<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>KHRoN'z blog &#187; Programy</title>
	<atom:link href="http://blog.khron.net/category/programy/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://blog.khron.net</link>
	<description>o wszystkim i o niczym</description>
	<lastBuildDate>Tue, 31 Jan 2012 17:50:39 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Redshift, f.lux i temperatura światła</title>
		<link>http://blog.khron.net/2011/11/13/redshift_f_lux_temperatura_barw/</link>
		<comments>http://blog.khron.net/2011/11/13/redshift_f_lux_temperatura_barw/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 13 Nov 2011 21:19:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>KHRoN</dc:creator>
				<category><![CDATA[Czytanie]]></category>
		<category><![CDATA[Programy]]></category>
		<category><![CDATA[Różne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.khron.net/?p=1308</guid>
		<description><![CDATA[<p>Zastanawialiście się czasem, czemu monitor wygląda w nocy tak nienaturalnie? Albo czemu źle się pracuje przy ostrym świetle monitora przy sztucznym oświetleniu?</p> <p>Ponieważ jego temperatura barw jest ustawiona na neutralne światło słoneczne (około 6000K), a nie na światło żarowe (około 3000K). A niektórzy wręcz ustawiają monitor na zimne 9000K&#8230; jaka jest różnica? Gołym okiem można [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zastanawialiście się czasem, czemu monitor wygląda w nocy tak nienaturalnie? Albo czemu źle się pracuje przy ostrym świetle monitora przy sztucznym oświetleniu?</p>
<p>Ponieważ jego temperatura barw jest ustawiona na neutralne światło słoneczne (około 6000K), a nie na światło żarowe (około 3000K). A niektórzy wręcz ustawiają monitor na zimne 9000K&#8230; jaka jest różnica? Gołym okiem można ocenić to tak, że biel jest &#8220;zapomarańczowiona&#8221; (niska temperatura) albo &#8220;zaniebieszczona&#8221; (wysoka temperatura).</p>
<p>Podobnie jak w przypadku kontrastu jasności oświetlenia &#8211; np. nie da się pracować na jasnym monitorze na tle całkowicie czarnej ściany w nocy, czy też na ciemnym monitorze pod światło w dzień &#8211; mamy problem z kontrastem temperatury barw.<span id="more-1308"></span></p>
<p>Jeśli monitor wyświetla nam zimną biel zaś oświetlenie pomieszczenia daje nam ciepłą biel, wtedy nasze oczy mają problem do czego się dostosować. Zwłaszcza jeśli często przenosimy wzrok z monitora na klawiaturę czy na coś, co leży obok komputera&#8230;</p>
<p>I tu ważna uwaga &#8211; nie należy mylić temperatury barw samej w sobie z ustawieniem balansu bieli w aparatach cyfrowych, gdzie ustawienie &#8220;światło żarowe&#8221; mocno &#8220;zaniebieszczy&#8221; czy też oziębi zdjęcie, a ustawienie &#8220;pochmurno/cień&#8221; zdjęcie mocno &#8220;zapomarańczowi&#8221; czy też ociepli&#8230; ustawienie balansu bieli działa &#8220;na odwrót&#8221;, żeby kompensować prawdziwe różnice temperatury barw. Czyli przykładowo: ciepła biel + &#8220;zaniebieszczenie&#8221; = neutralna biel, zimna biel + &#8220;zapomarańczowienie&#8221; = neutralna biel.</p>
<p>Ale co to oznacza w praktyce? Że można znacząco poprawić komfort pracy zmieniając temperaturę barw monitora.</p>
<p>Mało wygodne, ale zawsze skuteczne, jest wybranie innej temperatury barw prosto w menu monitora. W dzień można pracować na standardowym ustawieniu 6500K, w nocy dobrze jest zejść niżej (np. 4800K czy nawet 5400K dla bardziej subtelnego efektu).</p>
<p>Nieco wygodniejsza jest zmiana programowa, która następuje samoczynnie w miarę jak zmienia się oświetlenie za oknem. Taką zapewnią nam dwa programy:</p>
<ul>
<li><a href="http://stereopsis.com/flux/" target="_blank">f.lux</a> (działający pod systemami Windows i OSX),</li>
<li><a href="http://jonls.dk/redshift/" target="_blank">Redshift</a> (Linux, bo f.lux ma pod linuksem dość spore problemy z działaniem).</li>
</ul>
<p>Ja osobiście używam Redshift z ustawieniami:</p>
<pre>redshift -l 50:20 -t 6500:5400</pre>
<p>Do niedawna używałem f.lux, ale Redshift działa pod nowym ubuntu bez odprawiania żadnego voodoo&#8230; co więcej, jest dostępny zwyczajnie w Software Center.</p>
<p>Przy zabawie z tymi programami należy uważać by nie ustawić zbyt niskiej temperatury barw, cały obraz będzie wówczas &#8220;pomarańczowy&#8221; i nie będzie to ani wygodne ani przyjemne ani estetyczne.</p>
<p>Polecam wypróbować dowolny z tych programów, bo to naprawdę robi to różnicę dla oczu :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.khron.net/2011/11/13/redshift_f_lux_temperatura_barw/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wikipedia offline &#8211; WikiTaxi, Kiwix, Okawix, WikiReader</title>
		<link>http://blog.khron.net/2011/08/27/wikipedia_offline_wikitaxi_kiwix_okawix_wikireader/</link>
		<comments>http://blog.khron.net/2011/08/27/wikipedia_offline_wikitaxi_kiwix_okawix_wikireader/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 27 Aug 2011 17:48:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>KHRoN</dc:creator>
				<category><![CDATA[Czytanie]]></category>
		<category><![CDATA[Internet]]></category>
		<category><![CDATA[Programy]]></category>
		<category><![CDATA[Różne]]></category>
		<category><![CDATA[kiwix]]></category>
		<category><![CDATA[offline]]></category>
		<category><![CDATA[okawix]]></category>
		<category><![CDATA[wikipedia]]></category>
		<category><![CDATA[wikitaxi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.khron.net/?p=1243</guid>
		<description><![CDATA[<p>Są osoby, które po prostu lubią czytać Wikipedię. Oczywiście że najprościej jest wpisać w przeglądarce &#8220;wikipedia.org&#8221;, ale &#8211; choć coraz trudniej jest sobie taką sytuację wyobrazić &#8211; nie zawsze jest to możliwe. Z powodu braku dostępu do internetu.</p> <p>Rozwiązanie jest proste &#8211; wystarczy mieć offline&#8217;owy czytnik Wikipedii. Co więcej, czytników takich jest aż trzy plus [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Są osoby, które po prostu lubią czytać Wikipedię. Oczywiście że najprościej jest wpisać w przeglądarce &#8220;wikipedia.org&#8221;, ale &#8211; choć coraz trudniej jest sobie taką sytuację wyobrazić &#8211; nie zawsze jest to możliwe. Z powodu braku dostępu do internetu.</p>
<p>Rozwiązanie jest proste &#8211; wystarczy mieć offline&#8217;owy czytnik Wikipedii. Co więcej, czytników takich jest aż trzy plus jeden czytnik sprzętowy, więc jest w czym wybierać.<span id="more-1243"></span></p>
<p style="text-align: center;"><strong>WikiTaxi</strong></p>
<p>Pierwszym czytnikiem Wikipedii, z jakim się zetknąłem, był program WikiTaxi, który można pobrać ze strony: <a href="http://www.wikitaxi.org/" target="_blank">http://www.wikitaxi.org</a></p>
<p>Co prawda istnieje jedynie wersja dla systemu Windows, ale z doświadczenia powiem że nie ma najmniejszego problemu z uruchomieniem WikiTaxi pod linuksem przez Wine.</p>
<p>Obsługa programu jest skrajnie prosta i wygodna &#8211; wystarczy wczytać plik .taxi z zawartością Wikipedii i już można wyszukiwać po tytule artykułu, przechodzić do innych artykułów przez linki, jest nawet &#8220;pokaż losowy artykuł&#8221;. Poza tym bezproblemowo wyświetlają się tabelki i wzory matematyczne.</p>
<p>Skąd wziąć taki plik .taxi? To również jest proste, wystarczy pobrać dowolny dump Wikipedii (czyli plik <em>pages-articles.xml.bz2</em>) i skonwertować go do formatu .taxi przy pomocy programu WikiTaxi Importer. Nie trwa to długo, nie trzeba nawet rozpakowywać tego pliku. W razie potrzeby zawsze można pobrać nowszy/aktualny dump.</p>
<p>Na koniec warto nagrać sobie WikiTaxi i plik .taxi na pendrive&#8217;a &#8211; tak jakby co, na zaś. Albo gdyby ktoś inny akurat potrzebował.</p>
<p>Tak przykładowo. Polska wersja Wikipedii (dump z czerwca tego roku) zajmuje około 800MB jako plik .xml.bz2 i około 1,6GB jako plik .taxi &#8211; wystarczy więc pendrive 2GB. Wersja angielska (dump z lipca tego roku) zajmuje odpowiednio 7GB i 12,3GB. Aktualne dumpy wikipedii dostępne są na serwerach Wikimedia:</p>
<ul>
<li>wersja polska: <a href="http://dumps.wikimedia.org/plwiki/latest/" target="_blank">http://dumps.wikimedia.org/plwiki/latest/</a></li>
<li>wersja angielska: <a href="http://dumps.wikimedia.org/enwiki/latest/" target="_blank">http://dumps.wikimedia.org/enwiki/latest/</a></li>
</ul>
<p style="text-align: center;"><strong>Kiwix</strong></p>
<p>Kolejnym czytnikiem, z jakim się zetknąłem, jest Kiwix. Jest to nie tyle dedykowany czytnik Wikipedii, co raczej czytnik plików .zim &#8211; ale głównym ich zastosowaniem jest właśnie zapis treści Wikipedii. Znaleźć go można pod adresem: <a href="http://www.kiwix.org/" target="_blank">http://www.kiwix.org</a></p>
<p>Znajdziemy tam wersje dla każdego popularnego systemu.</p>
<p>Obsługa Kiwiksa jest równie prosta co WikiTaxi &#8211; wystarczy załadować plik .zim i można czytać.</p>
<p>Jednak co jest już mniej wygodne, to obsługa wyszukiwania. Po załadowaniu nowego pliku .zim Kiwix musi stworzyć indeksy&#8230; niestety nie ma prostego sposobu na przechowywanie tychże razem z plikiem .zim, więc trzeba je za każdym razem (czyli na każdym komputerze czy nawet dla każdego konta użytkownika) tworzyć od nowa i w zależności od objętości samego pliku .zim potrafią zająć nawet gigabajt.</p>
<p>Jednak plus używania Kiwiksa jest zaś taki, że pliki .zim są po pierwsze bardzo mocno skompresowane, po drugie zaś zawierają obrazki znajdujące się w artykułach Wikipedii (choć oczywiście jedynie miniaturki). Zawsze czyta się to inaczej niż sam tekst.</p>
<p>Nie istnieje niestety prosty sposób na stworzenie pliku .zim z aktualną wersją Wikipedii, jesteśmy więc &#8221;skazani&#8221; na wersję dostępną na stronie domowej Kiwix.</p>
<p>Przykładowo plik z polską wersją Wikipedii (aktualnie jest to wersja z lutego tego roku) zajmuje 6,2GB i dostępny jest do pobrania na stronie domowej Kiwix. Można też pobrać plik .zim z &#8220;polską wikipedią na DVD (2006)&#8221; &#8211; mocno nieaktualny już, ale zajmuje mniej, bo 4,3GB. Pliku .zim z pełną treścią angielskiej wersji Wikipedii niestety nie ma i nic nie wskazuje na to że pojawi się w najbliższym czasie. Jest tylko wersja z 45 tysiącami najpopularniejszych artykułów (bądź mniej aktualna z 30 tysiącami).</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Okawix</strong></p>
<p>Jest to czytnik, z którym spotkałem się relatywnie niedawno. Można go znaleźć pod adresem: <a href="http://www.okawix.com/">http://www.okawix.com/</a></p>
