a wiem że Kindle je wyświetla, bo wyświetlają się przykładowo w przeglądarce) to języki zapisywane od prawej do lewej &#8211; arabski i hebrajski.</p>
<p>Na koniec należało by zaznaczyć że Kindle wyświetla pliki PDF, nawet te &#8220;skomplikowane&#8221;. Jedyny problem polega na tym, że jeśli plik PDF nie został przygotowany z myślą o czytniku z małym bądź co bądź wyświetlaczem, po prostu niewiele widać. Jednak 6 cali i wyświetlacz 600&#215;800 pikseli to mało. Nawet jeśli Kindle stara się automatycznie usuwać puste marginesy wokół tekstu (co swoją drogą całkiem nieźle mu wychodzi&#8230; ale tylko na niektórych plikach PDF, na innych tego nie robi).</p>
<p>Kindle pozwala co prawda na czytanie &#8220;bokiem&#8221; (na szerokość wyświetlacza), ale takie a nie inne ułożenie przycisków skutecznie to uniemożliwia &#8211; nie jestem w stanie wygodnie czytać w poprzek i wciskać przycisk &#8220;dalej&#8221; znajdujący się do wyboru centralnie na środku pod tekstem albo centralnie na środku nad tekstem. Wygodne było by przykładowo wciskanie spacji (będącej teraz na boku), ale spacja w ten sposób nie działa&#8230; przynajmniej nie w plikach PDF (a innych w zasadzie nie ma sensu czytać na szerokość).</p>
<p>Na Kindle można jeszcze przeglądać internet &#8211; przeglądarka jest nadspodziewanie wygodna i użyteczna, nie licząc tego że renderowanie jest dość powolne a samo przeklikiwanie się do wybranego linka mozolne, to te drobne niedogodności nagrodzone są możliwością przeczytania dowolnej strony www niczym książki. I nie przesadzam, bo Kindle posiada nawet &#8220;article mode&#8221; czyli znane chyba już wszystkim Readability. Dla osób które nie wiedzą o co chodzi &#8211; strona zostaje odśmiecona, pozostaje jedynie sam tekst i obrazki związane z tekstem. Reklamy, przyciski i wszystkie inne &#8220;przeszkadzajki&#8221; zostają usunięte. Do nawigacji po stronie używa się przycisków &#8220;następna strona&#8221; &#8211; zupełnie jak podczas czytnia normalnej książki.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Zasilanie</strong></p>
<p>&#8230; tylko że&#8230; problem z używaniem darmowego 3G (tak, przeglądanie internetu jest całkowicie darmowe &#8211; i to na całym świecie!) jest taki, że używanie 3G powoduje iż akumulatorek rozładowuje się w oczach. Tak dosłownie. Nie próbowałem, ale nie wydaje mi się żeby Kindle przy przeglądaniu Wikipedii przez 3G działało znacząco dłużej niż gdyby robić to na iPhone&#8217;ie (iPhone wytrzymuje przy używaniu WiFi non-stop około 5 godzin, przy połączeniu EDGE trochę dłużej, przy 3G nie wiem, bo mój zabytkowy iPhonie nie ma 3G).</p>
<p>W każdym razie 2 miesiące bez ładowania to również mit. Ba, nawet miesiąca nie wytrzymuje.</p>
<p>Za pierwszym razem Kindle padło przed tygodniem od pierwszego ładowania (co można zrzucić na to że &#8220;bawiłem&#8221; się WiFi i 3G), zaś za drugim razem (tym razem bez zabawy z WiFi i 3G) patrząc na wskaźnik baterii szacuję że padnie po mniej niż dwóch tygodniach&#8230; ale może po prostu za dużo czytam&#8230;</p>
<p>Mówiąc szczerze jestem potwornie zawiedziony. Mój Palm m515 (po wymianie baterii, oryginalna po latach była bezużyteczna) działa od dwóch do trzech tygodni (zależy jak intensywnie czytam), przy czym non-stop działa mu podświetlenie (czytam głównie wieczorem), od czasu do czasu gram na nim w szachy i stale używam go jako budzika&#8230;</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Co czytać? Amazon&#8230;</strong></p>
<p>Kindle jest dla Amazonu tym, czym jest iPhone/iPod/iPad dla Apple albo dowolna konsola dla producenta konsol &#8211; pretekstem do zaopatrywania się w ichniejszym sklepie.</p>
<p>Darmowe, dostępne zawsze i wszędzie 3G dodatkowo to ułatwia (a Amazonowe &#8220;one-click&#8221; jeszcze bardziej &#8211; po kliknięciu &#8220;kup&#8221; nie dostajemy już żadnego potwierdzenia, od razu jesteśmy kasowani i dostajemy książkę).</p>
<p>&#8230; tylko że&#8230; o ile sam wpadłem kiedyś w szał kupowania w AppStore &#8211; a to jakieś gry, a to jakieś bardziej i mniej przydatne programy, o tyle nie widzę się w roli stałego klienta Amazonu.</p>
<p>Podstawowy powód to oczywiście pieniądze. Po pierwsze AppStore aż roi się od gier za $0.99 (czyli 0.79 euro &#8211; dosłownie 3 złote). Są oczywiście droższe i takie też kupowałem, ale Amazon podbił stawkę i to dość znacznie.</p>
<p>Po pierwsze Amazon liczy sobie extra za sam fakt mieszkania poza USA &#8211; do ceny którą widać w sklepie dolicza dolara lub dwa (co ciekawe &#8211; nie zawsze) &#8220;za dostarczenie&#8221;.</p>
<p>Po drugie Amazon nie ma &#8220;płaskiego&#8221; cennika &#8211; o ile Apple zawsze zatrzymuje sobie 30% wartości zakupionej aplikacji, o tyle Amazon ułożył cennik tak, że wydawcy bardziej opłaca się wydać drożej niż taniej (zatrzymuje tym większy procent im drożej wyda książkę).</p>
<p>&#8230; czyżby to była próba uniknięcia AppStore&#8217;owego bałaganu związanego z &#8220;milionem aplikacji za grosze, w tym 999 tysięcy to zupełny szajs&#8221;? A może po prostu nie chce wychować wydawców i klientów na &#8220;pokolenie kupujące tylko za grosze&#8221;? Nie wiem&#8230;</p>
<p>Po trzecie wreszcie, nawet jeśli już zdecyduję się wydać te 10 czy 20 dolarów na książkę&#8230; ze zgrozą spostrzegam że wydanie papierowe jest często TAŃSZE niż wydanie elektroniczne&#8230; że co?! a ja myślałem że takie rzeczy tylko w empiku&#8230;</p>
<p>Można co prawda dostać z Amazonu książkę zupełnie za darmo, ale jest to albo klasyka (czyli to, co i tak można pobrać z <a href="http://www.gutenberg.org/" target="_blank">gutenberga</a>), albo &#8220;promocje&#8221; na książki których chyba i tak nikt nie kupuje&#8230;</p>
<p>Wiem że marudzę, ale co na to poradzę. Jakoś nie tego się spodziewałem po huraoptymistycznych recenzjach &#8220;kupowania w Amazonie&#8221;.</p>
<p>Chyba tylko książki &#8220;techniczne&#8221; są tańsze i prostsze do zdobycia niż ich papierowe, polskie wydania. Przykładowo książkę związaną z programowaniem (której i tak bym nie chciał czytać po polsku, bo zrozumiał bym wtedy mniej niż z oryginału) nabędziemy za $20 (na chwilę obecną jakieś 60zł) czyli co najmniej 20zł taniej niż w księgarni za polskie wydanie.</p>
