<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>KHRoN'z blog</title>
	<atom:link href="http://blog.khron.net/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://blog.khron.net</link>
	<description>o wszystkim i o niczym</description>
	<lastBuildDate>Sun, 29 Aug 2010 14:32:55 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>iPod Shuffle 1G vs iriver Mplayer vs COWON E2 &#8211; recenzja</title>
		<link>http://blog.khron.net/2010/08/25/ipod-shuffle-1g-vs-iriver-mplayer-vs-cowon-e2-recenzja/</link>
		<comments>http://blog.khron.net/2010/08/25/ipod-shuffle-1g-vs-iriver-mplayer-vs-cowon-e2-recenzja/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 25 Aug 2010 12:00:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>KHRoN</dc:creator>
				<category><![CDATA[Podcast]]></category>
		<category><![CDATA[Programy]]></category>
		<category><![CDATA[cowon]]></category>
		<category><![CDATA[e2]]></category>
		<category><![CDATA[iPod]]></category>
		<category><![CDATA[iriver]]></category>
		<category><![CDATA[mplayer]]></category>
		<category><![CDATA[shuffle]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.khron.net/2010/08/25/ipod-shuffle-1g-vs-iriver-mplayer-vs-cowon-e2-recenzja/</guid>
		<description><![CDATA[Niedawno udało mi się dostać iPoda Shuffle 1G. Ciekawe że takie odtwarzacze trafiają do mnie lata po tym jak przestają być produkowane&#8230; iPod shuffle to jeden z odtwarzaczy bez wyświetlacza. Inne takie odtwarzacze to m.in. iriver Mplayer czy COWON E2 z którymi porównamy &#8220;szufelkę&#8221;. Jest jeszcze Creative Zen Stone, ale nie miałem okazji się nim [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Niedawno udało mi się dostać iPoda Shuffle 1G. Ciekawe że takie odtwarzacze trafiają do mnie lata po tym jak przestają być produkowane&#8230;</p>
<p>iPod shuffle to jeden z odtwarzaczy bez wyświetlacza. Inne takie odtwarzacze to m.in. iriver Mplayer czy COWON E2 z którymi porównamy &#8220;szufelkę&#8221;. Jest jeszcze Creative Zen Stone, ale nie miałem okazji się nim pobawić&#8230; Poza tym nowy model ma już mikroskopijny, ale wyświetlacz.</p>
<p><span id="more-998"></span></p>
<p>Odtwarzacze takie są małe, proste w obsłudze, zaskakująco dobrze brzmią&#8230; Po prostu grają. Ostatnio stały się dość popularne wśród osób znudzonych nowymi &#8220;superkombajnami&#8221;, których tak naprawdę &#8211; z takiego czy innego powodu (brzmienie, rozmiar i waga, nieintuicyjność obsługi czy przepakowanie wszystkim czym się da) &#8211; nikt nie ma ochoty używać na codzień&#8230;</p>
<p>••• Pudełko, wykonanie •••</p>
<p>W oryginalnym zestawie iPod shuffle posiadał &#8211; poza słuchawkami &#8211; smyczkę do noszenia. Mplayer poza sluchawkami posiadał w pudełku zwyczajny kabel mini-USB zaś E2 specjalny kabel minijack-USB (klips do paska jest opcjonalny, dostępny osobno).</p>
<p>iPod shuffle jest wielkości zapalniczki, płaski i lekki. Można go zmieścić gdziekolwiek razem ze sluchawkami. Nie posiada on elementów które można urwać bądź zgubić. Nawet zatyczka USB jest przymocowana w taki sposób, że &#8220;sama się&#8221; nie zgubi ani nie zużyje z czasem (dwie kulki na sprężynkach zamiast &#8220;na wcisk&#8221;). Na froncie znajduje się pieciokierunkowy przycisk (play/pauza, głośność plus/minus oraz poprzedni/następny utwór). Na pleckach posiada trójpozycyjny suwak (wyłączony, odtwarzaj po kolei, odtwarzanie losowe aka shuffle). Poza tym posiada mały przycisk przy pomocy którego włączamy diodę wskazującą stan naładowania baterii (zielony/żółty/czerwony &#8211; w nowym shuffle żółty to mniej niż 20%, nie wiem czy tu jest tak samo). Dodatkowo długie wciśnięcie play włącza blokadę przycisków &#8211; bardzo wygodne i przydatne, a czego nie mają Mplayer ani E2.</p>
<p>W porównaniu do Mplayera czy E2 shuffle jest bardzo wygodne i masywny. Nie ma uszków które łatwo przypadkiem ukręcić lub urwać jak w Mplayerze (dodatkowo co chwilę się coś dzieje bo nie ma blokady) czy mikroskopijnych przycisków których symetryczne rozmieszczenie powoduje że &#8211; nie patrząc na ręce &#8211; dopiero po fakcie dowiemy się co właściwie wciskamy jak w E2. Dostałem używanego shuffle, wyraźnie był dość &#8220;intensywnie traktowany&#8221;, a wciąż jest w niezłym stanie (żadnych wciśniętych przycisków czy przerywającego gniazdka, po prostu jest porysowany)&#8230; Czego nie da się powiedzieć o Mplayerze (luźne uszka) a zwłaszcza E2 (cała gama problemów z przyciskami i stykami gniazdka z powodu dublowania funkcji jako gniazdko USB).</p>
<p>••• Podłączenie do komputera •••</p>
<p>Shuffle dzięki wbudowanej wtyczce podłączamy prosto do portu USB w komputerze. Żadnego problemu z zapomnianym kablem jak w E2 (bezużyteczny bez oryginalnej przejsciówki) lub pytania &#8220;czy ktoś nie ma zwykłego kabla jak np do aparatu&#8221; w przypadku Mplayera. Podobnie jak Mplayer i E2 widoczny jest w systemie jako dysk wymienny (po początkowym ustawieniu tej opcji w iTunes).</p>
<p>Shuffle &#8211; paradoksalnie &#8211; jest bezużyteczny w połączeniu z iTunes (przynajmniej dla mnie, po tym jak już dawno temu Apple zablokowało możliwość tworzenia playlist dla shuffle). Nie licząc przestawienia w tryb dysku wymiennego i nadania mu nazwy iTunes można potem odinstalować. Pliki (utwory) wystarczy skopiować na odtwarzacz w taki sposób jak chcemy &#8211; do folderów. Podcasty i audiobooki kopiujemy do folderu Podcasts a następnie&#8230; Uruchamiamy mały i sprytny programik (wersję Python, nie plik exe) dostępny tu: <a href="http://shuffle-db.sourceforge.net" target="_blank">http://shuffle-db.sourceforge.net</a></p>
<p>&#8230; I tyle. Tylko o jedno kliknięcie więcej niż w przypadku Mplayera czy E2.</p>
<p>••• Odtwarzanie muzyki •••</p>
<p>Włączamy odtwarzacz i muzyka gra. Utwory można odtwarzać po kolei lub w losowej kolejności. W tym drugim przypadku &#8211; dzięki shuffle-db &#8211; pomijana jest zawartość folderu Podcasts (super!) &#8211; ani Mplayer ani E2 tego nie potrafią. Co więcej, iPod shuffle pamięta gdzie skonczyliśmy słuchać każdy indywidualny plik z folderu Podcasts &#8211; idealne do audiobooków i podcastów! Naturalnie Mplayer i E2 tego również nie potrafią.</p>
<p>Shuffle gra pliki MP3 i MP4&#8230; Te drugie tylko do 320kbps (sztuczka z Nero@500kbps nie przejdzie). Nie gra tez plików ALAC ani AIFF, ale ponoć WAV tak.</p>
<p>Co do brzmienia&#8230; E2 to odtwarzacz dla ciepłolubów, Mplayer jak to iriver ma &#8220;sprężyste i wyraźne brzmienie&#8221; a shuffle jest gdzieś pośrodku. To i dobrze &#8211; najlepsze z obu światów&#8230; I źle, bo osoby przyzwyczajone do &#8220;skrajności&#8221; powiedzą że gra nijako&#8230;</p>
<p>Shuffle brzmi dobrze dopiero po odstawieniu Mplayera, inaczej wydaje się być zduszony i bez życia (mimo że z jakąś tam sceną). Im dłużej się go słucha tym bardziej docenia się głęboki bas (w każdym razie inny niż na Mplayerze &#8211; głębszy, mniej zbity, bardziej miękki), lepiej wyeksponowany środek (bo niezagłuszony resztą) i górę nie zabijającą świszczeniem ale dla części osób (preferujacych chłodne, wyraźne brzmienie) nie dość ostrą. Scena jest przez to nieco szersza niż w podobnych odtwarzaczach (ostra góra zawęża scenę).</p>
<p>Odczucia mam podobne jak po Karmie (ale nie twierdzę że gra jak Karma). Po prostu na początku uznałem że gra &#8220;jakoś nijako&#8221;, a potem doceniłem taki dźwięk za to, że nie jest przekombinowany ani sztucznie przekoloryzowany.</p>
<p>Shuffle podobnie jak Mplayer nie posiada equalizera ani &#8220;dopalacza&#8221;, E2 posiada BBE (kilka gotowych ustawień z których &#8211; jeśli chcieć &#8211; da się coś wybrać). Ale brak to nie wada, bo nie lubię odtwarzaczy które najpierw muszą mieć całkiem zmieniony dźwięk (np przy pomocy equalizera czy efektów) żeby w ogóle dało się ich słuchać&#8230; (przytyk do D2).</p>
<p>Shuffle ma jednak jedną poważną wadę &#8211; nie widzi organizacji plików w folderach ani nie obsługuje playlist. Po prostu widzi wszystkie utwory jako jedną długą playlistę (pomija tylko audiobooki i podcasty kiedy odtwarza utwory w kolejności losowej)&#8230; Więc im więcej mamy utworów, tym więcej trzeba się naklikać żeby coś znaleźć&#8230; Bo oba Mplayer i E2 pozwalają na szybkie przeskakiwanie po folderach.</p>
<p>••• Podsumowanie •••</p>
<p>iPod shuffle 1G to mały, prosty i nieźle brzmiący odtwarzacz. Jeden z lepszych (i najlepszy mały) odtwarzacz do audiobooków i podcastów (albo długich setów jeśli ktoś lubi).</p>
<p>Gdyby nie brak szybkiego przeskakiwania folderów (bądź np po 10 utworów) byłby wręcz idealny. A tak jest po prostu dobry, w czym nie przeszkadza nawet odpalenie programiku przebudowującego bazę utworów po skopiowaniu czegoś nań.</p>
<p>Jedyna uwaga &#8211; wersję 1GB można polecić chyba tylko w dwóch przypadkach &#8211; albo dla miłośnika podcastów (tych dużych, mających 50-100MB jeden) albo dla miłośnika składanek (wrzucić maksymalnie muzyki i zrobić shuffle). Bo w 1GB utworów, bez obsługi folderów, i tak nic nie znajdziemy chyba że ktoś ma ochotę klikać nawet do 100 razy żeby znaleźć ten konkretny utwór&#8230;</p>
<div class="postreachclickcomments"><script type="text/javascript" src="http://www.postreach.com/ccengine/display_iframe?perlink=http%3A%2F%2Fblog.khron.net%2F2010%2F08%2F25%2Fipod-shuffle-1g-vs-iriver-mplayer-vs-cowon-e2-recenzja%2F&amp;url=http%3A%2F%2Fblog.khron.net"></script></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.khron.net/2010/08/25/ipod-shuffle-1g-vs-iriver-mplayer-vs-cowon-e2-recenzja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>World of Warcraft &#8211; recenzja</title>
		<link>http://blog.khron.net/2009/10/24/world_of_warcraft_recenzja/</link>
		<comments>http://blog.khron.net/2009/10/24/world_of_warcraft_recenzja/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 24 Oct 2009 01:15:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>KHRoN</dc:creator>
				<category><![CDATA[Programy]]></category>
		<category><![CDATA[Różne]]></category>
		<category><![CDATA[for teh horde]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[World of Warcraft]]></category>
		<category><![CDATA[WoW]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.khron.net/?p=972</guid>
		<description><![CDATA[Nie do końca w to wierzyłem, ale niedawno na własnej skórze przekonałem się na czym właściwie polega fenomen World of Warcraft. Bo okazuje się iż mimo słów krytyki, World of Warcraft to nad pozór dobra alternatywa rzeczywistości gra&#8230; Ale po kolei. Dlaczego w ogóle istnieje tyle kontrowersji wokół gier MMO? Nie licząc aspektu związanego z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nie do końca w to wierzyłem, ale niedawno na własnej skórze przekonałem się na czym właściwie polega fenomen World of Warcraft.</p>
<p><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/10/wow_logo.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-973" title="World of Warcraft - logo" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/10/wow_logo.jpg" alt="World of Warcraft - logo" width="400" height="228" /></a></p>
<p>Bo okazuje się iż mimo słów krytyki, World of Warcraft to nad pozór dobra <span style="text-decoration: line-through;">alternatywa rzeczywistości</span> gra&#8230;</p>
<p><span id="more-972"></span>Ale po kolei.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Dlaczego w ogóle istnieje tyle kontrowersji wokół gier MMO?</strong></p>
<p>Nie licząc aspektu związanego z byciem &#8220;no lifem&#8221;, po pierwsze gry MMO pożerają potworne ilości czasu a po drugie w jedyne co dostajemy w zamian, to link do pochwalenia się znajomym (ci nie grający w WoW-a i tak nie wiedzą o co chodzi). Ale jeszcze do mojej ślicznej trolicy-łotrzycy wrócę ;)</p>
<p>Co to w praktyce oznacza?</p>
<p>Po pierwsze wiele nieprzespanych nocy (generalnie: wszystkie kolejne, chyba że zasypiamy na klawiaturze), weekendy wyglądające tak, że na zmianę siedzimy przy kompie, jemy, idziemy do toalety załatwić najprostsze potrzeby fizjologiczne  i znów siedzimy przy kompie&#8230; i duże ilości kofeiny. Co najmniej jak za dobrej sesji, a może nawet lepiej&#8230;</p>
<p>Po drugie &#8211; patrząc trzeźwym okiem, gdzieś z boku na takiego gracza &#8211; jedyne co się dzieje to zmieniają się cyferki opisujące wirtualne parametry jego bohatera (cechy, doświaczenie, punkty osiągnięć etc.). Ot równie dobrze można by posadzić dziecko przy kalkulatorze, któro wystukując &#8220;+ 1, +1, +1&#8243; osiągnęło by podobny efekt&#8230;</p>