<p>Zaczęło się od tego, że na stronie domowej Okawix znajdował się sklep, w którym można było nabyć pendrive&#8217;a z programem Okawix oraz wybranymi wersjami Wikipedii (z obrazkami lub bez). Obecnie zostały tam jedynie pliki torrent do pobrania oraz sam czytnik w wersjach dla Windows, Mac i Linux.</p>
<p>Obsługa Okawix jest równie prosta co WikiTaxi czy Kiwix. Pliki .okawix co prawda wymagają dodatkowych indeksów, ale są one tworzone w tym samym folderze, w którym znajduje się plik .okawix, można więc nagrać je wygodnie wraz z czytnikiem na pendrive&#8217;a. Do tego zajmują relatywnie mało miejsca.</p>
<p>Plik z angielską wersją Wikipedii zajmuje 11,7GB (indeksy dalsze 200MB), z polską 1,6GB, więc praktycznie tyle samo co pliki .taxi dla WikiTaxi. Nie wiem jednak jak z aktualnością i czy w ogóle pojawiają się (bądź pojawią się) jakieś aktualizacje.</p>
<p>Kiedyś dało się (przez czytnik, bo linków do plików torrent nie widzę) pobrać obrazki do danej wersji Wikipedii, ale obecnie opcja ta chyba nie działa &#8211; nie wiem ani ile takie obrazki zajmują, ani czy są to jedynie miniaturki, czy może &#8220;miniaturki plus nieco większe wersje dostępne po kliknięciu&#8221;.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>WikiReader</strong></p>
<p>Ostatnim czytnikiem Wikipedii z jakim się zetknąłem jest WikiReader. Dostępny jest on do kupienia (za $99) na stronie: <a href="http://www.thewikireader.com/">http://www.thewikireader.com</a></p>
<p>W przeciwieństwie do poprzednich czytników, WikiReader nie wymaga w ogóle komputera &#8211; jest to fizyczny czytnik wielkości PDA.</p>
<p>Posiada on czarno-biały, niepodświetlany, dotykowy wyświetlacz (pojemnościowy &#8211; taki jak iPhone, wiec nie wymaga rysika), ekranową klawiaturę (używaną w wyszukiwarce) oraz dosłownie trzy przyciski: wyszukaj, historia, losowy artykuł. I działa &#8211; rzekomo &#8211; nawet do roku czasu na dwóch bateriach AAA. Jak dla mnie dobrze by było gdyby działał choć miesiąc, idealnie zaś &#8211; kwartał.</p>
<p>Co pół roku publikowane są aktualizacje, które można pobrać przez specjalny program bądź ręcznie w postaci plików torrent &#8211; ich zawartość należy następnie skopiować na kartę microSD znajdującą się w urządzeniu. Ciekawostką jest że aktualizacja zawiera nie tylko aktualną zawartość Wikipedii, ale również uaktualnienie firmware&#8217;u urządzenia. Przykładowo w kolejnych wersjach doszła obsługa unikodu (czytaj: wyświetlanie znaków innych ASCII), wielu wersji Wikipedii naraz, możliwość czytania całej zawartości Gutenberka (sic!) czy wyświetlanie wzorów matematycznych znajdujących się w artykułach.</p>
<p>Jedyne czego wciąż nie ma, a na co czekamy, to wyświetlanie tabel w artykułach&#8230; nie mają dobrego pomysłu jak to zrobić. Obrazków naturalnie nie ma i nie będzie.</p>
<p>Gdyby cena była nieco niższa (a optymalnie na poziomie $50) to nie dało by się wymigać od posiadania jednego takiego czytnika, zamiast (albo obok) stojącej na półce papierowej encyklopedii. Poza tym WikiReader może służyć jak umilacz czasu w podróży czy nawet po wojnie atomowej (byle w schronie znalazł się zapas baterii AAA).</p>
<p>Nieskromnie się jeszcze pochwalę, że dzięki mnie dostępna jest polska wersja Wikipedii. Wysłałem maila do supportu Openmoko (firmy, która robi WikiReadera) z pytaniem czy i kiedy dostępna będzie polska Wikipedia bo chciałem kupić czytnik z wersjami EN+PL, a po paru dniach dostałem zwrotnego maila &#8220;jest już dostępna, zapraszamy do sklepu&#8221; :)</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Rekomendacje</strong></p>
<p>Jeśli interesuje nas uniwersalny czytnik, wybrał bym WikiTaxi &#8211; choćby dlatego że wymaga tylko jednego pliku .taxi, który można łatwo stworzyć z aktualnego dumpu Wikipedii, zaś całość można trzymać na pendrive&#8217;ie.</p>
<p>Dla każdego, kogo interesuje Wikipedia z obrazkami, pozostaje tylko Kiwix.</p>
<p>Osobom, które często podróżują bez komputera (albo po prostu nie lubią czytać z komputera), polecam zastanowienie się nad zakupem WikiReadera. Czytnik ten jest stale rozwijany (co widać po zmianach w oprogramowaniu, któro &#8211; nawiasem mówiąc &#8211; jest otwarte, więc każdy może nad nim pracować) i można się spodziewać, że najlepsze jeszcze przed nami. Poza tym jest najnormalniej w świecie wygodny i można go zamówić z angielską i polską wersją Wikipedii na jednej karcie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.khron.net/2011/08/27/wikipedia_offline_wikitaxi_kiwix_okawix_wikireader/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Microsoft Standalone System Sweeper</title>
		<link>http://blog.khron.net/2011/08/15/microsoft_standalone_system_sweeper/</link>
		<comments>http://blog.khron.net/2011/08/15/microsoft_standalone_system_sweeper/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 15 Aug 2011 16:12:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>KHRoN</dc:creator>
				<category><![CDATA[Internet]]></category>
		<category><![CDATA[Programy]]></category>
		<category><![CDATA[Różne]]></category>
		<category><![CDATA[antivirus]]></category>
		<category><![CDATA[antywirus]]></category>
		<category><![CDATA[microsoft]]></category>
		<category><![CDATA[scanner]]></category>
		<category><![CDATA[security]]></category>
		<category><![CDATA[standalone]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.khron.net/?p=1218</guid>
		<description><![CDATA[<p>Stało się. Ktoś złapał wirusa, malware, spyware, trojana, rootkita (lub wstaw nazwę ulubionego &#8220;złego&#8221; oprogramowania). Albo mamy podejrzenie że się tak stało bo system działa jak w zwolnionym tempie. Albo jest to ciocia, która nie wie że to zrobiła (ale pewnie kliknęła na jakąś informację że wygrała nagrodę tylko musi coś zainstalować). Albo jest to [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Stało się. Ktoś złapał wirusa, malware, spyware, trojana, rootkita (lub wstaw nazwę ulubionego &#8220;złego&#8221; oprogramowania). Albo mamy podejrzenie że się tak stało bo system działa jak w zwolnionym tempie. Albo jest to ciocia, która nie wie że to zrobiła (ale pewnie kliknęła na jakąś informację że wygrała nagrodę tylko musi coś zainstalować). Albo jest to młodszy kuzyn który wie że coś zainstalował nawet nie raz (ale nie chce się teraz przynać). I tak dalej&#8230;</p>
<p>Niezależnie od tego, czy w systemie był jakiś antywirus czy nie było, wypadało by spróbować jakoś to przeskanować i zobaczyć czy to pomoże&#8230; tylko czym?<span id="more-1218"></span></p>
<p>Problem jest o tyle poważny, że Microsoft wydał specjalne narzędzie właśnie w tym celu. Nazywa się <strong>Standalone System Sweeper</strong> i można go pobrać ze strony:</p>
<p><a href="http://connect.microsoft.com/systemsweeper" target="_blank">connect.microsoft.com/systemsweeper</a></p>
<p>Jest to offline&#8217;owy antywirus i antymalware, który do przeskanowania systemu nie wymaga działającego Windowsa, wykrywający nawet rootkity (tym łatwiej iż &#8211; skoro oryginalny system się w ogóle nie uruchamia &#8211; nie mogą się ukryć).</p>
<p><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2011/08/microsoft1.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1221" title="Microsoft Standalone System Scanner - instalator" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2011/08/microsoft1.jpg" alt="" width="400" height="251" /></a></p>
<p>Po pobraniu i uruchomieniu instalatora, zobaczymy pytanie czy chcemy stworzyć obraz płyty CD, nagrać płytę czy stworzyć bootwalnego pendrive&#8217;a. Najprościej jest stworzyć pendrive&#8217;a, wystarczy żeby miał 500MB, ponieważ potem (w razie potrzeby, przy pomocy tego samego instalatora) będzie można zaktualizować bazy &#8211; tak jak w normalnym antywirusie.</p>
<p>Następnie instalator pobiera około 250MB danych (aktualne bazy antywirusowe) i przygotowuje obraz, który nagrywa na wybrane medium bądź pozostawia w postaci pliku.</p>
<p>Ostatecznie należy zrestartować komputer, który chcemy sprawdzić,  włożyć płytę bądź pendrive&#8217;a i uruchomić zeń system.</p>
<p><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2011/08/microsoft2.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1220" title="Microsoft Standalone System Sweeper - okienko programu" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2011/08/microsoft2.jpg" alt="" width="400" height="300" /></a></p>
<p>Uruchomi się coś, co wygląda jak okienko programu w Windows, generalnie jedyne co nam zostaje to kliknąć &#8220;Start full scan&#8221; i poczekać&#8230; skanowanie może potrwać długo, więc w skrajnym przypadku można zostawić je na całą noc.</p>
<p>Po zakończeniu skanowania wyświetli się lista rzeczy, które zostały wykryte przez skaner. Generalnie nie pozostaje nic innego niż wykonać zalecaną przez program akcję żeby pozbyć się problemów.</p>
<p>A na koniec, po wszystkim, polecam instalację nawet najprostszego antywirusa. Przykładowo microsoftowe Security Essentials:</p>
<p><a href="http://www.microsoft.com/pl-pl/security_essentials/default.aspx" target="_blank">www.microsoft.com/pl-pl/security_essentials/</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.khron.net/2011/08/15/microsoft_standalone_system_sweeper/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Klip.me &#8211; lepsze niż Instapaper i Readability razem wzięte</title>
		<link>http://blog.khron.net/2011/08/12/klip-me_instapaper_readability/</link>
		<comments>http://blog.khron.net/2011/08/12/klip-me_instapaper_readability/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 12 Aug 2011 20:35:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>KHRoN</dc:creator>
				<category><![CDATA[Czytanie]]></category>
		<category><![CDATA[Internet]]></category>
		<category><![CDATA[Programy]]></category>
		<category><![CDATA[Różne]]></category>
		<category><![CDATA[instapaper]]></category>
		<category><![CDATA[kindle]]></category>
		<category><![CDATA[klip]]></category>
		<category><![CDATA[klip.me]]></category>
		<category><![CDATA[readability]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.khron.net/?p=1206</guid>