<p>I z tej właśnie możliwości mam zamiar skorzystać i to nie raz. Wolę nosić ze sobą Kindle z kilkoma takimi książkami, niż nawet jedno, opasłe, 1000-stronicowe tomiszcze&#8230;</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Co czytać? Nie-amazon&#8230;</strong></p>
<p>Przede wszystkim WIKIPEDIA! Kindle to &#8220;czytnik online&#8217;owej wersji Wikipedii, bez limitów, bez żadnych ukrytych kosztów&#8221;. W wersji WiFi tylko w zasięgu WiFi, w wersji WiFi+3G gdziekolwiek gdzie da się złapać zasięg jakiejkolwiek sieci komórkowej. W Polsce i na świecie.</p>
<p>Poza tym (jeśli ktoś już przeczytał całą Wikipedię, albo nie jest nią zainteresowany w pierwszej kolejności) lista źródeł jest tak długa, że nawet nie wiem od czego zacząć.</p>
<p>Paradoksalnie nie od sklepów z ebookami, ponieważ Kindle nie obsługuje (co w sumie nie powinno być niespodzianką) ani formatu ePub ani tym bardziej zabezpieczonego formatu ePub. Co prawda są &#8220;magiczne&#8221; konwertery, ale jest to niezgodne z regulaminem sklepu i takie tam&#8230; więc poczekam sobie na update z natywną obsługą plików ePub a potem znajdę sklep sprzedający niezabezpieczone pliki ePub (a są już takie nawet w Polsce).</p>
<p>Pierwszym miejscem, gdzie warto się udać, jest oczywiście <a href="http://www.gutenberg.org/" target="_blank">gutenberg</a>. Jest tam masa wszelkiej maści &#8220;klasyki&#8221;.</p>
<p>Kolejno można czytać te wszystkie składowane przez lata pliki TXT, przykładowo z <a href="http://textfiles.com/" target="_blank">textfiles</a>.</p>
<p>Wreszcie Kindle pozwala na czytanie tego, czego normalnie nie chce się nam czytać prosto z ekranu komputera.</p>
<p>Przede wszystkim RSS-y (najlepiej takie przygotowane przez Calibre &#8211; mają postać &#8220;elektronicznej gazety&#8221; z podziałem na sekcje i artykuły). W przygotowaniu takiego zestawu RSS-ów bardzo przydatne będzie online&#8217;owe narzędzie będące odpowiednikiem Reedera na iPhone&#8217;a i Maka &#8211; <a href="http://fulltextrssfeed.com/" target="_blank">fulltextrssfeed</a> &#8211; &#8220;rozwijające&#8221; skrócone RSS-y w RSS-y z pełną treścią wpisu. Przy czym treść jest wyczyszczona niczym przez Readability a my dostajemy link do &#8220;ulepszonego&#8221; RSS-a, który można wkleić do dowolnego czytnika (nie tylko Calibre).</p>
<p>Poza tym istnieje wiele stron, na których można znaleźć dzienną porcję interesujących tekstów. Żeby wymienić tylko kilka takich agregatorów, są to:</p>
<ul>
<li><a href="http://givemesomethingtoread.com/" target="_blank">Give Me Something To Read</a></li>
<li><a href="http://longreads.com/" target="_blank">longreads</a></li>
<li><a href="http://longform.org/" target="_blank">longform</a></li>
<li><a href="http://byliner.com/" target="_blank">Byliner</a> (tu są również &#8220;własne&#8221; teksty)</li>
</ul>
<p>Jak wrzucić teksty z tych stron na Kindle? Proste. Można użyć <a href="http://www.instapaper.com/" target="_blank">Instapaper</a> lub <a href="http://www.readability.com/" target="_blank">Readability</a>.</p>
<p>Instapaper jest zupełnie darmowy i pozwala zarówno na pobranie pliku (&#8220;gazety&#8221; z wybranymi przez nas artykułami z internetu) do ręcznego umieszczenia na Kindle, jak również wysłanie go bezpośrednio na Kindle przy pomocy jednego z Kindle&#8217;owych adresów email. Jedyny minus jest taki, że w tekstach przygotowanych przez Instapaper brak jakichkolwiek grafik&#8230; Co ciekawe tak pobrane pliki to kolejne wydania &#8220;elektronicznej gazety&#8221;, więc bezpośrednio na liście w Kindle widzimy tylko &#8220;najnowsze wydanie&#8221;, zaś pozostałe lądują w &#8220;archiwum&#8221; (które jest dostępne z poziomu menu Kindle tak długo, jak długo archiwalnego wydania nie usuniemy albo z poziomu Kindle albo jako pliku).</p>
<p>Readability działa trochę inaczej &#8211; pozwala na wysłanie pojedynczych artykułów prosto na jeden z adresów email przypisanych do Kindle, za to już z grafikami, jeśli są jakieś w tekście (co powoduje dodatkowy bajzel na liście książek w Kindle). Nie wiem czy w wersji płatnej można również pobrać &#8220;elektroniczną gazetę&#8221; z wybranymi przez nas artykułami, jak sprawdzę to dopiszę czy się da&#8230;</p>
<p>Na koniec zostają strony z newsami &#8211; zwłaszcza &#8220;komórkowe&#8221; wersje czyta się bardzo wygodnie. Mając dostęp przez 3G (bądź nawet WiFi), takie serwisy czyta się jak codzienną, poranną gazetę&#8230; nie wycinając przy tym kolejnych połaci lasów.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Czytamy&#8230; w końcu!</strong></p>
<p>Czytanie jak czytanie. Tu trzeba przyznać, że czytanie z Kindle jest praktycznie jak czytanie z papierowej książki. Co prawda wyświetlacz Kindle nie jest zupełnie matowy jak papier, tylko jakby &#8220;zafoliowany&#8221;, to sam tekst wygląda zupełnie jakby był wydrukowany. Nie ma żadnych &#8220;kątów patrzenia&#8221;, nie ma żadnego kombinowania, po prostu przy odpowiednim oświetleniu (bo Kindle nie ma żadnego własnego podświetlenia) czytamy zeń jak ze zwyczajnej książki.</p>
<p>Oczywiście wprawne oko z łatwością dostrzeże piksele (wyświetlacz Kindle to nie jest żadna magia, on naprawdę ma rozdzielczość 600&#215;800 i naprawdę widać na nim najnormalniejsze w świecie piksele). Jednakże ogromnym plusem jest to, że te piksele nie mają żadnych odstępów między sobą (przykładowo na wyświetlaczach LCD co lepsze oko zauważy wyraźną, czarną siatkę pomiędzy pikselami, choć oczywiście zależy to jeszcze od konkretnego wyświetlacza) więc przy normalnej odległości czytania tekst wygląda &#8220;jak wydrukowany&#8221;.</p>
<p>Co prawda wyświetlacz Kindle nie działa jak typowy &#8220;lustrzany&#8221; wyświetlacz komputerowy czy wyświetlacz iPada, który przy jasnym oświetleniu z powodzeniem może zastąpić lusterko, to jednak przez to że jest &#8220;jakby zafoliowany&#8221; wciąż odbija wyraźne plamy światła &#8211; czego normalny papier nie robi (chyba że kredowy).</p>
<p>Więc co prawda nie zobaczymy w Kindle odbicia własnej twarzy, ale źródło światła (lampkę nocną, słońce) już tak&#8230; i bardzo utrudnia to czytanie bo odruchowo chcielibyśmy ustawić Kindle w pozycji najlepiej odbijającej światło, ale wtedy zamiast tekstu widać jasną plamę.</p>
<p>I tu niestety napotykamy podstawowy problem&#8230; Kindle wymaga światła. Można co prawda kupić burżujsko-lansiarską okładkę z diodowym światełkiem, ale raz że kosztuje majątek (i uważam że cena nie usprawiedliwia &#8220;funkcjonalności&#8221;) a dwa że czerpiąc energię wprost z akumulatorka czytnika dodatkowo obniża czas czytania bez ładowania&#8230;</p>