<p>Żeby zademonstrować ten efekt, można wykorzystać genialną &#8220;grę&#8221; &#8211; <a href="http://progressquest.com/" target="_blank">Progress Quest</a>. Wystarczy ją uruchomić, stworzyć postać (np. &#8220;błędny ognik organista&#8221;) &#8211; pamiętajcie żeby zapisać się na jakiś sieciowy realm, wtedy będzie można dawać link do postaci znajomym ( :) ) &#8211; i pozostawić ją uruchomioną w tle. Po paru dniach zobaczymy jak wspaniałą postać posiadamy, ile doświadczenia zdobyliśmy, jakie questy zaliczyliśmy etc. A wszystko to bez kiwnięcia palcem czy abonamentu.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Ok, ale jak właściwie wygląda to wszystko z perspektywy gracza?</strong></p>
<p>Po pierwsze trzeba skądś wziąć grę. W czasach powszechnego dostępu do internetu wygląda to przykładowo tak: podchodzi kolega i mówi &#8220;Wejdź na stronę <a href="http://www.trywarcraft.com/" target="_blank">www.trywarcraft.com</a>, pobierz to i zainstaluj.&#8221;. Oczywiście potem przez następne dni upewnia się że na pewno już klient został pobrany a konto założone, więc po 3 dniach skapitulowałem i pobrałem klienta (zostawiłem to do ściągnięcia przez noc, jednak jest to parę GB) i założyłem konto (w końcu 10 dni gry za darmo i &#8220;przynajmniej będę miał potem podstawę wypowiadać się na temat WoW-a&#8221;). Poza tym kto by się oparł artworkom związanym z WoW-em, a nawet fan-artom? Na załączonym obrazku cute chibi moe tauren ;)</p>
<p><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/10/wow1enterviarabyoniserakh5.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-976" title="cute chibi moe tauren" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/10/wow1enterviarabyoniserakh5.jpg" alt="cute chibi moe tauren" width="300" height="431" /></a></p>
<p>Jako że w planowanej gildii brakowało DPS-a, stworzyłem śliczną trolicę-łotrzycę&#8230;</p>
<p>I tu ważna informacja dla osób nie grających w WoW-a. Wszystkie postacie w grze dzielą się na:</p>
<ul>
<li>tanków &#8211; dosłownie &#8220;czołgi&#8221;, są to postacie mające ściągć uwagę &#8220;tych złych&#8221; żeby inne postacie graczy mogły ich lać ;)</li>
<li>DPS-ów &#8211; dosłownie &#8220;obrażenia na sekundę&#8221;, są to postacie mające zadawać maksymalną ilość obrażeń w minimalnym czasie, kiedy &#8220;ci źli&#8221; zajęci są okładaniem tanków więc i tak nie mogą oddać ;)</li>
<li>healerów &#8211; dosłownie &#8220;uzdrawiaczy&#8221;, bo w końcu przy tak epickich walkach zawsze ktoś sobie zrobi śitka ;)</li>
</ul>
<p>Poza tym są jeszcze nieoficjalne funkcje jak choćby:</p>
<ul>
<li>bankier &#8211; alternatywna postać, której jedynym celem jest przechowywanie tego, co nie mieści się nam w ekwipunku/banku naszej podstawowej postaci&#8230; te postaci bardzo często są w ogóle nie rozwijane, ale są bardzo &#8220;dopieszczone&#8221; w sensie posiadają najlepsze ubrania, drogie przedmioty, ozdoby/biżuterię etc.</li>
<li>alt &#8211; alternatywna postać, którą jednak gramy i którą rozwijamy, ale nie robimy tego w takim stopniu jak w przypadku podstawowej postaci&#8230; poza tym alty otrzymują wszelkiego rodzaju pomoc (złoto, przedmioty, materiały) od podstawowej postaci żeby ich rozwój był jak najszybszy i najsprawniejszy jak to tylko możliwe</li>
</ul>
<p>Kolejna ważna informacja. Skąd właściwie podział na postać &#8220;podstawową&#8221; i &#8220;alta&#8221;?</p>
<p>A stąd, iż WoW to nie tylko i wyłącznie rozwój postaci (&#8220;dla cyferek&#8221;). W grze zdobywa się również &#8220;dokonania&#8221; (<em>achievements</em>). Nie jest to proste, często wymaga to epickiego wysiłku bądź jest nużące, a czasem da się to zrobić tylko w określonym czasie w ciągu roku (np. w dzień umarłych, w czasie Brewfest etc.) albo wymaga to wcześniejszego przygotowania. Więc nie da się tego zrobić wszystkimi postaciami. Stąd &#8211; siłą rzeczy &#8211; albo skupimy się na rozwoju jednej postaci, albo niczego tak naprawdę nie osiągniemy.</p>
<p>Pozostając już przy dokonaniach. Są one bardzo różne &#8211; od &#8220;zabił bossa danego labiryntu&#8221; przez &#8220;wykonał X questów&#8221; aż po &#8220;przez rok był klubowiczem &#8216;Trunku Miesiąca&#8217; &#8221; czy &#8220;oddał mocz do wszystkich ognisk wrogiej frakcji w czasie nocy świętojańskiej&#8221; (nie udało mi się ustalić czy może to zrobić postać żeńska) :) Jedni uważają zbieranie takich pierdółek za zabawne, inni uważają że do niczego pożytecznego to nie prowadzi&#8230; właściwie to obie strony dyskusji mają rację, tak długo jak długo nie dochodzi do rękoczynów ;)</p>
<p>Oczywiście jest to jeden ze sposobów utrzymania graczy w grze &#8211; jeśli coś wymaga np. roku do osiągnięcia, to oznacza to gracza płacącego przez rok&#8230;</p>
<p>No i ostatnia sprawa to podział na Hordę i Alliance (Przymierze).</p>
<p><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/10/horde_ally.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-977" title="for teh horde... wtf?! ally?!" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/10/horde_ally.jpg" alt="for teh horde... wtf?! ally?!" width="300" height="400" /></a></p>
<p>Generalnie sprowadza się to do tego, że Blizzard wyraźnie faworyzuje Alliance, która to strona konfliktu jest wybierana przez mniej doświadczonych graczy bo &#8220;można grać człowiekiem, w końcu jestem człowiekiem&#8221;, albo krasnoludem, albo elfem. Poza tym tereny początkowe Alliance są mniejsze, bardziej nastawione na wykonywanie &#8220;epickich&#8221; questów(tu czytaj: stereotypowych, o walce dobra ze złem) i w ogóle.</p>
<p><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/10/for_teh_horde.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-978" title="for teh horde cat" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/10/for_teh_horde.jpg" alt="for teh horde cat" width="300" height="298" /></a></p>
<p>Z drugiej strony jest Horda, wybierana częściej przez zaawansowanych graczy, ponieważ z jednej strony stanowi odmianę w stosunku do &#8220;nudnego i grzecznego Alliance&#8221;, a z drugiej strony jest po prostu ciekawsza i wiąże się z większymi wyzwaniami. W tym z ogromnymi i nudnymi lokacjami startowymi (Barrens&#8230; ale tylko do Kataklizmu).</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Gramy wreszcie!</strong></p>
<p>Po stworzeniu postaci zasiadamy wreszcie do właściwej gry. Nowa postać jest słaba niczym niemowlę, więc naturalnie natychmiast należy przystąpić do jej szkolenia (które nie zostanie przerwane aż osiągniemy maksymalny poziom postaci, na chwilę obecną 80.), co oznacza długie godziny poświęcone na&#8230; No właśnie, na co?</p>
<p>Na eksplorację świata gry. Przede wszyskim nadmienić należy iż w grze naprawdę można zwiedzić dwa kontynenty, dużą wyspę i &#8220;zaświaty&#8221;.</p>
<p><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/10/wow_mapa.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-980" title="wow_mapa" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/10/wow_mapa.jpg" alt="wow_mapa" width="400" height="266" /></a></p>
<p>Na początku jest to przytłaczające (zwłaszcza jak w końcu dotrze się do Barrens, grając po stronie Hordy), w praktyce zaś okazuje się iż lokacje są rozległe, ale nie nieskończone&#8230; wręcz powiedzieć można, że im wyższy poziom postaci tym lokacje stają się mniejsze&#8230;</p>
<p>Podróżując po lokacjach wykonujemy oczywiście questy (zadania), sprowadzające się w sumie do trzech typów:</p>
<ul>
<li>idź tam i zabij go (druga wersja: idź tam i zabij X ich, gdzie X to dowolna liczba, zwykle w granicach 10) &#8211; co sprowadza się do tego żeby dostać się w jakieś miejsce, zabić wyznaczonego stwora/postać (bądź zadaną ilość) i wrócić żywym do osoby, która kazała nam to zrobić</li>
<li>idź tam, wróć i przynieś coś &#8211; również wiąże się z pójściem gdzieś i przeżynianiem się przez szeregi wroga, ale tym razem szukamy jakiegoś przedmiotu (potrzebnego komuś w jakimkolwiek celu)</li>
<li>eskorta &#8211; ktoś prosi nas o odeskortowaniem go do bezpiecznego miejsca, co naturalnie wiąże się ponownie z zabijaniem dużej ilości złych&#8230;</li>
</ul>
<p>Czyli osoby myślące że &#8220;RPG&#8221; w &#8220;MMORPG&#8221; znaczyło &#8220;odgrywanie roli&#8221; należy uprzedzić, że w WoW-ie wcale nie ma więcej RPG niż w Diablo&#8230; Po jakimś czasie questy robi się zupełnie mechanicznie, w końcu liczy się tylko doświadczenie pozwalające na osiąganie kolejnych leveli, przekładające się na rozwój postaci.</p>
<p>Część questów prowadzi nas do labiryntów (dungeons) i raidów. Oczywiście w każdej chwili można tam iść z własnej inicjatywy. W praktyce oznacza to iż należy wpaść grupą postaci o podobnym do naszego levelu (albo z jednym znajomym z poziomu 80-tego) do jakiejś zamkniętej lokacji (instancji), w której nie pałętają się nam pod nogami inni gracze. Naturalnie tu również jedyne co mamy do roboty to zabijać i zbierać z ciepłych jeszcze trupów łup. Po zabiciu bossa dostajemy achievement i wracamy do domu aukcyjnego sprzedać co lepsze przedmioty, naprawić broń i zbroję, i możemy wracać do boju&#8230;</p>
<p>Czasem &#8211; w formie przerywnika &#8211; natrafimy na wspomniany już przeze mnie <em>World Event</em>. Są one z góry ustalone i <a href="http://www.worldofwarcraft.com/info/events/calendar/" target="_blank">rozpisane w kalendarzu</a>. Przebywając w świecie gry trafimy czasem na jakieś <em>Brewfest</em> (odpowiednik Oktoberfest naturalnie) więc będziemy pić (wirtualnie) na umór, jeździć na kozłach, rozwozić beczki z piwem i tłuc kuflami złe krasnoludy pragnące wykraść beczki z piwem&#8230; albo w czasie <em>Hallow&#8217;s End</em> będziemy zbierać cukierki w karczmach&#8230; albo w czasie <em>Feast of Winter Veil</em> będziemy oglądać świąteczne dekoracje w grze&#8230; I tak dalej. Oczywiście z tymi wydarzeniami związane są osiągnięcia, o których już pisałem, więc nadejście każdego takiego okresu oznacza niemałą krzątaninę w grze (związaną z setkami osób próbującymi dostać te achievementy)&#8230;</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Abonament i dodatki</strong></p>
<p>Wspomniałem już że za tą przyjemność się płaci? Być może najpierw skończy się nam 10 dniowy okres testowy, a być może zauważymy że nie możemy korzystać z domu aukcyjnego (żeby sprzedawać i kupować przedmioty) ani nie możemy dostawać listów czy przesyłek od innych graczy, nie możemy też z nimi handlować. Albo po prostu zwrócimy uwagę iż po osiągnięciu 20 levelu nie zdobywamy doświadczenia.</p>
<p>W takim przypadku po pierwsze należy kupić grę, po drugie abonament.</p>
<p>Po kupnie podstawowej wersji gry dostaniemy jeden miesiąc gratis (na chwilę obecną jest to koszt około 50-60zł). Każdy kolejny miesiąc to również około 50zł kupując kartą bezpośrednio przez internet, albo dwa miesiące ze zdrapki (w zależności od tego gdzie ją kupimy, będzie to koszt od 80 do 130zł).</p>
<p>Ciekawa jest strategia związana z dodatkami.</p>
<p>Po pierwsze żeby zainstalować kolejny dodatek należy mieć poprzedni (bądź wszystkie poprzednie), po drugie kupno dodatku nie daje nam bonusu w postaci przedłużenia czasu gry. Dzięki dodatkom &#8211; w praktyce &#8211; możemy jedynie uzyskać dostęp do dalszej części gry (Outland, Northrend), które to przeznaczone są dla postaci o wyższych levelach (odpowiednio 60 i 70), które chcą się dalej rozwijać. Poza tym jest tam masa potężnego wyposażenia (broń, zbroje) które można sprzedać za wirtualne złoto, tak koniczne do rozwijania postaci w grze (albo po prostu do posiadania).</p>
<p>Dlatego pełne koszta gry to minimum: 40zł podstawka, 40zł 1 dodatek, 80zł 2 dodatek, 80zł abonament na 2 miesiące (razem dostajemy kwartał gry za 240zł, rok gry to dalsze 320zł).</p>
<p>Powiedzmy sobie szczerze &#8211; jeśli ktoś chce poważnie grać, to roczny koszt to co najmniej wyżej wymienione 560zł (nie da się grać nie posiadając dodatków, bo natychmiast natrafimy na ograniczenie w postaci 60 levelu, a nie mając dostępu do Outlandu ani Northrendu i tak nie mamy nic zabawnego do roboty).</p>
<p>&#8230; więc ostrzegam, bo do kosztów dochodzi jeszcze kupa straconego czasu i potencjalna groźba wyrzucenia z uczelni/pracy :) (albo coś nawet gorszego)</p>
<p style="text-align: center;"><strong>WoW offline i WoW za free</strong></p>
<p>Istnieje coś takiego, ale nie daje to zupełnie pojęcia o tym czym jest WoW.</p>
