<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>KHRoN'z blog</title>
	<atom:link href="http://blog.khron.net/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://blog.khron.net</link>
	<description>o wszystkim i o niczym</description>
	<lastBuildDate>Tue, 31 Jan 2012 17:50:39 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Markdown, WriteMonkey i WordPress &#8211; wygodne pisanie</title>
		<link>http://blog.khron.net/2012/01/31/markdown_writemonkey_wordpress_pisanie/</link>
		<comments>http://blog.khron.net/2012/01/31/markdown_writemonkey_wordpress_pisanie/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 31 Jan 2012 17:50:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>KHRoN</dc:creator>
				<category><![CDATA[Internet]]></category>
		<category><![CDATA[Notki]]></category>
		<category><![CDATA[Pisanie]]></category>
		<category><![CDATA[Różne]]></category>
		<category><![CDATA[blog]]></category>
		<category><![CDATA[markdown]]></category>
		<category><![CDATA[pisanie]]></category>
		<category><![CDATA[plugin]]></category>
		<category><![CDATA[wordpress]]></category>
		<category><![CDATA[writemonkey]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.khron.net/?p=1385</guid>
		<description><![CDATA[<p><a href="http://www.makoweabc.pl/2012/01/writemonkey-markdown-pod-windows/">Zainspirowany</a> postanowiłem uprościć sobie pisanie tekstów na blogu i zamiast HTML-a, standardowych bądź niestandardowych tagów (wordpress, wikipedia, bbcode) czy też edytora wysiwyg zacząć używać <a href="http://www.makoweabc.pl/2011/05/markdown/">Markdown</a>.</p> <p>Dodanie obsługi tegoż do Wordpresa jest bardzo proste. Sprowadza się to do instalacji pluginu <a href="http://wordpress.org/extend/plugins/markdown-on-save-improved/">Markdown on Save Improved</a> i używania wymienionego już <a href="">WriteMonkey</a> do pisania samego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.makoweabc.pl/2012/01/writemonkey-markdown-pod-windows/">Zainspirowany</a> postanowiłem uprościć sobie pisanie tekstów na blogu i zamiast HTML-a, standardowych bądź niestandardowych tagów (wordpress, wikipedia, bbcode) czy też edytora wysiwyg zacząć używać <a href="http://www.makoweabc.pl/2011/05/markdown/">Markdown</a>.</p>

<p>Dodanie obsługi tegoż do Wordpresa jest bardzo proste. Sprowadza się to do instalacji pluginu <a href="http://wordpress.org/extend/plugins/markdown-on-save-improved/">Markdown on Save Improved</a> i używania wymienionego już <a href="">WriteMonkey</a> do pisania samego tekstu.</p>

<p>Następnie wystarczy zrobić <em>copy-paste</em> i voila, mamy nowy wpis na blogu przy minimalnym rozpraszaniu się czy kombinowaniu z formatowaniem.</p>

<p>A przy tym źródło (zwyczajny plik txt) jest zupełnie <em>human-readable</em>, więc można tak sobie pisać wszelkie notatki bez wytaczania wielkiego działa w stylu office/openoffice/libreoffice/googledocs ect. przy zachowaniu wszelkiego formatowania i kompatybilności wstecznej ze wszystkim, co wyświetla/edytuje pliki txt :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.khron.net/2012/01/31/markdown_writemonkey_wordpress_pisanie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>ACTA, SOPA, PIPA&#8230;</title>
		<link>http://blog.khron.net/2012/01/23/acta_sopa_pipa/</link>
		<comments>http://blog.khron.net/2012/01/23/acta_sopa_pipa/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 23 Jan 2012 08:55:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>KHRoN</dc:creator>
				<category><![CDATA[Notki]]></category>
		<category><![CDATA[Różne]]></category>
		<category><![CDATA[acta]]></category>
		<category><![CDATA[pipa]]></category>
		<category><![CDATA[sopa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.khron.net/?p=1375</guid>
		<description><![CDATA[<p><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2012/01/reset.jpg"></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2012/01/reset.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1378" title="tech support - government - reset" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2012/01/reset.jpg" alt="" width="450" height="289" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.khron.net/2012/01/23/acta_sopa_pipa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Amazon, Kindle i półka z książkami w chmurze</title>
		<link>http://blog.khron.net/2012/01/15/amazon_kindle_polka_ksiazka_w_chmurze/</link>
		<comments>http://blog.khron.net/2012/01/15/amazon_kindle_polka_ksiazka_w_chmurze/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 14 Jan 2012 23:55:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>KHRoN</dc:creator>
				<category><![CDATA[Czytanie]]></category>
		<category><![CDATA[Internet]]></category>
		<category><![CDATA[Różne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.khron.net/?p=1364</guid>
		<description><![CDATA[<p>Kindle posiada pewną ciekawą cechę, której nie mają &#8211; jeszcze &#8211; inne czytniki. Książki zakupione w Amazon trafiają do archiwum, z którego to &#8211; jak z półki &#8211; możemy je w każdej chwili pobrać. W przypadku Kindle 3G może to być dosłownie dowolna chwila kiedy jesteśmy w zasięgu 3G, więc nie musimy się w ogóle [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kindle posiada pewną ciekawą cechę, której nie mają &#8211; jeszcze &#8211; inne czytniki. Książki zakupione w Amazon trafiają do archiwum, z którego to &#8211; jak z półki &#8211; możemy je w każdej chwili pobrać. W przypadku Kindle 3G może to być dosłownie dowolna chwila kiedy jesteśmy w zasięgu 3G, więc nie musimy się w ogóle przejmować pojemnością samego urządzenia, skoro zawsze mamy dostęp do archiwum przechowywanego na serwerach Amazon.</p>
<p>Ale nie to jest najbardziej interesujące. Jeszcze bardziej interesujące jest to że obecnie do archiwum trafia wszystko, co zostanie wysłane na adres @kindle i @free.kindle &#8211; czyli nasze dokumenty, książki, artykuły z sieci etc.</p>
<p>Oznacza to, że na &#8220;wirtualną półkę&#8221; możemy odkładać książki zakupione w innych księgarniach, artykuły znalezione w internecie (a wysłane przez Instapaper, Readability czy Klip.me), czy wreszcie wszystko co przyjdzie nam do głowy, a chcielibyśmy móc wirtualnie po to sięgnąć&#8230;</p>
<p>Problem?</p>
<p>Nawet dwa, których się w ogóle nie spodziewałem.</p>
<p>Po pierwsze ponieważ do archiwum trafia teraz wszystko (a nie tylko to, co przykładowo w tytule maila będzie miało &#8220;Archive&#8221;, tak jak plikom PDF dopisuje się &#8220;Convert&#8221;), co zostanie wysłane na adres @kindle i @free.kindle, to bardzo szybko robi się tam nieziemski bałagan (delikatnie mówiąc). Wystarczy wysłać sobie jednego dnia z 10 artykułów prosto z sieci, drugiego dnia kolejne 10, trzeciego dnia&#8230; i tak dalej&#8230; po tygodniu już żadnej książki w tym archiwum nie znajdziemy.</p>