<p>Co prawda niby można wygrzebać gdzieś jakąś nieużywaną od lat lampkę nocną, niektórzy wręcz mówią że tylko &#8220;czytanie w świetle odbitym&#8221; jest zdrowe dla oczu&#8230; ale tak naprawdę skończyło się na tym, że co prawda w dzień i wieczorem czytam na Kindle, ale w nocy przed snem wciaż czytam z Palma (tak do snu, już ze zgaszonym światłem).</p>
<p>Jeśli jednak zapomnieć o tym mankamencie, samo czytanie na Kindle to czysta przyjemność. Jeśli ktoś ma taki czy inny powód, dla którego nie lubi czytać z wyświetlacza LCD, to tu już nie ma żadnej wymówki.</p>
<p>Czytając strony przewraca się przy pomocy dużych i wygodnych przycisków znajdujących się po bokach czytnika. W najnowszym modelu po obu stronach znajdują się dwa przyciski (poprzednia/następna strona), więc czytnik równie dobrze można obsługiwać lewą jak i prawą ręką.</p>
<p>Ciekawostką jest, że przyciski te nie znajdują się na przedniej powierzchni czytnika, tylko na krawędzi (i zawijają się poza krawędź). Problem z tym związany jest taki, że jeśli ktoś nieopatrznie złapie czytnik za krawędź przy przyciskach &#8211; a bardzo łatwo zrobić to odruchowo &#8211; złapie tak naprawdę za przyciski.</p>
<p>Jeśli w czasie czytania wcisnąć przycisk pięciokierunkowy, na stronie pojawi się kursor pozwalający na zaznaczenie tekstu, wstawienie komentarza oraz sprawdzenie słowa, przy którym się znajduje, w jednym ze znajdujących się na Kindle słowników.</p>
<p>Standardowo są to słownik angielski-brytyjski i angielski-amerykański (oba Oxford, ale Amazon posiada z 10 innych, które można kupić jak każdą inną książkę).</p>
<p>Po ustawieniu kursora przy wybranym słowie, na górze lub dole wyświetlacza pojawia się dwulinijkowa, skrócona definicja. Po wciśnięciu &#8220;enter&#8221; przechodzimy do pełnej definicji w wybranym słowniku (w ustawieniach można wybrać który słownik jest domyślnie używany w czasie czytania).</p>
<p>Poza tym wszystkie słowniki znajdujące się na Kindle można czytać jak każdą inną książkę z tą różnicą, że standardowo można je przeszukiwać jak każdy słownik wpisując po prostu szukane słowo.</p>
<p style="text-align: center;"><strong><strong>Nie tylko czytanie</strong></strong></p>
<p>Kindle ma ciekawą cechę. Posiada wbudowany syntezator mowy. Standardowo czyta tylko po angielsku (do wyboru męski i żeński głos oraz trzy prędkości czytania), ale jak czyta. Czyta rewelacyjnie (przynajmniej głos męski). Jest to najlepszy syntezator mowy jaki do tej pory słyszałem &#8211; swobodnie pozwala to na posłuchanie czegoś przed snem albo w autobusie (do Kindle można podłączyć słuchawki), zamiast słuchania audiobooka (nagranego przez lektora czy po prostu przygotowanego wcześniej na komputerze) można posłuchać dowolnego pliku TXT, dowolnej książki, czy nawet RSS-a.</p>
<p>Oczywiście takie &#8220;czytanie na głos&#8221; zużywa baterię szybciej, a poza tym większość książek zakupionych na Amazonie ma zablokowaną możliwość czytania przez syntezator &#8211; okazało się że była to zbyt duża konkurencja dla audiobooków (sic!).</p>
<p>Co prawda nie doczekamy się raczej oficjalnej obsługi czytania po polsku (nie zanosi się nawet na czytanie po niemiecku), ale już znaleziono sposób jak umieścić na Kindle polską Ivonę&#8230; nie pytajcie jak, jak bardzo chcecie wiedzieć zapytajcie wujka Google.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Rozczarowania</strong></p>
<p>Po ponad dwóch tygodniach obcowania z Kindle&#8230; jestem mówiąc szczerze nieco rozczarowany.</p>
<p>Żywotność&#8230; żywotność Kindle bez ładowania jest zdecydowanie lepsza niż wszystkiego z czego do tej pory czytałem (może poza Palmem), ale jest zdecydowanie gorsza niż ta, na którą liczyłem i która jest w końcu reklamowana.</p>
<p>Do tego nawet jako &#8220;takie coś do czytania internetu na spokojnie&#8221; Kindle się średnio nadaje ale nie z powodu kiepskiej przeglądarki, co zdają się sugerować różne recenzje, tylko właśnie z uwagi na żywotność baterii. Nie mija dwie-trzy godziny czytania Wikipedii (czyli typowo: czytanie wybranego artykułu na spokojnie, poskakanie po linkach, potem znowu przeczytanie dłuższego artykułu, potem znowu poskakanie po linkach etc.) a jest praktycznie w połowie rozładowana.</p>
<p>Samo wykonanie jest niezłe, ale przyciski do przewracania stron, mimo iż wciąż sprawiają dobre wrażenie, już po trzech tygodniach czytania są powciskane i zapadnięte przy krawędziach. Ciekawe jak będą wyglądać (i co ważniejsze działać) za powiedzmy pół roku&#8230;</p>
<p>Dalej, marna wygoda używania &#8220;pięciokierunkowego&#8221; przycisku do obsługi kursora (ale to nie tylko w przeglądarce, również po menu)&#8230; po tym jak poczytałem sobie Wikipedię na booksie 60 (który ma dotykowy wyświetlacz), czytanie Wikipedii na Kindle to mordęga&#8230; doklikać się do wybranego linku&#8230; a potem do kolejnego&#8230; i kolejnego&#8230;</p>
<p>&#8230; do tego stopnia jestem rozczarowany Kindle jako &#8220;czytnikiem Wikipedii, zawsze i wszędzie&#8221; że rozważam jeszcze kupno <a href="http://www.thewikireader.com/" target="_blank">WikiReadera</a> tylko w tym celu&#8230; ja naprawdę UWIELBIAM czytać Wikipedię. Tylko WikiReader nie wyświetla obrazków (wiadomo) i ponoć tabel&#8230; za to wyświetla już wzory matematyczne i nie ma problemów z Unikodem. No i jest mały, długo działa na dwóch standardowych bateriach AAA i ma dotykowy wyświetlacz (ważne przy przeklikiwaniu się przez linki na Wikipedii). Choć tak jak Kindle nie ma podświetlenia wyświetlacza&#8230;</p>
<p>BONUS! Niedawny update firmware&#8217;u pozwala załadować na WikiReader wszystkie książki z gutenberga&#8230; encyklopedia + niemała biblioteka w kieszeni&#8230; więc robi się z niego &#8220;mały Kindle&#8221;&#8230;</p>
<p>Ale wracając jeszcze do Kindle&#8230;</p>