<p>Nieoficjalne serwery są zbyt niestabilne żeby dało się na nic grać, zaś część graczy jest na nich faworyzowanych (znajomi &#8220;admina&#8221;) więc kompletnie zachwiany jest jakikolwiek balans gry, zaś cały wysiłek włożony w rozwijanie postaci może skończyć się z dniem kiedy taki serwer zostanie niespodziewanie wyłączony (bądź admin będzie miał zły dzień).</p>
<p>Granie offline (postawienie sobie własnego serwera) również mija się z celem, ponieważ teraz z jednej strony sami możemy sobie wpływać na własną postać, zaś z drugiej nie możemy poprosić innych graczy o pomoc czy korzystać z domu aukcyjnego. Wtedy ktoś powie &#8220;ok, ale teraz jednym kliknięciem mogę zwiększyć cechy mojej postaci albo dodać sobie ten przedmiot którego szukam&#8221;. Pewnie że tak można, ale jaki jest wtedy cel gry? Czym różni się wówczas ona od Progress Quest? Nie prościej poczytać sobie wtedy jakiś poradnik, zamiast męczyć się w klikanie &#8220;żeby zrobić coś tylko dla zasady&#8221;? To wysiłek włożony w coś daje satysfakcję po osiągnięciu celu, nie sam cel&#8230;</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Wracając do gry, tydzień typowego gracza</strong></p>
<p>Ciężko jest opisać samą grę. Dość powiedzieć że jest naprawdę dopracowana, interfejs przez lata został dopracowany do perfekcji, podobnie jak oprawa graficzna i udźwiękowienie. Dzięki temu jedyne co pozostaje graczowi to skupienie się na grze samej w sobie.</p>
<p>Sam opis gry musiał by się sprowadzić do narzekania na lokacje startowe (tak kompaktowe u Alliance a tak rozlazłe u Hordy), opis questów będący niemalże kopią istniejących już poradników, opisywanie wyboru coraz to lepszego ekwipunku (tak zdobycznego jak i kupionego) czy rozwoju samej postaci (czemu tak a nie inaczej). Nie będę też opisywał tworzenia bądź uczestniczenia w życiu gildii (jeśli nie jest dobrze zorganizowania to i tak nic ciekawego się nie dzieje), chodzenia na raidy/dungeony (żeby codzień/co parę dni pobić tego samego bossa i dostać stertę nowych przedmiotów na sprzedaż), czy po prostu rozwijanie profesji postaci (jak skórowanie, robienie czegoś z tych skór czy cokolwiek innego &#8211; od górnictwa przez tworzenie biżuterii aż po łowienie ryb &#8211; zupełnie jak w simsach czy second life).</p>
<p>Nie będę też dawał tu screenów ani filmików &#8211; pełno jest tego na sieci, znajdźcie sobie w googlach jeśli ktoś jest zainteresowany. A nawet lepiej zainstalujcie sobie 10 dniową wersję testową i przekonajcie się sami jak to wygląda.</p>
<p>Opiszę jednak jak wygląda to z drugiej strony monitora. Sprzed monitora znaczy.</p>
<p>Wracam z uczelni, zasypiam zmęczony na godzinkę czy dwie i siadam do komputera. O godzinie 4 bądź 5 rano rzucam &#8220;WTF?! już ta pora?!&#8221; i ponownie kładę się spać.</p>
<p>O godzinie 5:50 dzwoni budzik, oznajmiający iż czas odwiedzić Arenę w Stranglethorn (to jedyny sposób żeby zdobyć <a href="http://www.wowhead.com/?item=19024" target="_blank">Arena Grand Master</a> wraz z odpowiednim achievementem, bez pomocy gildii albo nie mając 80-levelowej postaci &#8211; wstawanie o 5:50 trwa łącznie 12 dni).</p>
<p>Po 10 minutack po raz trzeci kładę się spać, zaś po dalszej godzinie-dwóch trzeba już wstawać. Pijemy więc sporą ilość kawy, yerba mate, bądź czegokolwiek w ten deseń i wychodzimy na uczelnię. Tam snujemy się przez zadaną ilość czasu (starając się nie uderzyć czołem w blat na wykładzie i nie wylecieć z ćwiczeń/labu) i wracamy do domu.</p>
<p>Zasypiamy jeszcze na chwilę i wracamy do gry&#8230;</p>
<p>Weekendy są ciekawsze &#8211; można grać non-stop. Aż &#8220;dokonanie&#8221; pewnego słynnego chińczyka który po 3 dniach gry zmarł z wycieńczenia wydaje się takie błache (weekend to w końcu pełne dwa dni), co to jest 3 dni w WoW-ie&#8230; byle gracz to potrafi&#8230;</p>
<p>W międzyczasie można zrazić sobie jedną, dwie, albo wiele osób, odpowiadając (przez komunikator czy przez telefon) &#8220;kurde, jestem właśnie w instancji, nie przeszkadzaj teraz&#8221;.</p>
<p>&#8230; i tak w kółko przez cały czas trwania abonamentu. Oczywiście niektóre osoby będą grały po godzinę dziennie, ale wtedy rozwój postaci będzie przeraźliwie wolny etc. więc i tak takie osoby powoli zaczną grać coraz dłużej&#8230; Generalnie jest to jakaś forma nałogu.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Wymagania sprzętowe</strong></p>
<p>Wracając do bardziej przyziemnych spraw ;) WoW przez lata z jednej strony miał coraz wyższe wymagania sprzętowe, z drugiej wciąż można go skonfigurować tak, żeby działał nawet na zintegrowanej karcie intela:</p>
<p><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/10/lowdetail.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-981" title="WoW low detail" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/10/lowdetail-300x240.jpg" alt="WoW low detail" width="300" height="240" /></a></p>
<p>Albo na najnowszych kartach pracujących po dwie:</p>
<p><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/10/highdetail.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-982" title="WoW high detail" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/10/highdetail-300x240.jpg" alt="WoW high detail" width="300" height="240" /></a></p>
<p>(screeny pochodzą ze strony <a href="http://blog.danielgovier.com/?page_id=362" target="_blank">blog.danielgovier.com</a>)</p>
<p>Więc grać można na większości komputerów. Mnie udało się dość komfortowo grać na laptopie właśnie ze zintegrowaną kartą intela&#8230; ale tylko do aż dotarłem do Outlandu, poza tym oczywiście w miastach (czy gdziekolwiek gdzie zebrało się paru graczy) płynność gry spadała do nawet 6-8fps&#8230;</p>
<p>Sprawa dźwięku przedstawia się podobnie &#8211; można grać na zintegrowanym byle czym, a można grać na kartach Creative&#8217;a z włączonym EAX-em, dźwiękiem przestrzennym, wieloma głośnikami etc.</p>
<p>Poza tym wystarczą klawiatura i myszka. Byle były w miarę masywne i wygodne, inaczej albo się zepsują, albo zepsują nam ręce (palce, nadgarstki)&#8230;</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Podsumowanie</strong></p>
<p>Bardzo przyjemnie grało mi się przez ostatni miesiąc (ten, który dostałem z podstawką). Jednakże nie mogę powiedzieć że przez ten miesiąc spałem dobrze czy że zrobiłem coś pożytecznego (czy że zrobiłem coś w ogóle) poza graniem. Jednak &#8211; będąc niepodatny na środki uzależniające &#8211; najnormalniej w świecie nie kupię abonamentu na kolejne dwa miesiące&#8230; wracam do szachów.</p>
<p>Do zalet gry należą bez wątpienia dopracowanie w każdym względzie, cała otoczka związana z tym &#8220;że gram w WoW-a&#8221; i jednak to, że jest wspaniałym wypełniaczem wolnego czasu (zaleta dla osób, które potrafią się kontrolować a brakuje im czegoś, co mogły by robić przez godzinę czy dwie dziennie). Poza tym jest to dość tania forma uzależnienia (co to jest 40zł na miesiąc, palacze robią to nieraz w mniej niż tydzień). Gildia zastępuje wtedy listę kontaktów, /w komunikator, poza tym trzeba pamiętać że trzeba już tylko pamiętać że od czasu do czasu musimy coś zjeść, mimo że nasz protagonista nie musi&#8230;</p>
<p>Do wad należy spłycenie gry (RPG nie ma tam wcale) czy w ogóle bezcelowość gry (nic pożytecznego z faktu grania nie wynika, nie licząc może ułatwienia upływu czsu) oraz zdolność do wypełnienia dowolnej dostępnej ilości czasu. Dla niektórych wadą jest to że w ogóle trzeba płacić&#8230; i to co miesiąc.</p>
<p>Innymi słowy jedni powiedzą że &#8220;WoW jest świetny i w ogóle&#8221;, inni w ogóle nie zasiądą do gry (bądź po chwili oderwą się od monitora z niesmakiem).</p>
<p>To jak z telewizją &#8211; jedni przesiedzą przed telewizorem ile mogą (a jak nie mogą to mają mały telewizorek w łazience i drugi w kuchni), zaś inni (jak przykładowo jak ja) po przykuciu kajdankami do fotela przed telewizorem przegryzą język żeby oszczędzić sobie cierpienia&#8230; albo pójdą robić cokolwiek pożytecznego.</p>
<div class="postreachclickcomments"><script type="text/javascript" src="http://www.postreach.com/ccengine/display_iframe?perlink=http%3A%2F%2Fblog.khron.net%2F2009%2F10%2F24%2Fworld_of_warcraft_recenzja%2F&amp;url=http%3A%2F%2Fblog.khron.net"></script></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.khron.net/2009/10/24/world_of_warcraft_recenzja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Creative Sound Blaster X-Fi Xmod</title>
		<link>http://blog.khron.net/2009/09/10/sound_blaster_x-fi_xmod/</link>
		<comments>http://blog.khron.net/2009/09/10/sound_blaster_x-fi_xmod/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 10 Sep 2009 00:38:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>KHRoN</dc:creator>
				<category><![CDATA[Różne]]></category>
		<category><![CDATA[Sprzęt]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.khron.net/?p=948</guid>
		<description><![CDATA[Dopiero co opisałem kilka kart dźwiękowych USB do laptopa, a dziś recenzja jednej z nich. Xmod czyli DAC + DSP. Jedna z zewnętrznych kart Creative. Dlaczego Xmod? Ponieważ uznałem że przyda mi się &#8220;coś więcej niż tylko dźwiękówka&#8221;, poza tym wolę sprzętową realizację DSP niż 20% obciążenie Core 2 Duo 2GHz na &#8220;byle efekt&#8221;&#8230; nawet [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dopiero co <a href="http://blog.khron.net/2009/09/06/karta_dzwiekowa_laptop_usb/" target="_blank">opisałem kilka kart dźwiękowych</a> USB do laptopa, a dziś recenzja jednej z nich.</p>
<p><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/09/KRX_2346x.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-949" title="Sound Blaster X-Fi Xmod" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/09/KRX_2346x.jpg" alt="Sound Blaster X-Fi Xmod" width="400" height="267" /></a></p>
<p>Xmod czyli DAC + DSP. Jedna z zewnętrznych kart Creative.</p>
<p><span id="more-948"></span>Dlaczego Xmod? Ponieważ uznałem że przyda mi się &#8220;coś więcej niż tylko dźwiękówka&#8221;, poza tym wolę sprzętową realizację DSP niż 20% obciążenie Core 2 Duo 2GHz na &#8220;byle efekt&#8221;&#8230; nawet za cenę wielkości/mobilności.</p>
<p style="text-align: center"><strong>Zawartość pudełka</strong></p>
<p>Xmod-a dostałem w gustownym, czarnym pudełku. Było tak duże, że przestraszyłem się że dostanę coś wielkości Extigy&#8230; W środku znalazłem kolejne pudełko (tym razem białe, momentalne skojarzenie z pudełkiem Apple i rozpakowywaniem iPhone&#8217;a) a w nim dopiero w piance Xmod.</p>
<p><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/09/KRX_2336.JPG"><img class="aligncenter size-thumbnail wp-image-952" title="Xmod - pudełko" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/09/KRX_2336-150x100.jpg" alt="Xmod - pudełko" width="150" height="100" /></a></p>
<p><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/09/KRX_2337.JPG"><img class="aligncenter size-thumbnail wp-image-953" title="Xmod - pudełko" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/09/KRX_2337-150x100.jpg" alt="Xmod - pudełko" width="150" height="100" /></a></p>
<p><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/09/KRX_2338.JPG"><img class="aligncenter size-thumbnail wp-image-958" title="Xmod - pudełko" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/09/KRX_2338-150x100.jpg" alt="Xmod - pudełko" width="150" height="100" /></a></p>
<p>W pudełku poza samym modułem Xmod znajdziemy woreczek do przenoszenia (nawet go nie rozpakowałem), jakieś papierki, kabel USB, słuchawki Creative (nie mam pojęcia co to za model, też jeszcze nawet nie rozpakowałem) i oczywiście brak płytki ze sterownikami (nie są potrzebne).</p>
<p><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/09/KRX_2340.JPG"><img class="aligncenter size-thumbnail wp-image-961" title="Xmod - zawartość pudełka" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/09/KRX_2340-150x100.jpg" alt="Xmod - zawartość pudełka" width="150" height="100" /></a></p>
<p>Na zdjęciu &#8211; dla porównania wielkości &#8211; Xmod i iPhone.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Xmod sam w sobie</strong></p>
<p>Xmod jest mniej-więcej wielkości iPhone&#8217;a (patrz: zdjęcie wyżej), jest jednak dwukrotnie grubszy i ma mocno wystające metalowe (to nie jest plastik) pokrętło. Poza tym Xmod zbudowany jest z dobrego plastiku, jakkolwiek (poza pokrętłem) jest przeraźliwie lekki.</p>