<p>Rozwiązanie wydaje się proste &#8211; wszystko, czego nie chcemy trzymać w archiwum, po przeczytaniu usuwamy. Tylko że&#8230; nie da się. Nie da się tego zrobić z poziomu Kindle. Trzeba wejść na stronę Amazon, zalogować się, w gąszczu stron i reklam znaleźć własne archiwum dokumentów i usunąć niepotrzebne pliki.</p>
<p>Ale to było by zbyt proste. Pliki da się usuwać tylko pojedynczo, do tego usunięcie jednego trwa dobrą chwilę &#8211; zbyt proste było by kliknąć &#8220;usuń&#8221; przy pliku.</p>
<p>Trzeba poczekać aż rozwinie się taki śmieszny panel-menu, wybrać &#8220;usuń&#8221;, poczekać na okienko z potwierdzeniem, potwierdzić i wreszcie poczekać aż strona się przeładuje&#8230; uff&#8230; usunęliśmy JEDEN plik, a teraz pozostałe 9&#8230; czy ile tam ich się uzbierało&#8230;</p>
<p>Drugi problem związany z archiwum jest taki, że nie przyjmuje wszystkich plików, które &#8211; niby &#8211; powinno. Mam na myśli konkretnie pliki mobi, które wreszcie zaczęły się nieśmiało pojawiać w polskich e-księgarniach.</p>
<p>Zakupiłem sobie na virtualo dwie książki &#8211; zbiorek opowiadań na halloween i Homo Bimbrownikus. Ta pierwsza bez problemu dała się &#8220;odłożyć na wirtualną półkę&#8221;, ta druga już nie&#8230;</p>
<p>Okazuje się że problemem jest najprawdopodobniej &#8220;znak wodny&#8221; znajdujący się w pliku, który powoduje iż po wysłaniu go na adres @kindle bądź @free.kindle dostajemy informację zwrotną iż &#8220;plik jest nieprawidłowy&#8221;, nawet mimo tego, że plik umieszczony bezpośrednio na Kindle daje się odczytać bez problemu.</p>
<p>Bez sensu&#8230;</p>
<p>Nie po to kupuję książkę w formacie Kindle, żeby teraz konwertować ją z formatu mobi do mobi, żebym mógł odłożyć ją na półkę (wtf?!). A przy tym tracę rozdziały (te kropki na pasku postępu czytania), chyba że Calibre nie jest na tyle idiotoodporne, żebym mógł go używać bez czytania instrukcji obsługi&#8230; Po konwersji książka traci również 1MB (z 2MB robi się 1,1MB &#8211; tyle zajmuje znak wodny?!) i daje się bezproblemowo wysłać do archiwum Amazon.</p>
<p>Napisałem maila do virtualo, ale jakoś nie kwapią się odpisać&#8230;</p>
<p>Koniec końców podoba mi się wirtualna półka na książki od Amazon, a do pełni szczęścia brakuje mi tylko &#8220;masowego usuwania&#8221; (pole do zaznaczenia przy pozycji z listy i przycisk &#8220;usuń zaznaczone&#8221;) i kompatybilności książek z polskich e-księgarni z tymże archiwum (nawet niech sobie mają te znaki wodne, w czytaniu to nie przeszkadza, byle dały się na półkę odłożyć).</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.khron.net/2012/01/15/amazon_kindle_polka_ksiazka_w_chmurze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Steve Jobs &#8211; biografia &#8211; recenzja</title>
		<link>http://blog.khron.net/2012/01/12/steve_jobs_biografia_recenzja/</link>
		<comments>http://blog.khron.net/2012/01/12/steve_jobs_biografia_recenzja/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 12 Jan 2012 20:05:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>KHRoN</dc:creator>
				<category><![CDATA[Audiobook]]></category>
		<category><![CDATA[Audioksiążki]]></category>
		<category><![CDATA[Czytanie]]></category>
		<category><![CDATA[Różne]]></category>
		<category><![CDATA[Apple]]></category>
		<category><![CDATA[biografia]]></category>
		<category><![CDATA[jobs]]></category>
		<category><![CDATA[pixar]]></category>
		<category><![CDATA[steve]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.khron.net/?p=1358</guid>
		<description><![CDATA[<p>Skończyłem wreszcie słuchać biografię Steve&#8217;a Jobsa (<a href="http://www.audible.com/pd?asin=B005XP2NTS" target="_blank">w wersji z Audible</a>) i muszę powiedzieć że książka jest rewelacyjna. Jestem pod ogromnym wrażeniem. Podwójnym &#8211; ponieważ była to dobra książka i ponieważ opowiadała o wyjątkowym człowieku. A i audiobook jako taki był dobry &#8211; znakomity lektor i bezbłędne nagranie.</p> <p><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2012/01/stevejobs.jpg"></a></p> <p>Generalnie jeden z ostatnich [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Skończyłem wreszcie słuchać biografię Steve&#8217;a Jobsa (<a href="http://www.audible.com/pd?asin=B005XP2NTS" target="_blank">w wersji z Audible</a>) i muszę powiedzieć że książka jest rewelacyjna. Jestem pod ogromnym wrażeniem. Podwójnym &#8211; ponieważ była to dobra książka i ponieważ opowiadała o wyjątkowym człowieku. A i audiobook jako taki był dobry &#8211; znakomity lektor i bezbłędne nagranie.</p>
<p><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2012/01/stevejobs.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1360" title="Steve Jobs - biografia - okładka" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2012/01/stevejobs.jpg" alt="" width="400" height="268" /></a></p>
<p>Generalnie jeden z ostatnich rozdziałów to idealnie podsumowanie, dlaczego w ogóle taka książka powstała. Kiedy Jobs zapytany o to, dlaczego zdecydował się na oficjalną biografię, powiedział iż po jego śmierci na pewno będą o nim pisać &#8211; ale nie chciał, żeby pisali o nim ludzie którzy go ani nie znali, ani nie rozumieli.<span id="more-1358"></span></p>
<p>&#8230; i o tym właśnie jest ta książka. O nim samym. Nie o ideologii, nie o religii, ale o człowieku. O tym kim był i czego dokonał.</p>
<p>Biografia jako całość ma dość neutralny ton &#8211; nie jest pisana ani z punktu widzenia hejtera, ani fanatycznego wyznawcy. Możemy więc wyrobić sobie na podstawie książki własne zdanie. Możemy również zachować już wyrobione zdanie, ale przynajmniej mamy szansę skonfrontować to co myśleliśmy z tym co opisane jest w książce.</p>
<p>Oczywiście że zaraz ktoś powie: ale po co czytać, wiadomo że był on arogancki, zapatrzony w siebie, narzucał każdemu swoje zdanie, udowadniał na każdym kroku że wie lepiej, zwalniał ludzi krzycząc im w twarz &#8220;jesteś gównem, wynoś się!&#8221;&#8230; i dobrze, taki właśnie był. Ale może więc warto poznać powody, dla których zachowywał się tak a nie inaczej?</p>
<p>Książka jest biografią, do tego bardzo obszerną, ale nawet osoby które nie cierpią biografii mogą ją spokojnie przeczytać. Jest tak napisana i zawiera takie informacje (czy wręcz miejscami niemalże zwroty akcji), iż ciężko być nią znudzonym.</p>
<p>Jednym słowem, polecam.</p>