		<description><![CDATA[<p>Dopiero narzekałem że ciężko jest poczytać coś w internecie na spokojnie, zapisać na później a jeszcze lepiej zrobić listę i pobrać hurtem (na Kindle czy ogólnie na jakiś czytnik).</p> <p>Okazało się że wcale nie muszę obłaskawiać <a href="http://www.instapaper.com/" target="_blank">Instapaper</a>, który nie zapisuje grafik i układa artykuły &#8220;w odwrotnej kolejności&#8221;, ani płacić za <a href="http://www.readability.com/" target="_blank">Readability</a> żeby [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dopiero narzekałem że ciężko jest poczytać coś w internecie na spokojnie, zapisać na później a jeszcze lepiej zrobić listę i pobrać hurtem (na Kindle czy ogólnie na jakiś czytnik).</p>
<p>Okazało się że wcale nie muszę obłaskawiać <a href="http://www.instapaper.com/" target="_blank">Instapaper</a>, który nie zapisuje grafik i układa artykuły &#8220;w odwrotnej kolejności&#8221;, ani płacić za <a href="http://www.readability.com/" target="_blank">Readability</a> żeby sprawdzić na ile mi (nie)odpowiada, gdzie mimo ślicznej strony informacji o nim jak na lekarstwo&#8230;</p>
<p>&#8230; bo zupełnym przypadkiem znalazłem <a href="http://www.klip.me/" target="_blank">Klip.me</a><span id="more-1206"></span></p>
<p>Serwis ten na pierwszy rzut oka niczym się nie różni od Instapaper czy Readability. Ot można zobaczyć &#8220;odśmieconą&#8221; wersję strony, można ją też zapisać &#8220;na później&#8221; i przechowywać listę takich stron.</p>
<p>Ba, robi wręcz odpychające wrażenie &#8211; prosty layout, brak logo, niektóre strony puste (info, faq, kontakt)&#8230;</p>
<p>Jednak jego mocną stroną jest funkcjonalność. A konkretnie dwa bookmarklety (a więc całość działa w dowolnej przeglądarce).</p>
<p>Po pierwsze <a href="http://www.klip.me/pushtophone/" target="_blank">EverRead</a> pozwala wysłać odśmieconą i przygotowaną do czytania stronę jako email &#8211; więc można sobie wysłać kilka artykułów do poczytania na maila, a w wolnym czasie przeczytać je wprost z iPhone&#8217;owego (czy dowolnego innego) klienta email. Bez instalowania dodatkowej aplikacji, bez kombinowania, nawet bez przeglądarki www. Odbieramy pocztę i czytamy.</p>
<p>Po drugie <a href="http://www.klip.me/sendtokindle/" target="_blank">Send to Kindle</a> umożliwia stworzenie listy artykułów do przeczytania (zachowanej w identycznym układzie jak w Instapaper &#8211; aktualne, oznaczone gwiazdką i archiwum) a następnie wysłanie jej na adres email Kindle (darmowy bądź płatny) lub pobranie jako plik do ręcznego skopiowania na Kindle. Przed wysłaniem bądź pobraniem można jeszcze ułożyć kolejność artykułów, do tego standardowa kolejność jest taka, jak kolejność dodawania do listy (nie zaś jak w Instapaper odwrócona). Poza tym Klip.me zachowuje grafiki/obrazki/zdjęcia, a nie usuwa ich jak Instapaper.</p>
<p>Długo szukałem tak wygodnego narzędzia do zbierania tekstów z sieci i wygodnego ich czytania (czy to po pobraniu czy to po wysłaniu na maila) i wreszcie znalazłem :)</p>
<p><strong>DOPISEK</strong></p>
<p>Jeśli podoba się komuś funkcjonalność Readability, polegająca na &#8220;sklejaniu&#8221; podstron podzielonego artykułu (np. na dole każdej strony jest napisane &#8220;część 1 z 4&#8243;) to okazuje się iż można to wykorzystać w Klip.me &#8211; wystarczy użyć Readability do wyświetlenia sklejonej wersji (np. przy pomocy <a href="http://www.readability.com/addons" target="_blank">pluginu do przeglądarki</a>) a następnie zwyczajnie zapisać stronę przy pomocy Klip.me :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.khron.net/2011/08/12/klip-me_instapaper_readability/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>iPod Shuffle 1G vs iriver Mplayer vs COWON E2 &#8211; recenzja</title>
		<link>http://blog.khron.net/2010/08/25/ipod-shuffle-1g-vs-iriver-mplayer-vs-cowon-e2-recenzja/</link>
		<comments>http://blog.khron.net/2010/08/25/ipod-shuffle-1g-vs-iriver-mplayer-vs-cowon-e2-recenzja/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 25 Aug 2010 12:00:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>KHRoN</dc:creator>
				<category><![CDATA[Podcast]]></category>
		<category><![CDATA[Programy]]></category>
		<category><![CDATA[cowon]]></category>
		<category><![CDATA[e2]]></category>
		<category><![CDATA[iPod]]></category>
		<category><![CDATA[iriver]]></category>
		<category><![CDATA[mplayer]]></category>
		<category><![CDATA[shuffle]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.khron.net/2010/08/25/ipod-shuffle-1g-vs-iriver-mplayer-vs-cowon-e2-recenzja/</guid>
		<description><![CDATA[<p>Niedawno udało mi się dostać iPoda Shuffle 1G. Ciekawe że takie odtwarzacze trafiają do mnie lata po tym jak przestają być produkowane&#8230;</p> <p>iPod shuffle to jeden z odtwarzaczy bez wyświetlacza. Inne takie odtwarzacze to m.in. iriver Mplayer czy COWON E2 z którymi porównamy &#8220;szufelkę&#8221;. Jest jeszcze Creative Zen Stone, ale nie miałem okazji się nim [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Niedawno udało mi się dostać iPoda Shuffle 1G. Ciekawe że takie odtwarzacze trafiają do mnie lata po tym jak przestają być produkowane&#8230;</p>
<p>iPod shuffle to jeden z odtwarzaczy bez wyświetlacza. Inne takie odtwarzacze to m.in. iriver Mplayer czy COWON E2 z którymi porównamy &#8220;szufelkę&#8221;. Jest jeszcze Creative Zen Stone, ale nie miałem okazji się nim pobawić&#8230; Poza tym nowy model ma już mikroskopijny, ale wyświetlacz.</p>
<p><span id="more-998"></span></p>
<p>Odtwarzacze takie są małe, proste w obsłudze, zaskakująco dobrze brzmią&#8230; Po prostu grają. Ostatnio stały się dość popularne wśród osób znudzonych nowymi &#8220;superkombajnami&#8221;, których tak naprawdę &#8211; z takiego czy innego powodu (brzmienie, rozmiar i waga, nieintuicyjność obsługi czy przepakowanie wszystkim czym się da) &#8211; nikt nie ma ochoty używać na codzień&#8230;</p>
<p>••• Pudełko, wykonanie •••</p>
<p>W oryginalnym zestawie iPod shuffle posiadał &#8211; poza słuchawkami &#8211; smyczkę do noszenia. Mplayer poza sluchawkami posiadał w pudełku zwyczajny kabel mini-USB zaś E2 specjalny kabel minijack-USB (klips do paska jest opcjonalny, dostępny osobno).</p>
<p>iPod shuffle jest wielkości zapalniczki, płaski i lekki. Można go zmieścić gdziekolwiek razem ze sluchawkami. Nie posiada on elementów które można urwać bądź zgubić. Nawet zatyczka USB jest przymocowana w taki sposób, że &#8220;sama się&#8221; nie zgubi ani nie zużyje z czasem (dwie kulki na sprężynkach zamiast &#8220;na wcisk&#8221;). Na froncie znajduje się pieciokierunkowy przycisk (play/pauza, głośność plus/minus oraz poprzedni/następny utwór). Na pleckach posiada trójpozycyjny suwak (wyłączony, odtwarzaj po kolei, odtwarzanie losowe aka shuffle). Poza tym posiada mały przycisk przy pomocy którego włączamy diodę wskazującą stan naładowania baterii (zielony/żółty/czerwony &#8211; w nowym shuffle żółty to mniej niż 20%, nie wiem czy tu jest tak samo). Dodatkowo długie wciśnięcie play włącza blokadę przycisków &#8211; bardzo wygodne i przydatne, a czego nie mają Mplayer ani E2.</p>
<p>W porównaniu do Mplayera czy E2 shuffle jest bardzo wygodne i masywny. Nie ma uszków które łatwo przypadkiem ukręcić lub urwać jak w Mplayerze (dodatkowo co chwilę się coś dzieje bo nie ma blokady) czy mikroskopijnych przycisków których symetryczne rozmieszczenie powoduje że &#8211; nie patrząc na ręce &#8211; dopiero po fakcie dowiemy się co właściwie wciskamy jak w E2. Dostałem używanego shuffle, wyraźnie był dość &#8220;intensywnie traktowany&#8221;, a wciąż jest w niezłym stanie (żadnych wciśniętych przycisków czy przerywającego gniazdka, po prostu jest porysowany)&#8230; Czego nie da się powiedzieć o Mplayerze (luźne uszka) a zwłaszcza E2 (cała gama problemów z przyciskami i stykami gniazdka z powodu dublowania funkcji jako gniazdko USB).</p>
<p>••• Podłączenie do komputera •••</p>
<p>Shuffle dzięki wbudowanej wtyczce podłączamy prosto do portu USB w komputerze. Żadnego problemu z zapomnianym kablem jak w E2 (bezużyteczny bez oryginalnej przejsciówki) lub pytania &#8220;czy ktoś nie ma zwykłego kabla jak np do aparatu&#8221; w przypadku Mplayera. Podobnie jak Mplayer i E2 widoczny jest w systemie jako dysk wymienny (po początkowym ustawieniu tej opcji w iTunes).</p>
<p>Shuffle &#8211; paradoksalnie &#8211; jest bezużyteczny w połączeniu z iTunes (przynajmniej dla mnie, po tym jak już dawno temu Apple zablokowało możliwość tworzenia playlist dla shuffle). Nie licząc przestawienia w tryb dysku wymiennego i nadania mu nazwy iTunes można potem odinstalować. Pliki (utwory) wystarczy skopiować na odtwarzacz w taki sposób jak chcemy &#8211; do folderów. Podcasty i audiobooki kopiujemy do folderu Podcasts a następnie&#8230; Uruchamiamy mały i sprytny programik (wersję Python, nie plik exe) dostępny tu: <a href="http://shuffle-db.sourceforge.net" target="_blank">http://shuffle-db.sourceforge.net</a></p>
<p>&#8230; I tyle. Tylko o jedno kliknięcie więcej niż w przypadku Mplayera czy E2.</p>
<p>••• Odtwarzanie muzyki •••</p>
<p>Włączamy odtwarzacz i muzyka gra. Utwory można odtwarzać po kolei lub w losowej kolejności. W tym drugim przypadku &#8211; dzięki shuffle-db &#8211; pomijana jest zawartość folderu Podcasts (super!) &#8211; ani Mplayer ani E2 tego nie potrafią. Co więcej, iPod shuffle pamięta gdzie skonczyliśmy słuchać każdy indywidualny plik z folderu Podcasts &#8211; idealne do audiobooków i podcastów! Naturalnie Mplayer i E2 tego również nie potrafią.</p>
<p>Shuffle gra pliki MP3 i MP4&#8230; Te drugie tylko do 320kbps (sztuczka z Nero@500kbps nie przejdzie). Nie gra tez plików ALAC ani AIFF, ale ponoć WAV tak.</p>
<p>Co do brzmienia&#8230; E2 to odtwarzacz dla ciepłolubów, Mplayer jak to iriver ma &#8220;sprężyste i wyraźne brzmienie&#8221; a shuffle jest gdzieś pośrodku. To i dobrze &#8211; najlepsze z obu światów&#8230; I źle, bo osoby przyzwyczajone do &#8220;skrajności&#8221; powiedzą że gra nijako&#8230;</p>
<p>Shuffle brzmi dobrze dopiero po odstawieniu Mplayera, inaczej wydaje się być zduszony i bez życia (mimo że z jakąś tam sceną). Im dłużej się go słucha tym bardziej docenia się głęboki bas (w każdym razie inny niż na Mplayerze &#8211; głębszy, mniej zbity, bardziej miękki), lepiej wyeksponowany środek (bo niezagłuszony resztą) i górę nie zabijającą świszczeniem ale dla części osób (preferujacych chłodne, wyraźne brzmienie) nie dość ostrą. Scena jest przez to nieco szersza niż w podobnych odtwarzaczach (ostra góra zawęża scenę).</p>
<p>Odczucia mam podobne jak po Karmie (ale nie twierdzę że gra jak Karma). Po prostu na początku uznałem że gra &#8220;jakoś nijako&#8221;, a potem doceniłem taki dźwięk za to, że nie jest przekombinowany ani sztucznie przekoloryzowany.</p>