<p>Pokrętło ma trzy zastosowania: głośność, wyciszenie (jeśli je wcisnąć, kolejne wciśnięcie wyłącza wyciszenie) oraz regulacja siły efektów. Efekt do regulacji wybieramy wciskając tą część plastiku, na której znajdują się diody (regulujemy kolejno X-Fi Crystalizer, X-Fi CMSS-3D, potem powracamy do regulacji głośności).</p>
<p>Dwie z diód świecą się na niebiesko kiedy włączony jest dany efekt (bądź pulsują z prędkością, odpowiadającą mocy efektu w czasie regulacji), trzecia (głośność) świeci się na niebiesko jeśli Xmod jest podłączony do komputera zaś na czerwono jeśli jest wyciszony.</p>
<p>Same efekty włącza się przy pomocy znajdujących się po bokach suwaków.</p>
<p>Poza tym na obu końcach Xmoda znajdują się gniazdo USB (służące do podłączenia do komputera bądź ładowarki USB) i gniazdko line-out, oraz gniazdko mikrofonowe (służące również jako line-in) i gniazdko słuchawkowe.</p>
<p><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/09/KRX_2343.JPG"><img class="aligncenter size-thumbnail wp-image-963" title="Xmod - wygląd" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/09/KRX_2343-150x100.jpg" alt="Xmod - wygląd" width="150" height="100" /></a></p>
<p><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/09/KRX_2344.JPG"><img class="aligncenter size-thumbnail wp-image-964" title="Xmod - wygląd" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/09/KRX_2344-150x100.jpg" alt="Xmod - wygląd" width="150" height="100" /></a></p>
<p>&#8230; aż chciało by się spytać czy Xmod ma lustrzane plecki? ;) Nie, nie ma, ma plastikowe plecki z gumowymi podkładkami &#8211; dzięki nim w ogóle się nie ślizga, trzyma się stabilnie blatu nawet jak szarpnąć za kabel słuchawkowy.</p>
<p><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/09/KRX_2345.JPG"><img class="aligncenter size-thumbnail wp-image-962" title="Xmod - plecki" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/09/KRX_2345-150x100.jpg" alt="Xmod - plecki" width="150" height="100" /></a></p>
<p style="text-align: center;"><strong>Podłączenie do komputera</strong></p>
<p>&#8230; jest skrajnie proste. Kabel podpinamy z jednej strony do komputera z drugiej do Xmod-a. Windows automatycznie instaluje wymagane sterowniki. Xmod sam przestawia się jako domyślna karta dźwiękowa i zaczyna działać (tuż po podłączeniu może istnieć konieczność restartu odtwarzacza muzyki/filmów jeśli jakiś jest akurat włączony), zaś wbudowana/zintegrowana dźwiękówka przestaje działać aż do odpięcia Xmod-a od komputera. Jest to urządzenie praktycznie bezobsługowe.</p>
<p>Jedyny wpływ jaki mamy na Xmod-a z poziomu komputera to regulacja głośności. Z racji braku sterowników/oprogramowania Creative&#8217;a nie mamy dostępu do panelu znanego z kart X-Fi czy wsparcia dla efektów środowiskowych (EAX) w grach. Xmod odtwarza jedynie dźwięk stereo (2.0), nie odtwarza on dźwięku 5.1 ani podobnych.</p>
<p>Ze strony Creative&#8217;a można pobrać dlań nowy firmware. Jedyna zmiana jaka została opisana to &#8220;możliwość monitoringu nagrywania z line-in&#8221; &#8211; jako iż nie ma to dla mnie w tym momencie znaczenia, więc nowego firmware&#8217;u nie instalowałem.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Brzmienie</strong></p>
<p>Xmod to w zasadzie dwie niezależne części: wyspecjalizowany DAC i wyspecjalizowany procesor DSP.</p>
<p>Poprawa w stosunku do laptopowej dźwiękówki jest oczywista. Dźwięk jest czysty, mocny, bez trzasków czy zniekształceń. Szumy są minimalne (praktycznie ich brak w porównaniu do mocno zaszumionej dźwiękówki laptopa). Wbrew opiniom które czytałem Xmod wydaje się grać głośno (słucham na około 1/3 skali). Oczywiście nie próbuję podłączać doń dużych, &#8220;domowych&#8221; słuchawek, które same z siebie wymagają wzmacniacza.</p>
<p>Po podłączeniu do Xmod-a SRS-y i iBudsy grają zaskakująco dobrze (na tyle na ile mogą), znacznie lepiej niż podczas słuchania prosto z laptopa. Jestem zaskoczony że takie słuchawki mogą grać na tyle dobrze, że z przyjemnością słucham na nich muzyki nie kombinująć jak tu natychmiast kupić nawet małe słuchawki nauszne.</p>
<p>Xmod gra szeroko, scena/przestrzeń jest wyczuwalna. Dźwięk nie jest zbity gdzieś przy uszach, ale rozchodzi się także na boki. Bas jest dość mocny i sprężysty (jak na pchełki), nie chowa się, góra jest wyraźna i czysta, nie narzucająca się (chyba że taką charakterystykę ma utwór &#8211; bezlitośnie wychodzi to w czasie odsłuchu). Jedynie środek jest nieco cofnięty (wina słuchawek które mam pod ręką) ale charakterystyki Karmy Xmod nie ma. Jednak &#8211; ogólnie &#8211; jest nieźle zbalansowany.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>X-Fi Crystalizer</strong></p>
<p>Xmod sam w sobie gra dobrze. Jeśli jednak ktoś uzna że gra &#8220;blado&#8221;, zawsze można włączyć Crystalizer.</p>
<p>Ciężko jest opisać jak on brzmi&#8230; w praktyce: dźwięk staje się nieco głośniejszy (trzeba więc uważać żeby nie przesterować muzyki o mocno skompresowanej dynamice, która już jest wysterowana &#8220;na zero&#8221;), dynamika zostaje lekko skompresowana (efekt jest raczej subtelny niż przypominający normalizację dźwięku), atak jest mocniejszy a dźwięk donośniejszy/czystszy/mocniejszy/agresywniejszy. Wyeksponowane zostają także bas i góra (trochę jak &#8220;loudness&#8221; na niektórych wzmacniaczach). W niektórych utworach wokal może schowć na rzecz &#8220;agresywniejszych&#8221; instrumentów.</p>
<p>Nie jest to efekt który chciałbym mieć stale włączony od teraz aż do końca istnienia wszechświata, ale (jeśli dobrze go ustawić) faktycznie pomaga &#8211; zwłaszcza podczas słuchania &#8220;kiepskiej&#8221; jakości muzyki w &#8220;kiepskich&#8221; słuchawkach. Na niektórych utworach/gatunkach muzyki sprawdza się lepiej niż na innych, czasem się po prostu nie sprawdza, ale jak najbardziej można go słuchać bez ryzyka utraty słuchu. Po prostu trzeba eksperymentować (włączać go i wyłączać, i wybrać wersję która brzmi według nas lepiej).</p>
<p>Oczywiście twierdzenie Creative&#8217;a iż &#8220;MP3 brzmi teraz jak DVD-Audio&#8221; jest przesadzone&#8230;</p>
<p style="text-align: center;"><strong>X-Fi CMSS 3D</strong></p>
<p>Efektem ze zupełnie innej beczki jest dźwięk przestrzenny, CMSS. Xmod oferuje dwie jego wersje &#8211; na wyjściu słuchawkowym wersję dostosowaną dla słuchawek, na line-out wersję dla głośników. Opisuję oczywiście wersję dla słuchawek.</p>
<p>Najprościej było by powiedzieć że CMSS brzmi jak Dolby Headphone. Nie jest to subtelny efekt pokroju SRS-u, tylko podobnie jak efekt Dolby zmienia on kompletnie brzmienie. W pierwszym momencie po włączeniu można wręcz stwierdzić &#8220;teraz wszystko jest dziwnie stłumione, brzmienie jest kompletnie, dziwnie zmienione&#8230; do niczego&#8221;.</p>
<p>Po prostu dźwięk rozbijany jest na 5 wirtualnych głośników, a następnie na te nakładane są odpowiednie algorytmy HRTF sprawiające że słychać je z odpowiedniego punktu w przestrzeni. Jak się wsłuchać, to ma się wrażenie że muzyka brzmi teraz &#8220;jak w jakimś klubie&#8221;.</p>
<p>Oczywiście siłę efektu można regulować, ale nie każdemu CMSS będzie się w ogóle podobać. Generalnie &#8211; przynajmniej moim zdaniem &#8211; raczej nie nadaje się to do słuchania muzyki. Ale za to doskonale nadaje się do innych zastosowań.</p>
<p>Jest to jeden z niewielu efektów działających na dźwięk mono (mono do stereo) a więc na audiobooki czy podcasty &#8211; dzięki czemu bez zmęczenia (i bez wrażenia &#8220;głosu w głowie&#8221;) można słuchać tychże nawet przez dłuższy czas. Poza tym znakomicie ogląda się filmy &#8211; dźwięk na słuchawkach staje się faktycznie otaczający. Co więcej Xmod znakomicie radzi sobie z dźwiękiem Dolby Surround/ProLogic II (zachowuje oryginalne kanały 5.1 działając jak dekoder Dolby Headphone czy Dolby Virtual Speaker), więc np. w ustawieniach ffdshow wystarczy jako &#8220;format wyjściowy&#8221; w mikserze ustawić &#8220;Dolby ProLogic II&#8221; zamiast &#8220;2.0/stereo&#8221; i włączyć CMSS żeby uzyskać całkiem niezły efekt.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Oba efekty naraz</strong></p>
<p>Oba te efekty nie &#8220;przeszkadzają&#8221; sobie, więc po włączeniu obu słyszymy &#8220;wzmocniony dźwięk przestrzenny&#8221;. Przydatne kiedy ścieżka dźwiękowa filmu jest w tragicznej jakości, np. filmiki na youtube, można oczywiście włączyć to podczas oglądania regularnego filmu (nie tylko filmu akcji).</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Działanie jako stacjonarny wzmacniacz/efekt</strong></p>
<p>Nie miałem niestety okazji wypróbować go po wpięciu bezpośrednio między odtwarzacz a słuchawki/głośniki, ale &#8211; poza samym wzmocnieniem &#8211; może on oferować efekt 3D (podcasty/audiobooki słuchane bez pośrednictwa komputera czy oglądanie filmów ze stacjonarnego odtwarzacza nie posiadającego efektu &#8220;dźwięku przestrzennego z dwóch głośników&#8221;) oraz Crystalizer (wyraźniejszy/ciekawszy dźwięk, zwłaszcza z kiepskiego źródła i na kiepskich głośnikach/słuchawkach).</p>
<p>Dla kogoś może to być dużo, dla innych mało albo i nic (nienaturalny dźwięk przestrzenny, nieprzyjemne/niemuzykalne wzmocnienie). Jest to kwestia preferencji, ciężko o tym dyskutować. W każdym razie miło że Xmod ma więcej niż tylko jedno zastosowanie.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Podsumowanie</strong></p>
<p>Xmod może służyć zarówno jako upgrade zintegrowanej karty dźwiękowej, jak również jako samodzielne urządzenie toru audio. Brzmi dobrze, jednak ocena brzmienia jego dwóch efektów zależy tylko od preferencji słuchacza. W każdym razie da się ich słuchać i często są całkiem przydatne.</p>
<p>Oczywiście posiadacze klasycznych DAC-ów mogą się mocno obruszyć na tak barbarzyńską ingerencję w dźwięk, ale przynajmniej odpowiada za nią wyspecjalizowany procesor DSP.</p>
<p>Minusy? Rozmiar (zdecydowanie nie jest to coś, co schowamy do kieszeni żeby nosić razem z laptopem) i dostępność. Cena spadła przez lata do akceptowalnego poziomu 120zł, ale jedynym źródłem jakie znalazłem (poza używanymi na allegro w cenie około 100zł) był sklep morele.net . Oraz oczywiście &#8211; z racji braku sterowników Creative&#8217;a &#8211; Xmod nie ma żadnego wsparcia dla systemu EAX (efekty środowiskowe) czy dla gier jako takich. Jest to raczej urządzenie dla słuchaczy, nie dla graczy.</p>
<div class="postreachclickcomments"><script type="text/javascript" src="http://www.postreach.com/ccengine/display_iframe?perlink=http%3A%2F%2Fblog.khron.net%2F2009%2F09%2F10%2Fsound_blaster_x-fi_xmod%2F&amp;url=http%3A%2F%2Fblog.khron.net"></script></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.khron.net/2009/09/10/sound_blaster_x-fi_xmod/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>15</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zewnętrzna karta dźwiękowa do laptopa</title>
		<link>http://blog.khron.net/2009/09/06/karta_dzwiekowa_laptop_usb/</link>
		<comments>http://blog.khron.net/2009/09/06/karta_dzwiekowa_laptop_usb/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 06 Sep 2009 09:09:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>KHRoN</dc:creator>
				<category><![CDATA[Różne]]></category>
		<category><![CDATA[creative]]></category>
		<category><![CDATA[go!]]></category>
		<category><![CDATA[play!]]></category>
		<category><![CDATA[x-fi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.khron.net/?p=926</guid>
		<description><![CDATA[Nieraz przydała by się zewnętrzna karta dźwiękowa. Do komputera aby uniknąć &#8220;szumu&#8221; istniejącego wewnątrz obudowy a często przekładającego się na szum i trzaski podczas słuchania muzyki na słuchawkach, czy też do laptopa aby słuchać czegoś lepszego niż zintegrowana karta muzyczna. Laptopowe głośniczki zawsze ujdą &#8211; przeważnie i tak są na tyle &#8220;podłe&#8221; że nawet kiepski [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nieraz przydała by się zewnętrzna karta dźwiękowa. Do komputera aby uniknąć &#8220;szumu&#8221; istniejącego wewnątrz obudowy a często przekładającego się na szum i trzaski podczas słuchania muzyki na słuchawkach, czy też do laptopa aby słuchać czegoś lepszego niż zintegrowana karta muzyczna. Laptopowe głośniczki zawsze ujdą &#8211; przeważnie i tak są na tyle &#8220;podłe&#8221; że nawet kiepski układ dźwiękowy nie może im jakoś szczególnie zaszkodzić, jednak słuchanie na słuchawkach to zupełnie inna bajka. Każdy szum, przester czy trzaskanie dość poważnie przeszkadza.</p>
