<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>KHRoN'z blog &#187; recenzja</title>
	<atom:link href="http://blog.khron.net/tag/recenzja/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://blog.khron.net</link>
	<description>o wszystkim i o niczym</description>
	<lastBuildDate>Tue, 31 Jan 2012 17:50:39 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Kindle &#8211; recenzja (kwartał później)</title>
		<link>http://blog.khron.net/2011/11/21/kindle_recenzja_po_kwartale/</link>
		<comments>http://blog.khron.net/2011/11/21/kindle_recenzja_po_kwartale/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 21 Nov 2011 21:59:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>KHRoN</dc:creator>
				<category><![CDATA[Czytanie]]></category>
		<category><![CDATA[Różne]]></category>
		<category><![CDATA[Sprzęt]]></category>
		<category><![CDATA[kindle]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.khron.net/?p=1320</guid>
		<description><![CDATA[<p>Jakiś czas temu napisałem <a href="http://blog.khron.net/2011/08/10/kindle_recenzja/" target="_blank">recenzję Kindle</a> (mam Kindle 3G, znane obecnie jako Kindle Keyboard 3G). Dość szczegółowo opisałem sam czytnik, ale &#8211; może z powodu wygórowanych oczekiwań i początkowych problemów z baterią &#8211; nie byłem zeń przesadnie zadowolony.</p> <p>Teraz &#8211; po ponad kwartale od kupna &#8211; muszę powiedzieć że jestem zeń bardzo zadowolony. Nawet wracając [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jakiś czas temu napisałem <a href="http://blog.khron.net/2011/08/10/kindle_recenzja/" target="_blank">recenzję Kindle</a> (mam Kindle 3G, znane obecnie jako Kindle Keyboard 3G). Dość szczegółowo opisałem sam czytnik, ale &#8211; może z powodu wygórowanych oczekiwań i początkowych problemów z baterią &#8211; nie byłem zeń przesadnie zadowolony.</p>
<p>Teraz &#8211; po ponad kwartale od kupna &#8211; muszę powiedzieć że jestem zeń bardzo zadowolony. Nawet wracając do moich trzech największych zarzutów wobec Kindle, okazało się że nie jest tak źle. Ba, jest jest dobrze.<span id="more-1320"></span></p>
<p style="text-align: center;"><strong>Bateria</strong></p>
<p>Na początku najbardziej uwierała mnie bateria. A konkretnie to, jak bardzo była przereklamowana. Kindle powinien działać dwa miesiące z wyłączonym WiFi/3G i dwa tygodnie z włączonym. Mój działał dwa tygodnie z wyłączonym&#8230;</p>
<p>&#8230; okazało się że problem był dwojaki.</p>
<p>Po pierwsze problemem była świeża &#8220;nieuformowana&#8221; bateria. Zbyt entuzjastycznie zabrałem się za czytanie, zapominając o tym, że baterię trzeba na początku ze dwa razy naładować i rozładować do momentu, kiedy pojawia się komunikat &#8220;bateria prawie rozładowana&#8221;. I jeśli chcemy oceniać żywotność baterii, to dopiero wtedy (oczywiście wcześniej można normalnie używać urządzenie, ale biorąc poprawkę na to, że bateria nie działa jeszcze tak dobrze, jak będzie po drugim czy trzecim ładowaniu).</p>
<p>Dodatkowo trafiłem na dość słynny problem z &#8220;ładowaniem Kindle oryginalną ładowarką od iPhone&#8217;a&#8221; &#8211; że niby nie chce się ładować bo ładowarka ma złe parametry i takie tam. Bo okazuje się że Kindle faktycznie ma tajemnicze problemy z ładowaniem, ale nie tylko z ładowarki iPhone&#8217;a &#8211; także prosto z komputera. Dioda ładowania się świeci (a potem nawet zmienia na &#8220;naładowano&#8221;) ale sam czytnik nie ładuje baterii &#8211; przykładowo po ładowaniu przez całą noc wyłącza się w ciągu paru minut od odpięcia od ładowarki. Nie wiem czym jest to spowodowane, ani jakie jest wyjaśnienie, ale wiem jak temu zaradzić.</p>
<p>Trzykrotnie zauważyłem, że Kindle nie ładował się wtedy, kiedy podłączyłem go do ładowarki bądź komputera kiedy był włączony, a następnie sam przeszedł w stan uśpienia.</p>
<p>Rozwiązanie? W moim przypadku wystarczyło podłączyć czytnik do ładowania, a następnie przesunąć suwak aby go ręcznie wprowadzić w tryb uśpienia (jeśli już był uśpiony to wybudzić go po podłączeniu a następnie ponownie uśpić). Przyznaję że jest to dziwne i mam świadomość że brzmi to jak voodoo, ale powyższy sposób działa&#8230; nie miałem już więcej problemów z ładowarką od iPhone&#8217;a&#8230;</p>
<p>Po drugie &#8211; wracając do baterii jako takiej &#8211; problem wynikał właśnie z mojego entuzjazmu. Raz że załadowałem Kindle&#8217;a wszystkim co nawinęło mi się pod rękę (więc musiał to po nocach indeksować, co dość znacząco zżera baterię), a dwa że okazało się iż jestem kompletnie niestatystycznym czytelnikiem.</p>
<p>Okazało się iż reklama Kindle&#8217;a, mówiąca o dwóch miesiącach bez ładowania, jest policzona dla &#8220;statystycznego czytelnika&#8221; czyli maksymalnie 30 minut czytania dziennie (co &#8211; ponoć &#8211; daje jakieś 100 stron).</p>
<p>Noo&#8230; to ja, czując się jak dziecko kiedy tato zapisał mnie do biblioteki, czytałem nawet sześć godzin dziennie&#8230; do tego raczej szybciej niż te 3 strony na minutę. Co oznacza że &#8211; w przeliczeniu &#8211; żywotność baterii się mniej-więcej zgadza a problemem było moje chorobliwe czytelnictwo ;)</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Przyciski do przerzucania stron i włącznik</strong></p>
<p>Moim drugim problemem była pozorna filigranowość przycisków do przerzucania stron. Cóż&#8230; po kwartale okazało się, iż co prawda nie są już idealnie spasowane z resztą obudowy &#8211; są lekko &#8220;wciśnięte&#8221; &#8211; to jednak nie oznacza to że są kiepskie. Wręcz przeciwnie. Dopiero teraz czuć jak są mechanicznie wytrzymałe i dostosowane do jednak częstego klikania. A to że nie są już idealnie spasowane z obudową to &#8211; przynajmniej dla mnie &#8211; jedynie detal.</p>
<p>Kolejną niepokojącą mnie od strony mechanicznej rzeczą, był włącznik. Na początku nie miałem z nim problemów, ale w pewnym momencie był ni to zaklejony, ni to zablokowany &#8211; był dość znaczny problem żeby go przesunąć, potem nie chciał sam wrócić do początkowej pozycji&#8230; ale w pewnym momencie mu to przeszło. Tak po prostu samo z siebie. I nie mam już z nim problemów, więc uznaję to za zwykły przypadek.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Przelgądarka i Wikipedia</strong></p>
<p>Nie ukrywam że bardzo liczyłem na przeglądarkę w Kindle, głównie z uwagi na &#8220;przenośny czytnik Wikipedii&#8221;. Okazało się że przeglądarka w Kindle &#8211; najoględniej rzecz ujmując &#8211; jest jaka jest. Jest zbyt dobra, żeby nie dało się jej w ogóle używać, ale jest przy tym zbyt kiepska, żeby używać jej na co dzień do czegoś więcej niż okazyjnego/wieczornego czytania na spokojnie Wikipedii (bo przeglądanie artykułu wraz z linkami, które wpadną nam w oko, Kindle jest po prostu zbyt powolne i zbyt niewygodne pod względem nawigacji)&#8230; innymi słowy w awaryjnych sytuacjach czy po prostu okazyjnie niczego więcej nie trzeba. Ale do intensywnego przeglądania internetu na codzień się zwyczajnie nie nadaje&#8230;</p>
<p>&#8230; co nie oznacza, że przeglądarka i 3G są bezużyteczne.</p>
<p>Bo nie są.</p>
<p>Po pierwsze Kindle Keyboard 3G to jedyne Kindle posiadające &#8220;darmowy internet na całym świecie&#8221; &#8211; nowe Kindle Classic w ogóle nie ma wersji z 3G, zaś Kindle Touch 3G ma darmowy dostęp do internetu ograniczony jedynie do zakupów w sklepie Amazon i przeglądania Wikipedii.</p>
<p>Po drugie przy pomocy przeglądarki można przesyłać sobie za darmo książki czy artykuły na czytnik, z pominięciem maila Amazonu oraz komputera. Wystarczy kliknąć w przeglądarce na link prowadzący do pliku TXT czy MOBI, a zostaniemy zapytani czy chcemy go pobrać. Odpowiadając &#8220;tak&#8221;, taki plik będzie po chwili dostępny w menu czytnika.</p>
<p>A skąd wziąć takie pliki? Przykładowo z własnego FTP czy z instapaper. Można tamże kilknąć &#8220;pobierz artykuły jako plik dla Kindle&#8221; i pobrać wszystko, co oznaczyliśmy &#8220;do czytania na później&#8221;, prosto na Kindle i zupełnie za darmo.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Interface i inne uwagi</strong></p>
<p>Inną rzeczą, która mnie martwiła, był pięciokierunkowy przycisk i ogólnie nawigacja po interfejsie. Okazało się że nie jest to problemem.</p>
<p>Pięciokierunkowy przycisk jest równie masywny co pozostałe przyciski Kindle, do tego używa się go naprawdę wygodnie. Nie licząc oczywiście faktu, że czasem trzeba się prze-klik-klik-klikać gdzieś przez listę czy menu, nie jest to większym problemem. W końcu Kindle&#8217;a używamy głównie do czytania, a więc przez większość czasu spędzonego z czytnikiem, używamy tylko przycisków do przerzucania stron a nie do nawigowaniu po menu&#8230;</p>
<p>&#8230; no chyba że ktoś wrzuci na Kindle 100 książek i jest na tyle ambitny, że postanowi wszystko zorganizować w &#8220;tematyczne kolekcje&#8221;. Ja nie mam zdrowia zorganizować w kolekcie 10 plików, a co dopiero 100&#8230;</p>
<p>Po przeczytaniu po prostu usuwam książkę (chyba że wiem, że będzie mi potrzebna &#8211; np. książka techniczna), wszystko co kupiłem w Amazon i tak mam w archiwum, zaś pozostałe rzeczy zawsze mogę skopiować ponownie lub nie są istotne i nie będę ich czytał ponownie (np. stare kompilacje z Instapaper).</p>
<p>No i na koniec, do dziś nie udało mi się znaleźć odpowiednika Pluckera na Palma&#8230; a bardzo podobała mi się możliwość pobrania strony www wraz z linkami do czytania offline, na spokojnie, bez rozpraszania się w stylu &#8220;a może by kliknąć gdzieś indziej&#8221;. Szkoda, może jeszcze kiedyś znajdę na to sposób równie wygodny co oryginalny Plucker.</p>
<p>Koniec końców&#8230;</p>
<p>&#8230; nie pozostaje mi nic innego jak ponownie zarekomendować Kindle. Z dwoma uwagami.</p>
<p>Jeśli nie potrzebujemy 3G (bo wiemy że nie będzie potrzebne albo żeby było taniej), naprawdę warto zastanowić się nad Kindle Classic. Jest to takie samo Kindle co Kindle Keyboard, tylko bez klawiatury (której w praktyce i tak się nie używa, chyba że ktoś intensywnie robi notatki albo używa przeglądarki) i bez dźwięku (nie da się słuchać audiobooków z Audible ani nie da się używać wbudowanego text to speech). Kindle Classic nie ma ani głośnika ani gniazdka słuchawkowego.</p>
<p>Podobnie jeśli interesuje kogoś Kindle Touch (a zwłaszcza Kindle Touch 3G) warto się zastanowić, czy naprawdę potrzebujemy tego &#8220;dotyku&#8221; w czytniku. I tych wszystkich odcisków palców na wyświetlaczu. Wbrew pozorom są dość dobrze widoczne, ponieważ wyświetlacz Kindle nie jest matowy jak papier tylko raczej jak papier kredowy &#8211; z nałożoną błyszczącą warstwą, na której pod pewnym kątem odciski są dość dobrze widoczne&#8230; a Kindle Touch nie da się obsługiwać nie maziając palcami po ekranie, nie ma żadnych fizycznych przycisków &#8211; w tym nie ma przycisków do przełączania stron. Przewracanie stron na Kindle Touch jest równie niewygodne co przykładowo na iPadzie, gdzie trzeba wyginać kciuk w pałąk żeby dotknąć ponad dość szeroką ramką wyświetlacza. Do tego przerzucanie stron do przodu jest &#8211; w zależności od rozmiaru ręki i długości kciuka &#8211; trudne bądź niemożliwe trzymając czytnik lewą ręką (trzeba dotknąć środka wyświetlacza, nie krawędzi, bądź wykonać gest &#8220;przesunąć palcem w prawo&#8221;).</p>
<p>Co więcej &#8211; jak już pisałem &#8211; internet w Kindle Touch 3G jest ograniczony do sklepu Amazon i Wikipedii. Więc jeśli kupować Kindle dla darmowego internetu, to tylko Kindle Keyboard 3G. A jeśli nie, to może lepiej zamiast Kindle Touch czy Keyboard (oba bez 3G) kupić po prostu tańsze a poręczniejsze (i z takim samym wyświetlaczem, więc do czytania nie będące wcale gorsze) Kindle Classic&#8230; Kindle Classic ma &#8211; podobnie jak Kindle Keyboard &#8211; przyciski do przerzucania stron na krawędziach czytnika. Więc nie licząc tego że jest mniejsze, jest równie wygodne.</p>
<p>BTW Kindle Classic na allegro można dostać (w wersji z reklamami &#8211; widocznymi jedynie w menu, a więc zupełnie nie przeszkadzającymi w czytaniu) już od 400zł&#8230; a to dość znaczna różnica (zarówno cenowa jak i jakościowa) w stosunku do czytników za 1000zł, którymi straszą nas polskie sklepy z ebookami.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.khron.net/2011/11/21/kindle_recenzja_po_kwartale/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Yubikey, LastPass, TrueCrypt, jednorazowe hasła i bezpieczeństwo</title>
		<link>http://blog.khron.net/2011/05/31/yubikey_lastpass_truecrypt/</link>
		<comments>http://blog.khron.net/2011/05/31/yubikey_lastpass_truecrypt/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 31 May 2011 10:08:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>KHRoN</dc:creator>
				<category><![CDATA[Internet]]></category>
		<category><![CDATA[Różne]]></category>
		<category><![CDATA[Sprzęt]]></category>
		<category><![CDATA[hasło]]></category>
		<category><![CDATA[jednorazowe]]></category>
		<category><![CDATA[lastpass]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[szyfrowanie]]></category>
		<category><![CDATA[truecrypt]]></category>
		<category><![CDATA[yubikey]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.khron.net/?p=1127</guid>
		<description><![CDATA[<p>Każdy ma w końcu ten problem &#8211; dziesiątki haseł do setek serwisów. Wszystkie maja być różne, mocne, niesłownikowe i w ogóle nie do złamania&#8230; a mimo to połowa z nich to &#8220;qwerty&#8221; albo &#8220;ania123&#8243;, zaś każde wykorzystywane jest nawet w dziesięciu miejscach. Tak się nie da&#8230;</p> <p>Co sprytniejsi zauważyli że przeglądarka zapisuje hasła &#8211; problemem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Każdy ma w końcu ten problem &#8211; dziesiątki haseł do setek serwisów. Wszystkie maja być różne, mocne, niesłownikowe i w ogóle nie do złamania&#8230; a mimo to połowa z nich to &#8220;qwerty&#8221; albo &#8220;ania123&#8243;, zaś każde wykorzystywane jest nawet w dziesięciu miejscach. Tak się nie da&#8230;</p>
<p>Co sprytniejsi zauważyli że przeglądarka zapisuje hasła &#8211; problemem jest bezpieczeństwo takiego rozwiązania i kwestia, co stanie się przy przypadkowym wyczyszczeniu ustawień przeglądarki. Więc producenci funkcjonalności poszli o krok dalej i pozwolili na zapisywanie haseł na ich serwerach. To też nie jest dobre, bo nie wiadomo co dokładnie dzieje się z takimi hasłami&#8230; mimo że intencje mogą być szczere.</p>
<p>Istnieją również niezależne od przeglądarek programy przechowujące hasła. Można sobie nosić taki na pendrive&#8217;ie, zrobić sobie jego kopię i zamknąć w sejfie, a całość zabezpieczona jest mocnym hasłem. Ale to też nie jest dobre, bo co jeśli taki pendrive się zniszczy, zgubi albo zapomni, a kopia w sejfie nie ma bardzo ważnego hasła które zostało dodane jako ostatnie?<span id="more-1127"></span></p>
<p>Wróciłem więc do idei zapisywania haseł w chmurze (bardzo popularne ostatnio powiedzenie &#8211; nie mogłem się powstrzymać). Udało mi się znaleźć <a href="http://www.lastpass.com/" target="_blank">LastPass</a>, dodatek do wszystkich obecnie przeglądarek, który zapisuje hasła.</p>
<p>Ale dlaczego miałby być lepszy niż te, które trzy akapity wyżej wyśmiałem?</p>
<p>Z uwagi na to iż po pierwsze wiadomo jak to działa, a po drugie guru security Steve Gibson (koleś, który odkrył spyware) dał mu swoje błogosławieństwo. Do tego można go używać zupełnie za darmo.</p>
<p>Dość powiedzieć że dane są szyfrowane jeszcze na naszym komputerze, zaś przesyłane i przechowywane na serwerze są tylko i wyłącznie w postaci zaszyfrowanej. Przy czym tylko my znamy klucz szyfrujący, który generowany jako hash (&#8220;<a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Funkcja_skr%C3%B3tu" target="_blank">skrót</a>&#8220;) naszego adresu email i hasła. A skąd serwer wie że my to my i udostępnia nam te dane? Ponieważ na podstawie klucza szyfrującego tworzony jest (znów przez hash) klucz uwierzytelniający. Przy czym &#8211; należy to zaakcentować dla osób, które nie fascynuje matematyka &#8211; nie da się &#8220;odtworzyć&#8221; klucza szyfrującego ani hasła na podstawie klucza uwierzytelniającego.</p>
<p>Osoby zainteresowane szczegółami <a href="http://wiki.twit.tv/wiki/Security_Now_256#LastPass" target="_blank">odsyłam do tego podsumowania</a>.</p>
<p>Mając już LastPass zainstalowany i skonfigurowany można spokojnie stosować hasła znajdujące się na granicy możliwości zapamiętania, bądź zdać się na zupełnie przypadkowe hasła generowane przez LastPass (takie w stylu &#8220;hYKypyb4tcLPbg77&#8243;). Można też używać go tylko jako naszą &#8220;zewnętrzną pamięć&#8221; na wypadek kiedy zapomnimy ważnego, acz nieczęsto używanego hasła.</p>
<p>Najważniejsze jednak jest to, że możemy sobie taki dodatek doinstalować do każdej przeglądarki, na każdym komputerze przy którym pracujemy, a po zakończeniu pracy po prostu się wylogować (albo ustawić automatyczne wylogowanie np. po 15 minutach bezczynności komputera, żeby przypadkiem o tym nie zapomnieć).</p>
<p>Tylko że nikt rozsądny nie zaloguje się na cudzym komputerze, bo ktoś będzie mu patrzył na ręce i zapamięta hasło czy w obawie o to że zadziała jakiś keylogger&#8230; zwłaszcza jak będziemy wpisywali to samo hasło &#8211; które w końcu strzeże dostępu do pozostałych haseł &#8211; w kółko i w kółko&#8230;</p>
<p>Rozwiązanie? Są nawet trzy.</p>
<p>Po pierwsze można wygenerować sobie hasła jednorazowe. Działają one dokładnie tak, jak się nazywają &#8211; hasłem jednorazowym da się zalogować tylko raz (np. u znajomego, w kafejce, w pracy) i tyle. Proste, skuteczne, ale problematyczne kiedy się nam jednorazowe hasła skończą, bo trzeba się zalogować &#8220;głównym&#8221; hasłem żeby wygenerować więcej, albo ktoś sobie jedno zapisze. Oczywiście w przypadku kiedy zgubimy takie hasła, można się zalogować głównym hasłem i je &#8220;anulować&#8221; &#8211; nie da się wówczas nimi zalogować.</p>
<p>Po drugie można wydrukować sobie &#8220;kartę kodów&#8221;. Wtedy przy każdym logowaniu musimy podać znaki, jakie znajdują się na karcie kodów np. w polu &#8220;B7&#8243;, &#8220;D3&#8243;, &#8220;A9&#8243; (różne przy kolejnych logowaniach, karta się nie &#8220;zużywa&#8221; chyba że zażyczymy sobie żeby ją zmienić). Ale ponownie taką kartę kodów można zgubić albo ktoś może ją skopiować&#8230; dodatkowy problem jest taki, że jest ona wymagana przy każdym logowaniu&#8230;</p>
<p>Po trzecie można załatwić sobie <a href="http://www.yubico.com/yubikey" target="_blank">Yubikey</a>. Jest to sprzętowy klucz, wielkości małego pendrive&#8217;a, generujący długie hasła jednorazowe (można go też przeprogramować, ale o tym niżej). Odlany z twardego plastiku Yubikey jest bardzo masywny, nie ma obaw że się przypadkiem złamie, zepsuje czy zamoczy. Można więc bez obaw nosić go przypiętego do kluczy czy w portfelu z monetami.</p>
<p><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2011/05/KRX_5295x.jpg"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2011/05/KRX_5295x-300x200.jpg" alt="" title="Yubikey w porównaniu do monety 2zł" width="300" height="200" class="aligncenter size-medium wp-image-1130" /></a></p>
<p>Konto LastPass jest bezpłatne, lecz gdy dopłacić $1 miesięcznie (albo $5 za rok, jeśli wziąć &#8220;Yubikey + konto LastPass&#8221;) można przypisać doń jeden (bądź kilka różnych, jeśli ktoś się obawia że może się zgubić i koniecznie chce mieć coś schowane w sejfie) Yubikey&#8217;ów. Wówczas, przy każdym logowaniu, proszeni jesteśmy o wygenerowanie takiego jednorazowego hasła. Wygenerowanie to podłączenie Yubikey&#8217;a do komputera, kliknięcie kursorem w polu przeznaczonym do wprowadzenia jednorazowego hasła i dotknięcie złotego kółeczka. Tyle.</p>
<p>Na czym polega bajer?</p>