<p>Shuffle podobnie jak Mplayer nie posiada equalizera ani &#8220;dopalacza&#8221;, E2 posiada BBE (kilka gotowych ustawień z których &#8211; jeśli chcieć &#8211; da się coś wybrać). Ale brak to nie wada, bo nie lubię odtwarzaczy które najpierw muszą mieć całkiem zmieniony dźwięk (np przy pomocy equalizera czy efektów) żeby w ogóle dało się ich słuchać&#8230; (przytyk do D2).</p>
<p>Shuffle ma jednak jedną poważną wadę &#8211; nie widzi organizacji plików w folderach ani nie obsługuje playlist. Po prostu widzi wszystkie utwory jako jedną długą playlistę (pomija tylko audiobooki i podcasty kiedy odtwarza utwory w kolejności losowej)&#8230; Więc im więcej mamy utworów, tym więcej trzeba się naklikać żeby coś znaleźć&#8230; Bo oba Mplayer i E2 pozwalają na szybkie przeskakiwanie po folderach.</p>
<p>••• Podsumowanie •••</p>
<p>iPod shuffle 1G to mały, prosty i nieźle brzmiący odtwarzacz. Jeden z lepszych (i najlepszy mały) odtwarzacz do audiobooków i podcastów (albo długich setów jeśli ktoś lubi).</p>
<p>Gdyby nie brak szybkiego przeskakiwania folderów (bądź np po 10 utworów) byłby wręcz idealny. A tak jest po prostu dobry, w czym nie przeszkadza nawet odpalenie programiku przebudowującego bazę utworów po skopiowaniu czegoś nań.</p>
<p>Jedyna uwaga &#8211; wersję 1GB można polecić chyba tylko w dwóch przypadkach &#8211; albo dla miłośnika podcastów (tych dużych, mających 50-100MB jeden) albo dla miłośnika składanek (wrzucić maksymalnie muzyki i zrobić shuffle). Bo w 1GB utworów, bez obsługi folderów, i tak nic nie znajdziemy chyba że ktoś ma ochotę klikać nawet do 100 razy żeby znaleźć ten konkretny utwór&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.khron.net/2010/08/25/ipod-shuffle-1g-vs-iriver-mplayer-vs-cowon-e2-recenzja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>World of Warcraft &#8211; recenzja</title>
		<link>http://blog.khron.net/2009/10/24/world_of_warcraft_recenzja/</link>
		<comments>http://blog.khron.net/2009/10/24/world_of_warcraft_recenzja/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 24 Oct 2009 01:15:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>KHRoN</dc:creator>
				<category><![CDATA[Programy]]></category>
		<category><![CDATA[Różne]]></category>
		<category><![CDATA[for teh horde]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[World of Warcraft]]></category>
		<category><![CDATA[WoW]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.khron.net/?p=972</guid>
		<description><![CDATA[<p>Nie do końca w to wierzyłem, ale niedawno na własnej skórze przekonałem się na czym właściwie polega fenomen World of Warcraft.</p> <p><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/10/wow_logo.jpg"></a></p> <p>Bo okazuje się iż mimo słów krytyki, World of Warcraft to nad pozór dobra alternatywa rzeczywistości gra&#8230;</p> <p>Ale po kolei.</p> <p style="text-align: center;">Dlaczego w ogóle istnieje tyle kontrowersji wokół gier MMO?</p> <p>Nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nie do końca w to wierzyłem, ale niedawno na własnej skórze przekonałem się na czym właściwie polega fenomen World of Warcraft.</p>
<p><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/10/wow_logo.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-973" title="World of Warcraft - logo" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/10/wow_logo.jpg" alt="World of Warcraft - logo" width="400" height="228" /></a></p>
<p>Bo okazuje się iż mimo słów krytyki, World of Warcraft to nad pozór dobra <span style="text-decoration: line-through;">alternatywa rzeczywistości</span> gra&#8230;</p>
<p><span id="more-972"></span>Ale po kolei.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Dlaczego w ogóle istnieje tyle kontrowersji wokół gier MMO?</strong></p>
<p>Nie licząc aspektu związanego z byciem &#8220;no lifem&#8221;, po pierwsze gry MMO pożerają potworne ilości czasu a po drugie w jedyne co dostajemy w zamian, to link do pochwalenia się znajomym (ci nie grający w WoW-a i tak nie wiedzą o co chodzi). Ale jeszcze do mojej ślicznej trolicy-łotrzycy wrócę ;)</p>
<p>Co to w praktyce oznacza?</p>
<p>Po pierwsze wiele nieprzespanych nocy (generalnie: wszystkie kolejne, chyba że zasypiamy na klawiaturze), weekendy wyglądające tak, że na zmianę siedzimy przy kompie, jemy, idziemy do toalety załatwić najprostsze potrzeby fizjologiczne  i znów siedzimy przy kompie&#8230; i duże ilości kofeiny. Co najmniej jak za dobrej sesji, a może nawet lepiej&#8230;</p>
<p>Po drugie &#8211; patrząc trzeźwym okiem, gdzieś z boku na takiego gracza &#8211; jedyne co się dzieje to zmieniają się cyferki opisujące wirtualne parametry jego bohatera (cechy, doświaczenie, punkty osiągnięć etc.). Ot równie dobrze można by posadzić dziecko przy kalkulatorze, któro wystukując &#8220;+ 1, +1, +1&#8243; osiągnęło by podobny efekt&#8230;</p>
<p>Żeby zademonstrować ten efekt, można wykorzystać genialną &#8220;grę&#8221; &#8211; <a href="http://progressquest.com/" target="_blank">Progress Quest</a>. Wystarczy ją uruchomić, stworzyć postać (np. &#8220;błędny ognik organista&#8221;) &#8211; pamiętajcie żeby zapisać się na jakiś sieciowy realm, wtedy będzie można dawać link do postaci znajomym ( :) ) &#8211; i pozostawić ją uruchomioną w tle. Po paru dniach zobaczymy jak wspaniałą postać posiadamy, ile doświadczenia zdobyliśmy, jakie questy zaliczyliśmy etc. A wszystko to bez kiwnięcia palcem czy abonamentu.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Ok, ale jak właściwie wygląda to wszystko z perspektywy gracza?</strong></p>
<p>Po pierwsze trzeba skądś wziąć grę. W czasach powszechnego dostępu do internetu wygląda to przykładowo tak: podchodzi kolega i mówi &#8220;Wejdź na stronę <a href="http://www.trywarcraft.com/" target="_blank">www.trywarcraft.com</a>, pobierz to i zainstaluj.&#8221;. Oczywiście potem przez następne dni upewnia się że na pewno już klient został pobrany a konto założone, więc po 3 dniach skapitulowałem i pobrałem klienta (zostawiłem to do ściągnięcia przez noc, jednak jest to parę GB) i założyłem konto (w końcu 10 dni gry za darmo i &#8220;przynajmniej będę miał potem podstawę wypowiadać się na temat WoW-a&#8221;). Poza tym kto by się oparł artworkom związanym z WoW-em, a nawet fan-artom? Na załączonym obrazku cute chibi moe tauren ;)</p>
<p><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/10/wow1enterviarabyoniserakh5.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-976" title="cute chibi moe tauren" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/10/wow1enterviarabyoniserakh5.jpg" alt="cute chibi moe tauren" width="300" height="431" /></a></p>
<p>Jako że w planowanej gildii brakowało DPS-a, stworzyłem śliczną trolicę-łotrzycę&#8230;</p>
<p>I tu ważna informacja dla osób nie grających w WoW-a. Wszystkie postacie w grze dzielą się na:</p>
<ul>
<li>tanków &#8211; dosłownie &#8220;czołgi&#8221;, są to postacie mające ściągć uwagę &#8220;tych złych&#8221; żeby inne postacie graczy mogły ich lać ;)</li>
<li>DPS-ów &#8211; dosłownie &#8220;obrażenia na sekundę&#8221;, są to postacie mające zadawać maksymalną ilość obrażeń w minimalnym czasie, kiedy &#8220;ci źli&#8221; zajęci są okładaniem tanków więc i tak nie mogą oddać ;)</li>
<li>healerów &#8211; dosłownie &#8220;uzdrawiaczy&#8221;, bo w końcu przy tak epickich walkach zawsze ktoś sobie zrobi śitka ;)</li>
</ul>
<p>Poza tym są jeszcze nieoficjalne funkcje jak choćby:</p>
<ul>
<li>bankier &#8211; alternatywna postać, której jedynym celem jest przechowywanie tego, co nie mieści się nam w ekwipunku/banku naszej podstawowej postaci&#8230; te postaci bardzo często są w ogóle nie rozwijane, ale są bardzo &#8220;dopieszczone&#8221; w sensie posiadają najlepsze ubrania, drogie przedmioty, ozdoby/biżuterię etc.</li>
<li>alt &#8211; alternatywna postać, którą jednak gramy i którą rozwijamy, ale nie robimy tego w takim stopniu jak w przypadku podstawowej postaci&#8230; poza tym alty otrzymują wszelkiego rodzaju pomoc (złoto, przedmioty, materiały) od podstawowej postaci żeby ich rozwój był jak najszybszy i najsprawniejszy jak to tylko możliwe</li>
</ul>
<p>Kolejna ważna informacja. Skąd właściwie podział na postać &#8220;podstawową&#8221; i &#8220;alta&#8221;?</p>
<p>A stąd, iż WoW to nie tylko i wyłącznie rozwój postaci (&#8220;dla cyferek&#8221;). W grze zdobywa się również &#8220;dokonania&#8221; (<em>achievements</em>). Nie jest to proste, często wymaga to epickiego wysiłku bądź jest nużące, a czasem da się to zrobić tylko w określonym czasie w ciągu roku (np. w dzień umarłych, w czasie Brewfest etc.) albo wymaga to wcześniejszego przygotowania. Więc nie da się tego zrobić wszystkimi postaciami. Stąd &#8211; siłą rzeczy &#8211; albo skupimy się na rozwoju jednej postaci, albo niczego tak naprawdę nie osiągniemy.</p>
<p>Pozostając już przy dokonaniach. Są one bardzo różne &#8211; od &#8220;zabił bossa danego labiryntu&#8221; przez &#8220;wykonał X questów&#8221; aż po &#8220;przez rok był klubowiczem &#8216;Trunku Miesiąca&#8217; &#8221; czy &#8220;oddał mocz do wszystkich ognisk wrogiej frakcji w czasie nocy świętojańskiej&#8221; (nie udało mi się ustalić czy może to zrobić postać żeńska) :) Jedni uważają zbieranie takich pierdółek za zabawne, inni uważają że do niczego pożytecznego to nie prowadzi&#8230; właściwie to obie strony dyskusji mają rację, tak długo jak długo nie dochodzi do rękoczynów ;)</p>
<p>Oczywiście jest to jeden ze sposobów utrzymania graczy w grze &#8211; jeśli coś wymaga np. roku do osiągnięcia, to oznacza to gracza płacącego przez rok&#8230;</p>
<p>No i ostatnia sprawa to podział na Hordę i Alliance (Przymierze).</p>
<p><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/10/horde_ally.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-977" title="for teh horde... wtf?! ally?!" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/10/horde_ally.jpg" alt="for teh horde... wtf?! ally?!" width="300" height="400" /></a></p>
<p>Generalnie sprowadza się to do tego, że Blizzard wyraźnie faworyzuje Alliance, która to strona konfliktu jest wybierana przez mniej doświadczonych graczy bo &#8220;można grać człowiekiem, w końcu jestem człowiekiem&#8221;, albo krasnoludem, albo elfem. Poza tym tereny początkowe Alliance są mniejsze, bardziej nastawione na wykonywanie &#8220;epickich&#8221; questów(tu czytaj: stereotypowych, o walce dobra ze złem) i w ogóle.</p>