<p>BTW jedna rzecz mnie intryguje&#8230; czy przykładowo Bill Gates doczeka się takiej biografii i czy będzie ona równie interesująca&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.khron.net/2012/01/12/steve_jobs_biografia_recenzja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Częstotliwości w muzyce</title>
		<link>http://blog.khron.net/2011/12/31/czestotliwosci_w_muzyce/</link>
		<comments>http://blog.khron.net/2011/12/31/czestotliwosci_w_muzyce/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 31 Dec 2011 14:45:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>KHRoN</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kompresja]]></category>
		<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Odtwarzacze]]></category>
		<category><![CDATA[Różne]]></category>
		<category><![CDATA[Sprzęt]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.khron.net/?p=1346</guid>
		<description><![CDATA[<p>Zobaczyłem dziś obrazek, prezentujący spektrum częstotliwości (20Hz-20kHz) w muzyce. Ale lepszy niż wszystkie, które do tej pory widziałem.</p> <p>Taki z podziałem na pasma o szerokości 1/3 oktawy (tak jak w przypadku najlepszych 31-pasmowych equalizerów). Z wyraźnym podziałem na sub-bas, bas, średnie tony, wysoką średnicę i wysokie tony.</p> <p>I co najlepsze, nie pokazujący wprost &#8220;że ten [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zobaczyłem dziś obrazek, prezentujący spektrum częstotliwości (20Hz-20kHz) w muzyce. Ale lepszy niż wszystkie, które do tej pory widziałem.</p>
<p>Taki z podziałem na pasma o szerokości 1/3 oktawy (tak jak w przypadku najlepszych 31-pasmowych equalizerów). Z wyraźnym podziałem na sub-bas, bas, średnie tony, wysoką średnicę i wysokie tony.</p>
<p>I co najlepsze, nie pokazujący wprost &#8220;że ten instrument gra odtąd-dotąd&#8221;, tylko sygnalizujący, jakie fragmenty pasma przenoszenia odpowiadają pewnym cechom dźwięku.</p>
<p><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2011/12/audio_spectrum.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1347" title="Spektrum częśtotliwości w muzyce" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2011/12/audio_spectrum.jpg" alt="" width="621" height="238" /></a></p>
<p>Obrazek pozostawiam bez dalszego komentarza, może kiedyś &#8211; w przypływie weny &#8211; zrobię spolszczenie ;)</p>
<p>A interaktywną wersję można znaleźć tutaj: <a href="http://www.independentrecording.net/irn/resources/freqchart/main_display.htm">Interactive Frequency Chart</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.khron.net/2011/12/31/czestotliwosci_w_muzyce/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>iPhone, ładowanie, microUSB i Unia Europejska</title>
		<link>http://blog.khron.net/2011/11/25/iphone_kabel_microusb/</link>
		<comments>http://blog.khron.net/2011/11/25/iphone_kabel_microusb/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 25 Nov 2011 10:50:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>KHRoN</dc:creator>
				<category><![CDATA[Różne]]></category>
		<category><![CDATA[Sprzęt]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.khron.net/?p=1331</guid>
		<description><![CDATA[<p>Swojego czasu Unia wprowadziła wymóg, żeby wszystkie telefony używały uniwersalnych kabli i ładowarek. Mniej problemów, mniej kabli, łatwiej znaleźć ładowarkę w sytuacji awaryjnej i takie tam&#8230;</p> <p>&#8230; wszystkich interesowało jak zachowa się w tej sytuacji Apple, bo jakoś nikt nie wierzył, że kolejny iPhone będzie miał gniazdko microUSB &#8211; bo to zostało wybrane jako &#8220;uniwersalne [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Swojego czasu Unia wprowadziła wymóg, żeby wszystkie telefony używały uniwersalnych kabli i ładowarek. Mniej problemów, mniej kabli, łatwiej znaleźć ładowarkę w sytuacji awaryjnej i takie tam&#8230;</p>
<p>&#8230; wszystkich interesowało jak zachowa się w tej sytuacji Apple, bo jakoś nikt nie wierzył, że kolejny iPhone będzie miał gniazdko microUSB &#8211; bo to zostało wybrane jako &#8220;uniwersalne dla calej unii&#8221;.<span id="more-1331"></span></p>
<p>Dość szybko okazało się, iż iPhone&#8217;a z gniazdkiem microUSB nie będzie (co w sumie było równie oczywiste, co istnienie iPhone&#8217;a z klapką i wymienną baterią). Za to faktycznie da się naładować iPhone&#8217;a kablem microUSB, dzięki czemu biorąc na wyjazd iPhone&#8217;a i Kindle, można zabrać do nich jeden kabel i jedną ładowarkę. Wygoda.</p>
<p>Jak? Przez oficjalną przejściówkę made by Apple.</p>
<p><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2011/11/MD099.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1332" title="Przejściówka Apple microUSB" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2011/11/MD099.jpg" alt="" width="326" height="326" /></a></p>
<p>Oczywiście &#8211; przynajmniej wg. opisu, jeszcze nie wypróbowałem &#8211; przejściówka, poza ładowaniem, pozwala również na synchronizację z iTunes.</p>
<p>Problemem była jedynie dostępność &#8211; przejściówka ta była dostępna tylko w &#8220;zachodniej unii europejskiej&#8221;. Aż do dziś &#8211; dziś znalazłem tą przejściówkę w <a href="http://store.apple.com/pl/product/MD099ZM/A?fnode=MTY1NDA0MQ" target="_blank">ofercie polskiego Apple Store</a>.</p>
<p>Na chwilę obecną przejściówka kosztuje 39zł (z wysyłką 64zł). Połowę taniej, niż oryginalny kabel USB Apple.</p>
<p>Teraz jedyny problem, to jak nosić ją razem z telefonem tak, żeby jej nie zgubić ;)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.khron.net/2011/11/25/iphone_kabel_microusb/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kindle &#8211; recenzja (kwartał później)</title>
		<link>http://blog.khron.net/2011/11/21/kindle_recenzja_po_kwartale/</link>
		<comments>http://blog.khron.net/2011/11/21/kindle_recenzja_po_kwartale/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 21 Nov 2011 21:59:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>KHRoN</dc:creator>
				<category><![CDATA[Czytanie]]></category>
		<category><![CDATA[Różne]]></category>
		<category><![CDATA[Sprzęt]]></category>
		<category><![CDATA[kindle]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[review]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.khron.net/?p=1320</guid>