<p>Yubikey wykrywany jest w systemie jako klawiatura USB. Oznacza to że bez żadnych sterowników, bez instalacji żadnego dodatkowego oprogramowania producenta, działa we wszystkich systemach obsługujących klawiatury USB. Czyli windowsy 98 i nowsze, os x, wszelkie odmiany linuksa oraz w systemach o których typowy człowiek nigdy nie słyszał&#8230;</p>
<p>Po dotknięciu złotego kółeczka (jest to przycisk, ale dotykowy &#8211; pojemnościowy, tak jak wyświetlacz iPhone&#8217;a, czyli wykrywający ludzką skórę) generowane jest długie, jednorazowe hasło w postaci (można sobie otworzyć notatnik i generować nawet setkę takich haseł dla zabawy):</p>
<p><code>qwerty123456cctbcglhndehltfnjlngikdditegttub</code></p>
<p>&#8230; gdzie &#8220;qwerty123456&#8243; to nasz publiczny identyfikator. Jeśli ktoś się chce pobawić a nie ma Yubikey&#8217;a, to <a href="http://www.zyz.dk/yk/yubisim/yubi_simulator.php" target="_blank">dostępny jest symulator</a>.</p>
<p>Co ciekawe, jednorazowe hasło zawiera zaszyfrowane informacje pozwalające stwierdzić, czy dane hasło nie jest starsze niż ostatnie hasło wykorzystane do zalogowania &#8211; bo przykładowo ktoś znalazł nasz plik TXT, w którym zapisaliśmy 10 wygenerowanych dla zabawy haseł. Takim &#8220;starym&#8221; hasłem nie da się zalogować, więc nie musimy się przejmować keyloggerami czy hasłami które generowaliśmy w notatniku żeby pokazać znajomym jak to działa.</p>
<p>Yubikey &#8211; o czym już pisałem &#8211; jest programowalny. Poza normalnym trybem działania ma jeszcze &#8220;drugi slot&#8221; uaktywniający się nie przy krótkim, a przy długim dotknięciu. Programowalne są oczywiście oba sloty, ale na pierwszym mamy standardowo oryginalny klucz &#8211; tylko nim da się logować do LastPass. Do wyboru mamy:</p>
<ul>
<li>hasła jednorazowe (np. jedne firmowe, jedne prywatne, albo jeśli chcemy przywrócić oryginalną funkcjonalność Yubikey)</li>
<li>krótkie hasła jednorazowe OATH (6 lub 8 znaków, których obsługę można zaimplementować we własnych aplikacjach)</li>
<li>długie hasło statyczne (np. 32 znaki będące przykładowo kluczem TrueCrypt deszyfrującym nasz dysk &#8211; jeśli BIOS komputera obsługuje klawiatury USB, to Yubikey będzie w stanie wpisać nasze &#8220;długie i bezpieczne hasło&#8221; nawet zanim wystartuje system)</li>
</ul>
<p>Kolejna ciekawostka &#8211; jeśli sobie tego zażyczymy w czasie programowania Yubikey&#8217;a, statyczne hasło może zostać zmienione na wygenerowane losowo przez długie &#8211; ponad 10 sekund &#8211; przytrzymanie przycisku i potwierdzenie kolejnym dotknięciem. Wygodne jeśli musimy zmienić hasło, albo chcemy mieć sprzętowy generator haseł.</p>
<p>Mając LastPass + Yubikey jestem o swoje hasła równie spokojny, co o konto w WoW-ie mając <a href="http://itunes.apple.com/pl/app/battle-net-mobile-authenticator/id306862897?mt=8" target="_blank">autentykator</a> :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.khron.net/2011/05/31/yubikey_lastpass_truecrypt/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>World of Warcraft &#8211; recenzja</title>
		<link>http://blog.khron.net/2009/10/24/world_of_warcraft_recenzja/</link>
		<comments>http://blog.khron.net/2009/10/24/world_of_warcraft_recenzja/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 24 Oct 2009 01:15:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>KHRoN</dc:creator>
				<category><![CDATA[Programy]]></category>
		<category><![CDATA[Różne]]></category>
		<category><![CDATA[for teh horde]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[World of Warcraft]]></category>
		<category><![CDATA[WoW]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.khron.net/?p=972</guid>
		<description><![CDATA[<p>Nie do końca w to wierzyłem, ale niedawno na własnej skórze przekonałem się na czym właściwie polega fenomen World of Warcraft.</p> <p><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/10/wow_logo.jpg"></a></p> <p>Bo okazuje się iż mimo słów krytyki, World of Warcraft to nad pozór dobra alternatywa rzeczywistości gra&#8230;</p> <p>Ale po kolei.</p> <p style="text-align: center;">Dlaczego w ogóle istnieje tyle kontrowersji wokół gier MMO?</p> <p>Nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nie do końca w to wierzyłem, ale niedawno na własnej skórze przekonałem się na czym właściwie polega fenomen World of Warcraft.</p>
<p><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/10/wow_logo.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-973" title="World of Warcraft - logo" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/10/wow_logo.jpg" alt="World of Warcraft - logo" width="400" height="228" /></a></p>
<p>Bo okazuje się iż mimo słów krytyki, World of Warcraft to nad pozór dobra <span style="text-decoration: line-through;">alternatywa rzeczywistości</span> gra&#8230;</p>
<p><span id="more-972"></span>Ale po kolei.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Dlaczego w ogóle istnieje tyle kontrowersji wokół gier MMO?</strong></p>
<p>Nie licząc aspektu związanego z byciem &#8220;no lifem&#8221;, po pierwsze gry MMO pożerają potworne ilości czasu a po drugie w jedyne co dostajemy w zamian, to link do pochwalenia się znajomym (ci nie grający w WoW-a i tak nie wiedzą o co chodzi). Ale jeszcze do mojej ślicznej trolicy-łotrzycy wrócę ;)</p>
<p>Co to w praktyce oznacza?</p>
<p>Po pierwsze wiele nieprzespanych nocy (generalnie: wszystkie kolejne, chyba że zasypiamy na klawiaturze), weekendy wyglądające tak, że na zmianę siedzimy przy kompie, jemy, idziemy do toalety załatwić najprostsze potrzeby fizjologiczne  i znów siedzimy przy kompie&#8230; i duże ilości kofeiny. Co najmniej jak za dobrej sesji, a może nawet lepiej&#8230;</p>
<p>Po drugie &#8211; patrząc trzeźwym okiem, gdzieś z boku na takiego gracza &#8211; jedyne co się dzieje to zmieniają się cyferki opisujące wirtualne parametry jego bohatera (cechy, doświaczenie, punkty osiągnięć etc.). Ot równie dobrze można by posadzić dziecko przy kalkulatorze, któro wystukując &#8220;+ 1, +1, +1&#8243; osiągnęło by podobny efekt&#8230;</p>
<p>Żeby zademonstrować ten efekt, można wykorzystać genialną &#8220;grę&#8221; &#8211; <a href="http://progressquest.com/" target="_blank">Progress Quest</a>. Wystarczy ją uruchomić, stworzyć postać (np. &#8220;błędny ognik organista&#8221;) &#8211; pamiętajcie żeby zapisać się na jakiś sieciowy realm, wtedy będzie można dawać link do postaci znajomym ( :) ) &#8211; i pozostawić ją uruchomioną w tle. Po paru dniach zobaczymy jak wspaniałą postać posiadamy, ile doświadczenia zdobyliśmy, jakie questy zaliczyliśmy etc. A wszystko to bez kiwnięcia palcem czy abonamentu.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Ok, ale jak właściwie wygląda to wszystko z perspektywy gracza?</strong></p>
<p>Po pierwsze trzeba skądś wziąć grę. W czasach powszechnego dostępu do internetu wygląda to przykładowo tak: podchodzi kolega i mówi &#8220;Wejdź na stronę <a href="http://www.trywarcraft.com/" target="_blank">www.trywarcraft.com</a>, pobierz to i zainstaluj.&#8221;. Oczywiście potem przez następne dni upewnia się że na pewno już klient został pobrany a konto założone, więc po 3 dniach skapitulowałem i pobrałem klienta (zostawiłem to do ściągnięcia przez noc, jednak jest to parę GB) i założyłem konto (w końcu 10 dni gry za darmo i &#8220;przynajmniej będę miał potem podstawę wypowiadać się na temat WoW-a&#8221;). Poza tym kto by się oparł artworkom związanym z WoW-em, a nawet fan-artom? Na załączonym obrazku cute chibi moe tauren ;)</p>
<p><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/10/wow1enterviarabyoniserakh5.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-976" title="cute chibi moe tauren" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/10/wow1enterviarabyoniserakh5.jpg" alt="cute chibi moe tauren" width="300" height="431" /></a></p>
<p>Jako że w planowanej gildii brakowało DPS-a, stworzyłem śliczną trolicę-łotrzycę&#8230;</p>
<p>I tu ważna informacja dla osób nie grających w WoW-a. Wszystkie postacie w grze dzielą się na:</p>
<ul>
<li>tanków &#8211; dosłownie &#8220;czołgi&#8221;, są to postacie mające ściągć uwagę &#8220;tych złych&#8221; żeby inne postacie graczy mogły ich lać ;)</li>
<li>DPS-ów &#8211; dosłownie &#8220;obrażenia na sekundę&#8221;, są to postacie mające zadawać maksymalną ilość obrażeń w minimalnym czasie, kiedy &#8220;ci źli&#8221; zajęci są okładaniem tanków więc i tak nie mogą oddać ;)</li>
<li>healerów &#8211; dosłownie &#8220;uzdrawiaczy&#8221;, bo w końcu przy tak epickich walkach zawsze ktoś sobie zrobi śitka ;)</li>
</ul>
<p>Poza tym są jeszcze nieoficjalne funkcje jak choćby:</p>
<ul>
<li>bankier &#8211; alternatywna postać, której jedynym celem jest przechowywanie tego, co nie mieści się nam w ekwipunku/banku naszej podstawowej postaci&#8230; te postaci bardzo często są w ogóle nie rozwijane, ale są bardzo &#8220;dopieszczone&#8221; w sensie posiadają najlepsze ubrania, drogie przedmioty, ozdoby/biżuterię etc.</li>
<li>alt &#8211; alternatywna postać, którą jednak gramy i którą rozwijamy, ale nie robimy tego w takim stopniu jak w przypadku podstawowej postaci&#8230; poza tym alty otrzymują wszelkiego rodzaju pomoc (złoto, przedmioty, materiały) od podstawowej postaci żeby ich rozwój był jak najszybszy i najsprawniejszy jak to tylko możliwe</li>
</ul>
<p>Kolejna ważna informacja. Skąd właściwie podział na postać &#8220;podstawową&#8221; i &#8220;alta&#8221;?</p>
<p>A stąd, iż WoW to nie tylko i wyłącznie rozwój postaci (&#8220;dla cyferek&#8221;). W grze zdobywa się również &#8220;dokonania&#8221; (<em>achievements</em>). Nie jest to proste, często wymaga to epickiego wysiłku bądź jest nużące, a czasem da się to zrobić tylko w określonym czasie w ciągu roku (np. w dzień umarłych, w czasie Brewfest etc.) albo wymaga to wcześniejszego przygotowania. Więc nie da się tego zrobić wszystkimi postaciami. Stąd &#8211; siłą rzeczy &#8211; albo skupimy się na rozwoju jednej postaci, albo niczego tak naprawdę nie osiągniemy.</p>
<p>Pozostając już przy dokonaniach. Są one bardzo różne &#8211; od &#8220;zabił bossa danego labiryntu&#8221; przez &#8220;wykonał X questów&#8221; aż po &#8220;przez rok był klubowiczem &#8216;Trunku Miesiąca&#8217; &#8221; czy &#8220;oddał mocz do wszystkich ognisk wrogiej frakcji w czasie nocy świętojańskiej&#8221; (nie udało mi się ustalić czy może to zrobić postać żeńska) :) Jedni uważają zbieranie takich pierdółek za zabawne, inni uważają że do niczego pożytecznego to nie prowadzi&#8230; właściwie to obie strony dyskusji mają rację, tak długo jak długo nie dochodzi do rękoczynów ;)</p>
<p>Oczywiście jest to jeden ze sposobów utrzymania graczy w grze &#8211; jeśli coś wymaga np. roku do osiągnięcia, to oznacza to gracza płacącego przez rok&#8230;</p>
<p>No i ostatnia sprawa to podział na Hordę i Alliance (Przymierze).</p>
<p><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/10/horde_ally.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-977" title="for teh horde... wtf?! ally?!" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/10/horde_ally.jpg" alt="for teh horde... wtf?! ally?!" width="300" height="400" /></a></p>
<p>Generalnie sprowadza się to do tego, że Blizzard wyraźnie faworyzuje Alliance, która to strona konfliktu jest wybierana przez mniej doświadczonych graczy bo &#8220;można grać człowiekiem, w końcu jestem człowiekiem&#8221;, albo krasnoludem, albo elfem. Poza tym tereny początkowe Alliance są mniejsze, bardziej nastawione na wykonywanie &#8220;epickich&#8221; questów(tu czytaj: stereotypowych, o walce dobra ze złem) i w ogóle.</p>
<p><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/10/for_teh_horde.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-978" title="for teh horde cat" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/10/for_teh_horde.jpg" alt="for teh horde cat" width="300" height="298" /></a></p>
<p>Z drugiej strony jest Horda, wybierana częściej przez zaawansowanych graczy, ponieważ z jednej strony stanowi odmianę w stosunku do &#8220;nudnego i grzecznego Alliance&#8221;, a z drugiej strony jest po prostu ciekawsza i wiąże się z większymi wyzwaniami. W tym z ogromnymi i nudnymi lokacjami startowymi (Barrens&#8230; ale tylko do Kataklizmu).</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Gramy wreszcie!</strong></p>
<p>Po stworzeniu postaci zasiadamy wreszcie do właściwej gry. Nowa postać jest słaba niczym niemowlę, więc naturalnie natychmiast należy przystąpić do jej szkolenia (które nie zostanie przerwane aż osiągniemy maksymalny poziom postaci, na chwilę obecną 80.), co oznacza długie godziny poświęcone na&#8230; No właśnie, na co?</p>
<p>Na eksplorację świata gry. Przede wszyskim nadmienić należy iż w grze naprawdę można zwiedzić dwa kontynenty, dużą wyspę i &#8220;zaświaty&#8221;.</p>
<p><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/10/wow_mapa.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-980" title="wow_mapa" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/10/wow_mapa.jpg" alt="wow_mapa" width="400" height="266" /></a></p>
<p>Na początku jest to przytłaczające (zwłaszcza jak w końcu dotrze się do Barrens, grając po stronie Hordy), w praktyce zaś okazuje się iż lokacje są rozległe, ale nie nieskończone&#8230; wręcz powiedzieć można, że im wyższy poziom postaci tym lokacje stają się mniejsze&#8230;</p>
<p>Podróżując po lokacjach wykonujemy oczywiście questy (zadania), sprowadzające się w sumie do trzech typów:</p>
<ul>
<li>idź tam i zabij go (druga wersja: idź tam i zabij X ich, gdzie X to dowolna liczba, zwykle w granicach 10) &#8211; co sprowadza się do tego żeby dostać się w jakieś miejsce, zabić wyznaczonego stwora/postać (bądź zadaną ilość) i wrócić żywym do osoby, która kazała nam to zrobić</li>
<li>idź tam, wróć i przynieś coś &#8211; również wiąże się z pójściem gdzieś i przeżynianiem się przez szeregi wroga, ale tym razem szukamy jakiegoś przedmiotu (potrzebnego komuś w jakimkolwiek celu)</li>
<li>eskorta &#8211; ktoś prosi nas o odeskortowaniem go do bezpiecznego miejsca, co naturalnie wiąże się ponownie z zabijaniem dużej ilości złych&#8230;</li>
</ul>
<p>Czyli osoby myślące że &#8220;RPG&#8221; w &#8220;MMORPG&#8221; znaczyło &#8220;odgrywanie roli&#8221; należy uprzedzić, że w WoW-ie wcale nie ma więcej RPG niż w Diablo&#8230; Po jakimś czasie questy robi się zupełnie mechanicznie, w końcu liczy się tylko doświadczenie pozwalające na osiąganie kolejnych leveli, przekładające się na rozwój postaci.</p>
<p>Część questów prowadzi nas do labiryntów (dungeons) i raidów. Oczywiście w każdej chwili można tam iść z własnej inicjatywy. W praktyce oznacza to iż należy wpaść grupą postaci o podobnym do naszego levelu (albo z jednym znajomym z poziomu 80-tego) do jakiejś zamkniętej lokacji (instancji), w której nie pałętają się nam pod nogami inni gracze. Naturalnie tu również jedyne co mamy do roboty to zabijać i zbierać z ciepłych jeszcze trupów łup. Po zabiciu bossa dostajemy achievement i wracamy do domu aukcyjnego sprzedać co lepsze przedmioty, naprawić broń i zbroję, i możemy wracać do boju&#8230;</p>
<p>Czasem &#8211; w formie przerywnika &#8211; natrafimy na wspomniany już przeze mnie <em>World Event</em>. Są one z góry ustalone i <a href="http://www.worldofwarcraft.com/info/events/calendar/" target="_blank">rozpisane w kalendarzu</a>. Przebywając w świecie gry trafimy czasem na jakieś <em>Brewfest</em> (odpowiednik Oktoberfest naturalnie) więc będziemy pić (wirtualnie) na umór, jeździć na kozłach, rozwozić beczki z piwem i tłuc kuflami złe krasnoludy pragnące wykraść beczki z piwem&#8230; albo w czasie <em>Hallow&#8217;s End</em> będziemy zbierać cukierki w karczmach&#8230; albo w czasie <em>Feast of Winter Veil</em> będziemy oglądać świąteczne dekoracje w grze&#8230; I tak dalej. Oczywiście z tymi wydarzeniami związane są osiągnięcia, o których już pisałem, więc nadejście każdego takiego okresu oznacza niemałą krzątaninę w grze (związaną z setkami osób próbującymi dostać te achievementy)&#8230;</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Abonament i dodatki</strong></p>
<p>Wspomniałem już że za tą przyjemność się płaci? Być może najpierw skończy się nam 10 dniowy okres testowy, a być może zauważymy że nie możemy korzystać z domu aukcyjnego (żeby sprzedawać i kupować przedmioty) ani nie możemy dostawać listów czy przesyłek od innych graczy, nie możemy też z nimi handlować. Albo po prostu zwrócimy uwagę iż po osiągnięciu 20 levelu nie zdobywamy doświadczenia.</p>
<p>W takim przypadku po pierwsze należy kupić grę, po drugie abonament.</p>
<p>Po kupnie podstawowej wersji gry dostaniemy jeden miesiąc gratis (na chwilę obecną jest to koszt około 50-60zł). Każdy kolejny miesiąc to również około 50zł kupując kartą bezpośrednio przez internet, albo dwa miesiące ze zdrapki (w zależności od tego gdzie ją kupimy, będzie to koszt od 80 do 130zł).</p>
<p>Ciekawa jest strategia związana z dodatkami.</p>
<p>Po pierwsze żeby zainstalować kolejny dodatek należy mieć poprzedni (bądź wszystkie poprzednie), po drugie kupno dodatku nie daje nam bonusu w postaci przedłużenia czasu gry. Dzięki dodatkom &#8211; w praktyce &#8211; możemy jedynie uzyskać dostęp do dalszej części gry (Outland, Northrend), które to przeznaczone są dla postaci o wyższych levelach (odpowiednio 60 i 70), które chcą się dalej rozwijać. Poza tym jest tam masa potężnego wyposażenia (broń, zbroje) które można sprzedać za wirtualne złoto, tak koniczne do rozwijania postaci w grze (albo po prostu do posiadania).</p>
<p>Dlatego pełne koszta gry to minimum: 40zł podstawka, 40zł 1 dodatek, 80zł 2 dodatek, 80zł abonament na 2 miesiące (razem dostajemy kwartał gry za 240zł, rok gry to dalsze 320zł).</p>
<p>Powiedzmy sobie szczerze &#8211; jeśli ktoś chce poważnie grać, to roczny koszt to co najmniej wyżej wymienione 560zł (nie da się grać nie posiadając dodatków, bo natychmiast natrafimy na ograniczenie w postaci 60 levelu, a nie mając dostępu do Outlandu ani Northrendu i tak nie mamy nic zabawnego do roboty).</p>
<p>&#8230; więc ostrzegam, bo do kosztów dochodzi jeszcze kupa straconego czasu i potencjalna groźba wyrzucenia z uczelni/pracy :) (albo coś nawet gorszego)</p>
<p style="text-align: center;"><strong>WoW offline i WoW za free</strong></p>
<p>Istnieje coś takiego, ale nie daje to zupełnie pojęcia o tym czym jest WoW.</p>
<p>Nieoficjalne serwery są zbyt niestabilne żeby dało się na nic grać, zaś część graczy jest na nich faworyzowanych (znajomi &#8220;admina&#8221;) więc kompletnie zachwiany jest jakikolwiek balans gry, zaś cały wysiłek włożony w rozwijanie postaci może skończyć się z dniem kiedy taki serwer zostanie niespodziewanie wyłączony (bądź admin będzie miał zły dzień).</p>
<p>Granie offline (postawienie sobie własnego serwera) również mija się z celem, ponieważ teraz z jednej strony sami możemy sobie wpływać na własną postać, zaś z drugiej nie możemy poprosić innych graczy o pomoc czy korzystać z domu aukcyjnego. Wtedy ktoś powie &#8220;ok, ale teraz jednym kliknięciem mogę zwiększyć cechy mojej postaci albo dodać sobie ten przedmiot którego szukam&#8221;. Pewnie że tak można, ale jaki jest wtedy cel gry? Czym różni się wówczas ona od Progress Quest? Nie prościej poczytać sobie wtedy jakiś poradnik, zamiast męczyć się w klikanie &#8220;żeby zrobić coś tylko dla zasady&#8221;? To wysiłek włożony w coś daje satysfakcję po osiągnięciu celu, nie sam cel&#8230;</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Wracając do gry, tydzień typowego gracza</strong></p>
<p>Ciężko jest opisać samą grę. Dość powiedzieć że jest naprawdę dopracowana, interfejs przez lata został dopracowany do perfekcji, podobnie jak oprawa graficzna i udźwiękowienie. Dzięki temu jedyne co pozostaje graczowi to skupienie się na grze samej w sobie.</p>