<p><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/10/for_teh_horde.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-978" title="for teh horde cat" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/10/for_teh_horde.jpg" alt="for teh horde cat" width="300" height="298" /></a></p>
<p>Z drugiej strony jest Horda, wybierana częściej przez zaawansowanych graczy, ponieważ z jednej strony stanowi odmianę w stosunku do &#8220;nudnego i grzecznego Alliance&#8221;, a z drugiej strony jest po prostu ciekawsza i wiąże się z większymi wyzwaniami. W tym z ogromnymi i nudnymi lokacjami startowymi (Barrens&#8230; ale tylko do Kataklizmu).</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Gramy wreszcie!</strong></p>
<p>Po stworzeniu postaci zasiadamy wreszcie do właściwej gry. Nowa postać jest słaba niczym niemowlę, więc naturalnie natychmiast należy przystąpić do jej szkolenia (które nie zostanie przerwane aż osiągniemy maksymalny poziom postaci, na chwilę obecną 80.), co oznacza długie godziny poświęcone na&#8230; No właśnie, na co?</p>
<p>Na eksplorację świata gry. Przede wszyskim nadmienić należy iż w grze naprawdę można zwiedzić dwa kontynenty, dużą wyspę i &#8220;zaświaty&#8221;.</p>
<p><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/10/wow_mapa.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-980" title="wow_mapa" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/10/wow_mapa.jpg" alt="wow_mapa" width="400" height="266" /></a></p>
<p>Na początku jest to przytłaczające (zwłaszcza jak w końcu dotrze się do Barrens, grając po stronie Hordy), w praktyce zaś okazuje się iż lokacje są rozległe, ale nie nieskończone&#8230; wręcz powiedzieć można, że im wyższy poziom postaci tym lokacje stają się mniejsze&#8230;</p>
<p>Podróżując po lokacjach wykonujemy oczywiście questy (zadania), sprowadzające się w sumie do trzech typów:</p>
<ul>
<li>idź tam i zabij go (druga wersja: idź tam i zabij X ich, gdzie X to dowolna liczba, zwykle w granicach 10) &#8211; co sprowadza się do tego żeby dostać się w jakieś miejsce, zabić wyznaczonego stwora/postać (bądź zadaną ilość) i wrócić żywym do osoby, która kazała nam to zrobić</li>
<li>idź tam, wróć i przynieś coś &#8211; również wiąże się z pójściem gdzieś i przeżynianiem się przez szeregi wroga, ale tym razem szukamy jakiegoś przedmiotu (potrzebnego komuś w jakimkolwiek celu)</li>
<li>eskorta &#8211; ktoś prosi nas o odeskortowaniem go do bezpiecznego miejsca, co naturalnie wiąże się ponownie z zabijaniem dużej ilości złych&#8230;</li>
</ul>
<p>Czyli osoby myślące że &#8220;RPG&#8221; w &#8220;MMORPG&#8221; znaczyło &#8220;odgrywanie roli&#8221; należy uprzedzić, że w WoW-ie wcale nie ma więcej RPG niż w Diablo&#8230; Po jakimś czasie questy robi się zupełnie mechanicznie, w końcu liczy się tylko doświadczenie pozwalające na osiąganie kolejnych leveli, przekładające się na rozwój postaci.</p>
<p>Część questów prowadzi nas do labiryntów (dungeons) i raidów. Oczywiście w każdej chwili można tam iść z własnej inicjatywy. W praktyce oznacza to iż należy wpaść grupą postaci o podobnym do naszego levelu (albo z jednym znajomym z poziomu 80-tego) do jakiejś zamkniętej lokacji (instancji), w której nie pałętają się nam pod nogami inni gracze. Naturalnie tu również jedyne co mamy do roboty to zabijać i zbierać z ciepłych jeszcze trupów łup. Po zabiciu bossa dostajemy achievement i wracamy do domu aukcyjnego sprzedać co lepsze przedmioty, naprawić broń i zbroję, i możemy wracać do boju&#8230;</p>
<p>Czasem &#8211; w formie przerywnika &#8211; natrafimy na wspomniany już przeze mnie <em>World Event</em>. Są one z góry ustalone i <a href="http://www.worldofwarcraft.com/info/events/calendar/" target="_blank">rozpisane w kalendarzu</a>. Przebywając w świecie gry trafimy czasem na jakieś <em>Brewfest</em> (odpowiednik Oktoberfest naturalnie) więc będziemy pić (wirtualnie) na umór, jeździć na kozłach, rozwozić beczki z piwem i tłuc kuflami złe krasnoludy pragnące wykraść beczki z piwem&#8230; albo w czasie <em>Hallow&#8217;s End</em> będziemy zbierać cukierki w karczmach&#8230; albo w czasie <em>Feast of Winter Veil</em> będziemy oglądać świąteczne dekoracje w grze&#8230; I tak dalej. Oczywiście z tymi wydarzeniami związane są osiągnięcia, o których już pisałem, więc nadejście każdego takiego okresu oznacza niemałą krzątaninę w grze (związaną z setkami osób próbującymi dostać te achievementy)&#8230;</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Abonament i dodatki</strong></p>
<p>Wspomniałem już że za tą przyjemność się płaci? Być może najpierw skończy się nam 10 dniowy okres testowy, a być może zauważymy że nie możemy korzystać z domu aukcyjnego (żeby sprzedawać i kupować przedmioty) ani nie możemy dostawać listów czy przesyłek od innych graczy, nie możemy też z nimi handlować. Albo po prostu zwrócimy uwagę iż po osiągnięciu 20 levelu nie zdobywamy doświadczenia.</p>
<p>W takim przypadku po pierwsze należy kupić grę, po drugie abonament.</p>
<p>Po kupnie podstawowej wersji gry dostaniemy jeden miesiąc gratis (na chwilę obecną jest to koszt około 50-60zł). Każdy kolejny miesiąc to również około 50zł kupując kartą bezpośrednio przez internet, albo dwa miesiące ze zdrapki (w zależności od tego gdzie ją kupimy, będzie to koszt od 80 do 130zł).</p>
<p>Ciekawa jest strategia związana z dodatkami.</p>
<p>Po pierwsze żeby zainstalować kolejny dodatek należy mieć poprzedni (bądź wszystkie poprzednie), po drugie kupno dodatku nie daje nam bonusu w postaci przedłużenia czasu gry. Dzięki dodatkom &#8211; w praktyce &#8211; możemy jedynie uzyskać dostęp do dalszej części gry (Outland, Northrend), które to przeznaczone są dla postaci o wyższych levelach (odpowiednio 60 i 70), które chcą się dalej rozwijać. Poza tym jest tam masa potężnego wyposażenia (broń, zbroje) które można sprzedać za wirtualne złoto, tak koniczne do rozwijania postaci w grze (albo po prostu do posiadania).</p>
<p>Dlatego pełne koszta gry to minimum: 40zł podstawka, 40zł 1 dodatek, 80zł 2 dodatek, 80zł abonament na 2 miesiące (razem dostajemy kwartał gry za 240zł, rok gry to dalsze 320zł).</p>
<p>Powiedzmy sobie szczerze &#8211; jeśli ktoś chce poważnie grać, to roczny koszt to co najmniej wyżej wymienione 560zł (nie da się grać nie posiadając dodatków, bo natychmiast natrafimy na ograniczenie w postaci 60 levelu, a nie mając dostępu do Outlandu ani Northrendu i tak nie mamy nic zabawnego do roboty).</p>
<p>&#8230; więc ostrzegam, bo do kosztów dochodzi jeszcze kupa straconego czasu i potencjalna groźba wyrzucenia z uczelni/pracy :) (albo coś nawet gorszego)</p>
<p style="text-align: center;"><strong>WoW offline i WoW za free</strong></p>
<p>Istnieje coś takiego, ale nie daje to zupełnie pojęcia o tym czym jest WoW.</p>
<p>Nieoficjalne serwery są zbyt niestabilne żeby dało się na nic grać, zaś część graczy jest na nich faworyzowanych (znajomi &#8220;admina&#8221;) więc kompletnie zachwiany jest jakikolwiek balans gry, zaś cały wysiłek włożony w rozwijanie postaci może skończyć się z dniem kiedy taki serwer zostanie niespodziewanie wyłączony (bądź admin będzie miał zły dzień).</p>
<p>Granie offline (postawienie sobie własnego serwera) również mija się z celem, ponieważ teraz z jednej strony sami możemy sobie wpływać na własną postać, zaś z drugiej nie możemy poprosić innych graczy o pomoc czy korzystać z domu aukcyjnego. Wtedy ktoś powie &#8220;ok, ale teraz jednym kliknięciem mogę zwiększyć cechy mojej postaci albo dodać sobie ten przedmiot którego szukam&#8221;. Pewnie że tak można, ale jaki jest wtedy cel gry? Czym różni się wówczas ona od Progress Quest? Nie prościej poczytać sobie wtedy jakiś poradnik, zamiast męczyć się w klikanie &#8220;żeby zrobić coś tylko dla zasady&#8221;? To wysiłek włożony w coś daje satysfakcję po osiągnięciu celu, nie sam cel&#8230;</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Wracając do gry, tydzień typowego gracza</strong></p>
<p>Ciężko jest opisać samą grę. Dość powiedzieć że jest naprawdę dopracowana, interfejs przez lata został dopracowany do perfekcji, podobnie jak oprawa graficzna i udźwiękowienie. Dzięki temu jedyne co pozostaje graczowi to skupienie się na grze samej w sobie.</p>
<p>Sam opis gry musiał by się sprowadzić do narzekania na lokacje startowe (tak kompaktowe u Alliance a tak rozlazłe u Hordy), opis questów będący niemalże kopią istniejących już poradników, opisywanie wyboru coraz to lepszego ekwipunku (tak zdobycznego jak i kupionego) czy rozwoju samej postaci (czemu tak a nie inaczej). Nie będę też opisywał tworzenia bądź uczestniczenia w życiu gildii (jeśli nie jest dobrze zorganizowania to i tak nic ciekawego się nie dzieje), chodzenia na raidy/dungeony (żeby codzień/co parę dni pobić tego samego bossa i dostać stertę nowych przedmiotów na sprzedaż), czy po prostu rozwijanie profesji postaci (jak skórowanie, robienie czegoś z tych skór czy cokolwiek innego &#8211; od górnictwa przez tworzenie biżuterii aż po łowienie ryb &#8211; zupełnie jak w simsach czy second life).</p>
<p>Nie będę też dawał tu screenów ani filmików &#8211; pełno jest tego na sieci, znajdźcie sobie w googlach jeśli ktoś jest zainteresowany. A nawet lepiej zainstalujcie sobie 10 dniową wersję testową i przekonajcie się sami jak to wygląda.</p>
<p>Opiszę jednak jak wygląda to z drugiej strony monitora. Sprzed monitora znaczy.</p>
<p>Wracam z uczelni, zasypiam zmęczony na godzinkę czy dwie i siadam do komputera. O godzinie 4 bądź 5 rano rzucam &#8220;WTF?! już ta pora?!&#8221; i ponownie kładę się spać.</p>
<p>O godzinie 5:50 dzwoni budzik, oznajmiający iż czas odwiedzić Arenę w Stranglethorn (to jedyny sposób żeby zdobyć <a href="http://www.wowhead.com/?item=19024" target="_blank">Arena Grand Master</a> wraz z odpowiednim achievementem, bez pomocy gildii albo nie mając 80-levelowej postaci &#8211; wstawanie o 5:50 trwa łącznie 12 dni).</p>
<p>Po 10 minutack po raz trzeci kładę się spać, zaś po dalszej godzinie-dwóch trzeba już wstawać. Pijemy więc sporą ilość kawy, yerba mate, bądź czegokolwiek w ten deseń i wychodzimy na uczelnię. Tam snujemy się przez zadaną ilość czasu (starając się nie uderzyć czołem w blat na wykładzie i nie wylecieć z ćwiczeń/labu) i wracamy do domu.</p>
<p>Zasypiamy jeszcze na chwilę i wracamy do gry&#8230;</p>