		<description><![CDATA[<p>Jakiś czas temu napisałem <a href="http://blog.khron.net/2011/08/10/kindle_recenzja/" target="_blank">recenzję Kindle</a> (mam Kindle 3G, znane obecnie jako Kindle Keyboard 3G). Dość szczegółowo opisałem sam czytnik, ale &#8211; może z powodu wygórowanych oczekiwań i początkowych problemów z baterią &#8211; nie byłem zeń przesadnie zadowolony.</p> <p>Teraz &#8211; po ponad kwartale od kupna &#8211; muszę powiedzieć że jestem zeń bardzo zadowolony. Nawet wracając [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jakiś czas temu napisałem <a href="http://blog.khron.net/2011/08/10/kindle_recenzja/" target="_blank">recenzję Kindle</a> (mam Kindle 3G, znane obecnie jako Kindle Keyboard 3G). Dość szczegółowo opisałem sam czytnik, ale &#8211; może z powodu wygórowanych oczekiwań i początkowych problemów z baterią &#8211; nie byłem zeń przesadnie zadowolony.</p>
<p>Teraz &#8211; po ponad kwartale od kupna &#8211; muszę powiedzieć że jestem zeń bardzo zadowolony. Nawet wracając do moich trzech największych zarzutów wobec Kindle, okazało się że nie jest tak źle. Ba, jest jest dobrze.<span id="more-1320"></span></p>
<p style="text-align: center;"><strong>Bateria</strong></p>
<p>Na początku najbardziej uwierała mnie bateria. A konkretnie to, jak bardzo była przereklamowana. Kindle powinien działać dwa miesiące z wyłączonym WiFi/3G i dwa tygodnie z włączonym. Mój działał dwa tygodnie z wyłączonym&#8230;</p>
<p>&#8230; okazało się że problem był dwojaki.</p>
<p>Po pierwsze problemem była świeża &#8220;nieuformowana&#8221; bateria. Zbyt entuzjastycznie zabrałem się za czytanie, zapominając o tym, że baterię trzeba na początku ze dwa razy naładować i rozładować do momentu, kiedy pojawia się komunikat &#8220;bateria prawie rozładowana&#8221;. I jeśli chcemy oceniać żywotność baterii, to dopiero wtedy (oczywiście wcześniej można normalnie używać urządzenie, ale biorąc poprawkę na to, że bateria nie działa jeszcze tak dobrze, jak będzie po drugim czy trzecim ładowaniu).</p>
<p>Dodatkowo trafiłem na dość słynny problem z &#8220;ładowaniem Kindle oryginalną ładowarką od iPhone&#8217;a&#8221; &#8211; że niby nie chce się ładować bo ładowarka ma złe parametry i takie tam. Bo okazuje się że Kindle faktycznie ma tajemnicze problemy z ładowaniem, ale nie tylko z ładowarki iPhone&#8217;a &#8211; także prosto z komputera. Dioda ładowania się świeci (a potem nawet zmienia na &#8220;naładowano&#8221;) ale sam czytnik nie ładuje baterii &#8211; przykładowo po ładowaniu przez całą noc wyłącza się w ciągu paru minut od odpięcia od ładowarki. Nie wiem czym jest to spowodowane, ani jakie jest wyjaśnienie, ale wiem jak temu zaradzić.</p>
<p>Trzykrotnie zauważyłem, że Kindle nie ładował się wtedy, kiedy podłączyłem go do ładowarki bądź komputera kiedy był włączony, a następnie sam przeszedł w stan uśpienia.</p>
<p>Rozwiązanie? W moim przypadku wystarczyło podłączyć czytnik do ładowania, a następnie przesunąć suwak aby go ręcznie wprowadzić w tryb uśpienia (jeśli już był uśpiony to wybudzić go po podłączeniu a następnie ponownie uśpić). Przyznaję że jest to dziwne i mam świadomość że brzmi to jak voodoo, ale powyższy sposób działa&#8230; nie miałem już więcej problemów z ładowarką od iPhone&#8217;a&#8230;</p>
<p>Po drugie &#8211; wracając do baterii jako takiej &#8211; problem wynikał właśnie z mojego entuzjazmu. Raz że załadowałem Kindle&#8217;a wszystkim co nawinęło mi się pod rękę (więc musiał to po nocach indeksować, co dość znacząco zżera baterię), a dwa że okazało się iż jestem kompletnie niestatystycznym czytelnikiem.</p>
<p>Okazało się iż reklama Kindle&#8217;a, mówiąca o dwóch miesiącach bez ładowania, jest policzona dla &#8220;statystycznego czytelnika&#8221; czyli maksymalnie 30 minut czytania dziennie (co &#8211; ponoć &#8211; daje jakieś 100 stron).</p>
<p>Noo&#8230; to ja, czując się jak dziecko kiedy tato zapisał mnie do biblioteki, czytałem nawet sześć godzin dziennie&#8230; do tego raczej szybciej niż te 3 strony na minutę. Co oznacza że &#8211; w przeliczeniu &#8211; żywotność baterii się mniej-więcej zgadza a problemem było moje chorobliwe czytelnictwo ;)</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Przyciski do przerzucania stron i włącznik</strong></p>
<p>Moim drugim problemem była pozorna filigranowość przycisków do przerzucania stron. Cóż&#8230; po kwartale okazało się, iż co prawda nie są już idealnie spasowane z resztą obudowy &#8211; są lekko &#8220;wciśnięte&#8221; &#8211; to jednak nie oznacza to że są kiepskie. Wręcz przeciwnie. Dopiero teraz czuć jak są mechanicznie wytrzymałe i dostosowane do jednak częstego klikania. A to że nie są już idealnie spasowane z obudową to &#8211; przynajmniej dla mnie &#8211; jedynie detal.</p>
<p>Kolejną niepokojącą mnie od strony mechanicznej rzeczą, był włącznik. Na początku nie miałem z nim problemów, ale w pewnym momencie był ni to zaklejony, ni to zablokowany &#8211; był dość znaczny problem żeby go przesunąć, potem nie chciał sam wrócić do początkowej pozycji&#8230; ale w pewnym momencie mu to przeszło. Tak po prostu samo z siebie. I nie mam już z nim problemów, więc uznaję to za zwykły przypadek.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Przelgądarka i Wikipedia</strong></p>
<p>Nie ukrywam że bardzo liczyłem na przeglądarkę w Kindle, głównie z uwagi na &#8220;przenośny czytnik Wikipedii&#8221;. Okazało się że przeglądarka w Kindle &#8211; najoględniej rzecz ujmując &#8211; jest jaka jest. Jest zbyt dobra, żeby nie dało się jej w ogóle używać, ale jest przy tym zbyt kiepska, żeby używać jej na co dzień do czegoś więcej niż okazyjnego/wieczornego czytania na spokojnie Wikipedii (bo przeglądanie artykułu wraz z linkami, które wpadną nam w oko, Kindle jest po prostu zbyt powolne i zbyt niewygodne pod względem nawigacji)&#8230; innymi słowy w awaryjnych sytuacjach czy po prostu okazyjnie niczego więcej nie trzeba. Ale do intensywnego przeglądania internetu na codzień się zwyczajnie nie nadaje&#8230;</p>
<p>&#8230; co nie oznacza, że przeglądarka i 3G są bezużyteczne.</p>
<p>Bo nie są.</p>
<p>Po pierwsze Kindle Keyboard 3G to jedyne Kindle posiadające &#8220;darmowy internet na całym świecie&#8221; &#8211; nowe Kindle Classic w ogóle nie ma wersji z 3G, zaś Kindle Touch 3G ma darmowy dostęp do internetu ograniczony jedynie do zakupów w sklepie Amazon i przeglądania Wikipedii.</p>
<p>Po drugie przy pomocy przeglądarki można przesyłać sobie za darmo książki czy artykuły na czytnik, z pominięciem maila Amazonu oraz komputera. Wystarczy kliknąć w przeglądarce na link prowadzący do pliku TXT czy MOBI, a zostaniemy zapytani czy chcemy go pobrać. Odpowiadając &#8220;tak&#8221;, taki plik będzie po chwili dostępny w menu czytnika.</p>
<p>A skąd wziąć takie pliki? Przykładowo z własnego FTP czy z instapaper. Można tamże kilknąć &#8220;pobierz artykuły jako plik dla Kindle&#8221; i pobrać wszystko, co oznaczyliśmy &#8220;do czytania na później&#8221;, prosto na Kindle i zupełnie za darmo.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Interface i inne uwagi</strong></p>