<p>Wbrew temu na co liczyłem, pomimo pierwszego dobrego wrażenia, z Kindle (przynajmniej nie &#8220;małego&#8221; Kindle, z Kindle DX na pewno tak) czytnik PDF-ów praktycznie żaden. Nawet jeśli ustawienie &#8220;lepszego kontastu&#8221; (tak naprawdę jest to bardziej odpowiednik suwaka &#8220;gamma&#8221; niż &#8220;kontrast&#8221; w programie graficznym, poza tym działa nie tylko na tekst ale i na obrazki) w pliku PDF poprawi czytelność samych liter, to te litery są wciąż zbyt małe i zbyt rozpikselowane aby je komfortowo czytać. A obracanie Kindle na bok skutkuje tylko niewygodnym przewijaniem strony i okazyjnie &#8220;rozciętymi w pół&#8221; grafikami (po odwróceniu na bok nie działa &#8220;precyzyjne przewijanie&#8221;). A szkoda, bo Kindle renderuje PDF-y wprost rewelacyjnie. Jeszcze nie znalazłem takiego, którego by nie wyświetlił niezależnie od ilości grafik, wzorów, kodu czy czegokolwiek.</p>
<p>Brakuje mi również narzędzia do przerabiania stron HTML do formatu dla Kindle. I nie mam na myśli prostej konwersji pojedynczych plików HTML przez Calibre czy nawet przez wysyłkę na adres email Kindle, tylko całej struktury plików HTML z obrazkami i wewnętrznymi linkami pomiędzy plikami. Najlepiej jeszcze, jakby taki program połączony byłby z automatycznym pobieraniem wskazanej strony prosto z internetu&#8230; i nie jest to żaden wymysł, bo nawet na Palma takie coś miałem &#8211; zwie się to <a href="http://www.plkr.org/" target="_blank">Plucker</a>. Pobierałem sobie tym, a potem czytałem na Palmie, przykładowo fragmenty Wikipedii, jakieś strony www &#8220;do poczytania na spokojnie&#8221;, tutoriale z sieci, a nawet RSS-y.</p>
<p>Nie mówiąc już o przerobieniu sobie do formatu Kindle &#8220;interaktywnych&#8221; książek w stylu serii <a href="http://www.projectaon.org/en/Main/Home" target="_blank">Lone Wolf</a>, znanych również jako &#8220;jednoosobowe, papierowe gry RPG&#8221;.</p>
<p>No i to czytanie wieczorami, już do poduszki. Może to tylko kwestia przyzwyczajenia, ale nie umiem już czytać przy świetle przed snem&#8230; a może mam złe wspomnienia po latach dwóch kierunków studiów &#8211; wtedy, ledwo widzącymi oczami, do poduszki czytało się zupełnie inne rzeczy&#8230;</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Rekomendacja</strong></p>
<p>Wbrew raczej &#8220;mało entuzjastycznemu&#8221; tonowi recenzji, mogę śmiało zarekomendować Kindle każdemu, kto zastanawia się nad kupnem czytnika. Jest to wygodny i solidny czytnik, który bez wątpienia pomoże wzniecić ledwo tlący się ogieniek czytelnictwa&#8230; w sumie jak sama nazwa na to wskazuje.</p>
<p>Jednak noszenie Kindle i czytanie na Kindle to coś innego niż nawet iPad, nie mówiąc w ogóle o jakichś notebookach i netbookach. Zupełnie nie ten poziom wygody, nie ma też żadnych &#8220;przeszkadzajek&#8221; w stylu &#8220;a może w coś pogram&#8221;, &#8220;a może coś innego porobię&#8221;, &#8220;a może komunikator włączę&#8221;. Po prostu można się skupić na przyjemności czytania.</p>
<p>A z drugiej strony czytanie na Kindle jest też wygodniejsze niż czytanie z komórki czy z jakiegoś PDA, choć kupno jakiegoś PDA na allegro wciąż wychodzi taniej.</p>
<p>Tylko dwie uwagi.</p>
<p>Po pierwsze warto zastanowić się czy na pewno potrzebujemy 3G. Dopłata wynosi 150zł za coś, czego &#8211; jak się okaże &#8211; możemy nie wykorzystywać w praktyce wcale lub prawie wcale. Ale może właśnie warto mieć to na zaś, w końcu jest to darmowy dostęp do internetu działający także na wakacjach za granicą (choć niby mamy oficjalnie w Polsce <a href="http://www.aero2.pl/www/ubdi.html" target="_blank">darmowy internet</a>, ale praktycznie jakby go nie było).</p>
<p>Po drugie jeśli chcemy kupować polskie ebooki w polskich sklepach, to będą to najczęściej zabezpieczone pliki ePub, których Kindle nie obsługuje.</p>
<p><a href="http://blog.khron.net/2011/11/21/kindle_recenzja_po_kwartale/"><em>Druga część recenzji.</em></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.khron.net/2011/08/10/kindle_recenzja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Android aka Era G1 &#8211; nie recenzja</title>
		<link>http://blog.khron.net/2009/05/04/android_era_g1_recenzja/</link>
		<comments>http://blog.khron.net/2009/05/04/android_era_g1_recenzja/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 04 May 2009 16:23:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>KHRoN</dc:creator>
				<category><![CDATA[Różne]]></category>
		<category><![CDATA[Android]]></category>
		<category><![CDATA[Era]]></category>
		<category><![CDATA[G1]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[T-Mobile]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.khron.net/?p=843</guid>
		<description><![CDATA[<p>Byłem dziś w salone Ery i bawiłem się G1.</p> <p><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/05/android-g1-350.jpeg"></a>Wrażeń mam za mało na pełną recenzję &#8211; choćby dlatego że nie było sposobności go posłuchać, z powodu słynnego &#8220;wielofunkcyjne gniazdko USB&#8221; (nie wiem co gorsze&#8230; zapadnięte gniazdko słuchawkowe oryginalnego iPhone&#8217;a czy gniazdko-słuchawkowe-USB G1). Niemniej jednak wyrobiłem sobie pewne zdanie na jego temat&#8230;</p> <p style="text-align: [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Byłem dziś w salone Ery i bawiłem się G1.</p>
<p><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/05/android-g1-350.jpeg"><img class="aligncenter size-full wp-image-848" title="Era G1" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/05/android-g1-350.jpeg" alt="Era G1" width="350" height="290" /></a>Wrażeń mam za mało na pełną recenzję &#8211; choćby dlatego że nie było sposobności go posłuchać, z powodu słynnego &#8220;wielofunkcyjne gniazdko USB&#8221; (nie wiem co gorsze&#8230; zapadnięte gniazdko słuchawkowe oryginalnego iPhone&#8217;a czy gniazdko-słuchawkowe-USB G1). Niemniej jednak wyrobiłem sobie pewne zdanie na jego temat&#8230;</p>
<p style="text-align: center;"><span id="more-843"></span><strong>Ogólny wygląd</strong></p>
<p>G1 jest nieco większy niż iPhone, ma za to nieco mniejszy wyświetlacz (przy tej samej rozdzielczości 480&#215;320 pikseli). Ogólny wygląd jest ok, na zawiniętym od dołu froncie znajduje się aż 5 przycisków i &#8220;kulka&#8221;. Po lewej głośność, po prawej przycisk aparatu. Wobec dosłownie dwóch (włącznik i home) przycisków iPhone&#8217;a jest to sporo. Przyciski te to kolejno: &#8220;zielona słuchawka&#8221;, home, kulka (sama w sobie będąca przyciskiem), nad nią menu, obok cofnij i &#8220;czerwona słuchawka&#8221; (służąca też do blokowania telefonu). Na dolnej krawędzi znajduje się &#8220;uniwersalne-USB&#8221;.</p>