<p>Do tej pory wybór był ograniczony do najtańszych modeli i pojedynczych relatywnie drogich. Dziś zaś wybór jest pozornie spory. Co wybrać?</p>
<p><span id="more-926"></span>Mogę z całą pewnością stwierdzić czego NIE wybierać. Nie należy wybierać &#8220;byle dźwiękówek&#8221;, których pełno na allegro i można dostać w cenie od 5 do 50 zł. Nie będzie to żaden upgrade, a mogą brzmieć nawet gorzej. Nie mówiąc już o potencjalnych problemach ze sterownikami czy braku wsparcia ze strony producenta.</p>
<p>Jako upgrade nie wybrał bym też karty PCMCIA (ten standard już właściwie nie istnieje) ani ExpressCard (na upartego można takiej karty używać nie mając laptopa, ale tylko na upartego i po dokupieniu odpowiedniego kompartmentu do komputera).</p>
<p>Pozostają więc karty dźwiękowe pod USB bardziej znanych producentów. Takie urządzonko można podłączyć do dowolnego sprzętu (czy to stacjonarnego czy laptopa) więc nie jesteśmy w żaden sposób ograniczeni co do potencjalnego zastosowania.</p>
<p>Jednak &#8211; zakładając że nie chcemy od razu kupować &#8220;audiofilskiego DAC-u&#8221; za 1000 zł czy nawet (pół)profesjonalnej karty e-mu za 500 zł pozostaje przedział cenowy około 100 zł. Jeśli zaś dokładnie to chcemy zrobić (kupić drogie i dobre), to nie muszę podpowiadać czego szukać&#8230;</p>
<p>Jest wielu producentów zewnętrznych kart dźwiękowych, jednak mimo dość długich poszukiwań nie znalazłem niczego godnego uwagi (przynajmniej nie w cenie około 100zł, w wyższej cenie nie ma problemu &#8211; patrz: e-mu). Jak się okazuje znana wszystkim firma Creative ( ;] ) produkuje dźwiękówki USB. Od legendarnego w pewnych kręgach Extigy (spróbujcie to odpalić pod Vistą), przez  Live! 24-bit aż po Xmod i X-Fi Go! oraz SB Play!</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Sound Blaster Play!</strong></p>
<p>Karta ta pojawiła się początkiem wakacji. Wyglądem i wielkością zbliżona jest do pendrive&#8217;a.</p>
<p><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/09/creative_sound_blaster_play_300.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-931" title="Sound Blaster Play!" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/09/creative_sound_blaster_play_300.jpg" alt="Sound Blaster Play!" width="300" height="225" /></a></p>
<p>Nie wymaga ona specjalnych sterowników (do podstawowej pracy wystarczy to, co windows zainstaluje automatycznie), jednak po doinstalowaniu sterowników Creative&#8217;a mamy dostęp do bajerów takich jak CMSS (dźwięk 3D na słuchawkach) czy EAX + ALchemy (dźwięk przestrzenny w grach, także pod Vistą). Przy tym cena mieści się tuż poniżej 100zł (dokładnie 94 zł w momencie pisania tego tekstu).</p>
<p>Haczyk? CMSS i EAX nakładane są oczywiście programowo, co naturalnie powoduje dodatkowe zużycie procesora (w ekstremalnych przypadkach nawet do 20%, zwykle ponoć około 5%), zaś same sterowniki zajmują ponad 150MB&#8230; Z racji tego karta ta ma ogromne wymagania sprzętowe (cytat ze strony producenta: 1,4GHz, 512MB RAM, 600MB miejsca na dysku). Nie jest to więc upgrade dla starego laptopa (przynajmniej nie ze sterownikami Creative&#8217;a, ze standardowymi windowsowymi powinno działać).</p>
<p>Poza tym karta nie ma line-in (tylko wejście mikrofonowe) i nie do końca jestem pewien czy ma line-out (nawet na stronach Creative można znaleźć sprzeczne informacje) czy tylko wyjście słuchawkowe - nie nada się to na urządzonko zdatne do przegrywania kaset/winyli</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Sound Blaster X-Fi Go!</strong></p>
<p>Nieco inną propozycją jest wcześniejszy model a la pendrive. Jednakże to dosłownie jest pendrive &#8211; ma wbudowany 1GB pamięci flash, na której znajdują się m.in. sterowniki Creative&#8217;a. Tu ciekawostka &#8211; przełącznik blokuje możliwość zapisu (tak jak kiedyś w dyskietkach) co z jednej strony uniemożliwia przypadkowe usunięcie ważnego dokumentu, z drugiej uniemożliwia instalację wirusa/trojana/malware&#8217;u w dowolnym punkcie ksero (ach ci studenci) czy po prostu u znajomego&#8230; teraz takiego pendrive&#8217;a ciężko dostać (ale ponoć jest to tylko USB1.1, więc na demona prędkości nie ma co liczyć).</p>
<p><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/09/xfigo.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-932" title="X-Fi Go!" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/09/xfigo.jpg" alt="X-Fi Go!" width="192" height="300" /></a></p>
<p>Poza tym jest to karta dźwiękowa. Jedna uwaga już na wstępie &#8211; nie należy jednocześnie kopiować danych z/na pendrive&#8217;a i słuchać muzyki (przerywany/dławiący się dźwięk gwarantowany).</p>
<p>Karta posiada dwa &#8220;dopalacze&#8221; charakterystyczne dla serii X-Fi: CMSS oraz Crystalizer. Naturalnie &#8211; podobnie jak w przypadku Play! &#8211; są one wraz z EAX-em nakładane programowo. Wymagania są rówież takie jak dla Play! jednak wsparcie wydaje się być nieco lepsze (przykładowo &#8211; na równi z najwyższymi modelami X-Fi &#8211; dostępne już są beta sterowniki dla Windowsa 7).</p>
<p>Poza tym po podpięciu czegoś do gniazdka słuchawkowego, sterownik wyświetli komunikat z pytaniem czy podłączyliśmy słuchawki (wyjście zostanie przełączone w tryb gniazdka słuchawkowego) czy głośniki (wyjście zostanie przełączone w tryb line-out).</p>
<p>Wszystkie te cechy, znajdujące się w pudełku przedłużka USB i słuchawki z mikrofonem (pchełki), parametry (tu ponownie opisy na stronie są lakoniczne, ale wszystko wskazuje na to że Play! ma 16-bitowy DAC, a X-Fi Go! 24-bitowy) oraz cena około 130 zł sprawiają wrażenie, że lepiej jest kupić X-Fi Go! niż Play! .</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Sound Blaster X-Fi Xmod</strong></p>
<p>Update: <a href="http://blog.khron.net/2009/09/10/sound_blaster_x-fi_xmod/" target="_blank">recenzja Xmod-a</a>.</p>
<p>Karta ta pojawiła się już 3 lata temu. Jest zdecydowanie większa niż dwie poprzednie, a noszenie jej z laptopem jest większym wyzwaniem. Podczas używania z komputerem (po podłączeniu przez port USB) nie wymaga zewnętrznego zasilania.</p>
<p><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/09/xmod.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-937" title="Xmod" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/09/xmod.jpg" alt="Xmod" width="300" height="267" /></a></p>
<p>Jest to nie tylko karta muzyczna/24-bitowy DAC (Texas Instruments AIC23B), ale również dedykowany procesor DSP (Texas Instruments TMS320). Tu efekty CMSS i Crystalizer nakładane są sprzętowo (podobnie jak w biurkowych kartach X-Fi), niezależnie od komputera. Włączniki efektów znajdują się po obu stronach obudowy (suwaki), zaś poziom efektu i poziom głośności regulowany jest przy pomocy metalowego pokrętła (wybór co chcemy w danym momencie regulować dokonywany jest przez wciskanie pokrętła). Ceną za to jest z jednej strony brak sterowników Creative a wiec i wsparcia dla EAX-a (i ogólnie gier), z drugiej zaś zaletą jest większa zgodność z systemami operacyjnymi &#8211; sterowniki instalowane są automatycznie tuż po podłączeniu do komputera (czy to PC czy nawet Mac), brak dodatkowego obciążenia procesora oraz&#8230; możliwość wykorzystania jako samodzielnego elementu dowolnego toru audio!</p>
<p>Wygląda to tak, iż do gniazdka USB podpinamy dowolną ładowarkę USB, taką jak np. do ładowania odtwarzaczy. Musi jednak dawać prąd 0,5A (nie mniej, przykładowo najtańsze ładowarki dają zaledwie 0,3A). Wtedy do wejścia mikrofonowego (działającego wówczas jako line-in) podłączamy źródło dźwięku &#8211; np. przenośny odtwarzacz. Teraz wystarczy podpiąć słuchawki do gniazdka słuchawkowego (bądź głośniki czy też dodatkowy wzmacniacz do line-out), dopasować ustawienia efektów CMSS i Crystalizer i słuchać.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Podsumowanie</strong></p>
<p>Każda z tych kart powinna być poprawą wobec kiepskiej karty muzycznej laptopa &#8211; na forach i w sklepach można znaleźć najprzeróżniejsze opinie na temat tych dźwiękówek, jednak co do jednego są właściwie zgodne &#8211; nawet jeśli (subiektywnie) dźwiękówki te nie są szczytem brzmienia, to przynajmniej nie szumią i nie trzeszczą.</p>
<p>Co więcej, nawet jeżeli Crystalizer się nie spodoba, to CMSS (bazujący na technologii Aureal 3D, wykupionej swojego czasu przez Creative&#8217;a firmy Aureal &#8211; notabene przez długi czas bardziej zaawansowanej niż EAX &#8211; potem A3D stało się po prostu składową EAX-u) będzie miłym dodatkiem podczas oglądania filmów.</p>
<p>Karty Play! i X-Fi Go! (z naciskiem na tą drugą) nadają się dla graczy, posiadających mocne laptopy do gier, ale nie posiadające porządnej karty dźwiękowej (bądź to o niezadowalającej jakości dźwięku, bądź nie posiadającej wsparcia dla EAX-a &#8211; a grając w gry sieciowe dobry, przestrzenny dźwięk to podstawa). Mają one oczywiście minus w postaci programowej obróbki dźwięku (zużywają część czasu procesora) oraz drugi &#8211; występujący u niektórych graczy (najpewniej z racji transferu przez USB1.1, ale równie dobrze winą może być słaby procesor) &#8211; objawiający się w postaci lekkiego opóźnienia dźwięku względem tego co się dzieje na ekranie czy po prostu względem filmu.</p>
<p>Xmod jest bardziej uniwersalną kartą, ale wbrew intuicyjnemu wrażeniu, nie użyjemy go jako wzmacniacza. Można jednak z powodzeniem wykorzystać go jako &#8220;dopalacz&#8221; dźwięku z dowolnego źródła (nie tylko z komputera) podczas słuchania na typowych słuchawkach czy też na głośnikach. Nie wykorzystamy jej też w grach z racji braku wsparcia dla EAX-a (czy raczej z racji braku sterowników Creative&#8217;a). Jednakże Xmod (tak długo, jak długo da się go jeszcze dostać) powinien się nadawać jako DAC &#8211; co potwierdzają <a href="http://www.head-fi.org/forums/f46/creative-xmod-215377/" target="_blank">opinie na forum head-fi</a>. I całkiem wygodnie się go obsługuje nie sięgając nawet do komputera.</p>
<p>Ale oczywiście można też poszukać DAC-u (składanego czy też chińskiego) w cenie około 100 zł.</p>
<div class="postreachclickcomments"><script type="text/javascript" src="http://www.postreach.com/ccengine/display_iframe?perlink=http%3A%2F%2Fblog.khron.net%2F2009%2F09%2F06%2Fkarta_dzwiekowa_laptop_usb%2F&amp;url=http%3A%2F%2Fblog.khron.net"></script></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.khron.net/2009/09/06/karta_dzwiekowa_laptop_usb/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Defragmentacja &#8211; kolejne starcie</title>
		<link>http://blog.khron.net/2009/08/25/defragmentacja_vista_windows_7/</link>
		<comments>http://blog.khron.net/2009/08/25/defragmentacja_vista_windows_7/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 25 Aug 2009 21:49:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>KHRoN</dc:creator>
				<category><![CDATA[Różne]]></category>
		<category><![CDATA[7]]></category>
		<category><![CDATA[defragmentacja]]></category>
		<category><![CDATA[vista]]></category>
		<category><![CDATA[windows]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.khron.net/?p=921</guid>
		<description><![CDATA[Już raz pisałem o defragmentacji. Skończyło się na tym że pod Windowsem XP zawitał u mnie PerfectDisk. Ale teraz &#8211; z nowym laptopem &#8211; mam Vistę. A kawałek dalej czai się Windows 7&#8230; więc postanowiłem zrewidować swoje zdanie na temat defragmentacji. Zawsze podobała mi się idea automatycznej defragmentacji. Przykładowo taki OS X &#8211; &#8220;fragmentacja? jaka [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Już raz <a href="http://blog.khron.net/2008/06/22/diskeeper_2008_perfectdisk_2008_defragmentacja_dysku/" target="_blank">pisałem o defragmentacji</a>. Skończyło się na tym że pod Windowsem XP zawitał u mnie PerfectDisk.</p>
<p>Ale teraz &#8211; z nowym laptopem &#8211; mam Vistę. A kawałek dalej czai się Windows 7&#8230; więc postanowiłem zrewidować swoje zdanie na temat defragmentacji.</p>
<p><span id="more-921"></span>Zawsze podobała mi się idea automatycznej defragmentacji. Przykładowo taki OS X &#8211; &#8220;fragmentacja? jaka fragmentacja? automatyczna defragmentacja plików mniejszych niż 20 MB&#8221; użytkownicy Apple mówili. Oczywiście dyski HFS+ Apple&#8217;a są tak samo podatne na fragmentację jak partycje NTFS. Po prostu użytkownicy Maków się tym jakoś specjalnie nie przejmują (inna sprawa że &#8211; w razie czego &#8211; przy sprawności Apple&#8217;owskich narzędzi do backupu, wyczyszczenie partycji i przywrócenie danych schodzi tyle co defragmentacja i ma dokładnie taki sam efekt)&#8230;</p>