<p>Inną rzeczą, która mnie martwiła, był pięciokierunkowy przycisk i ogólnie nawigacja po interfejsie. Okazało się że nie jest to problemem.</p>
<p>Pięciokierunkowy przycisk jest równie masywny co pozostałe przyciski Kindle, do tego używa się go naprawdę wygodnie. Nie licząc oczywiście faktu, że czasem trzeba się prze-klik-klik-klikać gdzieś przez listę czy menu, nie jest to większym problemem. W końcu Kindle&#8217;a używamy głównie do czytania, a więc przez większość czasu spędzonego z czytnikiem, używamy tylko przycisków do przerzucania stron a nie do nawigowaniu po menu&#8230;</p>
<p>&#8230; no chyba że ktoś wrzuci na Kindle 100 książek i jest na tyle ambitny, że postanowi wszystko zorganizować w &#8220;tematyczne kolekcje&#8221;. Ja nie mam zdrowia zorganizować w kolekcie 10 plików, a co dopiero 100&#8230;</p>
<p>Po przeczytaniu po prostu usuwam książkę (chyba że wiem, że będzie mi potrzebna &#8211; np. książka techniczna), wszystko co kupiłem w Amazon i tak mam w archiwum, zaś pozostałe rzeczy zawsze mogę skopiować ponownie lub nie są istotne i nie będę ich czytał ponownie (np. stare kompilacje z Instapaper).</p>
<p>No i na koniec, do dziś nie udało mi się znaleźć odpowiednika Pluckera na Palma&#8230; a bardzo podobała mi się możliwość pobrania strony www wraz z linkami do czytania offline, na spokojnie, bez rozpraszania się w stylu &#8220;a może by kliknąć gdzieś indziej&#8221;. Szkoda, może jeszcze kiedyś znajdę na to sposób równie wygodny co oryginalny Plucker.</p>
<p>Koniec końców&#8230;</p>
<p>&#8230; nie pozostaje mi nic innego jak ponownie zarekomendować Kindle. Z dwoma uwagami.</p>
<p>Jeśli nie potrzebujemy 3G (bo wiemy że nie będzie potrzebne albo żeby było taniej), naprawdę warto zastanowić się nad Kindle Classic. Jest to takie samo Kindle co Kindle Keyboard, tylko bez klawiatury (której w praktyce i tak się nie używa, chyba że ktoś intensywnie robi notatki albo używa przeglądarki) i bez dźwięku (nie da się słuchać audiobooków z Audible ani nie da się używać wbudowanego text to speech). Kindle Classic nie ma ani głośnika ani gniazdka słuchawkowego.</p>
<p>Podobnie jeśli interesuje kogoś Kindle Touch (a zwłaszcza Kindle Touch 3G) warto się zastanowić, czy naprawdę potrzebujemy tego &#8220;dotyku&#8221; w czytniku. I tych wszystkich odcisków palców na wyświetlaczu. Wbrew pozorom są dość dobrze widoczne, ponieważ wyświetlacz Kindle nie jest matowy jak papier tylko raczej jak papier kredowy &#8211; z nałożoną błyszczącą warstwą, na której pod pewnym kątem odciski są dość dobrze widoczne&#8230; a Kindle Touch nie da się obsługiwać nie maziając palcami po ekranie, nie ma żadnych fizycznych przycisków &#8211; w tym nie ma przycisków do przełączania stron. Przewracanie stron na Kindle Touch jest równie niewygodne co przykładowo na iPadzie, gdzie trzeba wyginać kciuk w pałąk żeby dotknąć ponad dość szeroką ramką wyświetlacza. Do tego przerzucanie stron do przodu jest &#8211; w zależności od rozmiaru ręki i długości kciuka &#8211; trudne bądź niemożliwe trzymając czytnik lewą ręką (trzeba dotknąć środka wyświetlacza, nie krawędzi, bądź wykonać gest &#8220;przesunąć palcem w prawo&#8221;).</p>
<p>Co więcej &#8211; jak już pisałem &#8211; internet w Kindle Touch 3G jest ograniczony do sklepu Amazon i Wikipedii. Więc jeśli kupować Kindle dla darmowego internetu, to tylko Kindle Keyboard 3G. A jeśli nie, to może lepiej zamiast Kindle Touch czy Keyboard (oba bez 3G) kupić po prostu tańsze a poręczniejsze (i z takim samym wyświetlaczem, więc do czytania nie będące wcale gorsze) Kindle Classic&#8230; Kindle Classic ma &#8211; podobnie jak Kindle Keyboard &#8211; przyciski do przerzucania stron na krawędziach czytnika. Więc nie licząc tego że jest mniejsze, jest równie wygodne.</p>
<p>BTW Kindle Classic na allegro można dostać (w wersji z reklamami &#8211; widocznymi jedynie w menu, a więc zupełnie nie przeszkadzającymi w czytaniu) już od 400zł&#8230; a to dość znaczna różnica (zarówno cenowa jak i jakościowa) w stosunku do czytników za 1000zł, którymi straszą nas polskie sklepy z ebookami.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.khron.net/2011/11/21/kindle_recenzja_po_kwartale/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Redshift, f.lux i temperatura światła</title>
		<link>http://blog.khron.net/2011/11/13/redshift_f_lux_temperatura_barw/</link>
		<comments>http://blog.khron.net/2011/11/13/redshift_f_lux_temperatura_barw/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 13 Nov 2011 21:19:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>KHRoN</dc:creator>
				<category><![CDATA[Czytanie]]></category>
		<category><![CDATA[Programy]]></category>
		<category><![CDATA[Różne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.khron.net/?p=1308</guid>
		<description><![CDATA[<p>Zastanawialiście się czasem, czemu monitor wygląda w nocy tak nienaturalnie? Albo czemu źle się pracuje przy ostrym świetle monitora przy sztucznym oświetleniu?</p> <p>Ponieważ jego temperatura barw jest ustawiona na neutralne światło słoneczne (około 6000K), a nie na światło żarowe (około 3000K). A niektórzy wręcz ustawiają monitor na zimne 9000K&#8230; jaka jest różnica? Gołym okiem można [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zastanawialiście się czasem, czemu monitor wygląda w nocy tak nienaturalnie? Albo czemu źle się pracuje przy ostrym świetle monitora przy sztucznym oświetleniu?</p>
<p>Ponieważ jego temperatura barw jest ustawiona na neutralne światło słoneczne (około 6000K), a nie na światło żarowe (około 3000K). A niektórzy wręcz ustawiają monitor na zimne 9000K&#8230; jaka jest różnica? Gołym okiem można ocenić to tak, że biel jest &#8220;zapomarańczowiona&#8221; (niska temperatura) albo &#8220;zaniebieszczona&#8221; (wysoka temperatura).</p>
<p>Podobnie jak w przypadku kontrastu jasności oświetlenia &#8211; np. nie da się pracować na jasnym monitorze na tle całkowicie czarnej ściany w nocy, czy też na ciemnym monitorze pod światło w dzień &#8211; mamy problem z kontrastem temperatury barw.<span id="more-1308"></span></p>
<p>Jeśli monitor wyświetla nam zimną biel zaś oświetlenie pomieszczenia daje nam ciepłą biel, wtedy nasze oczy mają problem do czego się dostosować. Zwłaszcza jeśli często przenosimy wzrok z monitora na klawiaturę czy na coś, co leży obok komputera&#8230;</p>