<p>Telefon oczywiście się &#8220;rozkłada&#8221; i pod wyświetlaczem ukazuje się pełna klawiatura qwerty (polskich znaków nie da się aktualnie wpisać, nie ma też polskiego słownika), która jest &#8211; przynajmniej dla mnie, być może kwestia przyzwyczajenia &#8211; średnio użyteczna z uwagi na rozmiar przycisków (są małe) i to &#8220;zawinięcie&#8221; znajdujące się po rozłożeniu pod prawym kciukiem.</p>
<p>Słowo wyjaśnienia &#8211; dlaczego &#8220;małe przyciski&#8221; nie są problemem w przypadku iPhone&#8217;a? Dzięki heurystycznym algorytmom &#8220;domyślającym&#8221; się który przycisk chcieliśmy wcisnąć nawet jeśli weń precyzyjnie nie trafiliśmy oraz słownikowi poprawiającemu ewidentne literówki (i uzupełniającemu słowa o polskie znaki).</p>
<p><a href="http://the-gadgeteer.com/2009/01/26/a-week-with-the-android-g1-smartphone-day-1-2/comment-page-1/"><img class="aligncenter size-medium wp-image-847" title="Pisanie na G1 (zdjęcie z serwisu zewnętrznego)" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/05/android-g1-36-262x300.jpg" alt="Pisanie na G1 (zdjęcie z serwisu zewnętrznego)" width="262" height="300" /></a>(uwaga, własnych zdjęć nie mam, więc zdjęcie otwiera zewnętrzną recenzję z której pochodzi &#8211; the-gadgeteer.com)</p>
<p>Poza tym gdzieśtam jest klapka na baterię i kartę SD (nie przyglądałem się dokładnie bo był dość dobrze oblepiony urządzonkiem zabezpieczającym ;) ).</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Interface</strong></p>
<p>Sam interface jest specyficzny, jest to ni to pulpit, ni coś w rodzaju menu iPhone&#8217;a (przesuwa się na lewo i prawo, i są na nim ikonki). Na pulpicie jest oczywiście widget &#8220;znajdź z Google&#8221; ;) Poza tym jest ta wysuwana &#8220;szuflada&#8221; (menu) w której znajdują się ikonki wszystkich zainstalowanych programów. Zaś górny pasek (ten z zasięgiem, baterią i zegarkiem) służy jako pole powiadomień &#8211; można go rozsunąć w dół i odczytać aktualne powiadomienia/komunikaty/raporty/cokolwiek telefonu jak i programów.</p>
<p>Pasek powiadomień to fajna rzecz (zakładając że coś tam działa w tle) &#8211; można przy jego pomocy szybko przenosić się międy programami kiedy się tam zgłoszą. Zaś pulpit-i-menu dają możliwość szybkiego dostępu do wybranych programów (i do dowolnego w menu).</p>
<p>Problem jednak polega na tym, że interface nie działa tak płynnie jak ten iPhone&#8217;a &#8211; niby dotyk działa gładko (G1 ma taki sam wyświetlacz jak iPhone &#8211; pojemnościowy &#8211; można go obsługiwać tylko palcem, nie rysikiem&#8230; ale nie ma multidotyku &#8211; Apple nie pozwoliło ;) )&#8230; ale odpowiedź samego interface&#8217;u jest &#8211; na chwilę obecną &#8211; zalagowana i  widać że ma &#8220;mało klatek na sekundę&#8221; (że się tak brzydko wyrażę)&#8230;</p>
<p>&#8230; szkoda, bo liczyłem na lepsze wrażenia niż z używania komórek opartych o Symbiana czy Windows Mobile.</p>
<p>Wracając do interface&#8217;u samego w sobie. Polega on mocno (bardzo mocno) na przyciskach sprzętowych &#8211; o ile w przypadku iPhone&#8217;a wszystkie opcje widać bezpośrednio na ekranie (albo widać jakieś menu) &#8211; w przypadku G1 nawet do tak prozaicznej rzeczy jak dodanie kontaktu podczas przeglądania listy kontaktów trzeba wcisnąć przycisk menu i dopiero z &#8220;menu&#8221; któro się ukaże wybrać &#8220;dodaj kontakt&#8221;&#8230; i tak właściwie wszędzie. Osoby lubiące co dwie sekundy wciskać jakiś przycisk będą zachwycone&#8230;</p>
<p>Z jednej strony pomaga to zapanować nad &#8220;bałaganem&#8221; panującym na wyświetlaczu, z drugiej strony wyświetlacz G1 wygląda przez to bardzo pusto&#8230; na co dodatkowo składa się prostota interface&#8217;u (jeśli ktoś nie widział, może pooglądać w <a href="http://the-gadgeteer.com/2009/01/26/a-week-with-the-android-g1-smartphone-day-1-2/comment-page-1/" target="_blank">tej</a> recenzji). Jest on estetyczny, ale nie jest to &#8220;ładna i użyteczna prostota iPhone&#8217;a&#8221; &#8211; odniosłem wrażenie (być może mylne) iż brak mu jednolitości czy też spójności.</p>
<p>Ponad to kontrolki (typu listy przewijane, wybierałki etc.) działają mniej sprawnie niż odpowiedniki iPhone&#8217;a &#8211; przykładowo do wyboru godziny w zegarku jest w iPhone&#8217;ie &#8220;przekręcana lista&#8221; &#8211; jeśli przekręcić ją mocniej, to zadziała bezwładność i szybciej trafimy na wybraną pozycję. W przypadku G1 czegoś takiego nie ma &#8211; trzeba wciskać &#8220;+&#8221; lub &#8220;-&#8221; aż do skutku&#8230;</p>
<p>Jeszcze o spójności &#8211; bywa tak, że w różnych programach tą samą rzecz wykonuje się różnymi sposobami. Może to być dokopanie się do opcji typu &#8220;dodaj&#8221; czy &#8220;usuń&#8221;, albo np. przewijanie listy (raz da się to zrobić przesunięciem palca po ekranie innym razem trzeba szukać strzałek).</p>
<p>Żeby zobaczyć jak to wszystko wygląda, można wypróbować <a href="http://tmobile.modeaondemand.com/htc/g1/" target="_blank">emulator na stronie T-Mobile</a> (na górze po prawej).</p>
<p>Dla zainteresowanych: fonty renderowane są bardziej jak te w Windows (hinting + subpiksel) niż iPhone/OSX/GNOME (brak agresywnego hintingu + wygładzenie).</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Wrażenia z używania</strong></p>
<p>Poza tym co napisałem wyżej, jedną rzeczą która mi się nie podoba to konieczność przewracania telefonu na bok i otwierania klawiatury za każdym razem, kiedy chcemy wpisać choćby jedną literę. Niby nic, ale zastanówmy się ile wytrzyma taki mechanizm przy ~50 otwarciach dziennie&#8230; a nie sądzę żeby każdy zawsze uważał żeby nie otwierać/zamykać go &#8220;z trzaskiem&#8221;.</p>
<p>Co więcej, żeby przewrócić zawartość wyświetlacza na bok (np. podczas czytania strony www) nie wystarczy odwrócić telefonu na bok, tylko trzeba właśnie otworzyć klawiaturę. Z jednej strony zaleta związana z brakiem &#8220;przypadkowego przewracania się wyświetlacza&#8221;, z drugiej znów konieczność mechanicznej manipulacji wyświetlaczem&#8230;</p>
<p>Poza tym jest jeszcze ta kulka&#8230; to faktycznie jest kulka, faktycznie się obraca i daje się ją nawet wciskać. Jest ona odpowiednikiem użyteczności strzałek i przycisku &#8220;enter&#8221;. Co prawda dubluje ona funkcjonalność wyświetlacza dotykowego, ale jeśli ma być prościej wybrać przy jej pomocy link&#8230; i ma potencjalne zastosowanie w grach.</p>