<p>Sam opis gry musiał by się sprowadzić do narzekania na lokacje startowe (tak kompaktowe u Alliance a tak rozlazłe u Hordy), opis questów będący niemalże kopią istniejących już poradników, opisywanie wyboru coraz to lepszego ekwipunku (tak zdobycznego jak i kupionego) czy rozwoju samej postaci (czemu tak a nie inaczej). Nie będę też opisywał tworzenia bądź uczestniczenia w życiu gildii (jeśli nie jest dobrze zorganizowania to i tak nic ciekawego się nie dzieje), chodzenia na raidy/dungeony (żeby codzień/co parę dni pobić tego samego bossa i dostać stertę nowych przedmiotów na sprzedaż), czy po prostu rozwijanie profesji postaci (jak skórowanie, robienie czegoś z tych skór czy cokolwiek innego &#8211; od górnictwa przez tworzenie biżuterii aż po łowienie ryb &#8211; zupełnie jak w simsach czy second life).</p>
<p>Nie będę też dawał tu screenów ani filmików &#8211; pełno jest tego na sieci, znajdźcie sobie w googlach jeśli ktoś jest zainteresowany. A nawet lepiej zainstalujcie sobie 10 dniową wersję testową i przekonajcie się sami jak to wygląda.</p>
<p>Opiszę jednak jak wygląda to z drugiej strony monitora. Sprzed monitora znaczy.</p>
<p>Wracam z uczelni, zasypiam zmęczony na godzinkę czy dwie i siadam do komputera. O godzinie 4 bądź 5 rano rzucam &#8220;WTF?! już ta pora?!&#8221; i ponownie kładę się spać.</p>
<p>O godzinie 5:50 dzwoni budzik, oznajmiający iż czas odwiedzić Arenę w Stranglethorn (to jedyny sposób żeby zdobyć <a href="http://www.wowhead.com/?item=19024" target="_blank">Arena Grand Master</a> wraz z odpowiednim achievementem, bez pomocy gildii albo nie mając 80-levelowej postaci &#8211; wstawanie o 5:50 trwa łącznie 12 dni).</p>
<p>Po 10 minutack po raz trzeci kładę się spać, zaś po dalszej godzinie-dwóch trzeba już wstawać. Pijemy więc sporą ilość kawy, yerba mate, bądź czegokolwiek w ten deseń i wychodzimy na uczelnię. Tam snujemy się przez zadaną ilość czasu (starając się nie uderzyć czołem w blat na wykładzie i nie wylecieć z ćwiczeń/labu) i wracamy do domu.</p>
<p>Zasypiamy jeszcze na chwilę i wracamy do gry&#8230;</p>
<p>Weekendy są ciekawsze &#8211; można grać non-stop. Aż &#8220;dokonanie&#8221; pewnego słynnego chińczyka który po 3 dniach gry zmarł z wycieńczenia wydaje się takie błache (weekend to w końcu pełne dwa dni), co to jest 3 dni w WoW-ie&#8230; byle gracz to potrafi&#8230;</p>
<p>W międzyczasie można zrazić sobie jedną, dwie, albo wiele osób, odpowiadając (przez komunikator czy przez telefon) &#8220;kurde, jestem właśnie w instancji, nie przeszkadzaj teraz&#8221;.</p>
<p>&#8230; i tak w kółko przez cały czas trwania abonamentu. Oczywiście niektóre osoby będą grały po godzinę dziennie, ale wtedy rozwój postaci będzie przeraźliwie wolny etc. więc i tak takie osoby powoli zaczną grać coraz dłużej&#8230; Generalnie jest to jakaś forma nałogu.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Wymagania sprzętowe</strong></p>
<p>Wracając do bardziej przyziemnych spraw ;) WoW przez lata z jednej strony miał coraz wyższe wymagania sprzętowe, z drugiej wciąż można go skonfigurować tak, żeby działał nawet na zintegrowanej karcie intela:</p>
<p><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/10/lowdetail.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-981" title="WoW low detail" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/10/lowdetail-300x240.jpg" alt="WoW low detail" width="300" height="240" /></a></p>
<p>Albo na najnowszych kartach pracujących po dwie:</p>
<p><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/10/highdetail.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-982" title="WoW high detail" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/10/highdetail-300x240.jpg" alt="WoW high detail" width="300" height="240" /></a></p>
<p>(screeny pochodzą ze strony <a href="http://blog.danielgovier.com/?page_id=362" target="_blank">blog.danielgovier.com</a>)</p>
<p>Więc grać można na większości komputerów. Mnie udało się dość komfortowo grać na laptopie właśnie ze zintegrowaną kartą intela&#8230; ale tylko do aż dotarłem do Outlandu, poza tym oczywiście w miastach (czy gdziekolwiek gdzie zebrało się paru graczy) płynność gry spadała do nawet 6-8fps&#8230;</p>
<p>Sprawa dźwięku przedstawia się podobnie &#8211; można grać na zintegrowanym byle czym, a można grać na kartach Creative&#8217;a z włączonym EAX-em, dźwiękiem przestrzennym, wieloma głośnikami etc.</p>
<p>Poza tym wystarczą klawiatura i myszka. Byle były w miarę masywne i wygodne, inaczej albo się zepsują, albo zepsują nam ręce (palce, nadgarstki)&#8230;</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Podsumowanie</strong></p>
<p>Bardzo przyjemnie grało mi się przez ostatni miesiąc (ten, który dostałem z podstawką). Jednakże nie mogę powiedzieć że przez ten miesiąc spałem dobrze czy że zrobiłem coś pożytecznego (czy że zrobiłem coś w ogóle) poza graniem. Jednak &#8211; będąc niepodatny na środki uzależniające &#8211; najnormalniej w świecie nie kupię abonamentu na kolejne dwa miesiące&#8230; wracam do szachów.</p>
<p>Do zalet gry należą bez wątpienia dopracowanie w każdym względzie, cała otoczka związana z tym &#8220;że gram w WoW-a&#8221; i jednak to, że jest wspaniałym wypełniaczem wolnego czasu (zaleta dla osób, które potrafią się kontrolować a brakuje im czegoś, co mogły by robić przez godzinę czy dwie dziennie). Poza tym jest to dość tania forma uzależnienia (co to jest 40zł na miesiąc, palacze robią to nieraz w mniej niż tydzień). Gildia zastępuje wtedy listę kontaktów, /w komunikator, poza tym trzeba pamiętać że trzeba już tylko pamiętać że od czasu do czasu musimy coś zjeść, mimo że nasz protagonista nie musi&#8230;</p>
<p>Do wad należy spłycenie gry (RPG nie ma tam wcale) czy w ogóle bezcelowość gry (nic pożytecznego z faktu grania nie wynika, nie licząc może ułatwienia upływu czsu) oraz zdolność do wypełnienia dowolnej dostępnej ilości czasu. Dla niektórych wadą jest to że w ogóle trzeba płacić&#8230; i to co miesiąc.</p>
<p>Innymi słowy jedni powiedzą że &#8220;WoW jest świetny i w ogóle&#8221;, inni w ogóle nie zasiądą do gry (bądź po chwili oderwą się od monitora z niesmakiem).</p>
<p>To jak z telewizją &#8211; jedni przesiedzą przed telewizorem ile mogą (a jak nie mogą to mają mały telewizorek w łazience i drugi w kuchni), zaś inni (jak przykładowo jak ja) po przykuciu kajdankami do fotela przed telewizorem przegryzą język żeby oszczędzić sobie cierpienia&#8230; albo pójdą robić cokolwiek pożytecznego.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.khron.net/2009/10/24/world_of_warcraft_recenzja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Android aka Era G1 &#8211; nie recenzja</title>
		<link>http://blog.khron.net/2009/05/04/android_era_g1_recenzja/</link>
		<comments>http://blog.khron.net/2009/05/04/android_era_g1_recenzja/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 04 May 2009 16:23:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>KHRoN</dc:creator>
				<category><![CDATA[Różne]]></category>
		<category><![CDATA[Android]]></category>
		<category><![CDATA[Era]]></category>
		<category><![CDATA[G1]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[T-Mobile]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.khron.net/?p=843</guid>
		<description><![CDATA[<p>Byłem dziś w salone Ery i bawiłem się G1.</p> <p><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/05/android-g1-350.jpeg"></a>Wrażeń mam za mało na pełną recenzję &#8211; choćby dlatego że nie było sposobności go posłuchać, z powodu słynnego &#8220;wielofunkcyjne gniazdko USB&#8221; (nie wiem co gorsze&#8230; zapadnięte gniazdko słuchawkowe oryginalnego iPhone&#8217;a czy gniazdko-słuchawkowe-USB G1). Niemniej jednak wyrobiłem sobie pewne zdanie na jego temat&#8230;</p> <p style="text-align: [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Byłem dziś w salone Ery i bawiłem się G1.</p>
<p><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/05/android-g1-350.jpeg"><img class="aligncenter size-full wp-image-848" title="Era G1" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/05/android-g1-350.jpeg" alt="Era G1" width="350" height="290" /></a>Wrażeń mam za mało na pełną recenzję &#8211; choćby dlatego że nie było sposobności go posłuchać, z powodu słynnego &#8220;wielofunkcyjne gniazdko USB&#8221; (nie wiem co gorsze&#8230; zapadnięte gniazdko słuchawkowe oryginalnego iPhone&#8217;a czy gniazdko-słuchawkowe-USB G1). Niemniej jednak wyrobiłem sobie pewne zdanie na jego temat&#8230;</p>
<p style="text-align: center;"><span id="more-843"></span><strong>Ogólny wygląd</strong></p>
<p>G1 jest nieco większy niż iPhone, ma za to nieco mniejszy wyświetlacz (przy tej samej rozdzielczości 480&#215;320 pikseli). Ogólny wygląd jest ok, na zawiniętym od dołu froncie znajduje się aż 5 przycisków i &#8220;kulka&#8221;. Po lewej głośność, po prawej przycisk aparatu. Wobec dosłownie dwóch (włącznik i home) przycisków iPhone&#8217;a jest to sporo. Przyciski te to kolejno: &#8220;zielona słuchawka&#8221;, home, kulka (sama w sobie będąca przyciskiem), nad nią menu, obok cofnij i &#8220;czerwona słuchawka&#8221; (służąca też do blokowania telefonu). Na dolnej krawędzi znajduje się &#8220;uniwersalne-USB&#8221;.</p>
<p>Telefon oczywiście się &#8220;rozkłada&#8221; i pod wyświetlaczem ukazuje się pełna klawiatura qwerty (polskich znaków nie da się aktualnie wpisać, nie ma też polskiego słownika), która jest &#8211; przynajmniej dla mnie, być może kwestia przyzwyczajenia &#8211; średnio użyteczna z uwagi na rozmiar przycisków (są małe) i to &#8220;zawinięcie&#8221; znajdujące się po rozłożeniu pod prawym kciukiem.</p>
<p>Słowo wyjaśnienia &#8211; dlaczego &#8220;małe przyciski&#8221; nie są problemem w przypadku iPhone&#8217;a? Dzięki heurystycznym algorytmom &#8220;domyślającym&#8221; się który przycisk chcieliśmy wcisnąć nawet jeśli weń precyzyjnie nie trafiliśmy oraz słownikowi poprawiającemu ewidentne literówki (i uzupełniającemu słowa o polskie znaki).</p>
<p><a href="http://the-gadgeteer.com/2009/01/26/a-week-with-the-android-g1-smartphone-day-1-2/comment-page-1/"><img class="aligncenter size-medium wp-image-847" title="Pisanie na G1 (zdjęcie z serwisu zewnętrznego)" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/05/android-g1-36-262x300.jpg" alt="Pisanie na G1 (zdjęcie z serwisu zewnętrznego)" width="262" height="300" /></a>(uwaga, własnych zdjęć nie mam, więc zdjęcie otwiera zewnętrzną recenzję z której pochodzi &#8211; the-gadgeteer.com)</p>
<p>Poza tym gdzieśtam jest klapka na baterię i kartę SD (nie przyglądałem się dokładnie bo był dość dobrze oblepiony urządzonkiem zabezpieczającym ;) ).</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Interface</strong></p>
<p>Sam interface jest specyficzny, jest to ni to pulpit, ni coś w rodzaju menu iPhone&#8217;a (przesuwa się na lewo i prawo, i są na nim ikonki). Na pulpicie jest oczywiście widget &#8220;znajdź z Google&#8221; ;) Poza tym jest ta wysuwana &#8220;szuflada&#8221; (menu) w której znajdują się ikonki wszystkich zainstalowanych programów. Zaś górny pasek (ten z zasięgiem, baterią i zegarkiem) służy jako pole powiadomień &#8211; można go rozsunąć w dół i odczytać aktualne powiadomienia/komunikaty/raporty/cokolwiek telefonu jak i programów.</p>
<p>Pasek powiadomień to fajna rzecz (zakładając że coś tam działa w tle) &#8211; można przy jego pomocy szybko przenosić się międy programami kiedy się tam zgłoszą. Zaś pulpit-i-menu dają możliwość szybkiego dostępu do wybranych programów (i do dowolnego w menu).</p>
<p>Problem jednak polega na tym, że interface nie działa tak płynnie jak ten iPhone&#8217;a &#8211; niby dotyk działa gładko (G1 ma taki sam wyświetlacz jak iPhone &#8211; pojemnościowy &#8211; można go obsługiwać tylko palcem, nie rysikiem&#8230; ale nie ma multidotyku &#8211; Apple nie pozwoliło ;) )&#8230; ale odpowiedź samego interface&#8217;u jest &#8211; na chwilę obecną &#8211; zalagowana i  widać że ma &#8220;mało klatek na sekundę&#8221; (że się tak brzydko wyrażę)&#8230;</p>
<p>&#8230; szkoda, bo liczyłem na lepsze wrażenia niż z używania komórek opartych o Symbiana czy Windows Mobile.</p>
<p>Wracając do interface&#8217;u samego w sobie. Polega on mocno (bardzo mocno) na przyciskach sprzętowych &#8211; o ile w przypadku iPhone&#8217;a wszystkie opcje widać bezpośrednio na ekranie (albo widać jakieś menu) &#8211; w przypadku G1 nawet do tak prozaicznej rzeczy jak dodanie kontaktu podczas przeglądania listy kontaktów trzeba wcisnąć przycisk menu i dopiero z &#8220;menu&#8221; któro się ukaże wybrać &#8220;dodaj kontakt&#8221;&#8230; i tak właściwie wszędzie. Osoby lubiące co dwie sekundy wciskać jakiś przycisk będą zachwycone&#8230;</p>
<p>Z jednej strony pomaga to zapanować nad &#8220;bałaganem&#8221; panującym na wyświetlaczu, z drugiej strony wyświetlacz G1 wygląda przez to bardzo pusto&#8230; na co dodatkowo składa się prostota interface&#8217;u (jeśli ktoś nie widział, może pooglądać w <a href="http://the-gadgeteer.com/2009/01/26/a-week-with-the-android-g1-smartphone-day-1-2/comment-page-1/" target="_blank">tej</a> recenzji). Jest on estetyczny, ale nie jest to &#8220;ładna i użyteczna prostota iPhone&#8217;a&#8221; &#8211; odniosłem wrażenie (być może mylne) iż brak mu jednolitości czy też spójności.</p>
<p>Ponad to kontrolki (typu listy przewijane, wybierałki etc.) działają mniej sprawnie niż odpowiedniki iPhone&#8217;a &#8211; przykładowo do wyboru godziny w zegarku jest w iPhone&#8217;ie &#8220;przekręcana lista&#8221; &#8211; jeśli przekręcić ją mocniej, to zadziała bezwładność i szybciej trafimy na wybraną pozycję. W przypadku G1 czegoś takiego nie ma &#8211; trzeba wciskać &#8220;+&#8221; lub &#8220;-&#8221; aż do skutku&#8230;</p>
<p>Jeszcze o spójności &#8211; bywa tak, że w różnych programach tą samą rzecz wykonuje się różnymi sposobami. Może to być dokopanie się do opcji typu &#8220;dodaj&#8221; czy &#8220;usuń&#8221;, albo np. przewijanie listy (raz da się to zrobić przesunięciem palca po ekranie innym razem trzeba szukać strzałek).</p>
<p>Żeby zobaczyć jak to wszystko wygląda, można wypróbować <a href="http://tmobile.modeaondemand.com/htc/g1/" target="_blank">emulator na stronie T-Mobile</a> (na górze po prawej).</p>
<p>Dla zainteresowanych: fonty renderowane są bardziej jak te w Windows (hinting + subpiksel) niż iPhone/OSX/GNOME (brak agresywnego hintingu + wygładzenie).</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Wrażenia z używania</strong></p>
<p>Poza tym co napisałem wyżej, jedną rzeczą która mi się nie podoba to konieczność przewracania telefonu na bok i otwierania klawiatury za każdym razem, kiedy chcemy wpisać choćby jedną literę. Niby nic, ale zastanówmy się ile wytrzyma taki mechanizm przy ~50 otwarciach dziennie&#8230; a nie sądzę żeby każdy zawsze uważał żeby nie otwierać/zamykać go &#8220;z trzaskiem&#8221;.</p>
<p>Co więcej, żeby przewrócić zawartość wyświetlacza na bok (np. podczas czytania strony www) nie wystarczy odwrócić telefonu na bok, tylko trzeba właśnie otworzyć klawiaturę. Z jednej strony zaleta związana z brakiem &#8220;przypadkowego przewracania się wyświetlacza&#8221;, z drugiej znów konieczność mechanicznej manipulacji wyświetlaczem&#8230;</p>
<p>Poza tym jest jeszcze ta kulka&#8230; to faktycznie jest kulka, faktycznie się obraca i daje się ją nawet wciskać. Jest ona odpowiednikiem użyteczności strzałek i przycisku &#8220;enter&#8221;. Co prawda dubluje ona funkcjonalność wyświetlacza dotykowego, ale jeśli ma być prościej wybrać przy jej pomocy link&#8230; i ma potencjalne zastosowanie w grach.</p>
<p>SMS-y (choć mniej efektownie niż w iPhone&#8217;ie) układają się w wątki. Kontakty, kalendarz i mail (Gmail) synchronizują się automatycznie z kontem Google więc nie ma problemu związanego z utratą tych danych (warunek: mieć dostęp do sieci z poziomu telefonu).</p>
<p>Aplikacje typu kontakty, SMS, budzik, aparat etc. działają zupełnie normalnie &#8211; pod tym względem wiele się o nich powiedzieć nie da. Szkoda też że nie udało mi się obejżeć żadnego pliku PDF &#8211; nie zdążyłem&#8230;</p>
<p>Do tego osławione kopiuj-wklej jest jednak mocno ograniczone. Czekam na firmware 3.0 do iPhone&#8217;a&#8230;</p>
<p>Do dyspozycji mamy oczywiście Market. Jest to odpowiednik AppStore&#8217;u, tyle że jego oferta nie jest tak bogata&#8230; za to ciekawostką jest to, że jeśli już coś jest w Markecie, to najczęściej jest to darmowe (np. gry które kosztują w AppStore $0.99 są w Markecie za free &#8211; przynajmniej dziś były). Obsługa Marketu jest równie prosta co AppStore&#8217;u &#8211; klik, pobieranie, wybraną aplikację znajdziemy w menu (w &#8220;szufladzie&#8221;).</p>
<p>A propo menu &#8211; w menu znajduje się także ikonka &#8220;ustawienia&#8221;. Opcje są generalnie identyczne jak te iPhone&#8217;a, ale nawigowanie po tychże to nie lada wyzwanie&#8230; w pewnym momencie się literalnie zgubiłem. Interfejsowi G1 (zwłaszcza w przypadku zawiłych menu) brak miejscami intuicyjności i przejżystości.</p>
<p>Na koniec przyjżałem się tylko odtwarzaczowi muzyki. Wygląda on dość topornie, ale można oczywiście wybierać albumy, utwory, playlisty etc. Ciekawostką jest to, że wygląda na to iż można usuwać utwory bezpośrednio z poziomu telefonu (nie próbowałem, nie chciałem &#8220;psuć&#8221; telefonu, który leżał na wystawce ;) ). Nie dokopałem się tylko do ustawień typu equalizer, więc nie wiem czy tam taki jest i jak on wygląda.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Co mi się podoba</strong></p>
<p>Podoba mi się integracja z usługami Google. Dla osoby posiadającej jakiś &#8220;pakiet internetowy&#8221; jest to po prostu must-have (chyba każdy podpisał już cyrograf ;) ). Działa to nawet lepiej &#8211; z oczywistego powodu &#8211; niż w przypadku iPhone&#8217;a posiadającego firmware 2.2.1 . Zwłaszcza Gmail (który daje się z poziomu iPhone&#8217;a sensownie obsługiwać tylko przez przeglądarkę&#8230; ale wtedy nie wyświetlają się powiadomienia o nowym mailu).</p>
<p>Druga rzecz jaka mi się podoba to przeglądarka &#8211; podobnie jak Safari iPhone&#8217;a oparta jest o webkit, ale w czasie powiększania dopasowuje ona (zawija) tekst to rozmiaru wyświetlacza. Tak jak np. Opera Mini. Dzięki temu strona sformatowana jest poprawnie a jednocześnie nie trzeba przewijać tekstu  po powiększeniu (&#8220;bo tekst był za mały&#8221;) na boki.</p>
<p>Sama przeglądarka działa wbrew różnym opiniom całkiem nieźle, nie licząc tego że wszystkie przyciski (odśwież, idź pod adres, zakładki etc.) ukryte są pod przyciskiem menu. Bądź co bądź daje to więcej miejsca na wyświetlenie właściwej treści strony&#8230;</p>
<p>I wbrew pozorom wcale nie brakuje jej gestów &#8220;uszczypnij żeby pomniejszyć, odszczypnij żeby powiększyć&#8221; ;) Po dotknięciu wyświetlacza pojawiają się po prostu przyciski &#8220;powiększ&#8221; i &#8220;pomniejsz&#8221; oraz trzeci. Ten trzeci jest najciekawszy &#8211; ukazuje on miniaturkę strony pozwalając na szybką nawigację nawet na koniec długiej strony &#8211; tego mi bardzo brakuje w przypadku iPhone&#8217;a.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Podsumowanie</strong></p>
<p>G1 jest fajny, tylko &#8211; wg. różnych opinii &#8211; nieco zbyt słaby sprzętowo jak na Androida. Ale Android (i firmware do G1) się stale rozwija &#8211; podobnie jak iPhone pokaże on swoje &#8220;prawdziwe&#8221; możliwości dopiero w jakiś czas po przemierze. Od (mam nadzieję) bardziej responsywnego interfejsu, przez przydatne programy (w standardzie czy to w Markecie) aż po nowe możliwości (jak choćby prawdziwe kopiuj-i-wklej).</p>
<p>Chociaż&#8230; Niezależnie od tego jak po nim &#8220;pojechałem&#8221;, to i tak wybrał bym G1 zamiast dowolnego telefonu opartego o Symbiana czy Windows Mobile.</p>