<p>Więc żeby mieć namiastkę mitycznej automatycznej defragmentacji odwołałem się do defragmentacji w tle serwowanej przez program Diskeeper. Działało to fajnie a potem skończyło mi się demo&#8230; tylko że nowa wersja Diskeepera nie miała opcji, którą pamiętałem ze starej wersji i bardzo mi się podobała: &#8220;nie ruszaj dużych plików, będzie sporo mielenia dyskiem a zysk prawie żaden&#8221;. No i co chwilę przenosiło mi pliki po 2-4GB po całym dysku&#8230;</p>
<p>Perfect Disk? Całościowo wydaje mi się lepszym programem do defragmentacji (defragmentuje też pliki systemowe i MFT), ale podobnie jak Diskeeper cierpi na manię przenoszenia dużych plików&#8230;</p>
<p>Oczywiście można użyć zupełnie innych narzędzi, np. programu <a href="http://portableapps.com/apps/utilities/jkdefrag_portable" target="_blank">JKDefrag</a>. Ma on &#8220;system sprytnego układania plików na dysku&#8221; (podobnie jak Perfect Disk), który &#8211; niby &#8211; zapobiega zbyt częstemu przenoszeniu dużych plików. I chyba to jeszcze działało najlepiej mimo że program był darmowy.</p>
<p>Przy czym warto tu zauważyć, że wszystkie wymienione wcześniej programy kożystają i tak z Microsoftowego API przenoszenia plików &#8211; same programy mówią tylko które pliki i w jakiej kolejności przenosić i defragmentować. API zaś zostało dawno temu opracowane przez firmę, która dziś odpowiada za Diskeepera. Defragmentator Windowsa XP to była po prostu uproszczona wersja Diskeepera.</p>
<p>I tu dochodzimy do sedna &#8211; Windowsowy defragmentator nie jest taki straszny jak go firmy tworzące komercyjne narzędzia do defragmentacji malują. Oczywiście że nie posiada on wielu opcji, którymi szczycą się produkty komercyjne, może i czasem jest dość powolny, ale poznanie jego możliwości pozwala na polubienie tego małego acz przydatnego narzędzia.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Windows Vista &#8211; Defragmentator dysku</strong></p>
<p>Defragmentator dysków Windowsa Vista jest tak prosty, że nie widzę powodu by zamieszczać tu zrzut ekranu. Okno programu składa się z 3 przycisków i jednego pola do zaznaczenia.</p>
<p>Najważniejszy przycisk to &#8220;Defragmentuj teraz&#8221; &#8211; wiadomo co robi.</p>
<p>Pole do zaznaczenia to &#8220;Uruchom zgodnie z harmonogramem&#8221; pozwalające na automatyczną defragmentację dysków. Dwa pozostałe przyciski pozwalają na modyfikację harmonogramu (kiedy i jak często ma zostać uruchomiona defragmentacja &#8211; domyślnie co tydzień, któregoś dnia tygodnia w nocy) oraz wybór woluminów (partycji) przeznaczonych do defragmentacji.</p>
<p>Oczywiście wiele osób będzie w tym momencie narzekało &#8220;a gdzie analiza stopnia defragmentacji?!&#8221;, &#8220;a gdzie możliwość defragmentacji pojedynczej partycji?!&#8221;, &#8220;a gdzie pasek postępu defragmentacji?!&#8221;&#8230;</p>
<p>&#8230; a po co komu to wszystko?</p>
<p>Wystarczy przyjżeć się jak to &#8220;odchudzone&#8221; narzędzie działa.</p>
<p>Po pierwsze domyślnie defragmentowane są tylko pliki mniejsze niż 64MB &#8211; dzięki temu unikamy częstego przenoszenia plików wielkości kilku GB &#8211; trwa to długo, po pierwszej defragmentacji i tak jest to bez sensu, poza tym &#8220;przyrost prędkości odczytu&#8221; przy dzisiejszych dyskach jest praktycznie żaden.</p>
<p>Po drugie defragmentacja ma niski priorytet &#8211; może działać w tle, w czasie normalnego używania komputera i jej &#8220;nie czuć&#8221;. W razie potrzeby może &#8211; w przeciwieństwie nawet do komercyjnych programów których używałem na XP &#8211; można ją zatrzymać w każdym momencie. Nie trzeba czekać aż zakończy się przenoszenie pliku mającego dajmy na to 4GB (jeśli jednak wymusimy przenoszenie wszystkich plików).</p>
<p>Po trzecie wbrew pozorom mamy wpływ na defragmentację &#8211; przez linię poleceń. Można np. wymusić defragmentację wszystkich plików na dysku, także tych ponad 64MB.</p>
<p>Po czwarte defragmentacja zachodzi teraz szybciej. Defragmentowana jest także tablica MFT i niektóre pliki systemowe. Więc jeden z powodów używania Perfect Diska odpada&#8230;</p>
<p>Więc w praktyce &#8211; mając Windowsa Vista &#8211; wystarczy zostawić wszystko tak jak jest. Czyli automatyczną defragmentację zgodnie z harmonogramem. I mamy narzędzie nawet lepsze niż mityczna defragmentacja w tle pod OS X&#8230;</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Linia poleceń</strong></p>
<p>Ok.  Ale ktoś może chcieć pełnej defragmentacji dysku&#8230; albo z jakiegoś powodu chce zobaczyć stan fragmentacji&#8230;</p>
<p>Nic prostszego. W polu wyszukiwania w menu start wpisujemy cmd, klikamy na wyniku wyszukiwania prawym przyciskiem myszy, wybieramy &#8220;Uruchom jako Administrator&#8221;.</p>
<p>W linii poleceń wpisujemy co następuje (gdzie &#8220;x:&#8221; to wybrana litera dysku):</p>
<p><strong>defrag x: -a </strong>- analizuje wybraną partycję i wyświetla podstawowy raport</p>
<p><strong>defrag x: -a -v</strong> &#8211; analizuje wybraną partycję i wyświetla szczegółowy raport</p>
<p><strong>defrag x:</strong> &#8211; wykonuje normalną defragmentację (pliki mniejsze niż 64MB)</p>
<p><strong>defrag -c</strong> &#8211; wykonuje normalną defragmentację wszystkich dysków w komputerze</p>
<p><strong>defrag x: -w</strong> &#8211; wykonuje pełną defragmentację (wszystkie pliki na danej partycji)</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Windows 7</strong></p>
<p>A co z Windowsem 7?</p>
<p>Windows 7 ponownie będzie miał GUI systemowego defragmentatora. Mnie osobiście podobała się wręcz Apple&#8217;owska prostota (lol ;] ) defragmentatora Visty&#8230; Jednakże sprawność samego narzędzia zostanie tylko zwiększona.</p>
<p>Defragmentator będzie miał dostęp do większej ilości plików systemowych i metadanych. Wykrywane będą dyski &#8220;solid state&#8221; (flash) i ich defragmentacja  będzie automatycznie wyłączana. Poza tym wciąż będzie to to samo, działające sobie cichutko w tle narzędzie. Po prostu nie będzie trzeba odwoływać się do linii poleceń jeśli ktoś będzie chciał zdefragmentować pojedynczą partycję.</p>
<p>Osoby zainteresowane informacjami na temat defragmentacji w Windowsie 7 i skróconą historią defragmentacji w Windowsach (czytaj: ukazującą jak i dlaczego defragmentacja w Windowsie 7 jest lepsza ;] ) odsyłam do <a href="http://blogs.msdn.com/e7/archive/2009/01/25/disk-defragmentation-background-and-engineering-the-windows-7-improvements.aspx" target="_self">artykułu na msdn</a>.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Podsumowując&#8230;</strong></p>
<p>Pozostałym osobom przypominam żeby zostawić systemowy defragmentator w spokoju (i nie wyłączać mu harmonogramu), zaś te 30 dolarów przeznaczonych na komercyjny program do defragmentacji przysłać mi na konto&#8230; żartuję. Kupcie sobie pizzę.</p>
<div class="postreachclickcomments"><script type="text/javascript" src="http://www.postreach.com/ccengine/display_iframe?perlink=http%3A%2F%2Fblog.khron.net%2F2009%2F08%2F25%2Fdefragmentacja_vista_windows_7%2F&amp;url=http%3A%2F%2Fblog.khron.net"></script></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.khron.net/2009/08/25/defragmentacja_vista_windows_7/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Era, Blueconnect i 50MB szybkiego internetu</title>
		<link>http://blog.khron.net/2009/08/11/era_blueconnect_50_mb/</link>
		<comments>http://blog.khron.net/2009/08/11/era_blueconnect_50_mb/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 11 Aug 2009 13:20:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>KHRoN</dc:creator>
				<category><![CDATA[Różne]]></category>
		<category><![CDATA[blueconnect]]></category>
		<category><![CDATA[Era]]></category>
		<category><![CDATA[fail]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.khron.net/?p=916</guid>
		<description><![CDATA[W zeszłym tygodniu zadzwonił do mnie konsultant BOA z &#8220;ofertą przygotowaną specjalnie dla mnie&#8221;. Że umówiony byłem na rozmowę poprzedniego dnia i akurat byłem zajęty to szczegół. Może źle popatrzył do kalendarza&#8230; Bardziej przeraziła mnie sama oferta, najwyrażniej Era nie zapisuje nigdzie informacji z poprzednich rozmów z abonentem (żeby go niepotrzebnie nie drażnić mówiąc coś, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W zeszłym tygodniu zadzwonił do mnie konsultant BOA z &#8220;ofertą przygotowaną specjalnie dla mnie&#8221;. Że umówiony byłem na rozmowę poprzedniego dnia i akurat byłem zajęty to szczegół. Może źle popatrzył do kalendarza&#8230;</p>
<p>Bardziej przeraziła mnie sama oferta, najwyrażniej Era nie zapisuje nigdzie informacji z poprzednich rozmów z abonentem (żeby go niepotrzebnie nie drażnić mówiąc coś, czego usłyszeć by ponownie nie chciał) więc wyszło jak wyszło a zwracałem im na to uwagę przynajmniej kilka razy&#8230;</p>
<p><span id="more-916"></span>Usłyszałem mianowicie iż Era proponuje mi &#8220;szybki internet, nawet do 7mbps&#8221;. Ponadto &#8220;paczka 50MB danych pozwoli na obejżenie nawet 160 stron w miesiącu&#8221;. Halo&#8230; paczkę 50MB już mam, bo muszę jakoś sprawdzać maile. Że jest drakońsko rozliczana co 100KB danych wysłanych i odebranych osobno to też szczegół&#8230; naliczanie sekundowe już mamy, może naliczanie kilobajtowe by się zdało&#8230;?</p>
<p>Więc przerwałem mu czytanie z kartki i powiedziałem mu &#8211; lekko już poddenerwowanym tonem &#8211; wprost, iż nie interesuje mnie szybkość (iPhone i 7mbps? nawet na wifi na AGH tyle nie wyciągam&#8230;) tylko ilość danych bo czym jest nawet te 50MB rozliczane co 100KB? Konsultant odpowiedział mi innym tekstem z kartki&#8230;</p>
<p>&#8230; innymi słowy jeśli Era nie potrafi złożyć mi POWAŻNEJ oferty związanej z dostępem do intrernetu np. coś a la Blueconnect tylko związany z moją starą kartą SIM, czyli 1GB za 30zł + spowolnienie po przekroczeniu limitu, bo nie mam siły przekładać co chwilę innej karty SIM)&#8230; to niech przynajmniej przestaną do mnie dzwonić i mnie tylko denerwować&#8230;</p>
<div class="postreachclickcomments"><script type="text/javascript" src="http://www.postreach.com/ccengine/display_iframe?perlink=http%3A%2F%2Fblog.khron.net%2F2009%2F08%2F11%2Fera_blueconnect_50_mb%2F&amp;url=http%3A%2F%2Fblog.khron.net"></script></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.khron.net/2009/08/11/era_blueconnect_50_mb/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>iPhone 3.0</title>
		<link>http://blog.khron.net/2009/06/20/iphone_3_0/</link>
		<comments>http://blog.khron.net/2009/06/20/iphone_3_0/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 20 Jun 2009 18:43:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>KHRoN</dc:creator>
				<category><![CDATA[Odtwarzacze]]></category>
		<category><![CDATA[Różne]]></category>
		<category><![CDATA[3.0]]></category>
		<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[iPhone]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.khron.net/?p=895</guid>
		<description><![CDATA[Parę dni temu miał premierę iPhone OS 3.0 . Wiele osób narzeka że robione jest wiele szumu o nic, że nie pokazano nic na miarę AppStore&#8230; Jednakże sporo zmian zostało wprowadzonych. I nie są to zmiany banalne. Od z dawna wyczekiwanego kopiuj-wklej (któro naprawdę działa, i do tego działa nawet lepiej niż na innych komórkach), przez coraz [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Parę dni temu miał premierę iPhone OS 3.0 . Wiele osób narzeka że robione jest wiele szumu o nic, że nie pokazano nic na miarę AppStore&#8230;<a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/06/iphone_3_0.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-907" title="iPhone 3.0 logo" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/06/iphone_3_0.jpg" alt="iPhone 3.0 logo" width="400" height="311" /></a></p>
<p><span id="more-895"></span>Jednakże sporo zmian zostało wprowadzonych. I nie są to zmiany banalne. Od z dawna wyczekiwanego kopiuj-wklej (któro naprawdę działa, i do tego działa nawet lepiej niż na innych komórkach), przez coraz sprawniejsze i stabilniejsze działanie Safari aż po szybkość interfejsu prawie dorównującą tej z firmware&#8217;u 1.1.4 . Wiele zaś zmian wyjdzie &#8220;w praniu&#8221; (w nowych aplikachach z AppStore) &#8211; mam tu na myśli nowe API jak streaming HTTP, urządzenia zewnętrzne podpinane przez dock connector czy rzeczy o których jeszcze dokładnie nie wiemy bo nie wszystko zostało powiedziane w czasie keynote, ale zawarte jest w dokumentacji SDK.</p>