<p>SMS-y (choć mniej efektownie niż w iPhone&#8217;ie) układają się w wątki. Kontakty, kalendarz i mail (Gmail) synchronizują się automatycznie z kontem Google więc nie ma problemu związanego z utratą tych danych (warunek: mieć dostęp do sieci z poziomu telefonu).</p>
<p>Aplikacje typu kontakty, SMS, budzik, aparat etc. działają zupełnie normalnie &#8211; pod tym względem wiele się o nich powiedzieć nie da. Szkoda też że nie udało mi się obejżeć żadnego pliku PDF &#8211; nie zdążyłem&#8230;</p>
<p>Do tego osławione kopiuj-wklej jest jednak mocno ograniczone. Czekam na firmware 3.0 do iPhone&#8217;a&#8230;</p>
<p>Do dyspozycji mamy oczywiście Market. Jest to odpowiednik AppStore&#8217;u, tyle że jego oferta nie jest tak bogata&#8230; za to ciekawostką jest to, że jeśli już coś jest w Markecie, to najczęściej jest to darmowe (np. gry które kosztują w AppStore $0.99 są w Markecie za free &#8211; przynajmniej dziś były). Obsługa Marketu jest równie prosta co AppStore&#8217;u &#8211; klik, pobieranie, wybraną aplikację znajdziemy w menu (w &#8220;szufladzie&#8221;).</p>
<p>A propo menu &#8211; w menu znajduje się także ikonka &#8220;ustawienia&#8221;. Opcje są generalnie identyczne jak te iPhone&#8217;a, ale nawigowanie po tychże to nie lada wyzwanie&#8230; w pewnym momencie się literalnie zgubiłem. Interfejsowi G1 (zwłaszcza w przypadku zawiłych menu) brak miejscami intuicyjności i przejżystości.</p>
<p>Na koniec przyjżałem się tylko odtwarzaczowi muzyki. Wygląda on dość topornie, ale można oczywiście wybierać albumy, utwory, playlisty etc. Ciekawostką jest to, że wygląda na to iż można usuwać utwory bezpośrednio z poziomu telefonu (nie próbowałem, nie chciałem &#8220;psuć&#8221; telefonu, który leżał na wystawce ;) ). Nie dokopałem się tylko do ustawień typu equalizer, więc nie wiem czy tam taki jest i jak on wygląda.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Co mi się podoba</strong></p>
<p>Podoba mi się integracja z usługami Google. Dla osoby posiadającej jakiś &#8220;pakiet internetowy&#8221; jest to po prostu must-have (chyba każdy podpisał już cyrograf ;) ). Działa to nawet lepiej &#8211; z oczywistego powodu &#8211; niż w przypadku iPhone&#8217;a posiadającego firmware 2.2.1 . Zwłaszcza Gmail (który daje się z poziomu iPhone&#8217;a sensownie obsługiwać tylko przez przeglądarkę&#8230; ale wtedy nie wyświetlają się powiadomienia o nowym mailu).</p>
<p>Druga rzecz jaka mi się podoba to przeglądarka &#8211; podobnie jak Safari iPhone&#8217;a oparta jest o webkit, ale w czasie powiększania dopasowuje ona (zawija) tekst to rozmiaru wyświetlacza. Tak jak np. Opera Mini. Dzięki temu strona sformatowana jest poprawnie a jednocześnie nie trzeba przewijać tekstu  po powiększeniu (&#8220;bo tekst był za mały&#8221;) na boki.</p>
<p>Sama przeglądarka działa wbrew różnym opiniom całkiem nieźle, nie licząc tego że wszystkie przyciski (odśwież, idź pod adres, zakładki etc.) ukryte są pod przyciskiem menu. Bądź co bądź daje to więcej miejsca na wyświetlenie właściwej treści strony&#8230;</p>
<p>I wbrew pozorom wcale nie brakuje jej gestów &#8220;uszczypnij żeby pomniejszyć, odszczypnij żeby powiększyć&#8221; ;) Po dotknięciu wyświetlacza pojawiają się po prostu przyciski &#8220;powiększ&#8221; i &#8220;pomniejsz&#8221; oraz trzeci. Ten trzeci jest najciekawszy &#8211; ukazuje on miniaturkę strony pozwalając na szybką nawigację nawet na koniec długiej strony &#8211; tego mi bardzo brakuje w przypadku iPhone&#8217;a.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Podsumowanie</strong></p>
<p>G1 jest fajny, tylko &#8211; wg. różnych opinii &#8211; nieco zbyt słaby sprzętowo jak na Androida. Ale Android (i firmware do G1) się stale rozwija &#8211; podobnie jak iPhone pokaże on swoje &#8220;prawdziwe&#8221; możliwości dopiero w jakiś czas po przemierze. Od (mam nadzieję) bardziej responsywnego interfejsu, przez przydatne programy (w standardzie czy to w Markecie) aż po nowe możliwości (jak choćby prawdziwe kopiuj-i-wklej).</p>
<p>Chociaż&#8230; Niezależnie od tego jak po nim &#8220;pojechałem&#8221;, to i tak wybrał bym G1 zamiast dowolnego telefonu opartego o Symbiana czy Windows Mobile.</p>
<p>Ale iPhone&#8217;a nie zmienię&#8230; :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.khron.net/2009/05/04/android_era_g1_recenzja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>iPhone &#8211; nie recenzja, tylko notatki do recenzji</title>
		<link>http://blog.khron.net/2008/05/23/iphone_nie_recenzja/</link>
		<comments>http://blog.khron.net/2008/05/23/iphone_nie_recenzja/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 23 May 2008 11:31:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>KHRoN</dc:creator>
				<category><![CDATA[Odtwarzacze]]></category>
		<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[iPhone]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.khron.net/?p=545</guid>
		<description><![CDATA[<p>iPhone&#8230;</p> <p style="text-align: center;"><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/05/dscf9236.jpg"></a></p> <p style="text-align: center;"> <p>Wiem że chcecie o nim poczytać, ale ja nie mam czasu napisać recenzji&#8230; udostępniam więc luźnei niekompletne notatki(!) &#8211; tak więc Wy macie co czytać i jednocześnie widzicie jak ciężko jest napisać dobrą recenzję&#8230;</p> <p>Właściwa recenzja będzie w bliżej nieokreślonej przyszłości&#8230;</p> <p>(zrobione na szybko zdjęcia na samym [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>iPhone&#8230;</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/05/dscf9236.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-546" title="iPhone w ręku" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/05/dscf9236.jpg" alt="" width="500" height="375" /></a></p>
<p style="text-align: center;">
<p>Wiem że chcecie o nim poczytać, ale ja nie mam czasu napisać recenzji&#8230; udostępniam więc luźnei niekompletne notatki(!) &#8211; tak więc Wy macie co czytać i jednocześnie widzicie jak ciężko jest napisać dobrą recenzję&#8230;</p>
<p>Właściwa recenzja będzie w bliżej nieokreślonej przyszłości&#8230;</p>
<p><span id="more-545"></span>(zrobione na szybko zdjęcia na samym dole)</p>
<p>- w zestawie -</p>