<p>Ale iPhone&#8217;a nie zmienię&#8230; :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.khron.net/2009/05/04/android_era_g1_recenzja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>COWON Q5W &#8211; recenzja</title>
		<link>http://blog.khron.net/2008/08/20/cowon_q5w_recenzja/</link>
		<comments>http://blog.khron.net/2008/08/20/cowon_q5w_recenzja/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 20 Aug 2008 20:00:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>KHRoN</dc:creator>
				<category><![CDATA[Odtwarzacze]]></category>
		<category><![CDATA[cowon]]></category>
		<category><![CDATA[q5]]></category>
		<category><![CDATA[q5w]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.khron.net/?p=473</guid>
		<description><![CDATA[<p>COWON Q5W. Prawdziwy kombajn. Muzyka &#8211; w każdym formacie. Filmy &#8211; w każdym formacie. Zdjęcia &#8211; a jakże. Wbudowane głośniczki &#8211; są. USB-Host &#8211; jest. TV-out &#8211; jest. Windows &#8211; jest.</p> <p align="center"></p> <p>Czego tu nie ma&#8230;</p> <p></p> <p align="center">Zawartość pudełka</p> <p>COWON przyzwyczaja nas, iż odtwarzacze znajdują się w nieproporcjonalnie dużych pudełkach. Tak też jest [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>COWON Q5W. Prawdziwy kombajn. Muzyka &#8211; w każdym formacie. Filmy &#8211; w każdym formacie. Zdjęcia &#8211; a jakże. Wbudowane głośniczki &#8211; są. USB-Host &#8211; jest. TV-out &#8211; jest. Windows &#8211; jest.</p>
<p align="center"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7757.jpg" alt="COWON Q5W" /></p>
<p>Czego tu nie ma&#8230;</p>
<p><span id="more-473"></span></p>
<p align="center"><strong>Zawartość pudełka</strong></p>
<p>COWON przyzwyczaja nas, iż odtwarzacze znajdują się w nieproporcjonalnie dużych pudełkach. Tak też jest tym razem &#8211; pudełko jest tak duże, że ledwo zmieściłem je do pojemnego plecaka&#8230;</p>
<p align="center"><a title="COWON Q5W - pudełko" href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7743.JPG"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7743.thumbnail.JPG" alt="COWON Q5W - pudełko" /></a><a title="COWON Q5W - pudełko" href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7746.JPG"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7746.thumbnail.JPG" alt="COWON Q5W - pudełko" /></a><a title="COWON Q5W - pudełko" href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7747.JPG"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7747.thumbnail.JPG" alt="COWON Q5W - pudełko" /></a></p>
<p>W jednej &#8211; przeźroczystej &#8211; części pudełka znajduje się sam odtwarzacz, w drugiej zaś &#8211; z białego kartonu &#8211; dodatki.</p>
<p align="center"><a title="COWON Q5W - pudełko" href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7749.JPG"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7749.thumbnail.JPG" alt="COWON Q5W - pudełko" /></a><a title="COWON Q5W - zawartość pudełka" href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7750.JPG"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7750.thumbnail.JPG" alt="COWON Q5W - zawartość pudełka" /></a></p>
<p>Wśród dodatków znajdują się:</p>
<ul>
<li>skrócona instrukcja (po angielsku),</li>
<li>jakieś papierki,</li>
<li> płyta CD z COWON MEDIA CENTER (cokolwiek to jest),</li>
<li>zasilacz,</li>
<li>pilot z baterią,</li>
<li>słuchawki (takie typowe słuchawki iAUDIO) z gąbkami,</li>
<li>zwykły kabel USB,</li>
<li>wielofunkcyjny kabel TV,</li>
<li>mała smyczka (bardziej opaska na nadgarstek).</li>
</ul>
<p>W zestawie za taką cenę brakuje mi co najmniej szmacianego woreczka na odtwarzacz (nawet takiego jak dodawany do Boostera)&#8230; jeśli nie skórzanego futerału&#8230;</p>
<p align="center"><a title="COWON Q5W" href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7782.JPG"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7782.thumbnail.JPG" alt="COWON Q5W" /></a></p>
<p>Dołączona do zestawu smyczka przydaje się do założenia na nadgarstek tak, aby nie wypuścić przez przypadek odtwarzacza z ręki.</p>
<p>Słuchawki &#8211; jeśli mnie pamięć nie myli &#8211; są identyczne jak dodawane do D2. Ok, grają, ale klasyfikują się do wymiany. Nie tak wyobrażałem sobie słuchawki dodawane do odtwarzacza mającego dopisek &#8220;Premium&#8221; na pudełku&#8230;</p>
<p align="center"><a title="COWON Q5W - słuchawki" href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7781.JPG"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7781.thumbnail.JPG" alt="COWON Q5W - słuchawki" /></a></p>
<p>Ważnym elementem zestawu jest zasilacz. Dlaczego? Ponieważ odtwarzacza nie da się naładować ani przez USB ani przez inny zasilacz (dający mniejszy prąd). Lepiej go więc nie zgubić.</p>
<p align="center"><a title="COWON Q5W - kabel TV" href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7778.JPG"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7778.thumbnail.JPG" alt="COWON Q5W - kabel TV" /></a><a title="COWON Q5W - kabel TV" href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7780.JPG"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7780.thumbnail.JPG" alt="COWON Q5W - kabel TV" /></a></p>
<p>Najdziwniejszym ale i najbardziej niezwykłym elementem zestawu jest&#8230; kabel. Takiego kabla jeszcze nie widziałem &#8211; jest to hybryda koncentryka, S-Video i kabla RGB. Świadczy on o tym, iż Q5W został wręcz stworzony do podłączenia go do telewizora (nawet telewizora wysokiej jakości ze złączem RGB).</p>
<p align="center"><a title="COWON Q5W - pilot" href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7777.JPG"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7777.thumbnail.JPG" alt="COWON Q5W - pilot" /></a><a title="COWON Q5W - pilot" href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7783.JPG"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7783.thumbnail.JPG" alt="COWON Q5W - pilot" /></a><a title="COWON Q5W - pilot" href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7785.JPG"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7785.thumbnail.JPG" alt="COWON Q5W - pilot" /></a></p>
<p>Oczywiście w takim przypadku w zestawie musi znaleźć się pilot, pozwalający na sterowanie odtwarzaczem z fotela, więc podobnie jak Booster, Q5W posiada go w zestawie. W przeciwieństwie jednak do Boostera nie da się nim dotrzeć w każdy zakątek menu, a jedynie we większą jego część. Aby to zrekompensować (a może aby nie czynić go nazbyt skomplikowanym) pilot posiada &#8220;skróty&#8221; takie jak synchronizacja napisów, rozciąganie obrazu na cały ekran czy tworzenie/wczytywanie zakładek.</p>
<p>Kabel USB dodawany do odtwarzacza jest zupełnie zwyczajny, nie ma problemu żeby użyć dowolnego kabla. Podłącza się go do portu mini-USB ukrytego pod klapką.</p>
<p>W zestawie nie ma kabla USB-Host. Jest to ogromny plus dla Q5W, ponieważ bezpośrednio do odtwarzacza można podłączyć&#8230; zwyczajny kabel USB.</p>
<p align="center"><strong>Odtwarzacz sam w sobie</strong></p>
<p>Q5W &#8211; jak to na klasyczne PMP przystało &#8211; jest duży i ciężki. Ciężko jest go utrzymać w ręce oglądając dwugodzinny film czy buszując w internecie. Ciężko jest też nosić go przy sobie &#8211; do kieszeni się nie mieści a w zestawie nie ma futerału troczonego do paska.</p>
<p>Q5W ma co prawda miejsce do przewleczenia smyczy&#8230; nie wiem jaka smycz (bądź czyja szyja) to wytrzyma. Pozostańmy więc przy wersji iż jest to miejsce do przewleczenia smyczki zakładanej na nadgarstek.</p>
<p>Cały front odtwarzacza (poza diodą w lewym górnym rogu) zajmuje wyświetlacz o rozdzielczości 800&#215;480 pikseli. Jest on duży i szczegółowy, jasny, znakomicie prezentuje kolory i ma dobry kąt patrzenia.</p>
<p>Wyświetlacz ma jedną konkretną wadę &#8211; niezależnie od ustawienia jasności, jest właściwie nieczytelny w słońcu.</p>
<p>Porównując go do wyświetlacza iPhone&#8217;a (a pomijając rozmiar i rozdzielczość), wyświetlacz Q5W ma lepsze kąty patrzenia i znacznie lepiej ogląda się na nim filmy, jednak znacznie gorzej spisuje się na zewnątrz.</p>
<p>Paradoksalnie szczegółowość może być dla niektórych wadą. Litery wyświetlane na ekranie np. w przeglądarce www (pixel-fonty jak to w Windowsie), mogą być najnormalniej w świecie zbyt małe dla osób ze słabym wzrokiem. Ja słabego wzroku nie mam, a mimo to czasem miałem z tym problem (zwłaszcza wieczorem bądź w nocy, kiedy wzrok jest &#8220;senny i zmęczony&#8221;).</p>
<p>Wyświetlacz Q5W jest oczywiście dotykowy. Nie działa może tak dobrze jak wyświetlacz dotykowy iPhone&#8217;a, ale działa. Nie myli się, nie gubi &#8211; po prostu działa. Jedyny problem sprawia podwójne kliknięcie. Wiele osób na to narzeka, ale na szczęście obejściem podwójnego kliknięcia w Windowsie jest przytrzymać stylus w wybranym miejscu i wybrać polecenie z menu kontekstowego, któro się wówczas ukazuje&#8230; zaś w Launcherze znajdują się odpowiednie przyciski nawigacyjne dzięki którym nie trzeba używać podwójnego kliknięcia.</p>
<p align="center"><a title="COWON Q5W" href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7757.JPG"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7757.thumbnail.JPG" alt="COWON Q5W" /></a><a title="COWON Q5W" href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7775.JPG"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7775.thumbnail.JPG" alt="COWON Q5W" /></a><a title="COWON Q5W" href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7761.JPG"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7761.thumbnail.JPG" alt="COWON Q5W" /></a><a title="COWON Q5W" href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7763.JPG"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7763.thumbnail.JPG" alt="COWON Q5W" /></a><a title="COWON Q5W" href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7764.JPG"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7764.thumbnail.JPG" alt="COWON Q5W" /></a><a title="COWON Q5W" href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7765.JPG"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7765.thumbnail.JPG" alt="COWON Q5W" /></a><a title="COWON Q5W" href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7767.JPG"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7767.thumbnail.JPG" alt="COWON Q5W" /></a><a title="COWON Q5W" href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7768.JPG"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7768.thumbnail.JPG" alt="COWON Q5W" /></a><a title="COWON Q5W" href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7771.JPG"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7771.thumbnail.JPG" alt="COWON Q5W" /></a></p>
<p>Przycisków ma Q5W dokładnie dwa &#8211; oba na górnej krawędzi po prawej &#8211; służą do zmiany głośności. Można także ustawić im funkcje przełączania utworów (robi się to w menu odtwarzacza). Na górnej krawędzi, po lewej, znajduje się także suwak HOLD będący jednocześnie włącznikiem (podobnie jak to jest w D2).</p>
<p>Na górnej krawędzi odtwarzacza znajdują się również dwa głośniczki, mikrofon oraz port podczerwieni (dla pilota).</p>
<p align="center"><a title="COWON Q5W - stylus" href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7835.JPG"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7835.thumbnail.JPG" alt="COWON Q5W - stylus" /></a><a title="COWON Q5W - stylus" href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7834.JPG"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7834.thumbnail.JPG" alt="COWON Q5W - stylus" /></a></p>
<p>W prawym górnym rogu odtwarzacza znajduje się miejsce na stylus (jest on składany, teleskopowy), a w prawym dolnym rogu miejsce na przewleczenie smyczy (ale naprawdę nie sądzę żeby ktoś faktycznie zdecydował się go nosić w ten sposób).</p>
<p>Na dolnej krawędzi odtwarzacza znajduje się złącze kabla TV.</p>
<p>Zaś na lewej krawędzi odtwarzacza skupione są kolejno: antena WiFi, gniazdko zestawu słuchawkowego (słuchawki + mikrofon), gniazdko słuchawkowe, a pod klapką: gniazdko USB, reset, gniazdko USB-Host (normalne gniazdko USB &#8211; nie potrzeba żadnego &#8220;kabla USB-Host&#8221;) oraz poza klapką gniazdko ładowarki.</p>
<p align="center"><strong>Podłączanie do komputera</strong></p>
<p>W zależności od ustawienia (w menu), Q5W może działać jako dysk wymienny, urządzenie Active Sync bądź urządzenie MTP.</p>
<p>W przypadku działania jako dysk wymienny, transfer na i z odtwarzacza przebiega bardzo sprawnie. Kopiowanie na odtwarzacz to 6-8MB/s (jak w Karmie).</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Włączanie, menu, nawigacja</strong></p>
<p>Odtwarzacz włącza się chwilę, ale i tak dostatecznie szybko jak na swoją klasę.</p>
<p>Włączanie odtwarzacza jest dwustopniowe. Początkowo (kiedy widać pasek postępu) ładuje się system Windows, po czym &#8211; zaraz po załadowaniu Windowsa &#8211; włącza się aplikacja COWON Launcher będąca właściwym interfejsem odtwarzacza.</p>
<p>(poniższe zdjęcie to &#8220;jakieś zdjęcie reklamowe&#8221;, ale tak faktycznie COWON Launcher &#8211; czyli główny interface &#8211; wygląda)</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-603" title="COWON Q5W - COWON Launcher" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/08/q5_zoom10x.jpg" alt="" width="500" height="413" /></p>
<p>W menu dostępne są klasyczne opcje jak: filmy, muzyka, radio, zdjęcia, tekst, nagrywanie, przeglądarka etc. oraz mniej klasyczne jak: MSN, Explorer, WLAN, WordPad, FreeCell, Solitaire czy Control Panel (które uruchamiają odpowiednie aplikacje systemu Windows).</p>
<p>Menu działa całkiem sprawnie, jednak zdarzają się &#8220;chwilowe zwieszki&#8221;. Jest to po prostu moment, kiedy rusza dysk twardy odtwarzacza. Domyślnie się on po krótkiej chwili wyłącza aby oszczędzać baterię &#8211; można to wyłączyć w opcjach.</p>
<p>Już po chwili obcowania z odtwarzaczem zauważamy, że się on dość mocno grzeje. Nie parzy, ale jest na tyle ciepły że można się od niego z powodzeniem ogrzać w zimie&#8230;</p>
<p>Ostatnią opcją w menu jest &#8220;Windows&#8221; która wyłącza aplikację COWON Launcher i pozwala przejść bezpośrednio do Windowsa.</p>
<p align="center"><strong>Windows CE Pro 5.0</strong></p>
<p>Poza tym że Q5W jest odtwarzaczem multimedialnym (PMP), jest on również platformą na której działa Windows. CE bo CE, ale Windows. Nawet odtwarzacz ma na pleckach nalepkę &#8220;Windows Genuine Advantage&#8221; ;)</p>
<p>(poniższe zdjęcie to &#8220;jakieś zdjęcie reklamowe&#8221;, ale tak faktycznie Windows na odtwarzaczu wygląda)</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-602" title="COWON Q5W - Windows" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/08/photo11.jpg" alt="" width="423" height="295" /></p>
<p>Odtwarzacz ma zainstalowane standardowo aplikacje: FreeCell, Internet Explorer, Messenger, Microsoft WordPad, Solitaire, Windows Explorer. Lista jest krótka i chyba mało zachwycająca, np. gdzie podział się saperSaper? Ponadto nie ma ani Painta ani klienta email. Nie ma nawet jak rozpakować plików ZIP czy przeczytać pliki PDF.</p>
<p>Sporo osób &#8211; w tym na początku ja &#8211; zaciera jednak ręce i wesoło zakłada, że to jest przecież Windows a to daje nieograniczone wręcz możliwości instalacji czego dusza zapragnie. Programy, gry, przeglądarka internetowa z prawdziwego zdarzenia etc&#8230;.</p>
<p>&#8230; ale niestety tak nie jest.</p>
<p>Na Q5W zainstalowana jest wersja CE 5, a odtwarzacz oparty jest o architekturę MIPS. Co to w praktyce oznacza? Że programy z innych wersji Windows CE czy Windows Mobile oraz z innych platform sprzętowych jak x86 bądź ARM nie uruchomią się.</p>
<p>A to z kolei oznacza, że programy które da się na Q5W zainstalować, da się policzyć na palcach jednej ręki. Ba, jest ich tak mało że zaraz to zrobię.</p>
<p>Programy które udało mi się znaleźć i zainstalować, a faktycznie wnoszą coś sensownego do Q5W to:</p>
<ul>
<li>przeglądarka plików Office i PDF-ów (uwaga &#8211; nie wszystkie pliki PDF dają się tym odczytać, a te które się dają wyglądają paskudnie)</li>
<li>MorphGear &#8211; emulator NES/SNES/SEGA/GB/GBC/GBA</li>
<li>PocketXpdf &#8211; przeglądarka PDF z prawdziwego zdarzenia</li>
</ul>
<p>&#8230; i to właściwie tyle. Nie twierdzę że nie ma niczego innego, ale niczego konkretnego nie znalazłem.</p>
<p>Zrobili to jednak forumowicze iAUIDOPHILE i ich lista programów działających na Q5W znajduje się <a href="http://iaudiophile.net/forums/showthread.php?t=18738" target="_blank">tutaj</a>.</p>
<p>Do tego sytuacja się już nie zmieni. CE 5.0 to w tym momencie przestarzała platforma &#8211; Microsoft z jednej strony wydał już CE 6.0, z drugiej nastąpiła przesiadka na architekturę x86, a ta jest z architekturą MIPS niekompatybilna. Więc wiele wskazuje na to, że nowych programów na CE 5.0 MIPS już nie będzie (nawet Nethack nie działa&#8230; chyba że ktoś wie jak go skompilować).</p>
<p>A jak działa to co już jest w Windowsie?</p>
<p>Sam Windows działa dość stereotypowo &#8211; zdarzają się opóźnienia między tym co chcemy zrobić a tym, co się faktycznie dzieje. Czasem wręcz &#8211; mając stary firmware, bo w nowym jakby zostało to poprawione &#8211; niemożliwe jest włączenie pożądanego programu i konieczny jest restart (co czasem da się zrobić włącznikiem, a tylko przy pomocy przycisku reset). Bywało nawet że nie dało się przeglądać menu Start, bo nie chciało się rozwinąć &#8211; rozwijało się dopiero po dłuższej chwili &#8220;myślenia&#8221;, co w nowej wersji firmware&#8217;u wynika jedynie z konieczności uruchomienia dysku jeśli został on wcześniej wyłączony.</p>
<p>Programy działają z reguły dobrze. Może nie tak dobrze jak ich odpowiedniki w &#8220;dużych&#8221; Windowsach, ale na tyle dobrze żeby dało się z nich skorzystać. Korzystają one oczywiście z dobrodziejstw ekranu dotykowego &#8211; przykładowo stronice plików PDF da się przesuwać palcem.</p>
<p align="center"><strong>WiFi i internet<br />
</strong></p>
<p>Kwestia sieci bezprzewodowej i internetu zasługuje na osobny paragraf. Część osób &#8211; nie bez powodu &#8211; pomyśli o kupnie Q5W jako &#8220;czegoś, do łączenia się z siecią bezprzewodową&#8221;.</p>
<p>Połączenie przez WiFi w starej wersji firmware&#8217;u było właściwie niemożliwe. Przykładowo nie dało się wyświetlić klawiatury ekranowej podczas wpisywania danych połączenia. Było tak gdyż nie każde pole tekstowe rozpoznawane jest jako pole tekstowe&#8230; co oznacza że klawiatura ekranowa się wtedy nie wyświetla. W nowej wersji firmware&#8217;u nie zostało to poprawione, jednak teraz da się wyświetlić klawiaturę na żądanie.</p>
<p>Paradoksalnie, jednym z takich &#8220;nierozpoznanych&#8221; pól tekstowych jest pasek adresu w przeglądarce &#8211; jeśli chcemy wpisać adres www nie wystarczy kliknąć raz, trzeba jeszcze kliknąć na ikonce klawiatury ekranowej i dopiero wpisać adres.</p>
<p>Sama konfiguracja połączenia również nie jest prosta. Przykładowo brak przycisku &#8220;odśwież listę sieci&#8221;. Aby to zrobić, należy włączyć COWON Launcher a tam wyłączyć i włączyć moduł WiFi. Same okienka konfiguracji sieci również nie są tak przejrzyste jak ich odpowiedniki z &#8220;dużych&#8221; Windowsów czy choćby Windows Mobile &#8211; czasem ich zawartość bądź ułożenie są mało intuicyjne.</p>
<p>Po przebiciu się przez wszystkie trudy związane z konfiguracją sieci odpalamy przeglądarkę. Jest to Internet Explorer z wszelkimi jego zaletami ale i wadami.</p>
<p>Minusem jest brak jest zakładek (a w starej wersji firmware&#8217;u nie dało się w ogóle okienek przełączać &#8211; pasek start był niewidoczny, przykryty przez okienko IE). Plusem zaś to, że w ustawieniach można zmienić sposób wykrywania przeglądarki z &#8220;IE na Windows CE&#8221; na &#8220;IE na Windows Mobile&#8221; lub &#8220;IE na Windows XP&#8221;. Przy ostatnim ustawieniu nie powinno &#8211; teoretycznie &#8211; być problemów z kompatybilnością stron www.</p>