<p>I tu ważna uwaga &#8211; nie należy mylić temperatury barw samej w sobie z ustawieniem balansu bieli w aparatach cyfrowych, gdzie ustawienie &#8220;światło żarowe&#8221; mocno &#8220;zaniebieszczy&#8221; czy też oziębi zdjęcie, a ustawienie &#8220;pochmurno/cień&#8221; zdjęcie mocno &#8220;zapomarańczowi&#8221; czy też ociepli&#8230; ustawienie balansu bieli działa &#8220;na odwrót&#8221;, żeby kompensować prawdziwe różnice temperatury barw. Czyli przykładowo: ciepła biel + &#8220;zaniebieszczenie&#8221; = neutralna biel, zimna biel + &#8220;zapomarańczowienie&#8221; = neutralna biel.</p>
<p>Ale co to oznacza w praktyce? Że można znacząco poprawić komfort pracy zmieniając temperaturę barw monitora.</p>
<p>Mało wygodne, ale zawsze skuteczne, jest wybranie innej temperatury barw prosto w menu monitora. W dzień można pracować na standardowym ustawieniu 6500K, w nocy dobrze jest zejść niżej (np. 4800K czy nawet 5400K dla bardziej subtelnego efektu).</p>
<p>Nieco wygodniejsza jest zmiana programowa, która następuje samoczynnie w miarę jak zmienia się oświetlenie za oknem. Taką zapewnią nam dwa programy:</p>
<ul>
<li><a href="http://stereopsis.com/flux/" target="_blank">f.lux</a> (działający pod systemami Windows i OSX),</li>
<li><a href="http://jonls.dk/redshift/" target="_blank">Redshift</a> (Linux, bo f.lux ma pod linuksem dość spore problemy z działaniem).</li>
</ul>
<p>Ja osobiście używam Redshift z ustawieniami:</p>
<pre>redshift -l 50:20 -t 6500:5400</pre>
<p>Do niedawna używałem f.lux, ale Redshift działa pod nowym ubuntu bez odprawiania żadnego voodoo&#8230; co więcej, jest dostępny zwyczajnie w Software Center.</p>
<p>Przy zabawie z tymi programami należy uważać by nie ustawić zbyt niskiej temperatury barw, cały obraz będzie wówczas &#8220;pomarańczowy&#8221; i nie będzie to ani wygodne ani przyjemne ani estetyczne.</p>
<p>Polecam wypróbować dowolny z tych programów, bo to naprawdę robi to różnicę dla oczu :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.khron.net/2011/11/13/redshift_f_lux_temperatura_barw/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>iPhone nie jest i nie będzie konsolą do gier&#8230; jednak</title>
		<link>http://blog.khron.net/2011/11/01/iphone_nie_jest_konsola_do_gier/</link>
		<comments>http://blog.khron.net/2011/11/01/iphone_nie_jest_konsola_do_gier/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 01 Nov 2011 21:22:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>KHRoN</dc:creator>
				<category><![CDATA[Gry]]></category>
		<category><![CDATA[console]]></category>
		<category><![CDATA[games]]></category>
		<category><![CDATA[gry]]></category>
		<category><![CDATA[iOS]]></category>
		<category><![CDATA[iPhone]]></category>
		<category><![CDATA[iPod]]></category>
		<category><![CDATA[konsola]]></category>
		<category><![CDATA[Touch]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.khron.net/?p=1302</guid>
		<description><![CDATA[<p>Kiedy rok po premierze pierwszego iPhone&#8217;a powstał AppStore, myślałem że iPhone może być w przyszłości idealną konsolą. Posiadał cechy, o których ówczesne konsole przenośne mogły tylko pomarzyć&#8230;</p> <p>Był mały i lekki (o Nintendo DS ani PSP nie da się powiedzieć że są małe), jako telefon nosiliśmy go zawsze przy sobie (na wypadek chęci pogrania w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kiedy rok po premierze pierwszego iPhone&#8217;a powstał AppStore, myślałem że iPhone może być w przyszłości idealną konsolą. Posiadał cechy, o których ówczesne konsole przenośne mogły tylko pomarzyć&#8230;</p>
<p>Był mały i lekki (o Nintendo DS ani PSP nie da się powiedzieć że są małe), jako telefon nosiliśmy go zawsze przy sobie (na wypadek chęci pogrania w tramwaju czy w kolejce, a nie tylko przykładowo w domu), do tego posiadał fantastyczny jakościowo wyświetlacz &#8220;wielodotykowy&#8221; (zamiast przycisków czy rysika) dający upust kreatywności twórców. Co więcej, już oryginalny iPhone i iPhone 3G miały całkiem dobre układy graficzne (miło jeśli gra wygląda nieco lepiej niż oryginalny pong). A zwieńczeniem całości była potencjalna zapowiedź masy gier (bo przecież wszyscy chcieli przecież wydawać na super-nowy sprzęt Apple), w cenach znacznie niższych niż gry konsolowe (30-40zł za najdroższe tytuły, czyli $10 w amerykańskim AppStore) co i tak miało się wydawcom zwrócić z nawiązką z uwagi na ilość sprzedanych gier (z uwagi na popularność AppStore, w końcu nawet mali wydawcy stali się dzięki AppStore milionerami).</p>
<p>&#8230; i wierzyłem w to, że iPhone okaże się wreszcie konsolą, aż do zeszłego tygodnia&#8230; i żeby uprzedzić ewentualne pytania &#8211; nie, nie chodzi o brak przycisków.<span id="more-1302"></span></p>
<p>Przez ostatnie trzy lata na iPhone&#8217;a wyszła cała masa gier. Niestety, zaledwie garstka z nich ma jakość zbliżającą się do gier na konsole&#8230; nie żeby w AppStore nie było gier, które są grywalne, estetycznie wykonane czy posiadających wciągającą fabułę. Po prostu da się tam znaleźć zaledwie garstkę, które aspirują do tego, by posiadać wszystko to naraz.</p>
<p>Większość gier to tytuły praktycznie &#8220;amatorskie&#8221;. Samo w sobie nie jest to nic złego, każdy ma prawo napisać sobie grę, ale ciężko przez to znaleźć &#8220;bardziej wartościowe&#8221; tytuły &#8211; mimo iż wiele spekulowano o powstaniu &#8220;działu premium&#8221; w AppStore, aż do dziś nic takiego się nie stało. Więc nawet jeśli wreszcie pojawi się jakiś ciekawy tytuł, trzeba go po prostu znaleźć (albo dowiedzieć się o nim w jakiś inny sposób).</p>
<p>Nie da się też wejść jak do sklepu z grami i zapytać &#8220;gdzie są jakieś fajne nowości&#8221; bo w dziale &#8220;nowości&#8221; przeważnie znajduje się milion durnych gier za 0.79 euro (i nie mówię tu o &#8220;pierwszej stronie AppStore&#8221;, w ogóle nie wiem na jakiej podstawie tam aplikacje trafiają). Nie da się też rozgryźć problemu od strony &#8220;fajne&#8221; (jeśli w ogóle istnieje takie słowo), bo przeważnie top10 jest obłożone przez to, co aktualnie jest promowane przez firmy &#8220;wbijemy twoją aplikację do top10 w 7 dni albo zwracamy $$$&#8221; albo przez aplikacje, które i tak wiszą tam latami. Nie da się wreszcie sprawdzić &#8220;co się aktualnie sprzedaje&#8221; (na logikę najlepiej sprzedawać się powinno to, w co ludzie chcą grać, więc pewnie jakieś dobre gry), bo w &#8220;najlepiej zarabiające&#8221; są jakieś darmowe gry&#8230; darmowe gry najlepiej zarabiają?!</p>