<p>Weekendy są ciekawsze &#8211; można grać non-stop. Aż &#8220;dokonanie&#8221; pewnego słynnego chińczyka który po 3 dniach gry zmarł z wycieńczenia wydaje się takie błache (weekend to w końcu pełne dwa dni), co to jest 3 dni w WoW-ie&#8230; byle gracz to potrafi&#8230;</p>
<p>W międzyczasie można zrazić sobie jedną, dwie, albo wiele osób, odpowiadając (przez komunikator czy przez telefon) &#8220;kurde, jestem właśnie w instancji, nie przeszkadzaj teraz&#8221;.</p>
<p>&#8230; i tak w kółko przez cały czas trwania abonamentu. Oczywiście niektóre osoby będą grały po godzinę dziennie, ale wtedy rozwój postaci będzie przeraźliwie wolny etc. więc i tak takie osoby powoli zaczną grać coraz dłużej&#8230; Generalnie jest to jakaś forma nałogu.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Wymagania sprzętowe</strong></p>
<p>Wracając do bardziej przyziemnych spraw ;) WoW przez lata z jednej strony miał coraz wyższe wymagania sprzętowe, z drugiej wciąż można go skonfigurować tak, żeby działał nawet na zintegrowanej karcie intela:</p>
<p><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/10/lowdetail.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-981" title="WoW low detail" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/10/lowdetail-300x240.jpg" alt="WoW low detail" width="300" height="240" /></a></p>
<p>Albo na najnowszych kartach pracujących po dwie:</p>
<p><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/10/highdetail.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-982" title="WoW high detail" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/10/highdetail-300x240.jpg" alt="WoW high detail" width="300" height="240" /></a></p>
<p>(screeny pochodzą ze strony <a href="http://blog.danielgovier.com/?page_id=362" target="_blank">blog.danielgovier.com</a>)</p>
<p>Więc grać można na większości komputerów. Mnie udało się dość komfortowo grać na laptopie właśnie ze zintegrowaną kartą intela&#8230; ale tylko do aż dotarłem do Outlandu, poza tym oczywiście w miastach (czy gdziekolwiek gdzie zebrało się paru graczy) płynność gry spadała do nawet 6-8fps&#8230;</p>
<p>Sprawa dźwięku przedstawia się podobnie &#8211; można grać na zintegrowanym byle czym, a można grać na kartach Creative&#8217;a z włączonym EAX-em, dźwiękiem przestrzennym, wieloma głośnikami etc.</p>
<p>Poza tym wystarczą klawiatura i myszka. Byle były w miarę masywne i wygodne, inaczej albo się zepsują, albo zepsują nam ręce (palce, nadgarstki)&#8230;</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Podsumowanie</strong></p>
<p>Bardzo przyjemnie grało mi się przez ostatni miesiąc (ten, który dostałem z podstawką). Jednakże nie mogę powiedzieć że przez ten miesiąc spałem dobrze czy że zrobiłem coś pożytecznego (czy że zrobiłem coś w ogóle) poza graniem. Jednak &#8211; będąc niepodatny na środki uzależniające &#8211; najnormalniej w świecie nie kupię abonamentu na kolejne dwa miesiące&#8230; wracam do szachów.</p>
<p>Do zalet gry należą bez wątpienia dopracowanie w każdym względzie, cała otoczka związana z tym &#8220;że gram w WoW-a&#8221; i jednak to, że jest wspaniałym wypełniaczem wolnego czasu (zaleta dla osób, które potrafią się kontrolować a brakuje im czegoś, co mogły by robić przez godzinę czy dwie dziennie). Poza tym jest to dość tania forma uzależnienia (co to jest 40zł na miesiąc, palacze robią to nieraz w mniej niż tydzień). Gildia zastępuje wtedy listę kontaktów, /w komunikator, poza tym trzeba pamiętać że trzeba już tylko pamiętać że od czasu do czasu musimy coś zjeść, mimo że nasz protagonista nie musi&#8230;</p>
<p>Do wad należy spłycenie gry (RPG nie ma tam wcale) czy w ogóle bezcelowość gry (nic pożytecznego z faktu grania nie wynika, nie licząc może ułatwienia upływu czsu) oraz zdolność do wypełnienia dowolnej dostępnej ilości czasu. Dla niektórych wadą jest to że w ogóle trzeba płacić&#8230; i to co miesiąc.</p>
<p>Innymi słowy jedni powiedzą że &#8220;WoW jest świetny i w ogóle&#8221;, inni w ogóle nie zasiądą do gry (bądź po chwili oderwą się od monitora z niesmakiem).</p>
<p>To jak z telewizją &#8211; jedni przesiedzą przed telewizorem ile mogą (a jak nie mogą to mają mały telewizorek w łazience i drugi w kuchni), zaś inni (jak przykładowo jak ja) po przykuciu kajdankami do fotela przed telewizorem przegryzą język żeby oszczędzić sobie cierpienia&#8230; albo pójdą robić cokolwiek pożytecznego.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.khron.net/2009/10/24/world_of_warcraft_recenzja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>PayPal &#8211; zakończenie sagi ;)</title>
		<link>http://blog.khron.net/2009/05/04/paypal_zakonczenie/</link>
		<comments>http://blog.khron.net/2009/05/04/paypal_zakonczenie/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 04 May 2009 14:16:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>KHRoN</dc:creator>
				<category><![CDATA[Programy]]></category>
		<category><![CDATA[PayPal]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.khron.net/?p=841</guid>
		<description><![CDATA[<p>Co tu dużo pisać &#8211; w sobotę dostałem maila o pozytywnym rozpatrzeniu, dziś dostałem przelew. System ochrony PayPal jednak działa.</p>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Co tu dużo pisać &#8211; w sobotę dostałem maila o pozytywnym rozpatrzeniu, dziś dostałem przelew. System ochrony PayPal jednak działa.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.khron.net/2009/05/04/paypal_zakonczenie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>X-cita &#8211; dźwięk z MP3 lepszy niż z CD-Audio</title>
		<link>http://blog.khron.net/2009/04/01/x-cita_dzwiek_lepszy_niz_cd-audio/</link>
		<comments>http://blog.khron.net/2009/04/01/x-cita_dzwiek_lepszy_niz_cd-audio/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 01 Apr 2009 18:02:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>KHRoN</dc:creator>
				<category><![CDATA[foobar2000]]></category>
		<category><![CDATA[Kompresja]]></category>
		<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Programy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.khron.net/?p=801</guid>
		<description><![CDATA[<p>Na wstępie chciałbym zaznaczyć że tytuł jest żartem&#8230; a może właśnie nie jest?</p> <p>Przecież nawet Creative napisał że pliki MP3 przepuszczone przez X-Fi brzmią lepiej niż CD-Audio&#8230;</p> <p>&#8230; o co chodzi? O pewne psychoakustyczne sztuczki zapożyczone jeszcze z czasów sprzętu analogowego (są z nami jacyś fani &#8220;brzmienia analogowego&#8221;? ;) ), a przeniesione obecnie do filtrów [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Na wstępie chciałbym zaznaczyć że tytuł jest żartem&#8230; a może właśnie nie jest?</p>
<p>Przecież nawet Creative napisał że pliki MP3 przepuszczone przez X-Fi brzmią lepiej niż CD-Audio&#8230;</p>
<p>&#8230; o co chodzi? O pewne psychoakustyczne sztuczki zapożyczone jeszcze z czasów sprzętu analogowego (są z nami jacyś fani &#8220;brzmienia analogowego&#8221;? ;) ), a przeniesione obecnie do filtrów cyfrowych. Chodzi o &#8211; przykładowo &#8211; &#8220;Harmonic Exciter&#8221;.</p>
<p><span id="more-801"></span>Każdy kto kiedyś słyszał o wzmacniaczach lampowych wie że &#8220;lampa brzmi lepiej&#8221; a czasem &#8220;bo dźwięk z lampy zawiera parzyste harmoniczne, które są przyjemne dla ucha&#8221;&#8230; Nie wnikając w szczegóły (osoby zainteresowane już i tak to wiedzą, pozostałych odsyłam do podręczników elektroniki/akustyki) można zaznajomić się z tym &#8220;przyjemnym dla ucha&#8221; dźwiękiem nie mając nawet lamp, wystarczy sam komputer&#8230; i foobar2000.</p>
<p>Ok, może trochę przesadziłem, ponieważ &#8220;Audio Exciter&#8221; to układ z pogranicza techniki &#8220;analogowej&#8221; i &#8220;cyfrowej&#8221;. Nie jest też bezpośrednio związany ze wzmacniaczem lampowym.</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Audio Exciter</strong></p>
<p>Jest to po prostu element wysokiej klasy sprzętu grającego, który odtwarza wysokie harmoniczne dźwięku.</p>
<p>Ale nie jest to żaden equalizer (equalizer nic nie tworzy, zmienia jedynie głośność wybranego pasma), ani nie jest to &#8220;piaskowanie dźwięku&#8221; (nie jest to dodawanie szumu/pisku).</p>
<p>Audio Exciter odbudowuje wyższe harmoniczne dźwięku na podstawie istniejącego pasma, poprawiając przy tym czystość/wyrazistość dźwięku (jest to po prostu &#8220;wyostrzanie&#8221;).</p>
<p>Mało tego. Dzięki temu iż tworzy on nowe harmoniczne, jest w stanie zwiększyć pasmo przenoszenia (albo po prostu zwiększyć, albo odtworzyć pasmo zmniejszone w wyniku np. kompresji).</p>
<p>Zastosowanie praktyczne?</p>
<ol>
<li>ulepszanie nagrań z dyktafonu, który nagrywa z niewielkim próbkowaniem (np. 8kHz), przez co głos jest stłumiony/zduszony/niewyraźny</li>
<li>remastering starych nagrań (kasety, winyle)</li>
<li>odtwarzanie częstotliwości ponad 16kHz w plikach MP3 (tak, to o tym właśnie mówią reklamy &#8220;odtwarzanie jakości plików MP3!&#8221;)</li>
<li>słuchanie CD-Audio &#8220;jako DVD-Audio&#8221; (przynajmniej teoretycznie &#8211; patrz niżej ;) )</li>
</ol>
<p>Oczywiście podbijanie wysokich tonów to tylko jedna z zalet.</p>
<p>Druga to podbijanie&#8230; basu. I to niezłe podbijanie basu.</p>
<p>Zainteresowani?</p>
<p>Żeby zapoznać się z brzmieniem takiego cudka nie trzeba kupować sprzętu stacjonarnego (choć oczywiście można)&#8230;</p>
<p style="text-align: center;"><strong>X-cita</strong></p>
<p>Jest to wtyczka VST, która pozwala na używanie excitera bezpośrednio z poziomu komputera. Konkretnie przy pomocy dowolnego odtwarzacza (bądź programu do obróbki dźwięku) obsługującego wtyczki VST.</p>
<p><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/04/x-cita.png"><img class="aligncenter size-full wp-image-809" title="X-cita - okno konfiguracji" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/04/x-cita.png" alt="X-cita - okno konfiguracji" width="449" height="341" /></a></p>
<p>Wtyczkę można znaleźć na stronie:</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://www.uv.es/~ruizcan/" target="_blank"><strong>www.uv.es/~ruizcan/</strong></a></p>
<p>Efekty VST (po instalacji odpowiedniego pluginu) są obsługiwane przez dwa najpopularniejsze odtwarzacze: foobnara2000 i Winampa.</p>
<p>Niestety foobar2000 obsługuje VST tylko w wersji 0.9 (do wersji 0.8.3 nie było nigdy działającej wtyczki pozwalającej na obsługę efektów VST). Dlatego też nie będę opisywał procesu uruchamiania X-citera na foobarze2000 bo wersji 0.9 nie lubię &#8211; pozostawiam Was samych sobie&#8230; ;)</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Ustawienia</strong></p>