<p>Poza tym &#8211; tradycyjnie już dla odtwarzaczy COWON/iAUDIO &#8211; Q5W maa problem z wyświetlaniem polskich znaków. Co prawda przeglądarka zdaje się obsługiwać Unikod i z tym nie ma problemu (np. Wikipedia), ale mimo to na wielu stronach polskie znaki nie wyświetlają się poprawnie.</p>
<p>Ale jeśli już przebolejemy Internet Explorera i brak polskich znaków, to zauważymy że nawet tak podstawowa dziś rzecz jak obsługa standardu flash jest mocno ograniczona (choć nie żeby iPhone miał jakiekolwiek wsparcie dla technologii flash) &#8211; co prawda większość reklam wyświetla się poprawnie, ale menu różnych stron nie zawsze. Filmów na Youtube raczej też nie pooglądamy&#8230;</p>
<p>Niektórzy pomyślą sobie że da się użyć Q5W jako przenośnego klienta do pobierania plików (HTTP/FTP) bądź wręcz BitTorrent (do pobierania muzyki z Jamendo ;) )&#8230; ale nie jest to możliwe. W przypadku próby zapisania pliku większego niż 4MB, IE zwraca komunikat &#8220;brak miejsca, usuń niektóre pliki&#8221; (mimo że na dysku są wtedy gigabajty wolnego miejsca), zaś klienta sieci BitTorrent po prostu nie ma.</p>
<p>Samo przeglądanie stron www jest podobne do przeglądania ich w IE pod Windowsem XP. Strony wyświetlają się generalnie poprawnie, po załadowaniu się przewijają się płynnie (nawet te dłuższe), problemem jest jedynie mała rozdzielczość w pionie (na szerokość widać całkiem sporo, na wysokość już 2x mniej &#8211; jednak jest to wyświetlacz panoramiczny).</p>
<p>&#8230; no i te małe piksele.</p>
<p>Na Q5W nie da się zainstalować żadnej &#8220;alternatywnej&#8221; przeglądarki www.</p>
<p>Z używaniem WiFi związana jest antenka &#8211; rozłożenie jej poprawia zasięg.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>USB-Host</strong></p>
<p>W przypadku Q5W USB-Host to nie tylko możliwość podłączenia aparatu i skopiowania z niego zdjęć.</p>
<p>Do odtwarzacza podłączyć można &#8211; przy pomocy zwyczajnego kabla USB &#8211; podłączyć również pendrive&#8217;a lub inny odtwarzacz czy też dysk wymienny (o ile wystarczy mu zasilanie dostarczone przez Q5W lub ma własne zasilanie). Pozwala to przykładowo na skopiowanie na odtwarzacz filmu czy muzyki bez użycia komputera.</p>
<p>Mało tego, jako iż jest to zwyczajne USB, można podłączyć doń (o ile mają wtyczkę USB) urządzenia takie jak klawiatura, mysz czy nawet pad do gry (sic!), co w połączeniu z emulatorem (i po ewentualnym podłączeniu do telewizora) daje dość niezwykłe możliwości.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Muzyka</strong></p>
<p>Wracając jednak do bardziej przyziemnych spraw. Jest to w końcu odtwarzacz, więc powinien odtwarzać muzykę&#8230;</p>
<p>&#8230; i muzykę odtwarza. Do tego w wielu formatach &#8211; MP3, WMA, OGG Vorbis, nawet Musepack (MPC). Poza tym nie ma problemów z odtwarzaniem bezstratnie skompresowanych plików FLAC i APE.</p>
<p>Poza tym odtwarzacz ma do dyspozycji garnitur efektów, pozwalających na dopasowanie dźwięku do własnych upodobań (jeśli ktoś lubi/chce to robić): equalizer parametryczny, klika gotowych ustawień, BBE, Mach3Bass, MP enhance oraz 3D Surround.</p>
<p>Q5W nie jest gapless, a wręcz przeciwnie &#8211; każdy kolejny utwór okupiony jest przerwą na uruchomienie dysku. Poza tym odtwarzacz wyświetla okładki, jednak tylko jako miniaturkę w lewym górnym rogu ekranu.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Brzmienie</strong></p>
<p>Q5W jako odtwarzacz spisuje się całkiem dobrze. Nie szumi, nie piszczy. Do tego jest głośny &#8211; już 20 (w skali do 40) jest wystarczające.</p>
<p>Q5W ma dość mocny, zdecydowany bas &#8211; porównywalny ale i chyba minimalnie &#8220;pełniejszy&#8221; niż ma Karma (w przypadku Karmy występuje efekt rolowania basu na słuchawkach o niskiej impedancji).</p>
<p>Zasadnicza różnica leży za to w średnicy i wokalu. O ile Karma ma charakterystyczne &#8220;angielskie brzmienie&#8221;, o tyle Q5W nie gra ciepło. Wokal w Q5W nie jest tak ciepły jak wokal Karmy, zaś gitary nie wydają głębokiego pomruku. Podobnie pianino wydaje się być nieco sterylne a głos jest wręcz do pewnego stopnia zimny.</p>
<p>Chłód ten ma dwojaki skutek. Po pierwsze Q5W zdaje się grać czyściej i szerzej. Jest to jednak tylko w dużej mierze wrażenie, ponieważ przestrzeń w wykonaniu Karmy jest bardziej &#8220;realna&#8221;.</p>
<p>Po drugie chłód ten związany jest z wyeksponowaniem góry, co poza pozorną czystością dźwięku powoduje wręcz &#8211; czasem &#8211; sybilizację.</p>
<p>A jak spisują się efekty? Cóż&#8230; &#8220;dopalacze&#8221; dźwięku to jest coś, co każdy musi ocenić we własnym zakresie (gdyby ktoś zapytał mnie o zdanie, to nigdy nie byłem przekonany do BBE).</p>
<p>Czyli jak właściwie brzmi Q5W? Cóż&#8230; Karma to nie jest.</p>
<p>Biorąc pod uwagę &#8220;temperaturę&#8221; dźwięku najbliżej mu do iPhone&#8217;a. Jednak iPhone ma z kolei lepiej zbalansowane brzmienie &#8211; mniej natarczywy bas, środek/wokal nie jest tak mocno cofnięty (bądź jest mniej schowany przez bas i górę), czy wreszcie ma niesybilizującą górę. Nie licząc tego że iPhone ma całkowicie bezużyteczny equalizer&#8230;</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Filmy</strong></p>
<p>Podobnie jak w przypadku muzyki, Q5W odtwarza wiele formatów filmów: AVI (DivX/XviD), WMV, MPG/MPEG oraz OGM (o ile obraz i dźwięk są w odpowiednio w formatach DivX/XviD i MP3).</p>
<p>W porównaniu do <a href="http://blog.khron.net/2007/12/09/irydi_booster_recenzja/" target="_blank">Boostera</a> brakuje odtwarzania plików VOB (a więc odtwarzania filmów DVD skopiowanych prosto z płyty, bez wcześniejszej konwersji). Poza tym brakuje odtwarzania popularnego obecnie H.264 (jest to kodek obrazu w plikach MP4).</p>
<p>Wyświetlacz Q5W jest ogromny tak rozmiarami jak i rozdzielczością &#8211; Q5W nie jest nawet w stanie wyświetlić filmu w rozdzielczości 800&#215;480, więc film zawsze jest rozciągnięty a przez to może zdawać się być minimalnie rozmyty.</p>
<p>Co więcej, czasem odnosiłem wrażenie że Booster odtwarzał filmy płynniej. Być może dlatego, że rozdzielczość jego wyświetlacza to &#8220;tylko&#8221; 480×272 (czyli jak w PSP, iPhone ma wyświetlacz 480&#215;320), ale w końcu był to ten sam film&#8230;</p>
<p>Q5W pozwala na wyświetlanie napisów w formacie SRT (można wybrać kolor i rozmiar napisów). Można również załączyć opcję 3D Stereo powodującą rozciągnięcie dźwięku na boki, co w pewnym sensie daje namiastkę &#8220;dźwięku przestrzennego&#8221; na słuchawkach.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Radio</strong></p>
<p>Radio jak radio&#8230; nie lubię o nim pisać. Co można napisać o radiu?</p>
<p>&#8230; że gra.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Zdjęcia</strong></p>
<p>Z wyświetlaniem zdjęć na Q5W wiąże się pewien problem. Może nie jest to widoczne od razu, ale po chwili jest &#8211; Q5W w paskudny sposób przeskalowuje zdjęcia, do tego &#8211; w zależności od ustawień &#8211; nie wyświetla zdjęcia w pełnej rozdzielczości.</p>
<p>O ile zwykle to nie przeszkadza (nie licząc rozmycia lub odwrotnie, &#8220;schodków&#8221; na krawędziach), o tyle jeśli ktoś próbuje czytać komiksy-paski (np. Garfield czy User Friendly) już widać &#8220;że nic nie widać&#8221; &#8211; jeśli tylko grafika jest większa niż fizyczna rozdzielczość ekranu.</p>
<p>Nie żeby przykładowo Booster robił to lepiej (on robi to chyba nawet nieco gorzej), ale powiem szczerze że spodziewałem się czegoś więcej&#8230;</p>
<p>W formie ciekawostki powiem że podobny (ale nie związany z brzydkim przeskalowaniem tylko z rozdzielczością zdjęcia) problem ma iPhone i iPod Touch. Ale o tym w recenzji iPhone&#8217;a.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Inne</strong></p>
<p>Poza zakresem tej recenzji znajduje się połączenie odtwarzacza do telewizora, nagrywanie czy podłączanie słuchawek bezprzewodowych przez Bluetooth (odtwarzacz obsługuje A2DP) &#8211; a wszystko to da się zrobić.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Ustawienia</strong></p>
<p>Ustawienia Q5W dzielą się na dwie części &#8211; te dostępne przez COWON Launcher i oczywiście Panel Sterowania Windowsa, jednak te ważne z punktu widzenia odtwarzacza zebrane są właśnie w Launcherze &#8211; a jest ich sporo i dają spore możliwości konfiguracji odtwarzacza.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Firmware</strong></p>
<p>Nie napisałem tego wcześniej, ale mając Q5W należy KONIECZNIE jak najszybciej zainstalować jak najnowszy firmware. Stary (pudełkowy) firmware jest mocno zabugowany.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Podsumowanie</strong></p>
<p>Jaki jest więc Q5W? Na pewno jest drogi i masywny. Jako regularny odtwarzacz raczej się nie sprawdzi (za duży, za ciężki, nie gra aż tak dobrze jak mógłby grać).</p>
<p>Jednak jako &#8220;coś więcej&#8221; sprawdzić się jak najbardziej może &#8211; do oglądania filmów, do kopiowania zdjęć z aparatu, do przeglądania stron www, do czytania plików PDF czy &#8211; po podłączeniu pada &#8211; nawet jako konsolka do gier (NES, SNES)&#8230; nie wiem czy przez hub usb nie dało by się nawet podłączyć dwóch padów&#8230;</p>
<p>Q5W jest w sam raz na podróż czy do używania w domu zamiast laptopa, bo na baterii działa relatywnie długo (jak na swój rozmiar, możliwości i to, jak mocno się grzeje). Jednak na ulicę (czy w ogóle do użytku poza domem, na słońcu) raczej się nie nadaje.</p>
<p>No i jest to jednak Windows &#8211; osoby poszukujące &#8220;czegoś konkretnego&#8221; powinne zainteresować się odtwarzaczem COWON A3 (następca znanego A2), który &#8211; w przeciwieństwie do Q5W &#8211; działa nie pod kontrolą systemu Windows a dedykowanego systemu (podobnie jak A2 czy każdy &#8220;normalny&#8221; odtwarzacz) oraz odtwarza pliki MP4 i MKV (H.264). Odtwarza nawet filmy w HD (720p).</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.khron.net/2008/08/20/cowon_q5w_recenzja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>iPhone &#8211; nie recenzja, tylko notatki do recenzji</title>
		<link>http://blog.khron.net/2008/05/23/iphone_nie_recenzja/</link>
		<comments>http://blog.khron.net/2008/05/23/iphone_nie_recenzja/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 23 May 2008 11:31:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>KHRoN</dc:creator>
				<category><![CDATA[Odtwarzacze]]></category>
		<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[iPhone]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.khron.net/?p=545</guid>
		<description><![CDATA[<p>iPhone&#8230;</p> <p style="text-align: center;"><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/05/dscf9236.jpg"></a></p> <p style="text-align: center;"> <p>Wiem że chcecie o nim poczytać, ale ja nie mam czasu napisać recenzji&#8230; udostępniam więc luźnei niekompletne notatki(!) &#8211; tak więc Wy macie co czytać i jednocześnie widzicie jak ciężko jest napisać dobrą recenzję&#8230;</p> <p>Właściwa recenzja będzie w bliżej nieokreślonej przyszłości&#8230;</p> <p>(zrobione na szybko zdjęcia na samym [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>iPhone&#8230;</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/05/dscf9236.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-546" title="iPhone w ręku" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/05/dscf9236.jpg" alt="" width="500" height="375" /></a></p>
<p style="text-align: center;">
<p>Wiem że chcecie o nim poczytać, ale ja nie mam czasu napisać recenzji&#8230; udostępniam więc luźnei niekompletne notatki(!) &#8211; tak więc Wy macie co czytać i jednocześnie widzicie jak ciężko jest napisać dobrą recenzję&#8230;</p>
<p>Właściwa recenzja będzie w bliżej nieokreślonej przyszłości&#8230;</p>
<p><span id="more-545"></span>(zrobione na szybko zdjęcia na samym dole)</p>
<p>- w zestawie -</p>
<p>pudełko, ściereczka, brak instrukcji (sic!), słuchawki z mikrofonem, kabel i ładowarka (z wtyczką z USA)</p>
<p>- wygląd -</p>
<p>jak widać smaruje się zdrowo, ale zero rys</p>
<p>- jako telefon -</p>
<p>jest ok, po prostu</p>
<p>nie licząc tego że raz nie udało mi się zakończyć rozmowy (zacząłem błądzić po różnych ekranach i nigdzie nie było przycisku &#8220;zakończ&#8221;&#8230; a nie ma fizycznego przycisku zakańczającego rozmowę) i mój rozmówca był co najmniej zdziwiony czekając aż się rozłączę (swoją drogą nie wiem po co czekał)</p>
<p>podobnie jest z rozpoczęciem i odrzuceniem rozmowy &#8211; o ile z tym pierwszym nie ma problemu, o tyle odrzucić się rozmowy &#8211; kiedy telefon był zablokowany &#8211; chyba nie da&#8230; jedyne co da się zrobić to &#8220;slide to answer&#8221; (jak nie jest zablokowany, to są po prostu dwa przyciski: odbierz i odrzuć) &#8211; ale wciąż nie da się tego zrobić fizycznym przyciskiem</p>
<p>problem ten częściowo (bądź całkowicie) odpada jeśli podłączyć zestaw słuchawkowy via kabel (w zestawie) lub bluetooth</p>
<p>dźwięk w słuchawce jest specyficzny &#8211; dobry, ale przez to (bez sztucznie podbitej góry, &#8220;niepiskliwy&#8221;) często nie wybija się ponad szum otoczenia np. w komunikacji miejskiej więc trzeba się wsłuchać (mnie się to akurat podoba, bo nie boli mnie ucho po zakończeniu godzinnej rozmowy)</p>
<p>poza tym antena jest w dolnej części, więc zasłaniamy ją dłonią w czasie rozmowy &#8211; na pewno wpływa to w pewnym stopniu na zasięg, zwłaszcza jeśli zasięg już jest kiepski</p>
<p>SMS-y &#8211; fajnie się pisze i czyta (rozmowa jak w komunikatorze, aż chce się pisać i dostawać SMS-y), ale nie ma potwierdzeń, nie da się przekazać SMS-a dalej, nie ma kopiuj-wklej (nigdzie w całym telefonie nie ma&#8230; jeszcze?) i nie da się zapisać ani szablonu ani &#8220;na potem&#8221;</p>
<p>lista kontaktów jest wręcz wzorowa&#8230; poza możliwością wyszukiwania (co zmieni 2.0) &#8211; chodzi o użyteczność i czytelność, bo ilością i jakością pól nie różni się od niczego co obsługuje vcard</p>
<p>bajerancka jest ekranowa klawiatura numeryczna, klawiatura QWERTY zaś (tak w pionie jak i w poziomie) jest zupełnie ok, po tym jak się do niej przyzwyczaić &#8211; wręcz w pionie (ta mniejsza) jest wygodniejsza bo trafić w mniejszy przycisk jest tak samo łatwo jak w większy, a palce nie biegną wtedy maratonu</p>
<p>- odtwarzacz -</p>
<p>dźwięk jest specyficzny &#8211; czysty, zrównoważony, szeroki ale naturalny (nie jest przesadzony), naprawdę dobry&#8230; tylko że zupełnie inny niż to, do czego przyzwyczajają nas odtwarzacze typu sony z basem wywalonym tak, że na byle czym wydaje się że słychać woofer &#8211; można być zaskoczonym w pierwszym momencie &#8220;co to za dźwięk&#8221; a potem &#8220;wcale nie gorszy od karmy&#8230; tylko inny&#8221; (czuć różnicę &#8220;wypchnięty środek Karmy aka &#8216;angielskie brzmienie&#8217; &#8221; a &#8220;po prostu zrównoważony dźwięk&#8221;) i już od tej pory przestajesz nosić dodatkowy odtwarzacz w kieszeni</p>
<p>tylko MUSISZ kupić słuchawki z wtyczką do iPhone&#8217;a (zwyczajna 3.5, ale obudowa musi być wąska żeby zmieściła się w &#8220;dziurę na wtyczkę&#8221;) &#8211; osobiście polecam CX300 z saturna, te co mają nalepkę &#8220;for iPhone&#8221; chyba że obetniesz żyletką wtyczkę słuchawek, które już masz, albo zmienisz im wtyczkę</p>
<p>alternatywa to przejściówka, ale PORZĄDNA</p>
<p>z przyjemnością słucham muzyki nowej, ale i starej &#8211; czuć &#8220;principle of having better equipment&#8221; &#8211; czyli &#8220;nie słyszałem tego szczegółu, nie wiedziałem że to jest w utworze&#8230; wow&#8221; plus odkrywanie starej muzyki na nowo</p>
<p>co by tu nie mówić (część osób może się nie zgodzić na takie brzmienie) &#8211; dźwięk &#8220;jak na ulicę to aż nadto&#8221;, chyba że ktoś chce/lubi/musi pływać w basie, który jest i jest subtelny, a nie &#8220;dyskotekowy&#8221;</p>
<p>equalizer jest oczywiście absolutnie bezużyteczny (sic!) jak w każdym iPodzie, iTunes da się lubić (można używać go jak RMM w karmie &#8211; tylko i wyłącznie do przenoszenia, nie musisz utrzymywać w nim bazy plików, po prostu łapiesz w okienku eksploratora folder i upuszczasz go na ikonie telefonu w iTunes)</p>
<p>&#8230; no ale wtedy nie ustawisz sobie flagi &#8220;gapless&#8221; (trzeba to ręcznie robić), chyba że już po przeniesieniu na iPhone&#8217;a bo da się edytować tagi plików znajdujących się na telefonie, samo gapless działa wzorowo ale to jest oczywiste &#8211; wspomagane jest przez dwa dwógigahercowe procesory w kompie ;)</p>
<p>i okładki, KONIECZNIE musisz mieć okładki &#8211; nie dla cover flow, ale dla własnej przyjemności</p>
<p>regulacja głośności (zgrubna) jest pod przyciskami, dokładna jest suwakiem ekranowym</p>
<p>ciężko jest przewijać na nim długie pliki &#8211; nie da się tego robić &#8220;przyciskami&#8221;, a jak wiadomo suwak ekranowy ma bardzo małą precyzję przy plikach dochodzących do dwóch godzin&#8230; więc przewijasz z dokładnością do 2 minut (sic!)</p>
<p>&#8220;zbyt długie&#8221; tytuły/nazwy płyt/wykonawców się nie przewijają, nie da się więc ich nijak w całości odczytać</p>
<p>cover flow jest ok&#8230; nigdy go nie używam &#8211; wolę listę albumów/wykonawców</p>
<p>wiele list jest (w pełni można sobie interface/przyciski na wyświetlaczu dostosować), ale nie ma listy tagów &#8220;wg. rocznika&#8221;, szkoda&#8230;</p>
<p>- filmy, zdjęcia, wyświetlacz -</p>
<p>wyświetlacz nie jest aż tak rewelacyjny jak go niektórzy opisują, ale jest &#8220;co najmniej ok&#8221;&#8230; a co z nim nie tak? kąty nie są takie jak sobie wyobrażałem, szczegóły szybko nikną w cieniach (częściowo dlatego że lubię mieć wyświetlacz przygaszony), do tego ma balans 9kK nie 5/6kK &#8211; osobiście wolę ten drugi, &#8220;słoneczny&#8221;</p>
<p>filmy ogląda się super (nie licząc znalezienia wygodnego kąta patrzenia), płynność super, jakość super (w końcu H.264+AAC), jednym kliknięciem zmieniamy &#8220;panorama a pełny ekran z obciętymi krawędziami&#8221;, pełne przyspieszenie sprzętowe (tak dekodowanie jak i przeskalowanie) więc jest na co patrzeć</p>
<p>zdjęcia&#8230; heh&#8230; z jednej strony jest to pierwszy odtwarzacz gdzie naprawdę przyjemnie się je ogląda (z przesuwaniem palcem włącznie), z drugiej strony jest to pierwszy odtwarzacz gdzie jest to zrypane :)</p>
<p>zdjęcia (ich rozdzielczość) jest &#8220;dziwnie mała&#8221;, widać dithering, powiększyć się da ale to tylko &#8220;powiększenie cyfrowe tego co już było w niskiej rozdzielczości&#8221; a nie &#8220;powiększenie 1:1 z oryginałem&#8221; &#8211; w praktyce to jednak nie przeszkadza, byle nie powiększać</p>
<p>gorzej jest z &#8220;pokazem slajdów&#8221;, kiedy wspaniałe przejścia (robione sprzętowo, np. obraz faluje jak po kropli wody) są psute przez widoczną (już po przejściu) zmianę rozdzielczości z bardzo małej (rozpikselowane i rozmyte zdjęcie) na &#8220;małą roboczą&#8221; (opisaną wyżej)</p>
<p>- interface, obsługa -</p>
<p>WSPANIAŁE</p>
<p>nie licząc tego, że czasem chciało by się jakiś przycisk (np. odbiór rozmowy czy następny/poprzedni utwór), to niczego mu nie brakuje</p>
<p>nawet ma suwak wyłączający dźwięki (nie ma profili) a włączający wibracje, teraz wyciszam telefon jednym palcem &#8211; dla mnie bomba, nigdy profili nie używałem i nie lubiłem, dla wielu ból w&#8230; :)</p>
<p>sam interface działa idealnie (wszyscy robią &#8220;ooo&#8230; jaki ten wyświetlacz płynny&#8221;), to tak jakby był to nie OS X tylko &#8220;jakiś mały systemik robiony specjalnie pod platformę&#8221;</p>
<p>oczywiście po odblokowaniu można instalować wiele mniej lub bardziej przydatnych programów&#8230; z moje doświadczenia muszę powiedzieć że &#8220;raczej mniej niż bardziej przydatnych&#8221;, ale w końcu chodzi o wyszukanie perełek a nie instalację czego popadnie</p>