<p>I to jest właśnie pierwsza plaga AppStore (ale nie tylko AppStore), czyli nowy model sprzedaży &#8211; &#8220;freemium&#8221; &#8211; taki zlepek oznaczający niby &#8220;jakość premium za free&#8221;. Polega to na tym, iż gra sama w sobie jest darmowa ale płatne są &#8220;różne dodatki umilające grę&#8221;. I nie chodzi o to, że płatne są jakieś dodatkowe levele (np. można za darmo pograć ale nie da się ukończyć gry) &#8211; to było by normalne darmowe demo. Problem polega na tym iż płatna jest jakaś wewnątrzgrowa waluta, a cała gra stworzona jest wokół idei &#8220;w sumie to wszystko jest darmowe, ale celu gry nie da się osiągnąć łatwo/szybko, więc kusi to ludzi do wydania realnych pieniędzy na wirtualne cele&#8221;. Są to przeważnie wszystkie wyobrażalne klony farmville i mafiawars, ale nie tylko. Powoduje to dwa problemy: gra sama w sobie jest bezsensowna (mimo że wciągająca, gdyby było inaczej ludzie by nie płacili, więc całe to &#8220;freemium&#8221; by zginęło śmiercią naturalną) i rozgrywka kosztuje średnio więcej niż jednorazowe kupno nawet za cenę &#8220;premium&#8221; (więc wydawca zarabia więcej niż przy normalnej sprzedarzy gwiżdżąc na &#8220;piratów&#8221; i jeszcze zachęcając &#8220;grajcie bo przecież za darmo&#8221;).</p>
<p>A jakby tego wszystkiego było mało, to przez model freemium zniszczona została najlepiej zapowiadająca się firma robiąca najlepsze wówczas gry na iPhone&#8217;a &#8211; ngmoco &#8211; czyli twórcy Rolando i Rolando 2 (Rolando 3 nie wyjdzie już nigdy, bo nie udało się go dopasować do modelu freemium). Podobnie stało się z freeverse.</p>
<p>Załóżmy że ignorujemy więc gry amatorskie i gry freemium, co jeszcze zostało w AppStore? Cała masa gier, które &#8220;już są fajne, ale&#8230;&#8221; &#8211; czyli coś, co potencjalnie wygląda na zabawne i wciągające, ale po paru chwilach/wieczorach po prostu o tym zapominamy. A zapominamy z różnych powodów &#8211; a to okazało się że gra jest zabugowana, a to była nie dość wciągająca, a to fabuła (o ile znajdziemy jakąś grę z fabułą) okazała się głupia&#8230;</p>
<p>Znajdziemy oczywiście perełki, czyli garstkę gier wymienianych jednym tchem na pytanie &#8220;jakie gry na iPhone&#8217;a polecasz&#8221;, typu Fieldrunners, Flight Control, Cut The Rope czy Angry Birds&#8230; ale ile w końcu można zabijać biednych żołnierzyków, ile samolotów można poprowadzić do lądowania, iloma czekoladkami można nafaszerować śmiesznego zwierzaczka czy wreszcie ile świń można ostrzelać ptakami (sic!).</p>
<p>A co poza tym? Poza tym jest milion wersji czy też kopii gier, które okazały się popularne. Jest milion gier &#8220;tower defence&#8221;, jest milion gier &#8220;narysuj palcem drogę&#8221;, jest milion gier &#8220;dual-stick shooter&#8221; etc. zero kreatywności, po prostu powielanie &#8220;standardów&#8221;. Niby ciężko wymagać, żeby każda gra wymyślała jednocześnie zupełnie nowy gatunek, ale niech by przynajmniej dawała złudzenie, że różni się od tej poprzedniej czymś więcej niż inną grafiką, dźwiękami i ikonką w menu&#8230;</p>
<p>Odsiewamy wreszcie amatorszczyznę, freemium, gry-klony i popularne ale monotonne &#8220;gry które stały się hitem i służą głównie zabijaniu czasu&#8221; (czytaj: taki nowoczesny saper czy pasjans). Co zostało? Zostało parę gier, na które faktycznie warto zwrócić uwagę&#8230; o ile interesuje nas taki gatunek.</p>
<p>I to jest właśnie najgorsze. Że nawet jeśli już coś się znajdzie, to najzwyczajniej w świecie możemy być tym zupełnie nie zainteresowani.</p>
<p>Przykładowo gry przygodowe (głównie point-and-click) przeżywają obecnie na iOS renesans. Remake&#8217;i znanych tytułów (jak serie Monkey Island, Simon the Sorcerer, Broken Sword i inne) czy zupełnie nowe (np. seria Hector: Badge of Carnage czy fantastyczna polska przygodówka City of Secrets). Tylko co z tego, skoro ktoś może nie być zainteresowany grami przygodowymi?</p>
<p>Właśnie, remake. Koniec końców okazało się że na iOS nie powstają żadne &#8220;znaczące&#8221; nowe gry. Żaden &#8220;duży&#8221; wydawca nie tworzy &#8220;poważnych&#8221; gier na iOS. Ba, żaden duży wydawca nie tworzy nic na iOS.</p>
<p>Jakoś tak się stało, że użytkownicy AppStore nauczyli się płacić nie więcej niż $0.99 (a najlepiej nic nie płacić), zaś wydawcy uznali że bardziej opłaca się cztery razy do roku wydać byle co w cenie właśnie $0.99 niż raz w roku wydać coś za te $4 (czy nawet $10) ale zdecydowanie lepszej jakości&#8230;</p>
<p>Jest oczywiście kilku wydawców, którzy udają że wydają wspaniałe gry-hity, np. gameloft z całą gamą gier stylowanych bądź luźno związanych stylistyką z aktualnymi hitami (czytaj: fajna gra 3d o piratach, albo fajna strzelanina wojenna 3d, albo fajna gra 3d z egzotycznym zabójcą, albo fajna przygodowa gra 3d z bohaterem wykonującym ważną misję w świecie fantasy etc.)&#8230; ale te gry po prostu odrzucają wykonaniem, jak już ktoś próbuje w nie zagrać (a to interface, a to sterowanie, a to głosy podłożone jak w czasach &#8220;rosyjskich spolszczeń&#8221;) do tego są robione na jedno kopyto (to czym się różnią to głównie tekstury i bohaterowie)&#8230; pewnie że mogą stanowić rozrywkę na parę wieczorów, ale nic ponad to, szybko o nich zapominamy (a tym szybciej jeśli stwierdzimy &#8220;że w to przecież nie da się grać&#8221; z takiego czy innego powodu).</p>
<p>Jest paru zdawało by się dużych wydawców, którzy jedyne co robią to starają się jak najmniejszym kosztem uszczknąć kawałek tortu jakim jest AppStore (i kosmiczne liczby podawane przez Apple) i po prostu pokazać że oni też robią mobilne gry. Weźmy przykładowo EA &#8211; wydali już drugą wersję SimCity. Pierwszej wersji nigdy nie załatali (błędy uniemożliwiały grę komukolwiek, kto nie jest dzieckiem &#8220;mającym frajdę że buduje miasto&#8221;) i w którymś momencie zwyczajnie zniknęła z AppStore. Druga różni się od pierwszej głównie kolorem interfejsu (oraz paroma innymi kosmetycznymi zmianami, mającymi na celu zatuszowanie że jest to po prostu port SimCity 3000) i&#8230; dodaniem pór roku. EA wydało też Red Alert&#8230; ale jest jakieś takie biedne &#8211; raptem 10 misji (i chyba drugie tyle do kupienia in-app), bez jakiejś specjalnej fabuły, ot po prostu sobie jest i nie wadzi nikomu.</p>
<p>Jest też paru wydawców, którzy wydają bądź chcą wydać porty istniejących już gier konsolowych. Ceny są tu oczywiście premium (a w każdym razie wyższe niż &#8220;okolice jednego dolara&#8221;), ale zważywszy na to że nie są to kolejne klony-klonów czy gry wydawane przez entuzjastów pracujących w garażach jest to w jakiś sposób uzasadnione. Przykładowo Square Enix nieśmiało przeportował trzy pierwsze części Final Fantasy, zaś Rockstar zaoferował GTA:Chinatown Wars&#8230; i to właśnie przepełniło czarę goryczy.</p>
<p>Zdawało by się że wreszcie dotarliśmy do tego, czego szukamy &#8211; porządnych gier na iPhone&#8217;a. Nic bardziej mylnego.</p>