<p>Obsługa wtyczki jest prosta. Sprowadza się do ustawienia &#8220;pokrętłem&#8221; podbicia basu i wysokich tonów.</p>
<p>Należy przy tym bardzo uważać, ponieważ przy dzisiejszym &#8220;loudness war&#8221; (jeśli ktoś jeszcze nie wie o co chodzi: chodzi o dzisiejsze nagrania, które już na płycie CD mają maksymalną możliwą głośność &#8211; więc dalsza próba zwiększenia głośności skończy się cyfrowym przesterem i &#8220;charczeniem&#8221; dźwięku) stosowanie efektów a la exciter bardzo szybko (od razu?) kończy się przesterem właśnie trzaskami/charczeniem.</p>
<p>Stąd bezpośrednio w panelu wtyczki dostępny jest suwak głośności (ten na dole) &#8211; jeśli słyszymy charczenie, przesuwamy go w lewo (zmniejszając przy tym głośność dźwięku) aż dotąd, aż przestaniemy słyszeć przester.</p>
<p>Już słyszę pytania: &#8220;jak to, to mam słuchać cicho?&#8221;</p>
<p>Tak, dla dobra własnego słuchu&#8230;</p>
<p>A tak na poważnie &#8211; użyj gałki głośności na wzmacniaczu/głośnikach&#8230;</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Workflow</strong></p>
<p>Oczywiście wtyczka taka nie działa &#8220;sama z siebie&#8221;.</p>
<p>Przede wszystkim trzeba się zastanowić, czy chcemy &#8220;tylko sprawdzić jak to brzmi&#8221; (np. odtwarzając pliki MP3/FLAC) czy &#8220;wyjść poza dotychczasową jakość&#8221; i znacząco zwiększyć pasmo przenoszenia np. wcześniej wspomnianego nagrania z dyktafonu czy CD-Audio.</p>
<p>W pierwszym przypadku wystarczy umieścić taką wtyczkę w standardowej kolejce DSP foobara2000:</p>
<p style="padding-left: 30px;"><em>Głośność (można użyć foobarowej regulacji zamiast tej z wtyczki) -&gt; X-cita -&gt; Limiter (np. Advanced Limiter)</em></p>
<p>W drugim przypadku przed użyciem wtyczki należy &#8220;zrobić miejsce&#8221; na częstotliwości, które chcemy &#8220;dodać&#8221; do dźwięku. Przykładowo w nagraniu o próbkowaniu 8kHz i tak nie dodamy harmonicznych wyższych niż 4kHz, podobnie jak w dźwięku o próbkowaniu 44.1kHz (np. prosto z CD-Audio) nie przekroczymy 20&#8230;22kHz.</p>
<p>Dlatego należy w foobarze2000 ustawić co następuje:</p>
<p style="padding-left: 30px;"><em>Głośność (można użyć foobarowej regulacji zamiast tej z wtyczki) -&gt; Resampler (44.1kHz dla wszystkiego co już miało mniej niż 44.1kHz, 96kHz jeśli chcemy bawic się w CD-Audio-do-DVD-Audio)-&gt; X-cita -&gt; Limiter (np. Advanced Limiter)</em></p>
<p>O ile &#8220;coś o niskiej jakości do jakości CD-Audio&#8221; &#8211; czyli do próbkowania 44.1kHz &#8211; uda się zawsze (najwyżej efekt nie będzie tak spektakularny jak mogło by się spodziewać), o tyle &#8220;CD-Audio do DVD-Audio&#8221; da jakikolwiek efekt tylko jeśli nasz sprzęt grający (karta dźwiękowa, DAC, wzmacniacz etc.) pozwala na odtwarzanie czegokolwiek z próbkowaniem powyżej 44.1kHz (czyli powyżej jakości standardu CD-Audio)&#8230;</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Efekt?</strong></p>
<p>Wypróbujcie sami&#8230; jednym dźwięk po przepuszczeniu przez X-cita wyda się lepszy (bardziej czysty, bas ma większy wykop) innym nie (&#8220;bo oryginał był lepszy&#8221;, poza tym &#8211; przy wyższych ustawieniach &#8211; środek się nieco chowa).</p>
<p>W każdym razie X-cita brzmi lepiej niż każdy prosty equalizer typu &#8220;bass &amp; treble&#8221;.</p>
<p>I nie patrzcie na wykres spektrum &#8211; on o niczym nie mówi (dźwięku się nie ogląda). Po prostu posłuchajcie i zastanówcie się co słyszycie&#8230;</p>
<p>Krótki przykład: <a href="http://khron13.googlepages.com/x-cita.mp3" target="_blank">x-cita.mp3</a></p>
<p>Od 20 sekundy słychać po 5 sekund X-cita i dźwięk oryginalny. X-cita ustawiony był na &#8220;30 bas, 100 wysokie tony&#8221;. Cały utwór został wyciszony o 6 dB aby zapobiec przesterowi (i tak nie udało się to w 100%, zostały dwa miejsca gdzie przester jednak wystąpił).</p>
<p>Jeśli komuś brzmienie takie się spodoba, to oczywiście poza &#8220;odsłuchem na żywo&#8221; możliwe jest zapisanie (przy pomocy foobara2000 &#8211; w ustawieniach kompresji należy wybrać &#8220;używaj DSP&#8221; co <a href="http://blog.khron.net/2009/01/03/foobar2000_czesc_2_dsp/" target="_blank">już opisywałem</a>) utworu przepuszczonego przez X-cita do np. pliku MP3 do słuchania na odtwarzaczu&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.khron.net/2009/04/01/x-cita_dzwiek_lepszy_niz_cd-audio/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dasher &#8211; wprowadzanie tekstu inaczej</title>
		<link>http://blog.khron.net/2009/03/31/dasher_proste_wprowadzanie_tekstu/</link>
		<comments>http://blog.khron.net/2009/03/31/dasher_proste_wprowadzanie_tekstu/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 31 Mar 2009 21:35:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>KHRoN</dc:creator>
				<category><![CDATA[Programy]]></category>
		<category><![CDATA[Różne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.khron.net/?p=789</guid>
		<description><![CDATA[<p>Może i suchar, ale niesamowicie mi się to spodobało.</p> <p><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/03/dasher2.png"></a><br /> </p> <p>Dasher to niezwykły sposób na wprowadzanie tekstu przy pomocy myszki (żadnego klikania!) lub tylko dwóch przycisków (dla wygody obsługi jedną ręką lub dla wygody osób nie mogących &#8211; z takiego czy innego powodu &#8211; wykonywać złożonych ruchów)&#8230;</p> <p>&#8230; ja chcę coś takiego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Może i suchar, ale niesamowicie mi się to spodobało.</p>
<p><span style="color: #0000ee; text-decoration: underline;"><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/03/dasher2.png"><img class="aligncenter size-full wp-image-793" title="Dasher - przykład wprowadzania tekstu" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/03/dasher2.png" alt="Dasher - przykład wprowadzania tekstu" width="409" height="485" /></a><br />
</span></p>
<p>Dasher to niezwykły sposób na wprowadzanie tekstu przy pomocy myszki (żadnego klikania!) lub tylko dwóch przycisków (dla wygody obsługi jedną ręką lub dla wygody osób nie mogących &#8211; z takiego czy innego powodu &#8211; wykonywać złożonych ruchów)&#8230;</p>
<p>&#8230; ja chcę coś takiego na iPhone&#8217;a do szybkiego i wygodnego pisania SMS-ów jednym palcem!</p>
<p><span id="more-789"></span>Jak działa Dasher? To proste.</p>
<p>Wystarczy raz kliknąć myszką w okienku programu i odjechać kursorem nieco poza czarną, pionową kreskę aby zacząć wskazywać kolejne litery. Im dalej odsuniemy myszkę tym szybciej będziemy wskazywać kolejne znaki.</p>
<p>Litery ułożone są alfabetycznie, poniżej liter jest spacja (kwadracik) oraz cyfry i znaki interpunkcyjne.</p>
<p>Kolejne litery sugerowane są przez program na bazie tekstu który już wpisaliśmy oraz wg. słownika (polski słownik znajduje się bezpośrednio w instalatorze), jednak nie ma najmniejszego problemu z wpisaniem słowa spoza słownika.</p>
<p>Drugie kliknięcie zakończy tryb wprowadzania tekstu i uwolni kursor myszy.</p>
<p>Prezentację (krótki filmik) jak działa Dasher znaleźć można <a href="http://www.youtube.com/watch?v=0d6yIquOKQ0" target="_blank">tutaj</a>, zaś sam program można pobrać ze strony:</p>
<p style="text-align: center;"><strong><a href="http://www.dasher.org.uk/Download.html" target="_blank">www.dasher.org.uk</a></strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.khron.net/2009/03/31/dasher_proste_wprowadzanie_tekstu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Najwygodniejsze tagowanie (i dodawanie okładek)</title>
		<link>http://blog.khron.net/2009/03/30/najwygodniejsze_tagowanie_musicbrainz_picard/</link>
		<comments>http://blog.khron.net/2009/03/30/najwygodniejsze_tagowanie_musicbrainz_picard/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 30 Mar 2009 20:07:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>KHRoN</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kompresja]]></category>
		<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Programy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.khron.net/?p=755</guid>
		<description><![CDATA[<p>Nie tak znowu dawno pisałem o <a href="http://blog.khron.net/2008/09/11/automatyczne_tagowanie_dodawanie_okladek/" target="_blank">najprostszym sposobie na tagowanie</a>. Wciąż uważam to za sposób najprostszy, ale jednocześnie już go od jakiegoś czasu nie używam (a do niedawna robiłem to stale).</p> <p>Okazuje się że istnieje sposób wygodniejszy. Nawet został on wskazany w komentarzach do poprzedniego wpisu &#8211; jednak wtedy uznałem go za nieintuicyjny&#8230;</p> [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nie tak znowu dawno pisałem o <a href="http://blog.khron.net/2008/09/11/automatyczne_tagowanie_dodawanie_okladek/" target="_blank">najprostszym sposobie na tagowanie</a>. Wciąż uważam to za sposób najprostszy, ale jednocześnie już go od jakiegoś czasu nie używam (a do niedawna robiłem to stale).</p>
<p>Okazuje się że istnieje sposób wygodniejszy. Nawet został on wskazany w komentarzach do poprzedniego wpisu &#8211; jednak wtedy uznałem go za nieintuicyjny&#8230;</p>
<p><span id="more-755"></span>&#8230; i faktycznie nie jest zbyt intuicyjny, ale kiedy się doń przyzwyczaić, okazuje się całkiem niezły. Chodzi oczywiście o program <strong>MusicBrainz Picard</strong>.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/03/mbp.png"><img class="size-medium wp-image-767 aligncenter" title="MusicBrainz Picard - główne okno programu" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/03/mbp-300x193.png" alt="MusicBrainz Picard - główne okno programu" width="300" height="193" /></a></p>
<p>Używanie tegoż programu ma kilka niezaprzeczalnych zalet:</p>
<ul>
<li>obsługuje wszystkie popularne i mniej popularne formaty kompresji muzyki (od MP3 aż po ALAC)</li>
<li>rozpoznaje zarówno całe płyty, niepełne płyty jak i pojedyncze utwory</li>
<li>posiada sporą bazę płyt&#8230; mało że płyt &#8211; często także różnych wydań tej samej płyty</li>
<li>wszystkie dane płyty wpisywane są przez entuzjastów, więc:
<ul>
<li>w tychże danych nie ma pomyłek (jeśli nawet są, to są szybko usuwane)</li>
<li>wielkie litery używane są poprawnie (w zależności od pisowni danego języka) a nie &#8220;jak leci&#8221;</li>
<li>zachowane są wszystkie znaki specjalne (narodowe, interpunkcja, ozdobniki  etc.)</li>