<p>obsługa jest wygodna, nawet jednoręczna, wszystko jestem w stanie zrobić tylko lewą ręką (nie wiem czemu akurat lewą, jestem praworęczny, prawą jest niewygodnie &#8211; może mam to po mamie :) )</p>
<p>da się obsługiwać go mając długie paznokcie&#8230;</p>
<p>- wifi, internet -</p>
<p>ciężko jest mówić o prawdziwym internecie na rozdzielczości 480&#215;200 (tyle zostaje po odjęciu OGROMNYCH pasków safari &#8211; czyli zostaje połowa wyświetlacza), ale nowy firmware ma dodać tryb pełnoekranowy</p>
<p>jednak to naprawdę działa (poza flashem)</p>
<p>strony www daje się zupełnie normalnie przeglądać, znacznie wygodniej niż na symbianie (abstrahując oczywiście od tego że on ma joystik lub przycisk wielokierunkowy &#8211; oba &#8220;umownej wygody&#8221;), do tego telefon ma w pamięci wszystkie najpopularniejsze fonty z zapfino włącznie (sic!) więc strony www wyglądają dokładnie jak na komputerze</p>
<p>nie licząc tego, że rozmiar tekstu zmienia się w dość dziwny sposób (niektóre fragmenty są &#8220;relatywnie za duże&#8221;, inne &#8220;za małe&#8221;) &#8211; chyba chodzi o to, żeby po powiększeniu tegoż konkretnie fragmentu miały równą wielkość (wielkość zmienia się w zależności od szerokości pola)</p>
<p>firmware 2.0 doda polskie znaki w każdym z fontów, obecnie są tylko w arialu unicode, helvetice i zapfino</p>
<p>pobierać plików się na telefon nie da</p>
<p>pliki PDF można czytać tylko prosto z www, podobnie jak pliki MP3 da się słuchać tylko przez przeglądarkę</p>
<p>klient email jest naprawdę wygodny, ale mimo to nie używam go (webmail gmail dla iphone&#8217;a jest ok, mimo że mógłby być nieco lepiej dopracowany)</p>
<p>- pliki pdf -</p>
<p>trzeba odblokować w safari (programikiem) protokół &#8220;file://&#8221; i da się je czytać prosto z pamięci, do kopiowania czegoś na telefon używać WinSCP przez wifi (pełne możliwości) albo iPhoneBrowser przez kabel (ograniczone możliwości)</p>
<p>pliki PDF czyta się ok, ale w safari nie można przeskakiwać do konkretnej strony tylko przewijać kolejne strony</p>
<p>program &#8220;PDF Browser&#8221; to niedziałający gniot</p>
<p>- budzik -</p>
<p>można ustawić dowolnie wiele budzików, można przygotować sobie wiele czasów budzenia, a potem tylko przesuwać &#8220;on/off&#8221; przy pożądanym</p>
<p>każdy może mieć inny dzwonek, podobnie jak każdy kontakt</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/05/dscf92361.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-547" title="dscf92361" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/05/dscf92361-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/05/dscf9243.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-550" title="dscf9243" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/05/dscf9243-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/05/dscf9253.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-555" title="dscf9253" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/05/dscf9253-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/05/dscf9254.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-556" title="dscf9254" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/05/dscf9254-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/05/dscf9255.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-557" title="dscf9255" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/05/dscf9255-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/05/dscf9256.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-558" title="dscf9256" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/05/dscf9256-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/05/dscf9260.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-560" title="dscf9260" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/05/dscf9260-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/05/dscf9272.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-567" title="dscf9272" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/05/dscf9272-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/05/dscf9273.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-568" title="dscf9273" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/05/dscf9273-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/05/dscf9276.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-570" title="dscf9276" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/05/dscf9276-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/05/dscf9285.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-574" title="dscf9285" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/05/dscf9285-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.khron.net/2008/05/23/iphone_nie_recenzja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>VEDIA V39 i &#8220;nowe&#8221; VP-SRS200 &#8211; recenzja</title>
		<link>http://blog.khron.net/2008/02/23/vedia_v39_vp_srs_200_recenzja/</link>
		<comments>http://blog.khron.net/2008/02/23/vedia_v39_vp_srs_200_recenzja/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 23 Feb 2008 21:52:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>KHRoN</dc:creator>
				<category><![CDATA[Odtwarzacze]]></category>
		<category><![CDATA[Słuchawki]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[srs-200]]></category>
		<category><![CDATA[v39]]></category>
		<category><![CDATA[vedia]]></category>
		<category><![CDATA[vp-srs200]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.khron.net/2008/02/23/vedia_v39_vp_srs_200_recenzja/</guid>
		<description><![CDATA[<p>Jest to uzupełnienie <a href="http://blog.khron.net/2007/07/27/vtec_pro_v39_recenzja_review/" target="_blank">recenzji V39</a>.</p> <p align="center"></p> <p>Dlaczego piszę to uzupełnienie? Bo odkąd V39 sygnowane było logiem &#8220;VTec&#8221; kilka rzeczy się zmieniło&#8230;</p> <p>Odtwarzacze VTec PRO V39 i VEDIA V39 różnią się głównie pudełkiem i nadrukiem na pleckach. Ale nie tylko&#8230;</p> <p>Poza poniższym opisem pudełka, słuchawek i wyświetlacza dalsza część recenzji V39 jest wciąż [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jest to uzupełnienie <a href="http://blog.khron.net/2007/07/27/vtec_pro_v39_recenzja_review/" target="_blank">recenzji V39</a>.</p>
<p align="center"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7852.jpg" alt="VEDIA V39" /></p>
<p>Dlaczego piszę to uzupełnienie? Bo odkąd V39 sygnowane było logiem &#8220;VTec&#8221; kilka rzeczy się zmieniło&#8230;</p>
<p><span id="more-498"></span>Odtwarzacze VTec PRO V39 i VEDIA V39 różnią się głównie pudełkiem i nadrukiem na pleckach. Ale nie tylko&#8230;</p>
<p>Poza poniższym opisem pudełka, słuchawek i wyświetlacza dalsza część recenzji V39 jest wciąż aktualna.</p>
<p align="center"><strong>Pudełko</strong></p>
<p>Nowe pudełko jest po prostu&#8230; inne. Ma też nieco inną zawartość.</p>
<p align="center"><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7837.JPG" title="VEDIA V39 - pudełko"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7837.thumbnail.JPG" alt="VEDIA V39 - pudełko" /></a><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7839.JPG" title="VEDIA V39 - pudełko"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7839.thumbnail.JPG" alt="VEDIA V39 - pudełko" /></a><br />
<a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7842.JPG" title="VEDIA V39 - pudełko"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7842.thumbnail.JPG" alt="VEDIA V39 - pudełko" /></a><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7848.JPG" title="VEDIA V39 - zawartość pudełka"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7848.thumbnail.JPG" alt="VEDIA V39 - zawartość pudełka" /></a></p>
<p>W pudełku znajdują się:</p>
<ul>
<li>polska instrukcja,</li>
<li>gwarancja,</li>
<li>płyta CD,</li>
<li>ściereczka do czyszczenia odtwarzacza,</li>
<li>smycz,</li>
<li>rysik,</li>
<li>słuchawki VP-SRS200,</li>
<li>futerał na odtwarzacz,</li>
<li>kabel USB,</li>
<li>kabel line-in,</li>
<li>ładowarka.</li>
</ul>
<p align="center"><strong>Słuchawki</strong></p>
<p>Kolejną po pudełku zmianą są słuchawki. Nie są to już &#8220;jakieś tam&#8221; słuchawki, a są to konkretnie VP-SRS200 (<a href="http://blog.khron.net/2007/12/14/vedia_vp-srs200_recenzja/" target="_blank">recenzja tu</a>).</p>
<p>Jednakże różnią się one nieco w stosunku do ich &#8220;pudełkowej&#8221; wersji&#8230; choć dźwiękowo nie.</p>
<p>(na zdjęciach: &#8220;nowe&#8221; SRS-y po lewej, &#8220;stare&#8221; po prawej&#8221;)</p>
<p align="center"><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7861.JPG" title="VEDIA V39 - VP-SRS200"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7861.thumbnail.JPG" alt="VEDIA V39 - VP-SRS200" /></a><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7863.JPG" title="VEDIA V39 - pudełko"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7863.thumbnail.JPG" alt="VEDIA V39 - pudełko" /></a><br />
<a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7864.JPG" title="VEDIA V39 - VP-SRS200"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7864.thumbnail.JPG" alt="VEDIA V39 - VP-SRS200" /></a><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7866.JPG" title="VEDIA V39 - VP-SRS200"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7866.thumbnail.JPG" alt="VEDIA V39 - VP-SRS200" /></a></p>
<p>Te różnice (poza oczywistym brakiem futerału na słuchawki i przedłużki) to:</p>
<ul>
<li>inny kształt wtyczki,</li>
<li>inny rozgałęźnik kabla,</li>
<li>inna długość kabla biegnącego do prawego ucha (jest dłuższy o tyle, ile widać na zdjęciu).</li>
</ul>
<p align="center"><strong>Odtwarzacz</strong></p>
<p>Odtwarzacz sam w sobie się nie zmienił. Jedyna ewidentna różnica to inny nadruk na pleckach (VEDIA zamiast VTec). Tego nadruku nie widać na zdjęciach z mojej poprzedniej recenzji, ale to dlatego, że opisywałem model przedprodukcyjny&#8230;</p>
<p>Z tego samego powodu rząd ikonek przy wyświetlaczu na poprzednich zdjęciach był inny (mimo iż od zawsze był taki, jaki widać poniżej) &#8211; ponownie jest to wina &#8220;egzemplarza przedprodukcyjnego&#8221;.</p>
<p align="center"><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7852.JPG" title="VEDIA V39"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7852.thumbnail.JPG" alt="VEDIA V39" /></a><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7853.JPG" title="VEDIA V39"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7853.thumbnail.JPG" alt="VEDIA V39" /></a><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7854.JPG" title="VEDIA V39"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7854.thumbnail.JPG" alt="VEDIA V39" /></a></p>
<p>Jedynym novum jest wyświetlacz w wersji 8GB.</p>
<p>Jak zauważył <a href="http://forum.mp3store.pl/index.php?showuser=15766" target="_blank">przemas13</a> w wersji 8GB wygląda on nieco lepiej niż w wersji 2 i 4GB&#8230; różnica jest taka, jak widać poniżej (u góry wersja 4GB, u dołu wersja 8GB):</p>
<p align="center"><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/s6000299.jpg" title="VEDIA V39 - wyświetlacz"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/s6000299.thumbnail.jpg" alt="VEDIA V39 - wyświetlacz" /></a><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/s6000306.jpg" title="VEDIA V39 - wyświetlacz"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/s6000306.thumbnail.jpg" alt="VEDIA V39 - wyświetlacz" /></a></p>
<p>Zaś sama dyskusja na ten temat ma miejsce <a href="http://forum.mp3store.pl/index.php?showtopic=29661" target="_blank">na forum</a>.</p>
<p align="center"><strong>A reszta&#8230;?</strong></p>
<p>Poza tym wszystkim zmienił się również firmware&#8230; ale nie recenzuję firmware&#8217;u, ani nie śledzę takich zmian, więc nie będę o tym pisał. O zmianach można przeczytać na forum lub stronie <a href="http://www.vedia.pl">vedia.pl</a>.</p>
<p>Pozostała część opisu znajduje się tutaj: <a href="http://blog.khron.net/2007/07/27/vtec_pro_v39_recenzja_review/" target="_blank">VTec PRO V39</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.khron.net/2008/02/23/vedia_v39_vp_srs_200_recenzja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>iriver clix2 &#8211; recenzja</title>
		<link>http://blog.khron.net/2008/02/17/iriver_clix2_recenzja/</link>
		<comments>http://blog.khron.net/2008/02/17/iriver_clix2_recenzja/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 17 Feb 2008 21:26:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>KHRoN</dc:creator>
				<category><![CDATA[Odtwarzacze]]></category>
		<category><![CDATA[clix2]]></category>
		<category><![CDATA[iriver]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.khron.net/2008/02/17/iriver_clix2_recenzja/</guid>
		<description><![CDATA[<p>clix2 to z jednej strony następca znakomitego cliksa i U10, z drugiej strony pierwszy odtwarzacz z wyświetlaczem AMOLED.</p> <p align="center"></p> <p>Jak takie cudko wygląda w praktyce?<br /> W praktyce jest całkiem nieźle&#8230;</p> <p align="center">Zawartość pudełka</p> <p>clix2 znajduje się pudełku niewiele większym niż pudełko Mplayera.</p> <p align="center"><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7696.JPG" title="iriver clix2 - pudełko"></a><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7697.JPG" title="iriver clix2 - [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>clix2 to z jednej strony następca znakomitego cliksa i U10, z drugiej strony pierwszy odtwarzacz z wyświetlaczem AMOLED.</p>
<p align="center"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7719.jpg" alt="iriver clix2" /></p>
<p>Jak takie cudko wygląda w praktyce?<br />
<span id="more-456"></span>W praktyce jest całkiem nieźle&#8230;</p>
<p align="center"><strong>Zawartość pudełka</strong></p>
<p>clix2 znajduje się pudełku niewiele większym niż pudełko Mplayera.</p>
<p align="center"><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7696.JPG" title="iriver clix2 - pudełko"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7696.thumbnail.JPG" alt="iriver clix2 - pudełko" /></a><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7697.JPG" title="iriver clix2 - pudełko"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7697.thumbnail.JPG" alt="iriver clix2 - pudełko" /></a></p>
<p>Samo pudełko jest &#8211; jak obecnie większość &#8211; pudełkiem &#8220;z podwójnym dnem&#8221;. W górnej części znajduje się zabezpieczony plastikową kształtką odtwarzacz, w dolnej cała reszta zawartości.</p>
<p align="center"><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7700.JPG" title="iriver clix2 - zawartość pudełka"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7700.thumbnail.JPG" alt="iriver clix2 - zawartość pudełka" /></a></p>
<p>W pudełku znajdują się poza samym odtwarzaczem:</p>
<ul>
<li>polska instrukcja,</li>
<li>quick start guide (w kilku językach),</li>
<li>gwarancja i jakieś papierki,</li>
<li>mała płyta CD z programem iriver plus3,</li>
<li>słuchawki (takie same jak dodawane obecnie do odtwarzaczy iriver) + gąbki,</li>
<li>zwykły kabel USB,</li>
<li>dwie sztuki mr.cable</li>
</ul>
<p>O zawartości pudełka nie da się wiele powiedzieć, poza tym że słuchawki są &#8211; jak na początek &#8211; zupełnie dobre, zaś kabel USB to zwyczajny kabel mini-USB a nie żaden &#8220;specjalny kabel&#8221;.</p>
<p align="center"><strong>Odtwarzacz sam w sobie</strong></p>
<p>clix2 jest wyglądem i wymiarami zbliżony do U10 czy pierwszego cliksa, jednak jest od nich cieńszy. Ma też inaczej ukształtowaną obudowę &#8211; nie jest jednolicie gruby tylko zwęża sie przy krawędziach. Nie jest ciężki, ale &#8211; gdyby go ktoś chciał nosić na smyczy &#8211; będzie go jednak czuć.</p>
<p>A propo smyczy &#8211; clix2 nie ma miejsca na jej przewleczenie, więc noszenie go na smyczy nie będzie takie proste.</p>
<p align="center"><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7719.JPG" title="iriver clix2"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7719.thumbnail.JPG" alt="iriver clix2" /></a><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7713.JPG" title="iriver clix2"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7713.thumbnail.JPG" alt="iriver clix2" /></a><br />
<a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7714.JPG" title="iriver clix2"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7714.thumbnail.JPG" alt="iriver clix2" /></a><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7715.JPG" title="iriver clix2"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7715.thumbnail.JPG" alt="iriver clix2" /></a></p>
<p>Praktycznie cały front odtwarzacza zajęty jest przez wyświetlacz. Wyświetlacz ten ma rozdzielczość 320&#215;240 (typową dla serii U10/clix), ale wyróżnia się tym że jest to po raz pierwszy (nie tylko w serii U10/clix ale i w ogóle) wyświetlacz AMOLED. Wygląda naprawdę rewelacyjnie: jasność, kontrast, kolory, czytelność&#8230; najlepiej jest to samemu zobaczyć.</p>
<p>Poza tym na froncie nie ma nic. Same przyciski &#8220;ukryte są&#8221; pod czarną ramką dookoła wyświetlacza &#8211; należy ją po prostu wciskać (jak widać momentalnie są na nim odciski palców &#8211; ale widoczne tylko w mocnym świetle, tu dzięki lampie błyskowej). Z samą konstrukcją odtwarzacza (wciskany przedni panel) wiąże się jeszcze kwestia jej masywności. Panel ten jest dość luźny. Osoby mające cliksa2 już od jakiegoś czasu wręcz śmieją się nieraz, że &#8220;przedni panel sprawia wrażenie iż chciałby się obrócić o 360 stopni&#8221;.</p>
<p>Poza tym kilka przycisków znajduje się na samej krawędzi odtwarzacza.</p>
<p>Na górze po lewej znajdują się przyciski głośności. Na górze po prawej jest mikrofon. Po prawej od góry jest włącznik i programowalny przycisk (można mu wybrać funkcję). Po prawej od dołu znajduje się gniazdko mini-USB. Na dole po lewej znajduje się suwak HOLD. Po lewej od góry znajduje się gniazdko słuchawkowe. Po lewej od dołu znajduje się reset.</p>
<p>Przyciski te są małe i wąskie, niewiele odstają od samej obudowy. Niektóre osoby mogą uznać je za zbyt małe (praktycznie ich nie czuć), mimo że nie ma większego problemu by wciskać je po prostu opuszką palca.</p>
<p>Odtwarzacz działa &#8211; przy typowym użytkowaniu &#8211; około czterech dni bez ładowania. A nawet po tym jak wskaźnik baterii już &#8220;miga&#8221;, odtwarzacz może jeszcze grać ponad pół godziny.</p>
<p align="center"><strong>Podłączanie do komputera</strong></p>
<p>clix2 działa zarówno w trybie UMS/MSC (jak pendrive) jak i MTP (pozwalając na odsłuch muzyki zakupionej w sklepie internetowym). Wyboru dotyczącego trybu pracy dokonuje się w menu odtwarzacza.</p>
<p>Tam też znajduje się możliwość wyboru czy odtwarzacz domyślnie, po podłączeniu do komputera, będzie się tylko ładował (pozwalając na jego obsługę czy słuchanie muzyki) czy ładował i zostanie od razu rozpoznany przez komputer. W tym pierwszym przypadku w menu odtwarzacza pojawia się nowa pozycja &#8220;podłącz przez USB&#8221;, żeby w każdej chwili dało się udostępnić odtwarzacz dla komputera bez potrzeby zagłębiania się w menu ustawień.</p>
<p>Odtwarzacz posiada zwyczajną wtyczkę mini-USB, co oznacza że nie wymaga specjalnego kabla. Nie ma więc potrzeby wożenia odtwarzacza z kablem, nie ma też problemu jeśli się ten kabel zgubi czy zniszczy.</p>
<p>Sama prędkość kopiowania plików na odtwarzacz to około 5MB/s. Dla porównania prędkość kopiowania na iFP-ka to w porywach 1.5MB/s.</p>
<p align="center"><strong>Włączanie, menu i nawigacja</strong></p>
<p>Nie wiem czy może przegapiłem kiedy stało się to popularne, ale clix2 jak wiele nowych odtwarzaczy nie wyłącza się całkowicie tylko przechodzi w stan uśpienia &#8211; jest więc momentalnie po wciśnięciu włącznika gotowy do pracy. Co ciekawe,  menu pozostawiono możliwość przełączenia trybu wyłączenia z &#8220;uśpienie&#8221; na &#8220;pełne wyłączenie&#8221; &#8211; co kto woli.</p>