<p>A co w praktyce można zauważyć po uaktualnieniu?</p>
<p>Przede wszystkim szeroką funkcjonalność kopiuj-wklej oraz &#8220;potrząśnij żeby cofnąć&#8221;. Potrząsając można jeszcze odtworzyć losowy utwór (na szczęście można to wyłączyć).</p>
<p>Ok, może przesadziłem, przede wszystkim widać że interfejs działa sprawniej. Kto widział jak działał firmware 1.1.4 ten wie że do dziś interfejs nie działa tak płynnie jak oryginalnie działał (inna sprawa że wtedy iPhone jako taki miał bardzo mocno ograniczoną funkcjonalność w stosunku do 2.0 czy 3.0 więc siłą rzeczy musiał działać sprawniej), ale teraz niewiele mu już brakuje. Kto widział jak działał firmware 2.0 (nie 2.x tylko  konkretnie 2.0) ten na pewno będzie bardzo zadowolony&#8230; Standardowe programy uruchamiają i zamykają się szybciej, nie ma już takich lagów w momencie włączania listy kontaktów, wiadomości, klawiatury etc.</p>
<p>Wracając do tekstu &#8211; poza kopiuj-wklej i cofnij, dodane zostało wiele klawiatur (arabska, grecka i inne) i tyleż języków interfejsu, pozioma klawiatura działa teraz we wiadomościach i mailach (jeśli komuś takiej potrzeba), zaś Safari doczekało się &#8220;autouzupełniania&#8221; (np. login i hasło). Ponadto można kasować pojedyncze SMS-y, przekazywać SMS-y dalej, a jeśli ktoś ma 3G to i wysyłać/odbierać MMS-y.<a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/06/copypaste.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-909" title="iPhone 3.0 kopiuj wklej" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/06/copypaste.jpg" alt="iPhone 3.0 kopiuj wklej" width="398" height="340" /></a></p>
<p>Do tej pory (od firmware&#8217;u 2.0) można było zaznaczać wiele maili, teraz można także zaznaczać wiele zdjęć &#8211; aby je masowo skopiować czy usunąć. Należy wspomnieć też o wygodnym zaznaczaniu tekstu &#8211; czy to polach które możemy bezpośrednio edytować (wtedy można zaznaczać z dokładnością co do literki), czy też tekst nieedytowalny (SMS-y czy strony www) &#8211; wtedy można zaznaczyć albo całe akapity tekstu na stronie www, albo &#8211; po zaznaczeniu  jednego akapitu &#8211; można zaznaczać tekst z dokładnością co do jednej litery. Tak rozbudowanego kopiuj-wklej nie ma nawet Symbian, który pozwala na zaznaczanie  tekstu jedynie w polach edytowalnych.</p>
<p>Sprostowanie by <strong>Bolec</strong>: <em>W G1 możesz zaznaczyć dowolny tekst ze strony internetowej, jak również z dokładnością co do jednej litery za pomocą trackballa.</em></p>
<p>Co więcej po lewej od &#8220;home screen&#8221; znajduje się teraz spotlight (wyszukiwarka) &#8211; dzięki której można wyszukać zadany tekst w mailach, kontaktach, notatkach, czy aplikacje (jeśli mamy ich dużo i nie możemy znaleźć tej jednej)&#8230; i działa to całkiem sprawnie. Podobne pola wyszukiwania znalazły się w odpowiednich programach (np. w mailu czy notatkach).</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/06/photo_2.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-910" title="iPhone 3.0 Spotlight wyszukiwarka" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/06/photo_2.jpg" alt="iPhone 3.0 Spotlight wyszukiwarka" width="320" height="480" /></a></p>
<p>Sam iPod (w znaczeniu: aplikacja do odtwarzania muzyki) też doczekał się uaktualnienia. Wreszcie można przyspieszyć/spowolnić odtwarzanie nie tylko audiobooków, ale także podcastów &#8211; odpowiedni przycisk znajduje się bezpośrednio pod paskiem postępu odtwarzania. Można też (wreszcie! koniec z przewijaniem półtoragodzinnych podcastów &#8220;co jakieś 2 minuty&#8221;) dokładnie przewijać długie pliki. Jeśli przesuwamy palcem po lub tuż pod paskiem postępu to zgrubnie wybieramy miejsce w pliku. Jeśli zaś odjedziemy palcem w dół przełączymy się w tryb dokładny  i można wtedy wybrać miejsce co do sekundy (sic!). Pod paskiem postępu znaduje się jeszcze przycisk &#8220;cofnij o 30 sekund&#8221; (jeśli słuchając podcastu coś przegapimy a nie chcemy od razu bawić się w przewijanie &#8211; coś jak &#8220;study mode&#8221;) oraz przycisk którego nie wypróbowałem &#8220;podziel się podcastem mailem&#8221; (nie wiem czy wysyła tylko link czy cały plik).</p>
<p>W przypadku odtwarzania muzyki powyższych przycisków oczywiście nie ma, jednak zmieniło się (znów, między 1.1.4 a 2.0 również była różnica) brzmienie. Nie wiem na ile jest to wrażenie a na ile faktycznie tak jest (nie mam dwóch ajfonów do porównania), ale bas jest teraz pełniejszy (wciąż nie jest on może &#8220;soczysty i pełny&#8221;, ale jest lepszy niż był) i co najważniejsze iPhone gra wreszcie &#8220;na boki&#8221;, a nie &#8220;zbitym dźwiękiem&#8221; jak do tej pory. Słuchałem dziś utworów których słuchałem jeszcze wczoraj i jestem zaskoczony jak inaczej brzmią&#8230; jakbym kupił nowy odtwarzacz. Choć do brzmienia Karmy wciąż mu nieco brakuje (ale już jest coraz bliżej)&#8230;</p>
<p>Obsługa AppStore również się nieco zmieniła, teraz w ustawieniach można wpisać login i hasło. Jest jednak związany z tym pewien &#8220;bajer&#8221;. Otórz tak długo jak długo nie zsynchroznizujemy znajdującego się w takim stanie iPhone&#8217;a z komputerem z iTunes, nie będziemy mogli pobrać za darmo raz kupionych przez to konto aplikacji (tylko kupić je ponownie). Ponadto w samych aplikacjach zaimplementowane zostały &#8220;mikropłatności&#8221; (np. kupno nowych leveli w grach, czy kupno nowych książek do &#8220;wirtualnej biblioteczki&#8221;), możliwa jest również subskrypcja (np. dostępu do gazet).</p>
<p>Zwiększono również możliwości modułu Bluetooth. Od dźwęku stereo (A2DP) przez połączenia ad-hoc (gdzie dwa ajfony mogą się łączyć ze sobą bezpośrednio, bez pośrednictwa sieci WiFi) aż po obsługę akcesoriów. Ale wciąż nie da się w ten sposób przesyłać zdjęć, dzwonków, muzyki czy filmów&#8230;</p>
<p>Ostatnim bajerem jest aplkacja dyktafon, działająca dokładnie tak jak nazwa wskazuje&#8230; i nawet sobie radzi.</p>
<p>Oczywiście zmian jest znacznie więcej, jednak &#8211; jak już napisałem &#8211; część z nich będzie widocznych dopiero w aplikacjach które powstaną na bazie SDK 3.0, część zaś zauważę dopiero po dłuższym niż 6 godzin obcowaniem z wersją 3.0 .</p>
<p>Niemniej jednak już po raz drugi (wcześniej po instalacji 2.0) czuję się jakbym dostał nowy telefon, A to jest wciąż mój stary, wysłużony iPhone&#8230;</p>
<p>Polecam  firmware 3.0 jako dobre uaktualnienie. Nie cierpi on na niedoróbki, na które cierpiał firmware 2.0 aż do ukazania się w miarę stabilnej wersji 2.2 &#8230; i tylko uważajcie na komunikaty gier, czy nie wyświetla się czasem &#8220;Czy chcesz kupić te śliczne ciuszki dla Twojego zwierzaczka/simsa/kogokolwiek za jedyne $10?&#8221; bo nie będzie to już waluta gry tak jak to było do tej pory&#8230; ;&gt;</p>
<div class="postreachclickcomments"><script type="text/javascript" src="http://www.postreach.com/ccengine/display_iframe?perlink=http%3A%2F%2Fblog.khron.net%2F2009%2F06%2F20%2Fiphone_3_0%2F&amp;url=http%3A%2F%2Fblog.khron.net"></script></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.khron.net/2009/06/20/iphone_3_0/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Gwarancja, rękojmia i niezgodność z umową</title>
		<link>http://blog.khron.net/2009/05/26/gwarancja-rekojmia-i-niezgodnosc-z-umowa/</link>
		<comments>http://blog.khron.net/2009/05/26/gwarancja-rekojmia-i-niezgodnosc-z-umowa/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 26 May 2009 11:56:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>KHRoN</dc:creator>
				<category><![CDATA[Różne]]></category>
		<category><![CDATA[gwarancja]]></category>
		<category><![CDATA[rękojmia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.khron.net/2009/05/26/gwarancja-rekojmia-i-niezgodnosc-z-umowa/</guid>
		<description><![CDATA[Spalił mi się laptop. Znów. (piszę więc z iPhone&#8217;a &#8211; wybaczcie brak formatowania) Problem polega na tym, że poprzednim razem dałem się zrobić w ciula sprzedawcy (mądry Polak&#8230;) i odesłałem laptopa bezpośrednio do serwisu producenta. Teraz usłyszałem więc &#8220;zasada byłej rękojmii nie obowiązuje, bo sprzedaliśmy panu tamtą płytę główną (w domyśle: tą spaloną poprzednim razem) [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Spalił mi się laptop. Znów. (piszę więc z iPhone&#8217;a &#8211; wybaczcie brak formatowania)</p>
<p>Problem polega na tym, że poprzednim razem dałem się zrobić w ciula sprzedawcy (mądry Polak&#8230;) i odesłałem laptopa bezpośrednio do serwisu producenta.</p>
<p>Teraz usłyszałem więc &#8220;zasada byłej rękojmii nie obowiązuje, bo sprzedaliśmy panu tamtą płytę główną (w domyśle: tą spaloną poprzednim razem) a nie tą wymienioną prze producenta (w domyśle: tą która spaliła się tym razem) więc za nią nie odpowiadamy&#8221;.</p>
<p>W praktyce kupiłem komputer a nie płytę główną, a oni odesłali by kompa do tego samego serwisu&#8230; Ale w przepisach prawnych istnieje luka &#8211; nie zostało sprecyzowane jak działa &#8220;była rękojmia&#8221; jeśli podzespół został wymieniony na bazie gwarancji producenta&#8230;</p>
<p>&#8230; więc rada dla wszystkich &#8211; jeśli coś się dzieje ze sprzętem, jakakolwiek awaria tudzież uszkodzenie (zwłaszcza jeśli ma tylko rok oryginalnej gwarancji producenta) to należy od razu udać się do sprzedawcy z pismem &#8220;niezgodności z umową&#8221;. Nawet jeśli jako &#8220;powód&#8221; ma pisać &#8220;nie działa&#8221; (sic!). Oczywiście lepiej jest tam wpisać co się da: nie uruchamia się, nie działa internet, nie odtwarza filmów, nie odtwarza/nagrywa płyt, klawisze się zacinają etc.</p>
<div class="postreachclickcomments"><script type="text/javascript" src="http://www.postreach.com/ccengine/display_iframe?perlink=http%3A%2F%2Fblog.khron.net%2F2009%2F05%2F26%2Fgwarancja-rekojmia-i-niezgodnosc-z-umowa%2F&amp;url=http%3A%2F%2Fblog.khron.net"></script></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.khron.net/2009/05/26/gwarancja-rekojmia-i-niezgodnosc-z-umowa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Android aka Era G1 &#8211; nie recenzja</title>
		<link>http://blog.khron.net/2009/05/04/android_era_g1_recenzja/</link>
		<comments>http://blog.khron.net/2009/05/04/android_era_g1_recenzja/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 04 May 2009 16:23:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>KHRoN</dc:creator>
				<category><![CDATA[Różne]]></category>
		<category><![CDATA[Android]]></category>
		<category><![CDATA[Era]]></category>
		<category><![CDATA[G1]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>
		<category><![CDATA[T-Mobile]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.khron.net/?p=843</guid>
		<description><![CDATA[Byłem dziś w salone Ery i bawiłem się G1. Wrażeń mam za mało na pełną recenzję &#8211; choćby dlatego że nie było sposobności go posłuchać, z powodu słynnego &#8220;wielofunkcyjne gniazdko USB&#8221; (nie wiem co gorsze&#8230; zapadnięte gniazdko słuchawkowe oryginalnego iPhone&#8217;a czy gniazdko-słuchawkowe-USB G1). Niemniej jednak wyrobiłem sobie pewne zdanie na jego temat&#8230; Ogólny wygląd G1 [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Byłem dziś w salone Ery i bawiłem się G1.</p>
<p><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/05/android-g1-350.jpeg"><img class="aligncenter size-full wp-image-848" title="Era G1" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/05/android-g1-350.jpeg" alt="Era G1" width="350" height="290" /></a>Wrażeń mam za mało na pełną recenzję &#8211; choćby dlatego że nie było sposobności go posłuchać, z powodu słynnego &#8220;wielofunkcyjne gniazdko USB&#8221; (nie wiem co gorsze&#8230; zapadnięte gniazdko słuchawkowe oryginalnego iPhone&#8217;a czy gniazdko-słuchawkowe-USB G1). Niemniej jednak wyrobiłem sobie pewne zdanie na jego temat&#8230;</p>
<p style="text-align: center;"><span id="more-843"></span><strong>Ogólny wygląd</strong></p>
<p>G1 jest nieco większy niż iPhone, ma za to nieco mniejszy wyświetlacz (przy tej samej rozdzielczości 480&#215;320 pikseli). Ogólny wygląd jest ok, na zawiniętym od dołu froncie znajduje się aż 5 przycisków i &#8220;kulka&#8221;. Po lewej głośność, po prawej przycisk aparatu. Wobec dosłownie dwóch (włącznik i home) przycisków iPhone&#8217;a jest to sporo. Przyciski te to kolejno: &#8220;zielona słuchawka&#8221;, home, kulka (sama w sobie będąca przyciskiem), nad nią menu, obok cofnij i &#8220;czerwona słuchawka&#8221; (służąca też do blokowania telefonu). Na dolnej krawędzi znajduje się &#8220;uniwersalne-USB&#8221;.</p>