<p>pudełko, ściereczka, brak instrukcji (sic!), słuchawki z mikrofonem, kabel i ładowarka (z wtyczką z USA)</p>
<p>- wygląd -</p>
<p>jak widać smaruje się zdrowo, ale zero rys</p>
<p>- jako telefon -</p>
<p>jest ok, po prostu</p>
<p>nie licząc tego że raz nie udało mi się zakończyć rozmowy (zacząłem błądzić po różnych ekranach i nigdzie nie było przycisku &#8220;zakończ&#8221;&#8230; a nie ma fizycznego przycisku zakańczającego rozmowę) i mój rozmówca był co najmniej zdziwiony czekając aż się rozłączę (swoją drogą nie wiem po co czekał)</p>
<p>podobnie jest z rozpoczęciem i odrzuceniem rozmowy &#8211; o ile z tym pierwszym nie ma problemu, o tyle odrzucić się rozmowy &#8211; kiedy telefon był zablokowany &#8211; chyba nie da&#8230; jedyne co da się zrobić to &#8220;slide to answer&#8221; (jak nie jest zablokowany, to są po prostu dwa przyciski: odbierz i odrzuć) &#8211; ale wciąż nie da się tego zrobić fizycznym przyciskiem</p>
<p>problem ten częściowo (bądź całkowicie) odpada jeśli podłączyć zestaw słuchawkowy via kabel (w zestawie) lub bluetooth</p>
<p>dźwięk w słuchawce jest specyficzny &#8211; dobry, ale przez to (bez sztucznie podbitej góry, &#8220;niepiskliwy&#8221;) często nie wybija się ponad szum otoczenia np. w komunikacji miejskiej więc trzeba się wsłuchać (mnie się to akurat podoba, bo nie boli mnie ucho po zakończeniu godzinnej rozmowy)</p>
<p>poza tym antena jest w dolnej części, więc zasłaniamy ją dłonią w czasie rozmowy &#8211; na pewno wpływa to w pewnym stopniu na zasięg, zwłaszcza jeśli zasięg już jest kiepski</p>
<p>SMS-y &#8211; fajnie się pisze i czyta (rozmowa jak w komunikatorze, aż chce się pisać i dostawać SMS-y), ale nie ma potwierdzeń, nie da się przekazać SMS-a dalej, nie ma kopiuj-wklej (nigdzie w całym telefonie nie ma&#8230; jeszcze?) i nie da się zapisać ani szablonu ani &#8220;na potem&#8221;</p>
<p>lista kontaktów jest wręcz wzorowa&#8230; poza możliwością wyszukiwania (co zmieni 2.0) &#8211; chodzi o użyteczność i czytelność, bo ilością i jakością pól nie różni się od niczego co obsługuje vcard</p>
<p>bajerancka jest ekranowa klawiatura numeryczna, klawiatura QWERTY zaś (tak w pionie jak i w poziomie) jest zupełnie ok, po tym jak się do niej przyzwyczaić &#8211; wręcz w pionie (ta mniejsza) jest wygodniejsza bo trafić w mniejszy przycisk jest tak samo łatwo jak w większy, a palce nie biegną wtedy maratonu</p>
<p>- odtwarzacz -</p>
<p>dźwięk jest specyficzny &#8211; czysty, zrównoważony, szeroki ale naturalny (nie jest przesadzony), naprawdę dobry&#8230; tylko że zupełnie inny niż to, do czego przyzwyczajają nas odtwarzacze typu sony z basem wywalonym tak, że na byle czym wydaje się że słychać woofer &#8211; można być zaskoczonym w pierwszym momencie &#8220;co to za dźwięk&#8221; a potem &#8220;wcale nie gorszy od karmy&#8230; tylko inny&#8221; (czuć różnicę &#8220;wypchnięty środek Karmy aka &#8216;angielskie brzmienie&#8217; &#8221; a &#8220;po prostu zrównoważony dźwięk&#8221;) i już od tej pory przestajesz nosić dodatkowy odtwarzacz w kieszeni</p>
<p>tylko MUSISZ kupić słuchawki z wtyczką do iPhone&#8217;a (zwyczajna 3.5, ale obudowa musi być wąska żeby zmieściła się w &#8220;dziurę na wtyczkę&#8221;) &#8211; osobiście polecam CX300 z saturna, te co mają nalepkę &#8220;for iPhone&#8221; chyba że obetniesz żyletką wtyczkę słuchawek, które już masz, albo zmienisz im wtyczkę</p>
<p>alternatywa to przejściówka, ale PORZĄDNA</p>
<p>z przyjemnością słucham muzyki nowej, ale i starej &#8211; czuć &#8220;principle of having better equipment&#8221; &#8211; czyli &#8220;nie słyszałem tego szczegółu, nie wiedziałem że to jest w utworze&#8230; wow&#8221; plus odkrywanie starej muzyki na nowo</p>
<p>co by tu nie mówić (część osób może się nie zgodzić na takie brzmienie) &#8211; dźwięk &#8220;jak na ulicę to aż nadto&#8221;, chyba że ktoś chce/lubi/musi pływać w basie, który jest i jest subtelny, a nie &#8220;dyskotekowy&#8221;</p>
<p>equalizer jest oczywiście absolutnie bezużyteczny (sic!) jak w każdym iPodzie, iTunes da się lubić (można używać go jak RMM w karmie &#8211; tylko i wyłącznie do przenoszenia, nie musisz utrzymywać w nim bazy plików, po prostu łapiesz w okienku eksploratora folder i upuszczasz go na ikonie telefonu w iTunes)</p>
<p>&#8230; no ale wtedy nie ustawisz sobie flagi &#8220;gapless&#8221; (trzeba to ręcznie robić), chyba że już po przeniesieniu na iPhone&#8217;a bo da się edytować tagi plików znajdujących się na telefonie, samo gapless działa wzorowo ale to jest oczywiste &#8211; wspomagane jest przez dwa dwógigahercowe procesory w kompie ;)</p>
<p>i okładki, KONIECZNIE musisz mieć okładki &#8211; nie dla cover flow, ale dla własnej przyjemności</p>
<p>regulacja głośności (zgrubna) jest pod przyciskami, dokładna jest suwakiem ekranowym</p>
<p>ciężko jest przewijać na nim długie pliki &#8211; nie da się tego robić &#8220;przyciskami&#8221;, a jak wiadomo suwak ekranowy ma bardzo małą precyzję przy plikach dochodzących do dwóch godzin&#8230; więc przewijasz z dokładnością do 2 minut (sic!)</p>
<p>&#8220;zbyt długie&#8221; tytuły/nazwy płyt/wykonawców się nie przewijają, nie da się więc ich nijak w całości odczytać</p>
<p>cover flow jest ok&#8230; nigdy go nie używam &#8211; wolę listę albumów/wykonawców</p>
<p>wiele list jest (w pełni można sobie interface/przyciski na wyświetlaczu dostosować), ale nie ma listy tagów &#8220;wg. rocznika&#8221;, szkoda&#8230;</p>
<p>- filmy, zdjęcia, wyświetlacz -</p>
<p>wyświetlacz nie jest aż tak rewelacyjny jak go niektórzy opisują, ale jest &#8220;co najmniej ok&#8221;&#8230; a co z nim nie tak? kąty nie są takie jak sobie wyobrażałem, szczegóły szybko nikną w cieniach (częściowo dlatego że lubię mieć wyświetlacz przygaszony), do tego ma balans 9kK nie 5/6kK &#8211; osobiście wolę ten drugi, &#8220;słoneczny&#8221;</p>
<p>filmy ogląda się super (nie licząc znalezienia wygodnego kąta patrzenia), płynność super, jakość super (w końcu H.264+AAC), jednym kliknięciem zmieniamy &#8220;panorama a pełny ekran z obciętymi krawędziami&#8221;, pełne przyspieszenie sprzętowe (tak dekodowanie jak i przeskalowanie) więc jest na co patrzeć</p>
<p>zdjęcia&#8230; heh&#8230; z jednej strony jest to pierwszy odtwarzacz gdzie naprawdę przyjemnie się je ogląda (z przesuwaniem palcem włącznie), z drugiej strony jest to pierwszy odtwarzacz gdzie jest to zrypane :)</p>