<p align="center"><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7725.JPG" title="iriver clix2 - menu"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7725.thumbnail.JPG" alt="iriver clix2 - menu" /></a><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7737.JPG" title="iriver clix2 - menu"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7737.thumbnail.JPG" alt="iriver clix2 - menu" /></a></p>
<p>Menu odtwarzacza wygląda zupełnie identycznie jak to w U10 czy pierwszym cliksie. Różni się jedynie detalami (zmienionym położeniem pojedynczych opcji i dodaniem innych). Menu może jednak zostać całkowicie zmienione przez skórkę (o czym niżej).</p>
<p>Sama nawigacja jest identyczna jak w serii U10/clix. Wciska się lewą/prawą/górną/dolną krawędź wyświetlacza. Jest to wygodne, choć nie każdemu może się to podobać. Podobnie jak na początku mogą się mylić kierunki przewijania &#8211; nie jest to &#8220;w lewo/w prawo&#8221; tylko &#8220;w górę/w dół&#8221; (kierunki &#8220;w lewo/w prawo&#8221; zarezerwowane są dla &#8220;poprzednie/następne menu&#8221;).</p>
<p>Odtwarzaczowi można zmieniać tło jak i &#8220;skórkę&#8221; odtwarzacza (skórki flash, więc ich elementy mogą być dowolnie animowane, dowolnie rozmieszczone etc.) &#8211; w internecie jest już dość dużo skórek dla cliksa2.</p>
<p>Mało tego, dla pełnego &#8220;przeobrażenia&#8221; można mu zmienić także czcionkę interface&#8217;u. Używana jest ona także w przeglądarce tekstu, do tego &#8211; tak jak standardowa czcionka &#8211; ma ona wtedy nałożony antyaliasing (czyli nie jest poszarpana ani rozpikselowana). Jako &#8220;własną&#8221; czcionkę można użyć dowolnego pliku TTF.</p>
<p align="center"><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7739.JPG" title="iriver clix2 - menu"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7739.thumbnail.JPG" alt="iriver clix2 - menu" /></a><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7741.JPG" title="iriver clix2 - menu"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7741.thumbnail.JPG" alt="iriver clix2 - menu" /></a><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7742.JPG" title="iriver clix2 - tekst"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7742.thumbnail.JPG" alt="iriver clix2 - tekst" /></a></p>
<p>Przykładowo &#8211; może ktoś zawsze chciał mieć w odtwarzaczu font z jakiejś gry? Diablo? Fallout? Teraz już jest to możliwe&#8230;</p>
<p>clix2 co prawda posiada polskie menu, ale &#8211; jak w przypadku serii U10/clix &#8211; jest ono jakie jest&#8230; niedopracowane.</p>
<p align="center"><strong>Muzyka</strong></p>
<p>Podobnie jak w całej serii U10, e10, clix, clix2 pozwala na przeglądanie muzyki przy pomocy przeglądarki tagów lub plików. Tutaj jest to dodatkowo uproszczone, ponieważ nie dość że clix2 może działać jako urządzenie UMS/MSC lub MTP, to jeszcze w menu znajduje się opcja &#8220;uaktualnienie bazy plików&#8221;, co całkowicie uniezależnia cliksa2 od jakiegokolwiek programu-managera, a więc i od systemu Windows.</p>
<p>clix2 gra pliki MP3, WMA i OGG Vorbis &#8211; iriver ponownie nie zdecydował się na dodanie obsługi plików w formacie bezstratnym.</p>
<p align="center"><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7730.JPG" title="iriver clix2 - muzyka"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7730.thumbnail.JPG" alt="iriver clix2 - muzyka" /></a></p>
<p>Problemów z tagami bądź okładkami generalnie nie ma, ale przy wyborze &#8220;uaktualnienia bazy odtwarzacza&#8221; z poziomu menu, zauważyłem że nie zawsze polskie znaki wyświetlają się w tagach poprawnie. Zależy to nawet od formatu pliku. Okładka zaś &#8211; mimo dużego wyświetlacza w odtwarzaczu &#8211; wyświetlana jest w dość małym polu. Można to ponoć zmienić instalując inną skórkę, ale z jednej strony nie jest łatwo taką samemu przygotować, z drugiej opisuję co jest w standardzie.</p>
<p>Czytelność i układ tego, co widać na wyświetlaczu, zależy tylko i wyłącznie od zastosowanej skórki &#8211; clix2 pozwala w tym względnie na niemalże pełną dowolność. Już standardowo wygląda to bardzo dobrze: poza okładką, tytułem utworu, albumem czy wykonawcą widać również &#8220;ilość gwiazdek&#8221; (naszą ocenę utworu) oraz to, jaki utwór będzie odtwarzany w następnej kolejności (przydatne jeśli ktoś słucha składanek bądź włączy kolejność losową).</p>
<p>Do zabawy z dźwiękiem służy pięciopasmowy equalizer, sześć gotowych ustawień equalizera oraz SRS WOW HD (ten z dodanym &#8220;Definition&#8221;, jak w T50 i T60, ale brzmiący lepiej niż w tych ostatnich).</p>
<p>clix2 nie jest gapless, przerwa między kolejnymi utworami jest i jest wyraźnie słyszalna.</p>
<p>Podobnie jak e10, clix2 pozwala na ustawienie prędkości przewijania na 30x i 60x &#8211; dzięki temu nawet bardzo długie utwory (np. audiobooki) da się z łatwością przewijać.</p>
<p align="center"><strong>Brzmienie</strong></p>
<p>W przeciwieństwie do iFP-ka, szumu w cliksie2 prawie nie ma, jest bardzo nieznaczny. Nie słyszałem też żadnych &#8220;elektronicznych&#8221; dźwięków.</p>
<p>Skala głośności jest prawie identyczna jak w iFP-ku, podobnie jak w iFP-ku słuchałem przy głośności około 13.</p>
<p>clix2 nieźle oddaje przestrzeń dźwięku, dźwięk jest czysty, separacja instrumentów jest niezła&#8230; ale brakuje w tym &#8220;konturu&#8221;.</p>
<p>Góra cliksa2 nie jest błyszcząca, ale nie jest też stłumiona. Perkusja czasem kiepsko wybrzmiewa i momentami brzmi nieco jak blacha. Przy wyższej głośności zdarzała się lekka sybilizacja.</p>
<p>Basu clix2 ma mniej niż iFP-ek, do tego nie schodzi tak nisko &#8211; brak mu &#8220;pomruku&#8221;. Środek jest całkiem poprawny &#8211; nie jest jakoś szczególnie cofnięty, wokal czy gitary brzmią całkiem dobrze.</p>
<p>clix2 mógłby mieć brzmienie podobne do iFP-ka, gdyby nie to że jest &#8220;mało zdecydowany&#8221; &#8211; basu mogło by być nieco więcej i nieco niższego, a góra mogła by być bardziej konkretna. Mimo to clix2 nie brzmi źle, mimo że może wydawać się nieco &#8220;bezbarwny&#8221;.</p>
<p align="center"><strong>Radio</strong></p>
<p>Z testowaniem radia mam problem, bo nie słucham go na codzień&#8230;</p>
<p align="center"><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7733.JPG" title="iriver clix2 - radio"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7733.thumbnail.JPG" alt="iriver clix2 - radio" /></a></p>
<p>Jednak słuchając radia w domu, da się zauważyć że radio w cliksie2 odbiera mniej czysto niż np. radio e10 &#8211; znacznie rzadziej łapie stereo, często wręcz słychać szum. Za to stacje które szumią w cliksie2, są czasem w e10 odbierane czysto i w stereo.</p>
<p>W cliksie2 dźwięk z radia jest nieco blady i stłumiony, podczas gdy w e10 jest bardziej żywy (mimo że żaden z tych odtwarzaczy nie pozwala na używanie equalizera w radiu).</p>
<p align="center"><strong>Zdjęcia</strong></p>
<p>Cóż&#8230; mój komentarz jest taki jak zwykle: oglądanie zdjęć na odtwarzaczu mija się moim zdaniem z celem.</p>
<p>Jednakże w przypadku cliksa2, osoba która się na to jednak zdecyduje, zostanie miło zaskoczona &#8211; clix2 ma wyjątkowo jasny i szczegółowy wyświetlacz. Do tego kolory oddane są wyjątkowo dobrze, więc &#8211; jak się uprzeć &#8211; to jest na co popatrzeć.</p>
<p align="center"><strong>Filmy</strong></p>
<p>Mimo że clix2 wciąż wymaga konwersji filmu (przez plus3, iriverter lub Loli Video Converter), to dzięki wyjątkowo dobremu, całkiem dużemu wyświetlaczowi, clix2 znakomicie nadaje się do oglądania filmów. Ok, może film pełnometrażowy nie będzie wyglądał jak w kinie, ale kreskówki czy teledyski ogląda się znakomicie.</p>
<p>Osoby, które będą oglądały filmy miło zaskoczy to, że clix2 wyświetla pełne 30 klatek na sekundę (koniec ze skaczącym filmem) czym &#8211; w połączeniu z jakością wyświetlacza i dużym kątem patrzenia &#8211; znacznie odciąża oczy.</p>
<p>Dodatkowo jeśli ktoś oglądaja filmy z napisami, nie powinno być problemu z ich odczytaniem &#8211; napisy będą znakomicie czytelne (zależy to oczywiście od programu użytego do konwersji filmu i nakładania napisów &#8211; ja piszę o Loli Video Converter).</p>
<p align="center"><strong>Tekst</strong></p>
<p>clix2 nie ma problemów z wyświetlaniem polskich znaków w tekście &#8211; oferuje wsparcie dla Unikodu. Wystarczy więc żeby plik TXT zapisać w kodowaniu UTF-8.</p>
<p align="center"><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7731.JPG" title="iriver clix2 - tekst"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7731.thumbnail.JPG" alt="iriver clix2 - tekst" /></a></p>
<p>Tekst wyświetlany jest na jednolicie czarnym tle niezależnie od tapety wybranej dla reszty interface&#8217;u odtwarzacza.</p>
<p>Standardowa czcionka jest bardzo ładna, z antyaliasingiem, dostępna w trzech wielkościach. Poza tym można użyć dowolnej własnej czcionki w formacie TTF (co opisałem wyżej).</p>
<p align="center"><strong>Dodatki</strong></p>
<p>clix2 posiada również możliwość nagrywania (z wbudowanego mikrofonu bądź radia, w obu przypadkach do formatu MP3) oraz uruchamiania gier flash (flash lite).</p>
<p align="center"><strong>Ustawienia</strong></p>
<p>Menu ustawień cliksa2 jest dość rozbudowane. Do nietypowych funkcji należą choćby wspomniane już zmiana trybu połączenia z komputerem, uśpienie/wyłączenie czy zmiana skórki i czcionki. Bardziej typowe ustawienia jak zegarek, podświetlenie wyświetlacza czy ustawienia związane z dźwiękiem również tam są.</p>
<p align="center"><strong>Podsumowanie</strong></p>
<p>clix2 nie jest odtwarzaczem tanim i to jest to jego podstawowa, i chyba jedyna wada&#8230; choć znajdą się na pewno osoby, którym może się nie spodobać sam sposób nawigacji.</p>
<p>Jeśli jednak ktoś nie chce interface&#8217;u dotykowego (tak ostatnio popularnego w odtwarzaczach), a za znakomity wyświetlacz, niezłą jakość dźwięku i możliwość całkiem przyjemnego oglądania filmów jest w stanie odpowiednio zapłacić, to clix2 powinien być niezłym wyborem.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.khron.net/2008/02/17/iriver_clix2_recenzja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>iriver Mplayer aka &#8220;mysza&#8221; &#8211; recenzja</title>
		<link>http://blog.khron.net/2008/02/14/iriver_mplayer_mysza_recenzja/</link>
		<comments>http://blog.khron.net/2008/02/14/iriver_mplayer_mysza_recenzja/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 14 Feb 2008 19:34:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>KHRoN</dc:creator>
				<category><![CDATA[Odtwarzacze]]></category>
		<category><![CDATA[iriver]]></category>
		<category><![CDATA[mplayer]]></category>
		<category><![CDATA[mysza]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.khron.net/2008/02/14/iriver_mplayer_mysza_recenzja/</guid>
		<description><![CDATA[<p>Oto pierwsza z obiecanych w czasie sesji recenzji &#8211; iriver Mplayer znany też jako &#8220;mysza&#8221;.</p> <p align="center"></p> <p>W oczywisty sposób nawiązuje on z jednej strony do filmów Disney&#8217;a, a z drugiej do bezwyświetlaczowych odtwarzaczy typu Shuffle, Stone czy S7. Ale na ile jest on dla nich konkurencją?</p> <p></p> <p align="center">Zawartość pudełka</p> <p>Odtwarzacz dostajemy w małym, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Oto pierwsza z obiecanych w czasie sesji recenzji &#8211; iriver Mplayer znany też jako &#8220;mysza&#8221;.</p>
<p align="center"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7658.jpg" alt="iriver Mplayer" /></p>
<p>W oczywisty sposób nawiązuje on z jednej strony do filmów Disney&#8217;a, a z drugiej do bezwyświetlaczowych odtwarzaczy typu Shuffle, Stone czy S7. Ale na ile jest on dla nich konkurencją?</p>
<p><span id="more-437"></span></p>
<p align="center"><strong>Zawartość pudełka</strong></p>
<p>Odtwarzacz dostajemy w małym, masywnym pudełku. Nieco ponad jego obrys wystaje plastikowa kształtka, w której zamknięty jest odtwarzacz.</p>
<p align="center"><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7650.JPG" title="iriver Mplayer - pudełko"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7650.thumbnail.JPG" alt="iriver Mplayer - pudełko" /></a><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7652.JPG" title="iriver Mplayer - pudełko"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7652.thumbnail.JPG" alt="iriver Mplayer - pudełko" /></a></p>
<p>Wewnątrz pudełka, poza samym odtwarzaczem, znajdują się:</p>
<ul>
<li>skrócona instrukcja (w tym skrócona instrukcja po polsku),</li>
<li>gwarancja i jakieś papierki,</li>
<li>mała płytka CD z programem iriver plus3,</li>
<li>kabel USB (zwykłe mini-USB),</li>
<li>słuchawki na smyczce + gąbki,</li>
<li>dwie sztuki mr.cable</li>
</ul>
<p align="center"><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7655.JPG" title="iriver Mplayer - słuchawki"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7655.thumbnail.JPG" alt="iriver Mplayer - słuchawki" /></a></p>
<p>Mimo że odtwarzacz jest w kolorze czarnym, słuchawki w pudełku były białe&#8230; kabel USB też.</p>
<p>Słuchawki są identyczne jak w pozostałych sprzedawanych obecnie odtwarzaczach iriver &#8211; całkiem niezłe na początek. Tym razem w wersji &#8220;na smyczce&#8221;.</p>
<p align="center"><strong>Odtwarzacz sam w sobie </strong></p>
<p>Odtwarzacz jest mały i lekki, ale &#8220;mało zwarty&#8221;. Jako bryła złożona z trzech kulek nie jest tak jednolity czy też zwarty jak choćby Shuffle czy Stone, a już daleko mu do &#8220;masywności&#8221; Qoolqee X.</p>
<p align="center"><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7658.JPG" title="iriver Mplayer"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7658.thumbnail.JPG" alt="iriver Mplayer" /></a><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7662.JPG" title="iriver Mplayer"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7662.thumbnail.JPG" alt="iriver Mplayer" /></a><br />
<a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7663.JPG" title="iriver Mplayer"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7663.thumbnail.JPG" alt="iriver Mplayer" /></a><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7670.JPG" title="iriver Mplayer"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7670.thumbnail.JPG" alt="iriver Mplayer" /></a></p>
<p>Jedynym przyciskiem na obudowie odtwarzacza jest włącznik, znajdujący się z jego lewej strony (patrząc od napisu &#8220;Disney Mplayer&#8221;). Nieco poniżej niego znajduje się reset.</p>
<p>&#8220;Uszy&#8221; zaś działają jako dwa przełączniki. Przy czym należy tu ponownie zauważyć że są to przełączniki a nie pokrętła (bo wiele osób odruchowo stara się nimi kręcić). Lewe ucho odpowiada za regulację głośności, prawe za zmianę utworów oraz ich przewijanie.</p>
<p>Mechanizm &#8220;uszek&#8221; nie jest zbyt delikatny, ale nie sprawia też wrażenia &#8220;ultramasywnego&#8221;. Same uszka są zaś lekko luźne (głównie w osi obrotu, nie wiem też jak to będzie wyglądało po dłuższym użytkowaniu).</p>
<p>W dolnej części odtwarzacza znajduje się standardowe gniazdko mini-USB.</p>
<p align="center"><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7673.JPG" title="iriver Mplayer"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7673.thumbnail.JPG" alt="iriver Mplayer" /></a><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7674.JPG" title="iriver Mplayer"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7674.thumbnail.JPG" alt="iriver Mplayer" /></a></p>
<p>Odtwarzacz komunikuje się z użytkownikiem przy pomocy zielono-czerwonej diody, znajdującej się po jego prawej stronie (oraz przy pomocy piknięć &#8211; o czym dalej).</p>
<p align="center"><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7668.JPG" title="iriver Mplayer"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7668.thumbnail.JPG" alt="iriver Mplayer" /></a></p>
<p>Gniazdko słuchawkowe odtwarzacza, podobnie jak miejsce na przewleczenie smyczy, znajduje się &#8220;między uszami&#8221;. Wiąże się z tym problem wielkości wtyczki &#8211; jeśli będzie zbyt duża, nie zmieści się. Poza tym duża wtyczka utrudnia manipulację uszami.</p>
<p align="center"><strong>Podłączanie do komputera</strong></p>
<p>Odtwarzacz posiada &#8220;zwykłe&#8221; gniazdko mini-USB, a widoczny jest w systemie jest jako dysk przenośny &#8211; nie wymaga żadnego managera.</p>
<p>Prędkość kopiowania to około 4MB/s. Dla porównania prędkość iFP-ka to 1.5MB/s (w porywach).</p>
<p align="center"><strong>Włączanie i używanie odtwarzacza<br />
</strong></p>
<p>Odtwarzacz włącza się naciskając po prostu jego jedyny przycisk, tak samo się go wyłącza. Nie było by w tym nic niezwykłego, gdyby nie to że odtwarzacza się w żaden sposób nie blokuje &#8211; istnieje możliwość jego przypadkowego wyłączenia jeśli się go złapie palcem akurat w miejscu przycisku (co nie jest niemożliwe, bo najwygodniej trzyma się odtwarzacz właśnie za jego boki).</p>
<p>Manipulacja odtwarzaczem jest prosta, ale obsługa jedną ręką jest utrudniona &#8211; nie każdy będzie umiał go przytrzymać i obsłużyć jedną ręką.</p>
<p>Poza tym obudowa jest całkowicie śliska, więc czasem ciężko jest &#8220;pewnie&#8221; chwycić tak sam odtwarzacz jak i jego uszka-przełączniki.</p>
<p>Odtwarzacza właściwie nie da się obsłużyć bezwzrokowo &#8211; nie licząc tego, że można &#8220;wyczuć&#8221; które uszko jest które dzięki niesymetrycznej wtyczce słuchawek, miejscu na smyczkę bądź po gniazdku USB&#8230; to jednak najczęściej się to myli. Najwygodniej jest po prostu popatrzeć jakie oznaczenia są na którym uchu.</p>
<p>Czas działania odtwarzacza to jakieś osiem godzin. Czyli powinien działać przez jeden, długi dzień (bądź dwa dni typowego używania).</p>
<p align="center"><strong>Muzyka</strong></p>
<p>Odtwarzacz gra formaty MP3 i WMA. Tagów z oczywistego powodu nie wyświetla.</p>
<p>Po włączeniu Mplayera, odtwarzanie automatycznie rozpoczyna się od miejsca gdzie się ono poprzednio skończyło.</p>
<p>Włączając lub wyłączając odtwarzacz usłyszymy w słuchawkach &#8220;piknięcie&#8221;. O ile w samym sposobie komunikacji się przy pomocy piknięć nie ma niczego złego, o tyle piknięcia te są niezależne od głośności &#8211; więc w nocy bądź na słuchawkach dokanałowych mogą być one zbyt głośne, ale w praktyce będzie dotyczyło to raczej jedynie słuchawek dokanałowych.</p>
<p>Przewijanie plików zbyt szybkie nie jest, raczej ciężko będzie przewijać dłuższe pliki.</p>
<p>Znalezienie konkretnego utworu w dużej kolekcji nie jest to tak wygodne jak na odtwarzaczu z wyświetlaczem, ale Mplayer posiada identyczny jak iFP-ek skrót przejścia do kolejnego folderu &#8211; kolejno &#8220;krótko do przodu&#8221; a potem &#8220;długo do przodu&#8221; (adekwatnie w drugą stronę) &#8211; po piknięciu odtwarzacz przejdzie do odtwarzania kolejnego folderu. Podobnie można szybko przełączać utwory, kolejno odpowiednią ilość razy &#8220;krótko do przodu&#8221;.</p>
<p>Odtwarzanie &#8220;w kolejności losowej&#8221; włącza i wyłącza sie obracając oba uszka &#8220;na zewnątrz&#8221;.</p>
<p align="center"><strong>Brzmienie</strong></p>
<p>Mplayer szumi podobnie jak iFP-ek, choć może nieco ciszej. W czasie słuchania muzyki tego nie słychać. Co jednak słuchać to dziwny &#8220;elektroniczny&#8221; dźwięk w momencie przełączania utworu&#8230; ale co najdziwniejsze, to że nie zawsze to słychać. Słychać to czasem podczas normalnego słuchania, jeśli zaś przełącza się utwory ręcznie &#8211; nie.</p>
<p>Mplayer miał być dźwiękowo podobny do iFP-ka (podzespoły Philips), ale tylko częściowo tak jest.</p>