<p>Telefon oczywiście się &#8220;rozkłada&#8221; i pod wyświetlaczem ukazuje się pełna klawiatura qwerty (polskich znaków nie da się aktualnie wpisać, nie ma też polskiego słownika), która jest &#8211; przynajmniej dla mnie, być może kwestia przyzwyczajenia &#8211; średnio użyteczna z uwagi na rozmiar przycisków (są małe) i to &#8220;zawinięcie&#8221; znajdujące się po rozłożeniu pod prawym kciukiem.</p>
<p>Słowo wyjaśnienia &#8211; dlaczego &#8220;małe przyciski&#8221; nie są problemem w przypadku iPhone&#8217;a? Dzięki heurystycznym algorytmom &#8220;domyślającym&#8221; się który przycisk chcieliśmy wcisnąć nawet jeśli weń precyzyjnie nie trafiliśmy oraz słownikowi poprawiającemu ewidentne literówki (i uzupełniającemu słowa o polskie znaki).</p>
<p><a href="http://the-gadgeteer.com/2009/01/26/a-week-with-the-android-g1-smartphone-day-1-2/comment-page-1/"><img class="aligncenter size-medium wp-image-847" title="Pisanie na G1 (zdjęcie z serwisu zewnętrznego)" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/05/android-g1-36-262x300.jpg" alt="Pisanie na G1 (zdjęcie z serwisu zewnętrznego)" width="262" height="300" /></a>(uwaga, własnych zdjęć nie mam, więc zdjęcie otwiera zewnętrzną recenzję z której pochodzi &#8211; the-gadgeteer.com)</p>
<p>Poza tym gdzieśtam jest klapka na baterię i kartę SD (nie przyglądałem się dokładnie bo był dość dobrze oblepiony urządzonkiem zabezpieczającym ;) ).</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Interface</strong></p>
<p>Sam interface jest specyficzny, jest to ni to pulpit, ni coś w rodzaju menu iPhone&#8217;a (przesuwa się na lewo i prawo, i są na nim ikonki). Na pulpicie jest oczywiście widget &#8220;znajdź z Google&#8221; ;) Poza tym jest ta wysuwana &#8220;szuflada&#8221; (menu) w której znajdują się ikonki wszystkich zainstalowanych programów. Zaś górny pasek (ten z zasięgiem, baterią i zegarkiem) służy jako pole powiadomień &#8211; można go rozsunąć w dół i odczytać aktualne powiadomienia/komunikaty/raporty/cokolwiek telefonu jak i programów.</p>
<p>Pasek powiadomień to fajna rzecz (zakładając że coś tam działa w tle) &#8211; można przy jego pomocy szybko przenosić się międy programami kiedy się tam zgłoszą. Zaś pulpit-i-menu dają możliwość szybkiego dostępu do wybranych programów (i do dowolnego w menu).</p>
<p>Problem jednak polega na tym, że interface nie działa tak płynnie jak ten iPhone&#8217;a &#8211; niby dotyk działa gładko (G1 ma taki sam wyświetlacz jak iPhone &#8211; pojemnościowy &#8211; można go obsługiwać tylko palcem, nie rysikiem&#8230; ale nie ma multidotyku &#8211; Apple nie pozwoliło ;) )&#8230; ale odpowiedź samego interface&#8217;u jest &#8211; na chwilę obecną &#8211; zalagowana i  widać że ma &#8220;mało klatek na sekundę&#8221; (że się tak brzydko wyrażę)&#8230;</p>
<p>&#8230; szkoda, bo liczyłem na lepsze wrażenia niż z używania komórek opartych o Symbiana czy Windows Mobile.</p>
<p>Wracając do interface&#8217;u samego w sobie. Polega on mocno (bardzo mocno) na przyciskach sprzętowych &#8211; o ile w przypadku iPhone&#8217;a wszystkie opcje widać bezpośrednio na ekranie (albo widać jakieś menu) &#8211; w przypadku G1 nawet do tak prozaicznej rzeczy jak dodanie kontaktu podczas przeglądania listy kontaktów trzeba wcisnąć przycisk menu i dopiero z &#8220;menu&#8221; któro się ukaże wybrać &#8220;dodaj kontakt&#8221;&#8230; i tak właściwie wszędzie. Osoby lubiące co dwie sekundy wciskać jakiś przycisk będą zachwycone&#8230;</p>
<p>Z jednej strony pomaga to zapanować nad &#8220;bałaganem&#8221; panującym na wyświetlaczu, z drugiej strony wyświetlacz G1 wygląda przez to bardzo pusto&#8230; na co dodatkowo składa się prostota interface&#8217;u (jeśli ktoś nie widział, może pooglądać w <a href="http://the-gadgeteer.com/2009/01/26/a-week-with-the-android-g1-smartphone-day-1-2/comment-page-1/" target="_blank">tej</a> recenzji). Jest on estetyczny, ale nie jest to &#8220;ładna i użyteczna prostota iPhone&#8217;a&#8221; &#8211; odniosłem wrażenie (być może mylne) iż brak mu jednolitości czy też spójności.</p>
<p>Ponad to kontrolki (typu listy przewijane, wybierałki etc.) działają mniej sprawnie niż odpowiedniki iPhone&#8217;a &#8211; przykładowo do wyboru godziny w zegarku jest w iPhone&#8217;ie &#8220;przekręcana lista&#8221; &#8211; jeśli przekręcić ją mocniej, to zadziała bezwładność i szybciej trafimy na wybraną pozycję. W przypadku G1 czegoś takiego nie ma &#8211; trzeba wciskać &#8220;+&#8221; lub &#8220;-&#8221; aż do skutku&#8230;</p>
<p>Jeszcze o spójności &#8211; bywa tak, że w różnych programach tą samą rzecz wykonuje się różnymi sposobami. Może to być dokopanie się do opcji typu &#8220;dodaj&#8221; czy &#8220;usuń&#8221;, albo np. przewijanie listy (raz da się to zrobić przesunięciem palca po ekranie innym razem trzeba szukać strzałek).</p>
<p>Żeby zobaczyć jak to wszystko wygląda, można wypróbować <a href="http://tmobile.modeaondemand.com/htc/g1/" target="_blank">emulator na stronie T-Mobile</a> (na górze po prawej).</p>
<p>Dla zainteresowanych: fonty renderowane są bardziej jak te w Windows (hinting + subpiksel) niż iPhone/OSX/GNOME (brak agresywnego hintingu + wygładzenie).</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Wrażenia z używania</strong></p>
<p>Poza tym co napisałem wyżej, jedną rzeczą która mi się nie podoba to konieczność przewracania telefonu na bok i otwierania klawiatury za każdym razem, kiedy chcemy wpisać choćby jedną literę. Niby nic, ale zastanówmy się ile wytrzyma taki mechanizm przy ~50 otwarciach dziennie&#8230; a nie sądzę żeby każdy zawsze uważał żeby nie otwierać/zamykać go &#8220;z trzaskiem&#8221;.</p>
<p>Co więcej, żeby przewrócić zawartość wyświetlacza na bok (np. podczas czytania strony www) nie wystarczy odwrócić telefonu na bok, tylko trzeba właśnie otworzyć klawiaturę. Z jednej strony zaleta związana z brakiem &#8220;przypadkowego przewracania się wyświetlacza&#8221;, z drugiej znów konieczność mechanicznej manipulacji wyświetlaczem&#8230;</p>
<p>Poza tym jest jeszcze ta kulka&#8230; to faktycznie jest kulka, faktycznie się obraca i daje się ją nawet wciskać. Jest ona odpowiednikiem użyteczności strzałek i przycisku &#8220;enter&#8221;. Co prawda dubluje ona funkcjonalność wyświetlacza dotykowego, ale jeśli ma być prościej wybrać przy jej pomocy link&#8230; i ma potencjalne zastosowanie w grach.</p>
<p>SMS-y (choć mniej efektownie niż w iPhone&#8217;ie) układają się w wątki. Kontakty, kalendarz i mail (Gmail) synchronizują się automatycznie z kontem Google więc nie ma problemu związanego z utratą tych danych (warunek: mieć dostęp do sieci z poziomu telefonu).</p>
<p>Aplikacje typu kontakty, SMS, budzik, aparat etc. działają zupełnie normalnie &#8211; pod tym względem wiele się o nich powiedzieć nie da. Szkoda też że nie udało mi się obejżeć żadnego pliku PDF &#8211; nie zdążyłem&#8230;</p>
<p>Do tego osławione kopiuj-wklej jest jednak mocno ograniczone. Czekam na firmware 3.0 do iPhone&#8217;a&#8230;</p>
<p>Do dyspozycji mamy oczywiście Market. Jest to odpowiednik AppStore&#8217;u, tyle że jego oferta nie jest tak bogata&#8230; za to ciekawostką jest to, że jeśli już coś jest w Markecie, to najczęściej jest to darmowe (np. gry które kosztują w AppStore $0.99 są w Markecie za free &#8211; przynajmniej dziś były). Obsługa Marketu jest równie prosta co AppStore&#8217;u &#8211; klik, pobieranie, wybraną aplikację znajdziemy w menu (w &#8220;szufladzie&#8221;).</p>
<p>A propo menu &#8211; w menu znajduje się także ikonka &#8220;ustawienia&#8221;. Opcje są generalnie identyczne jak te iPhone&#8217;a, ale nawigowanie po tychże to nie lada wyzwanie&#8230; w pewnym momencie się literalnie zgubiłem. Interfejsowi G1 (zwłaszcza w przypadku zawiłych menu) brak miejscami intuicyjności i przejżystości.</p>
<p>Na koniec przyjżałem się tylko odtwarzaczowi muzyki. Wygląda on dość topornie, ale można oczywiście wybierać albumy, utwory, playlisty etc. Ciekawostką jest to, że wygląda na to iż można usuwać utwory bezpośrednio z poziomu telefonu (nie próbowałem, nie chciałem &#8220;psuć&#8221; telefonu, który leżał na wystawce ;) ). Nie dokopałem się tylko do ustawień typu equalizer, więc nie wiem czy tam taki jest i jak on wygląda.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Co mi się podoba</strong></p>
<p>Podoba mi się integracja z usługami Google. Dla osoby posiadającej jakiś &#8220;pakiet internetowy&#8221; jest to po prostu must-have (chyba każdy podpisał już cyrograf ;) ). Działa to nawet lepiej &#8211; z oczywistego powodu &#8211; niż w przypadku iPhone&#8217;a posiadającego firmware 2.2.1 . Zwłaszcza Gmail (który daje się z poziomu iPhone&#8217;a sensownie obsługiwać tylko przez przeglądarkę&#8230; ale wtedy nie wyświetlają się powiadomienia o nowym mailu).</p>
<p>Druga rzecz jaka mi się podoba to przeglądarka &#8211; podobnie jak Safari iPhone&#8217;a oparta jest o webkit, ale w czasie powiększania dopasowuje ona (zawija) tekst to rozmiaru wyświetlacza. Tak jak np. Opera Mini. Dzięki temu strona sformatowana jest poprawnie a jednocześnie nie trzeba przewijać tekstu  po powiększeniu (&#8220;bo tekst był za mały&#8221;) na boki.</p>
<p>Sama przeglądarka działa wbrew różnym opiniom całkiem nieźle, nie licząc tego że wszystkie przyciski (odśwież, idź pod adres, zakładki etc.) ukryte są pod przyciskiem menu. Bądź co bądź daje to więcej miejsca na wyświetlenie właściwej treści strony&#8230;</p>
<p>I wbrew pozorom wcale nie brakuje jej gestów &#8220;uszczypnij żeby pomniejszyć, odszczypnij żeby powiększyć&#8221; ;) Po dotknięciu wyświetlacza pojawiają się po prostu przyciski &#8220;powiększ&#8221; i &#8220;pomniejsz&#8221; oraz trzeci. Ten trzeci jest najciekawszy &#8211; ukazuje on miniaturkę strony pozwalając na szybką nawigację nawet na koniec długiej strony &#8211; tego mi bardzo brakuje w przypadku iPhone&#8217;a.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Podsumowanie</strong></p>
<p>G1 jest fajny, tylko &#8211; wg. różnych opinii &#8211; nieco zbyt słaby sprzętowo jak na Androida. Ale Android (i firmware do G1) się stale rozwija &#8211; podobnie jak iPhone pokaże on swoje &#8220;prawdziwe&#8221; możliwości dopiero w jakiś czas po przemierze. Od (mam nadzieję) bardziej responsywnego interfejsu, przez przydatne programy (w standardzie czy to w Markecie) aż po nowe możliwości (jak choćby prawdziwe kopiuj-i-wklej).</p>
<p>Chociaż&#8230; Niezależnie od tego jak po nim &#8220;pojechałem&#8221;, to i tak wybrał bym G1 zamiast dowolnego telefonu opartego o Symbiana czy Windows Mobile.</p>
<p>Ale iPhone&#8217;a nie zmienię&#8230; :)</p>
<div class="postreachclickcomments"><script type="text/javascript" src="http://www.postreach.com/ccengine/display_iframe?perlink=http%3A%2F%2Fblog.khron.net%2F2009%2F05%2F04%2Fandroid_era_g1_recenzja%2F&amp;url=http%3A%2F%2Fblog.khron.net"></script></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.khron.net/2009/05/04/android_era_g1_recenzja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>PayPal &#8211; zakończenie sagi ;)</title>
		<link>http://blog.khron.net/2009/05/04/paypal_zakonczenie/</link>
		<comments>http://blog.khron.net/2009/05/04/paypal_zakonczenie/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 04 May 2009 14:16:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>KHRoN</dc:creator>
				<category><![CDATA[Programy]]></category>
		<category><![CDATA[PayPal]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.khron.net/?p=841</guid>
		<description><![CDATA[Co tu dużo pisać &#8211; w sobotę dostałem maila o pozytywnym rozpatrzeniu, dziś dostałem przelew. System ochrony PayPal jednak działa.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Co tu dużo pisać &#8211; w sobotę dostałem maila o pozytywnym rozpatrzeniu, dziś dostałem przelew. System ochrony PayPal jednak działa.</p>
<div class="postreachclickcomments"><script type="text/javascript" src="http://www.postreach.com/ccengine/display_iframe?perlink=http%3A%2F%2Fblog.khron.net%2F2009%2F05%2F04%2Fpaypal_zakonczenie%2F&amp;url=http%3A%2F%2Fblog.khron.net"></script></div>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.khron.net/2009/05/04/paypal_zakonczenie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