<p>zdjęcia (ich rozdzielczość) jest &#8220;dziwnie mała&#8221;, widać dithering, powiększyć się da ale to tylko &#8220;powiększenie cyfrowe tego co już było w niskiej rozdzielczości&#8221; a nie &#8220;powiększenie 1:1 z oryginałem&#8221; &#8211; w praktyce to jednak nie przeszkadza, byle nie powiększać</p>
<p>gorzej jest z &#8220;pokazem slajdów&#8221;, kiedy wspaniałe przejścia (robione sprzętowo, np. obraz faluje jak po kropli wody) są psute przez widoczną (już po przejściu) zmianę rozdzielczości z bardzo małej (rozpikselowane i rozmyte zdjęcie) na &#8220;małą roboczą&#8221; (opisaną wyżej)</p>
<p>- interface, obsługa -</p>
<p>WSPANIAŁE</p>
<p>nie licząc tego, że czasem chciało by się jakiś przycisk (np. odbiór rozmowy czy następny/poprzedni utwór), to niczego mu nie brakuje</p>
<p>nawet ma suwak wyłączający dźwięki (nie ma profili) a włączający wibracje, teraz wyciszam telefon jednym palcem &#8211; dla mnie bomba, nigdy profili nie używałem i nie lubiłem, dla wielu ból w&#8230; :)</p>
<p>sam interface działa idealnie (wszyscy robią &#8220;ooo&#8230; jaki ten wyświetlacz płynny&#8221;), to tak jakby był to nie OS X tylko &#8220;jakiś mały systemik robiony specjalnie pod platformę&#8221;</p>
<p>oczywiście po odblokowaniu można instalować wiele mniej lub bardziej przydatnych programów&#8230; z moje doświadczenia muszę powiedzieć że &#8220;raczej mniej niż bardziej przydatnych&#8221;, ale w końcu chodzi o wyszukanie perełek a nie instalację czego popadnie</p>
<p>obsługa jest wygodna, nawet jednoręczna, wszystko jestem w stanie zrobić tylko lewą ręką (nie wiem czemu akurat lewą, jestem praworęczny, prawą jest niewygodnie &#8211; może mam to po mamie :) )</p>
<p>da się obsługiwać go mając długie paznokcie&#8230;</p>
<p>- wifi, internet -</p>
<p>ciężko jest mówić o prawdziwym internecie na rozdzielczości 480&#215;200 (tyle zostaje po odjęciu OGROMNYCH pasków safari &#8211; czyli zostaje połowa wyświetlacza), ale nowy firmware ma dodać tryb pełnoekranowy</p>
<p>jednak to naprawdę działa (poza flashem)</p>
<p>strony www daje się zupełnie normalnie przeglądać, znacznie wygodniej niż na symbianie (abstrahując oczywiście od tego że on ma joystik lub przycisk wielokierunkowy &#8211; oba &#8220;umownej wygody&#8221;), do tego telefon ma w pamięci wszystkie najpopularniejsze fonty z zapfino włącznie (sic!) więc strony www wyglądają dokładnie jak na komputerze</p>
<p>nie licząc tego, że rozmiar tekstu zmienia się w dość dziwny sposób (niektóre fragmenty są &#8220;relatywnie za duże&#8221;, inne &#8220;za małe&#8221;) &#8211; chyba chodzi o to, żeby po powiększeniu tegoż konkretnie fragmentu miały równą wielkość (wielkość zmienia się w zależności od szerokości pola)</p>
<p>firmware 2.0 doda polskie znaki w każdym z fontów, obecnie są tylko w arialu unicode, helvetice i zapfino</p>
<p>pobierać plików się na telefon nie da</p>
<p>pliki PDF można czytać tylko prosto z www, podobnie jak pliki MP3 da się słuchać tylko przez przeglądarkę</p>
<p>klient email jest naprawdę wygodny, ale mimo to nie używam go (webmail gmail dla iphone&#8217;a jest ok, mimo że mógłby być nieco lepiej dopracowany)</p>
<p>- pliki pdf -</p>
<p>trzeba odblokować w safari (programikiem) protokół &#8220;file://&#8221; i da się je czytać prosto z pamięci, do kopiowania czegoś na telefon używać WinSCP przez wifi (pełne możliwości) albo iPhoneBrowser przez kabel (ograniczone możliwości)</p>
<p>pliki PDF czyta się ok, ale w safari nie można przeskakiwać do konkretnej strony tylko przewijać kolejne strony</p>
<p>program &#8220;PDF Browser&#8221; to niedziałający gniot</p>
<p>- budzik -</p>
<p>można ustawić dowolnie wiele budzików, można przygotować sobie wiele czasów budzenia, a potem tylko przesuwać &#8220;on/off&#8221; przy pożądanym</p>
<p>każdy może mieć inny dzwonek, podobnie jak każdy kontakt</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/05/dscf92361.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-547" title="dscf92361" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/05/dscf92361-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/05/dscf9243.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-550" title="dscf9243" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/05/dscf9243-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/05/dscf9253.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-555" title="dscf9253" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/05/dscf9253-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/05/dscf9254.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-556" title="dscf9254" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/05/dscf9254-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/05/dscf9255.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-557" title="dscf9255" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/05/dscf9255-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/05/dscf9256.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-558" title="dscf9256" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/05/dscf9256-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/05/dscf9260.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-560" title="dscf9260" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/05/dscf9260-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/05/dscf9272.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-567" title="dscf9272" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/05/dscf9272-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/05/dscf9273.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-568" title="dscf9273" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/05/dscf9273-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/05/dscf9276.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-570" title="dscf9276" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/05/dscf9276-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/05/dscf9285.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-574" title="dscf9285" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/05/dscf9285-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.khron.net/2008/05/23/iphone_nie_recenzja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