</ul>
</li>
<li>na życzenie (przy pomocy dodatkowego pluginu) program znajduje automatycznie okładkę i dodaje ją do tagów lub jako osobny plik w folderze, w którym znajduje się tagowany album</li>
</ul>
<p>Wady? Jest w sumie trzy&#8230;</p>
<p>Po pierwsze standardowo ciężko jest wypełnić pole &#8220;gatunek&#8221; (ale to pole ciężko jest nieraz ręcznie wypełnić). Po drugie okładki znajdowane przez ten program są relatywnie niskiej jakości (daleko im do tych z iTunes).</p>
<p>Po trzecie wciąż podtrzymuję że program jest nieintuicyjny i trudny w obsłudze &#8220;z doskoku&#8221;. Ba, nawet używając go przez jakiś czas, wciąż potrafi zaskoczyć nieprzewidzianym zachowaniem&#8230;</p>
<p>Niemniej jednak warto spróbować, bo przetrawiona nim kolekcja muzyki z uporządkowanej staje się naprawdę uporządkowana (minus pole &#8220;gatunek&#8221;).</p>
<p style="text-align: center; "><strong>MusicBrainz Picard</strong></p>
<p>Sam program można pobrać ze strony projektu:</p>
<p style="text-align: center; "><a href="http://musicbrainz.org/doc/PicardDownload" target="_blank"><strong>musicbrainz.org/doc/PicardDownload</strong></a></p>
<p>Do programu istnieją pluginy, które pobrać można <a href="http://musicbrainz.org/doc/PicardPlugins" target="_blank">z odpowiedniej strony</a>. Pluginy należy pobrać i &#8211; po instalacji programu &#8211; skopiować do folderu <em>plugins</em> znajdującego się oczywiście w miejscu, gdzie zainstalowano program.</p>
<p>Osobiście za przydatne uważam jedynie dwa pluginy:</p>
<ol>
<li>Disc Numbers &#8211; przenosi numer płyty z nazwy albumu &#8211; np. &#8220;Album (disc 1)&#8221; &#8211; do odpowiedniego tagu&#8230; dzięki czemu przykładowo iTunes wyświetla wielopłytowy album pod jedną nazwą, ale jednocześnie układa kolejne płyty we właściwiej kolejności</li>
<li>Cover Art Downloader &#8211; w ramach desperacji używa(łby)m tego pluginu, ustawiłem go tak, że umieszcza okładkę jako osobny plik w folderze z aktualnie tagowanym utworem (na wypadek gdyby iTunes nie miało okładki do tego konkretnie albumu)</li>
</ol>
<p>Są jeszcze dwa inne, potencjalnie interesujące pluginy:</p>
<ol>
<li>Last.fm Tags &#8211; jako &#8220;gatunek&#8221; ustawia tagi z last.fm (można ustawić próg popularności danego tagu, od jakiego zostanie on użyty &#8211; żeby nie było że w plikach znajdzie się tag &#8220;fajna muzyka&#8221; nadany przez jedną osobę)&#8230; ale i tak kończy się to nadaniem albumowi gatunku dosłownie: &#8220;Glam Metal/Glam Rock/Emo/Indie/Wave/Emotion&#8221; co jest IMO trochę bez sensu&#8230;</li>
<li>Search Plugins &#8211; jeśli już znajdziemy płytę, której nie ma w bazie, zamiast tagować ją ręcznie możemy próbować wyszukać ją na innych stronach&#8230;</li>
</ol>
<p>W każdym razie żadnego z tych dwóch pluginów nie używam i nie będę ich szerzej opisywał&#8230;</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Słowo wstępu</strong></p>
<p>Sam proces tagowania jest w sumie prosty, ale trzeba z góry wiedzieć co ma się stać. Zwłaszcza jeśli album &#8220;rozlezie&#8221; się na kilka różnych albumów&#8230;</p>
<p>Na początek (z własnej praktyki) wyrażnie zaznaczę: nie próbujcie tagować więcej niż jednego albumu naraz&#8230; oczywiście że to w sumie zadziała, ale oszczędzicie sobie tym pewnych nieprzewidzianych problemów (dotyczących szeroko pojętego <em>usability</em>).</p>
<p>Przykładowo jeśli wybierzecie &#8220;skanuj wszystkie utwory&#8221; i zdecydujecie się nieco &#8220;przyspieszyć&#8221; proces (ręcznie segregując część pozostałe utwory z danej płyty i zapisując tagi), to zdziwicie się że program zdaje się &#8220;wisieć&#8221; zamiast rozpoznawać kolejną płytę&#8230; a on po prostu będzie skanował otagowane już pliki poprzedniej płyty niezależnie od tego, że nic lepszego już nie wymyśli&#8230; ale wyprzedzam fakty&#8230;</p>
<p style="text-align: center;"><strong>Tagowanie</strong></p>
<p>Ja robię po prostu tak, że do każdej płyty otwieram nowe okienko programu (jeśli nawet mam otwarte z poprzedniej płyty to zamykam je i otwieram nowe) i przeciągam folder zawierający utwory do lewej części okna.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/03/mbp1.png"><img class="size-medium wp-image-770 aligncenter" title="tagowanie (1)" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/03/mbp1-300x209.png" alt="tagowanie (1)" width="300" height="209" /></a></p>
<p>Teraz album można otagować na dwa sposoby.</p>
<p style="text-align: center; "><strong>Sposób szybki</strong></p>
<p>Należy kliknąć na &#8220;unmatched files&#8221; i wybrać &#8220;Cluster&#8221;. Program wtedy automatycznie zbierze utwory w płytę (płyty). Oczywiście o ile te pliki mają już jakieś tagi (to że są w jednym folderze i są ponumerowane w nazwach plików nie wystarczy).</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/03/mbp2.png"><img class="size-medium wp-image-771 aligncenter" title="tagowanie (2)" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/03/mbp2-300x209.png" alt="tagowanie (2)" width="300" height="209" /></a></p>
<p>Teraz pozostaje już tylko kliknąć na nazwie płyty w lewej części okna a następnie &#8220;Lookup&#8221;. Wtedy płyta powinna zostać rozpoznana i otagowana.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/03/mbp3.png"><img class="size-medium wp-image-772 aligncenter" title="tagowanie (3)" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/03/mbp3-300x209.png" alt="tagowanie (3)" width="300" height="209" /></a></p>
<p>Ostatecznie wystarczy kliknąć na nazwie rozpoznanej płyty w prawej części okna i kliknąć &#8220;Save&#8221;.</p>
<p>Z &#8220;szybkim&#8221; sposobem wiąże się jednak pewien problem, o którym już wyżej pisałem &#8211; pliki muszą mieć jakieś tagi (zdaje się iż minimalnie: wykonawca, nazwa albumu i numer utworu) żeby dały się &#8220;ułożyć w album&#8221; i rozpoznać jako całość&#8230;</p>
<p>&#8230; więc sposób ten jest przydatny głównie do poprawiania istniejących już, ale marnych (np. zawierających literówki/błędy) tagów. Nie zaś do tagowania &#8220;od zera&#8221;.</p>
<p style="text-align: center; "><strong>Sposób pewny ale powolny</strong></p>
<p>Drugi sposób to zamiast kliknąć na &#8220;Cluster&#8221;, klikamy na &#8220;Scan&#8221;. Co ciekawe, jeśli już kliknęliśmy na &#8220;Cluster&#8221; i chcemy teraz kliknąć &#8220;Scan&#8221; to się nie da&#8230; trzeba zamknąć program i przeciągnąć folder z albumem ponownie.</p>
<p>Skanowanie każdego utworu trwa &#8220;chwilę&#8221;, zaś efekt jest właściwie taki sam jak poprzednio &#8211; pliki zostały otagowane, ale stało się to niezależnie od tego, czy zawierały już jakieś tagi czy nie (przydatne do tagowania świeżo zripowanych płyt). Wystarczy więc zaznaczyć nazwę płyty i kliknąć &#8220;Save&#8221;.</p>
<p>Problem zaczyna się jednak wtedy, kiedy album rozpoznany zostaje jako kilka albumów&#8230; przykładowo tak:</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/03/mbp4.png"><img class="size-medium wp-image-773 aligncenter" title="tagowanie (4)" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/03/mbp4-300x181.png" alt="tagowanie (4)" width="300" height="181" /></a></p>
<p>Tu pojedynczy album został rozpoznany jako dwa różne albumy o różnej ilości utworów (a zdarzało mi się że jeden album rozkładany był nawet na 5).</p>
<p>Oczywiście to w sumie dobrze, znaczy to że baza albumów jest rozległa, jednak jest to mało wygodne (i w ogóle niepoprawne) jeśli każdy utwór wylądował w innym albumie&#8230;</p>
<p>Co można wtedy zrobić?</p>
<p>Po pierwsze należy się zastanowić jaką właściwie płytę posiadamy (ile i jakich utworów &#8211; na niektórych płytach mogą znajdować się bonusowe utwory, jeden z utworów może być inny bądź wręcz kolejność utworów może być różna).</p>
<p>Kiedy już ustalimy któro wydanie posiadamy, należy złapać nazwę płyty której NIE posiadamy (a są w niej nasze utwory) i przeciągnąć ją na nazwę płyty, którą posiadamy. Utwory zostaną automatycznie przeniesione i dopasowane do utworów których w pierwszym momencie &#8220;brakowało&#8221; (oczywiście można przenosić pojedyncze utwory i upuszczać je na brakujące utwory w naszej płycie).</p>
<p>Po tym prostym zabiegu klikamy &#8220;Save&#8221;.</p>
<p style="text-align: center; "><strong>Jeśli i to nie pomogło</strong></p>
<p>Ok, jest jeszcze jeden sposób na tagowanie.</p>
<p>Po upuszczeniu folderu do okna programu klikamy ikonkę &#8220;szkło powiększające&#8221; znajdujące się po prawej od pola tekstowego tuż pod menu. Otworzy się wtedy przeglądarka i pozwoli na manualne znalezienie albumu w bazie (o ile się w niej znajduje).</p>
<p>Kiedy już album znajdziemy, klikamy małą ikonkę &#8220;Tag&#8221; (czasem jej nie widać&#8230; nie wiem czemu&#8230; wtedy oczywiście nic nie klikniemy więc nic nie otagujemy) i dane albumu zostają przeniesione do programu.</p>
<p>Teraz wystarczy przeciągnąć pliki z lewej części okienka do prawej &#8211; może ułożą się same, może będzie trzeba pojedynczo dopasowywać nasze pliki do utworów na płycie. To już zależy od konkretnego przypadku.</p>
<p>Koniec końców &#8211; jeśli się z tym uporamy &#8211; klikamy &#8220;Save&#8221;.</p>
<p style="text-align: center; "><strong>Ostatecznie&#8230;</strong></p>
<p>Pickard to dobry tager &#8211; z uwagi na rozległą bazę płyt i porządnie wpisane tagi&#8230; z drugiej strony jest to program nieintuicyjny w obsłudze, o wielu niedoróbkach jeśli chodzi o usability.</p>
<p>Czy warto go używać?</p>
<p>Tak. Koniecznie, jeśli tylko chcemy mieć porządnie otagowane pliki&#8230; jednak trzeba poświęcić trochę czasu na oswojenie się z programem i nie zrażać się drobnymi niepowodzeniami&#8230; Najprościej jest wtedy zamknąć okno programu, otworzć go ponownie i rozpocząć od początku.</p>
<p>Oczywiście wciąż pozostaje kwestia pustego pola &#8220;gatunek&#8221;&#8230;</p>
<p><a href="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/03/tag2.png"><img class="aligncenter size-medium wp-image-787" title="Po tagowaniu" src="http://blog.khron.net/wp-content/uploads/2009/03/tag2-300x244.png" alt="Po tagowaniu" width="300" height="244" /></a></p>
<p>Oraz &#8220;sporo różnych tagów&#8221;, które znajdą się w pliku po tagowaniu&#8230; ale nadmiar akurat w niczym nie powinien przeszkadzać.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.khron.net/2009/03/30/najwygodniejsze_tagowanie_musicbrainz_picard/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