<p>W zeszłym tygodniu miałem okazję porównać bezpośrednio ze sobą właśnie GTA:CW w wersji na iPhone&#8217;a (grałem na oryginalnym iPhone&#8217;ie oraz iPhone&#8217;ie 4) i na Nintendo DS (grałem na DS Lite)&#8230; i mówiąc szczerze jestem załamany. Ponownie zwracam uwagę że nie chodzi o brak fizycznych przycisków, to akurat jest do przeskoczenia podobnie jak pisanie na klawiaturze ekranowej (w praktyce jest to &#8211; wbrew pozorom &#8211; bardzo wygodne). Po prostu odnosi się za to wrażenie, że gramy w coś zrobionego na siłę bądź w formie eksperymentu, że brakuje w tym spójności i dopracowania szczegółów.</p>
<p>Pomimo tego że fabuła i w dużej mierze &#8220;zawartość&#8221; jest przecież w obu wersjach (na iOS i DS-a) dokładnie ta sama, to w końcu dokładnie ta sama gra, to jednak wychodzą różne szczegóły, które powodują że wersji na iPhone&#8217;a już nie uruchomię&#8230;</p>
<p>Inerfejs w iPhone&#8217;owej wersji gry jest mocno &#8220;zagracony&#8221;. Pewnie że iPhone nie ma dwóch wyświetlaczy i że część wyświetlacza jest zajęta przez nasze palce, jednak przykładowo czasem jakieś podpowiedzi wyświetlają się w taki sposób, że klikamy je przypadkowo i nie wiadomo w ogóle o co chodziło albo tło podpowiedzi zlewa się z interfejsem tak, że w ogóle nie widać że to jest jakaś podpowiedź&#8230; może powodem jest to, że gra powstała właśnie z myślą o DS-ie, będąc potem przeportowana na PSP a finalnie na iPhone&#8217;a, ale efekt jest jaki jest&#8230; interfejs wersji na DS (i z tego co widzę na filmikach również w wersji na PSP) jest po prostu lepiej przemyślany.</p>
<p>Co więcej, w iPhone&#8217;owej wersji GTA:CW zabrakło odzywek, okrzyków i w ogóle czegokolwiek co dało by wrażenie, że istnieje coś poza warkotem silników. Oczywiście zostały stacje radiowe (nawet aktualizacja dorzuciła te, które są w wersji wydanej na PSP a nie było ich w wersji na DS-a)&#8230; ale to kompletnie niszczy klimat i obniża standard wyznaczony jeszcze przez pierwsze GTA, w które grałem pod DOS-em.</p>
<p>Tak w ogóle zabrakło nie tylko odzywek &#8211; okazuje się że w wersji na iOS jest sporo drobnych zmian (w praktyce drobnych cięć), których braku co prawda nie da się odczuć nie mając porównania, ale to są właśnie te detale odróżniające pierwszą lepszą grę od dobrego tytułu.</p>
<p>Na koniec rzecz, która mnie najbardziej zdziwiła &#8211; mimo że procesor DS-a ma całe 66MHz (a drugi, pomocniczy &#8211; ten od dźwięku &#8211; ma dalsze 33MHz) i do tego konsolka ma 4MB RAM (sic!) to gra działa po prostu idealnie płynnie&#8230; Jednak ani mój stary iPhone, ani nowy, nie daje tego wrażenia płynności &#8211; mimo że nowy ma ponad 10x szybszy (niż DS) procesor, 512MB RAM i grafikę lepszą niż mam obecnie w laptopie&#8230; tylko co z tego? Gra, która chodzi płynnie na sprzęcie, którego parametry przypominają mój pierwszy komputer, działa &#8220;tak sobie&#8221; na telefonie, który parametrami jest zbliżony do laptopa którego posiadałem dwa lata temu&#8230; Pewnie musiałbym kupić iPhone&#8217;a 4S który jest jeszcze 8x wydajniejszy w grach&#8230;</p>
<p>&#8230; no właśnie. iPhone 4S, wydajny jak iPad 2 w grach. Płynna grafika, szczegółowe tekstury.</p>
<p>I co z tego?</p>
<p>Co z tego, skoro nie ma gier, które pozwoliły by rozwinąć skrzydła sprzętowi, który może niemalże konkurować (pod względem wyświetlanej grafiki) z aktualnymi konsolami&#8230; nawet istnieje możliwość podłączenia iPhone&#8217;a 4S podobnie jak iPada 2 do telewizora fullHD (wtedy urządzenie z iOS służy jako drugi wyświetlacz, ukazujący przykładowo mapę toru w jakiejś grze wyścigowej), ale po prostu nie ma w co grać. I nic nie zapowiada że będzie w co.</p>
<p>Co prawda doczekaliśmy się tech-demo engine&#8217;u Unreal 3 (tak, dokładnie tego samego co na pecetach), doczekaliśmy się też jednej gry, która wykorzystuje ten engine a Apple chwali się nią na lewo i prawo (hint: chodzi o &#8220;siekanko-łupankę&#8221; tytułem Infinity Blade), doczekaliśmy się &#8220;wyścigów w fullHD&#8221; (Real Racing 2). I tyle. Dokładnie tego się doczekaliśmy.</p>
<p>Nie doczekaliśmy się żadnej znanej szeroko gry która powstała z myślą o iPhone&#8217;ie, nie mówiąc już o sytuacji, kiedy dla jakiejś gry ktoś kupuje &#8220;ten konkretnie system&#8221; (iPhone&#8217;a czy iPoda Touch) tak jak kupuje się konsole Nintendo żeby pograć w Zeldę, Pokemony czy w Mario&#8230; Na iPhone&#8217;a nie wyszły nawet głupie Wormsy, które pozwalały by &#8211; jak za dawnych czasów &#8211; zagrać ze znajomymi na jednym telefonie&#8230;</p>
<p>&#8230; a jakby na dokładkę, gry w wersji &#8220;dla iPada&#8221; są nieco lepiej dopracowane niż te w wersji &#8220;dla iPhone&#8217;a i iPoda Touch&#8221;&#8230; choćby dlatego, że standardem jest wyższa cena takich gier.</p>
<p>Koniec końców, jedyne co się przewija się stale w serwisach opisujących gry na iOS (TouchArcade przykładowo) to kolejne nic nie znaczące gry (czy też raczej huraoptymistyczne recenzje gier, gdzie w co drugiej jest napisane &#8220;o, to, to już na pewno będzie hit i w ogóle jest zajebiste!&#8221;), które powodują jakiś tam zachwyt przez pierwszy tydzień, być może nawet trzymają się top10 przez parę dni, następnie spadają grubo poniżej top100, potem znów pojawiają się w top100 przy okazji jakiejś &#8220;świątecznej obniżki ceny&#8221;, po czym bezpowrotnie giną w przepastnych czeluściach AppStore&#8230;</p>
<p>&#8230; ale żadnej z tych gier nie wyciągniemy po roku czy dwóch (czy w ogóle po paru latach) z sentymentem z szafy po to, żeby znów spędzić dwa tygodnie grając w coś, co możemy śmiało nazwać &#8220;dobrą grą&#8221;.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.khron.net/2011/11/01/iphone_nie_jest_konsola_do_gier/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>1955 &#8211; 2011</title>
		<link>http://blog.khron.net/2011/10/06/steve_job/</link>
		<comments>http://blog.khron.net/2011/10/06/steve_job/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 06 Oct 2011 07:28:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>KHRoN</dc:creator>
				<category><![CDATA[Różne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.khron.net/?p=1294</guid>
		<description><![CDATA[<p><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2011/10/jobs.png"></a></p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2011/10/jobs.png"><img class="aligncenter size-full wp-image-1295" title="Steve Jobs, 1955 - 2011" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2011/10/jobs.png" alt="" width="402" height="238" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.khron.net/2011/10/06/steve_job/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