<p>Przykładowo bas nie jest tak niski i &#8220;mruczący&#8221; jak w iFP-ku, z drugiej strony nie jest przez to tak nachalny. Dźwięk Mplayera nie jest również tak czysty jak iFP-ka &#8211; np. perkusja nie wybrzmiewa aż tak. W porównaniu do iFP-ka jest trochę stłumiony. Różnica odnosi się również do panoramy, która jest nieco węższa &#8211; dźwięk znajduje się bliżej głowy i w mniejszym stopniu czuć przestrzeń nagrania.</p>
<p>Odtwarzacz nie jest gapless, przerwa pomiędzy utworami nie jest duża, ale jest wyraźna. Do tego daje się w niej słyszeć dźwięk, o którym pisałem wyżej.</p>
<p>Całościowo dźwięk Mplayera jest nawet niezły, ale jednak nie jest to to samo co iFP-ek. Dodatkowo Mplayer nie posiada equalizera, nie pozwala więc na żadną korektę. Mplayer musi się zatem spodobać albo nie.</p>
<p align="center"><strong>Podsumowanie</strong></p>
<p>Co prawda nie da się powiedzieć że mysza brzmi źle, ale z jednej strony nie miałem okazji posłuchać jego konkurencji, z drugiej wygoda jego obsługi i cena (około 200zł za 1GB) jest jaka jest&#8230; chyba oczekiwałem czegoś więcej.</p>
<p>Stone&#8217;a (abstrahując od tego jak brzmi, bo nie wiem jak brzmi) można mieć za mniej niż 100zł za 1GB, zaś nieistniejącego już iPoda Shuffle pierwszej generacji nawet za mniej (o ile w ogóle da się go dostać).</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.khron.net/2008/02/14/iriver_mplayer_mysza_recenzja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>iriver e10 &#8211; recenzja</title>
		<link>http://blog.khron.net/2008/02/13/iriver_e10_recenzja/</link>
		<comments>http://blog.khron.net/2008/02/13/iriver_e10_recenzja/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 13 Feb 2008 21:48:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>KHRoN</dc:creator>
				<category><![CDATA[Odtwarzacze]]></category>
		<category><![CDATA[e10]]></category>
		<category><![CDATA[iriver]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.khron.net/2008/02/13/iriver_e10_recenzja/</guid>
		<description><![CDATA[<p>Gdzieś w czasie sesji sprawiłem sobie coś, co chciałem mieć już od dłuższego czasu (ale nigdy nie było tego oficjalnie w Polsce) &#8211; irivera e10.</p> <p align="center"></p> <p>Czy było warto?</p> <p>Odtwarzacza iriver e10 &#8220;oficjalnie&#8221; w Polsce dostać dostać się nie da. Jedyna możliwość nabycia tego odtwarzacza to sprowadzenie go z USA lub Skandynawii, albo zakup [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Gdzieś w czasie sesji sprawiłem sobie coś, co chciałem mieć już od dłuższego czasu (ale nigdy nie było tego oficjalnie w Polsce) &#8211; irivera e10.</p>
<p align="center"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7512x.jpg" alt="iriver e10" /></p>
<p>Czy było warto?</p>
<p><span id="more-416"></span>Odtwarzacza iriver e10 &#8220;oficjalnie&#8221; w Polsce dostać dostać się nie da. Jedyna możliwość nabycia tego odtwarzacza to sprowadzenie go z USA lub Skandynawii, albo zakup <a href="http://www.allegro.pl/search.php?string=iriver+e10" target="_blank">na Allegro</a>.</p>
<p align="center"><strong>Zawartość pudełka<br />
</strong></p>
<p>Cały wysiłek włożony w zdobycie e10 nagrodzony jest średniej wielkości, masywnym pudełkiem.</p>
<p align="center"><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7499.JPG" title="iriver e10 - pudełko"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7499.thumbnail.JPG" alt="iriver e10 - pudełko" /></a></p>
<p>We wnętrzu pudełka znajduje się &#8211; tradycyjnie &#8211; odtwarzacz, instrukcje, płyta CD oraz kable.</p>
<p align="center"><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7501.JPG" title="iriver e10 - pudełko"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7501.thumbnail.JPG" alt="iriver e10 - pudełko" /></a><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7504.JPG" title="iriver e10 - pudełko"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7504.thumbnail.JPG" alt="iriver e10 - pudełko" /></a></p>
<p>Konkretnie są to:</p>
<ul>
<li>instrukcja odtwarzacza (wersji polskiej nie ma),</li>
<li>instrukcja programu iriver plus2,</li>
<li>gwarancja (moja jest z USA), jakieś papiery,</li>
<li>słuchawki (takie same jak obecnie dodawane do odtwarzaczy iriver) + gąbki,</li>
<li>kabel USB,</li>
<li>zamszowy futerał,</li>
<li>dwie sztuki mr.cable (patrz niżej).</li>
</ul>
<p>A przyglądając się temu i owemu.</p>
<p align="center"><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7541.JPG" title="iriver e10 - słuchawki"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7541.thumbnail.JPG" alt="iriver e10 - słuchawki" /></a></p>
<p>Słuchawki &#8211; są dokładnie takie same jak w pozostałych dostępnych obecnie odtwarzaczach iriver (nie wiem czy mają one jakąś konkretną nazwę). Pozwolę sobie zacytować kawałek mojego starego ich opisu:</p>
<blockquote><p>wtyczka prosta, kabel asymetryczny, kabelek jest miękki</p>
<p>grają pomiędzy MX400 a MP-RG208E, wyżej niż Cresyny ale niżej niż MX400 z lepiej zaakcentowanym basem, góra jest wyraźna, przestrzeń jest mniej-więcej taka jak w MP-RG208E, dźwięk nie jest tak czysty jak w MP-RG208E, ale czystszy niż w MX400</p></blockquote>
<p>Słuchawki nie są złe, zwłaszcza na początek. Ale poprzednie Cresyny MP-RG208E były chyba lepsze.</p>
<p align="center"><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7534.JPG" title="iriver e10 - kabel USB"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7534.thumbnail.JPG" alt="iriver e10 - kabel USB" /></a></p>
<p>Kabel USB &#8211; kabel jest taki sam jak miało wcześniej U10 czy pierwszy clix.</p>
<p align="center"><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7506.JPG" title="iriver e10 - futerał"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7506.thumbnail.JPG" alt="iriver e10 - futerał" /></a><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7510.JPG" title="iriver e10 - futerał"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7510.thumbnail.JPG" alt="iriver e10 - futerał" /></a><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7511.JPG" title="iriver e10 - futerał"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7511.thumbnail.JPG" alt="iriver e10 - futerał" /></a></p>
<p>Zamszowy futerał &#8211; w przypadku e10 zasługuje on na wyróżnienie. Nie jest on &#8211; jak w pozostałych odtwarzaczach &#8211; zszytym byle jak kawałkiem byle płócienka. Jest on wykonany ze sprawiającego dobre wrażenie materiału, do tego porządnie skrojony i zszyty (co widać po wykończeniu od spodu). Jedna uwaga &#8211; na zdjęciach pokazałem jak to ogólnie wygląda, w rzeczywistości odtwarzacz trzeba wkładać do futerału &#8220;do góry nogami&#8221;, ponieważ gniazdko słuchawkowe jest od spodu (o czym niżej).</p>
<p align="center"><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7538.JPG" title="iriver e10 - mr.cable"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7538.thumbnail.JPG" alt="iriver e10 - mr.cable" /></a></p>
<p>mr.cable &#8211; bajer, ale bardzo przydatny. Jest to po prostu silikonowy pasek służący do związywania kabli. A dlaczego o tym w ogóle piszę? Zobaczcie jak on wygląda&#8230; ;)</p>
<p align="center"><strong>Odtwarzacz sam w sobie</strong></p>
<p>iriver e10 nie jest odtwarzaczem dużym, ale jednocześnie nie jest mały. Mimo że jest lżejszy i cieńszy niż iFP-ek, to jest od niego większy o dobry centymetr na długość i szerokość. Jest porównywalny np. z iPodem Nano pierwszej generacji. e10 ma wbudowany akumulator litowy oraz mini dysk o pojemności 6GB.</p>
<p align="center"><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7513.JPG" title="iriver e10"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7513.thumbnail.JPG" alt="iriver e10" /></a><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7514.JPG" title="iriver e10"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7514.thumbnail.JPG" alt="iriver e10" /></a><br />
<a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7525.JPG" title="iriver e10"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7525.thumbnail.JPG" alt="iriver e10" /></a><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7528.JPG" title="iriver e10"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7528.thumbnail.JPG" alt="iriver e10" /></a></p>
<p>Wyświetlacz e10 jest mały (tak wymiarami jak i rozdzielczością &#8211; 128&#215;128 pikseli), ale jasny, czytelny i ładnie wyświetlający kolory.</p>
<p>Na froncie odtwarzacza, pod wyświetlaczem, znajdują się cztery przyciski kierunkowe (są więc jeszcze normalne, &#8220;niedotykowe&#8221; odtwarzacze) oraz dwa mniejsze &#8211; prawy to włącznik, lewy to przycisk któremu można samodzielnie nadać funkcję. W prawym górnym rogu znajduje się jeszcze niebieska dioda, która sygnalizuje wciśnięcie przycisków po zablokowaniu odtwarzacza (patrz: następy akapit).</p>
<p>Na lewej krawędzi odtwarzacza znajduje się suwak HOLD, który poza zablokowaniem odtwarzacza przełącza go w tryb &#8220;pilota telewizyjnego&#8221;. Sam tego nie wypróbowałem &#8211; nie mam telewizora &#8211; ale wiem że to działa, z menu można wybrać producenta telewizora. Wspomniana wyżej dioda sygnalizuje naciśnięcie przycisków odtwarzacza w trybie pilota. Na tej krawędzi znajduje się jeszcze reset.</p>
<p>Na prawej krawędzi znajdują się przyciski głośności oraz mikrofon.</p>
<p>Na górnej krawędzi znajduje się wspomniany już nadajnik podczerwieni (jednostronny, nie da się podłączyć nim odtwarzacza do komputera czy komórki, nie da się też &#8220;wymieniać muzyką&#8221; jak w przypadku Zune&#8217;a).</p>
<p>Na dolnej krawędzi znajduje się port USB i gniazdko słuchawkowe.</p>
<p>Odtwarzacz przy typowym, codziennym używaniu ładowałem nawet co cztery-pięć dni. Jeśli zaś używałem go intensywniej niż zwykle, ładowałem go co trzy dni.</p>
<p align="center"><strong>Podłączanie do komputera</strong></p>
<p>Odtwarzacz widoczny jest w systemie jako dysk przenośny. Samo kopiowanie plików na odtwarzacz i z odtwarzacza można przeprowadzić w dowolny sposób, ale aby muzyka znalazła się w przeglądarce tagów wymagane jest użycie programu iriver plus2 (na płycie) lub plus3 do uaktualnienia bazy tagów. Możliwe jest jednak użycie przeglądarki plików, co eliminuje konieczność używania dodatkowego managera (ale jednocześnie uniemożliwia ocenianie plików czy używanie playlist).</p>
<p>Prędkość kopiowania na odtwarzacz to 5 do 7MB/s, a więc 6GB zapełnia się całkiem sprawnie. Dla przykładu prędkość iFP-ka to 1.5MB/s (w porywach) a Karmy to około 8MB/s.</p>
<p align="center"><strong>Włączanie, menu i nawigacja</strong></p>
<p>e10, podobnie jak clix czy H10, ma dwa tryby wyłączenia. Pierwszy to przejście w tryb uśpienia, drugi to pełne wyłączenie. Za pierwszym razem e10 włącza się krótką chwilę, kolejno włącza się momentalnie. Wyłączenie odtwarzacza powoduje przejście w stan uśpienia, a dopiero po kilku godzinach (nie wiem po ilu &#8211; nie sprawdzałem) odtwarzacz wyłącza się całkowicie.</p>
<p>Nie jest to jednak problemem, bo tryb uśpienia jest energooszczędny, a dzięki temu odtwarzacz jest w każdej chwili gotowy do pracy.</p>
<p align="center"><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7565.JPG" title="iriver e10 - menu"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7565.thumbnail.JPG" alt="iriver e10 - menu" /></a><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7564.JPG" title="iriver e10 - menu"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7564.thumbnail.JPG" alt="iriver e10 - menu" /></a></p>
<p>Menu odtwarzacza jest właściwie identyczne jak w całej serii U10, clix i clix2. Nie licząc oczywiście tego, że wyświetlacz ma inne wymiary. Podobnie jak clix2, e10 pozwala na używanie flashowych skórek menu. W standardzie mamy tylko jedną taką, ale z internetu można pobrać więcej.</p>
<p>Nawigacja po menu jest wygodna, odbywa się przy pomocy czterech przycisków kierunkowych. Jedyną niedogodnością e10 ale i U10, cliksa i cliksa2, jest przewijanie filmów i muzyki &#8211; służą do tego nie przyciski &#8220;w lewo&#8221; i &#8220;w prawo&#8221; (które teraz służą do nawigacji jako &#8220;ESC&#8221; i &#8220;OK&#8221;) tylko &#8220;w górę&#8221; i &#8220;w dół&#8221;&#8230; ale nie jest to nic, do czego nie dało by się przyzwyczaić.</p>
<p align="center"><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7573.JPG" title="iriver e10 - polskie menu"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7573.thumbnail.JPG" alt="iriver e10 - polskie menu" /></a><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7574.JPG" title="iriver e10 - polskie menu"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7574.thumbnail.JPG" alt="iriver e10 - polskie menu" /></a></p>
<p>Co prawda odtwarzacz posiada polskie menu, ale jest ono identyczne jak w U10, cliksie i cliksie2 &#8211; czyli niedopracowane.</p>
<p align="center"><strong>Muzyka</strong></p>
<p>Do muzyki można dostać się przez przeglądarkę tagów lub plików. Aby utwory znalazły się w przeglądarce tagów niezbędne jest skorzystanie z programu iriver plus2 bądź plus3.</p>
<p>e10 odtwarza pliki MP3, WMA i OGG Vorbis &#8211; podobnie jak w pozostałych odtwarzaczach iriver brak jest wsparcia dla formatów bezstratnych. Nie ma problemu z wyświetlaniem tagów. Wyświetlane są nawet okładki, ale niestety są one bardzo małe &#8211; więc jest to tylko bajer.</p>
<p align="center"><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7566.JPG" title="iriver e10 - muzyka"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7566.thumbnail.JPG" alt="iriver e10 - muzyka" /></a></p>
<p>Czytelność tekstu/tagów na wyświetlaczu zależy oczywiście od konkretnej &#8220;skórki&#8221; i tapety.</p>
<p>Do dyspozycji użytkownika oddano pięciopasmowy equalizer, 10 gotowych ustawień oraz SRS WOW. Przy czym jest to &#8220;ta lepsza&#8221; implementacja SRS-u (U10, clix i clix2 też taką mają), a nie taka jak w serii T.</p>
<p>Mimo że e10 to odtwarzacz z dyskiem, przerwy pomiędzy utworami nie są dłuższe niż w przypadku odtwarzaczy flash. Po prostu słychać że są i że odtwarzacz nie jest gapless, a bardzo im daleko im do sekundowych przerw w pierwszym iPodzie Nano czy iAUDIO 6. Obecność dysku czuć jednak podczas poruszania się w przeglądarce plików.</p>
<p>Co najciekawsze, można ustawić prędkość przewijania utworu na 30x lub 60x, dzięki czemu nawet w godzinnym nagraniu można szybko znaleźć konkretne miejsce.</p>
<p align="center"><strong>Brzmienie</strong></p>
<p>Szum jest porównywalny jak w iFP-ku, ale nieco cichszy. Nie słychać przy tym żadnych dodatkowych dźwięków (nie słychać trzasków podczas przełączania utworów, pracy dysku etc.).</p>
<p>Podczas słuchania plików OGG nie słyszałem niczego niepokojącego, jakkolwiek nie wiem też co tak właściwie miałbym usłyszeć &#8211; czasem ktoś pisze że taki czy inny odtwarzacz &#8220;ma problemy z plikami OGG&#8221; nie precyzując tego jednocześnie, więc nie wiem na co miałbym zwrócić uwagę albo czy winnym nie jest zabytkowa wersja enkodera&#8230;</p>
<p>e10 jest równie głośny co iFP-ek, skala głośności jest wręcz identyczna (obu słucham na 13&#8230;15).</p>
<p>Dźwięk e10 jest naturalny, szeroki i czysty. Scena jest bardzo dobrze oddana, ale nie tak dobrze jak w Karmie, środek jest  &#8211; podobnie jak w iFP-ku &#8211; nieco cofnięty. Bas jest wyraźny, głęboki i zaakcentowany, ale nie jest dudniący.</p>
<p>Brzmienie e10 jest nieco bardziej miękkie niż iFP-ka, nieco &#8220;aksamitne&#8221;. A jest tak za sprawą nieco stonowanych wysokich tonów (co słychać np. na perkusji czy wokalu &#8211; nie są takie &#8220;ostre&#8221;). Z tego samego powodu e10 zdaje się grać nieco ciszej (nie kłuje tak w uszy) i nieco szerzej (ostre wysokie tony zawężają scenę). Wokal i gitary są przez to zbliżone (ale nie identyczne) do Karmy.</p>
<p>Jak dotąd e10 ma najbardziej zbliżone do iFP-ka brzmienie spośród odtwarzaczy, których słuchałem. Dla mnie stał się wręcz zamiennikiem iFP-ka. Jeśli ktoś szuka czegoś w zastępstwo iFP-ka (albo po prostu czegoś pojemniejszego niż iFP-ek), to może się zastanowić się właśnie nad e10.</p>
<p align="center"><strong>Radio</strong></p>
<p>W e10 radio jest. Ciężko jest mi jednak powiedzieć czy wybija się znacznie na tle innych odtwarzaczy (nie używam radia na codzień).</p>
<p align="center"><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7569.JPG" title="iriver e10 - radio"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7569.thumbnail.JPG" alt="iriver e10 - radio" /></a></p>
<p>W każdym razie nie ma problemu ze złapaniem stacji (nawet tych lokalnych). Nie gubi się i gra w stereo.</p>
<p align="center"><strong>Zdjęcia</strong></p>
<p>e10 wyświetla zdjęcia&#8230; i tyle mogę stwierdzić. Oglądanie zdjęć na jakimkolwiek odtwarzaczu mija się moim zdaniem z celem.</p>
<p align="center"><strong>Filmy</strong></p>
<p>Podobnie jak znakomita większość odtwarzaczy (żeby nie powiedzieć że wszystkie poza dużymi PMP), e10 wyświetla filmy jedynie po konwersji. Do tego ich rozdzielczość jest niewielka, ponieważ wyświetlacz ma jedynie 128&#215;128 pikseli (do tego jest kwadratowy).</p>
<p align="center"><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7568.JPG" title="iriver e10 - filmy"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7568.thumbnail.JPG" alt="iriver e10 - filmy" /></a></p>
<p>Konwersji można dokonać przez iriver plus3 bądź tradycyjnie przy pomocy programu iriverter bądź też Loli Video Converter (pozwala na dodawanie napisów, które &#8211; paradoksalnie &#8211; są czytelne).</p>
<p>Jednakże na e10 nie da się obejrzeć raczej nic poza teledyskami czy serialami.</p>
<p align="center"><strong>Tekst</strong></p>
<p>e10 pozwala na wyświetlanie plików TXT, do tego nie ma problemu z polskimi znakami (czy jakimikolwiek innymi) &#8211; jak każdy iriver posiada wsparcie dla Unikodu. Wystarczy żeby w notatniku zapisać plik w kodowaniu UTF-8.</p>
<p align="center"><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7571.JPG" title="iriver e10 - tekst"><img src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2008/02/dscf7571.thumbnail.JPG" alt="iriver e10 - tekst" /></a></p>
<p>Czcionka jest ładna, z antyaliasingiem. Można ustawić jeden z trzech rozmiarów liter.</p>
<p>Jedynym mankamentem jest &#8220;tapeta&#8221; identyczna jak w całej reszcie menu odtwarzacza. Dobrze jest sobie przygotować np. jednolicie czarną tapetę i ustawiać ją przed rozpoczęciem czytania.</p>
<p align="center"><strong>Dodatki</strong></p>
<p>Poza tym e10 pozwala na nagrywanie (z wbudowanego mikrofonu czy radia). Jakość nagrań jest taka jak w pozostałych odtwarzaczach iriver &#8211; czyli wysoka. e10 nagrywa do formatu MP3.</p>
<p>Co więcej, e10 &#8211; podobnie jak U10, clix i clix2 &#8211; pozwala na uruchamianie gier flash (flash lite). Sporo gier można znaleźć w internecie, standardowo są na odtwarzaczu: &#8220;saper&#8221;, &#8220;przesuwane puzle&#8221; i &#8220;zapamiętaj kolejność&#8221;.</p>
<p align="center"><strong>Ustawienia</strong></p>
<p>Możliwości konfiguracji odtwarzacza są właściwie identyczne jak w przypadku U10. Od dźwięku, przez ustawienia związane z wyświetlaczem (podświetlenie, skórka, tło), ustawienia zegarka i rodzaju telewizora, z jakim e10 ma współpracować etc.</p>
<p align="center"><strong>Podsumowanie</strong></p>
<p>e10 jest niewątpliwie ciekawym odtwarzaczem. Pojemny, relatywnie tani (około 350zł za 6GB), brzmiący właściwie jak iFP-ek. Jednakże nie jest to odtwarzacz z pamięcią flash (co w sumie w niczym nie przeszkadza, bo małe dyski są jednocześnie znacznie wytrzymalsze).</p>
<p>Niedogodnością jest jednak dostępność &#8211; e10 nie da się kupić w sklepie. Pozostaje tylko sprowadzenie zza granicy lub allegro.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.khron.net/2008/02/13/iriver_e10_recenzja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>67</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

