Kindle posiada pewną ciekawą cechę, której nie mają – jeszcze – inne czytniki. Książki zakupione w Amazon trafiają do archiwum, z którego to – jak z półki – możemy je w każdej chwili pobrać. W przypadku Kindle 3G może to być dosłownie dowolna chwila kiedy jesteśmy w zasięgu 3G, więc nie musimy się w ogóle przejmować pojemnością samego urządzenia, skoro zawsze mamy dostęp do archiwum przechowywanego na serwerach Amazon.

Ale nie to jest najbardziej interesujące. Jeszcze bardziej interesujące jest to że obecnie do archiwum trafia wszystko, co zostanie wysłane na adres @kindle i @free.kindle – czyli nasze dokumenty, książki, artykuły z sieci etc.

Oznacza to, że na “wirtualną półkę” możemy odkładać książki zakupione w innych księgarniach, artykuły znalezione w internecie (a wysłane przez Instapaper, Readability czy Klip.me), czy wreszcie wszystko co przyjdzie nam do głowy, a chcielibyśmy móc wirtualnie po to sięgnąć…

Problem?

Nawet dwa, których się w ogóle nie spodziewałem.

Po pierwsze ponieważ do archiwum trafia teraz wszystko (a nie tylko to, co przykładowo w tytule maila będzie miało “Archive”, tak jak plikom PDF dopisuje się “Convert”), co zostanie wysłane na adres @kindle i @free.kindle, to bardzo szybko robi się tam nieziemski bałagan (delikatnie mówiąc). Wystarczy wysłać sobie jednego dnia z 10 artykułów prosto z sieci, drugiego dnia kolejne 10, trzeciego dnia… i tak dalej… po tygodniu już żadnej książki w tym archiwum nie znajdziemy.

Rozwiązanie wydaje się proste – wszystko, czego nie chcemy trzymać w archiwum, po przeczytaniu usuwamy. Tylko że… nie da się. Nie da się tego zrobić z poziomu Kindle. Trzeba wejść na stronę Amazon, zalogować się, w gąszczu stron i reklam znaleźć własne archiwum dokumentów i usunąć niepotrzebne pliki.

Ale to było by zbyt proste. Pliki da się usuwać tylko pojedynczo, do tego usunięcie jednego trwa dobrą chwilę – zbyt proste było by kliknąć “usuń” przy pliku.

Trzeba poczekać aż rozwinie się taki śmieszny panel-menu, wybrać “usuń”, poczekać na okienko z potwierdzeniem, potwierdzić i wreszcie poczekać aż strona się przeładuje… uff… usunęliśmy JEDEN plik, a teraz pozostałe 9… czy ile tam ich się uzbierało…

Drugi problem związany z archiwum jest taki, że nie przyjmuje wszystkich plików, które – niby – powinno. Mam na myśli konkretnie pliki mobi, które wreszcie zaczęły się nieśmiało pojawiać w polskich e-księgarniach.

Zakupiłem sobie na virtualo dwie książki – zbiorek opowiadań na halloween i Homo Bimbrownikus. Ta pierwsza bez problemu dała się “odłożyć na wirtualną półkę”, ta druga już nie…

Okazuje się że problemem jest najprawdopodobniej “znak wodny” znajdujący się w pliku, który powoduje iż po wysłaniu go na adres @kindle bądź @free.kindle dostajemy informację zwrotną iż “plik jest nieprawidłowy”, nawet mimo tego, że plik umieszczony bezpośrednio na Kindle daje się odczytać bez problemu.

Bez sensu…

Nie po to kupuję książkę w formacie Kindle, żeby teraz konwertować ją z formatu mobi do mobi, żebym mógł odłożyć ją na półkę (wtf?!). A przy tym tracę rozdziały (te kropki na pasku postępu czytania), chyba że Calibre nie jest na tyle idiotoodporne, żebym mógł go używać bez czytania instrukcji obsługi… Po konwersji książka traci również 1MB (z 2MB robi się 1,1MB – tyle zajmuje znak wodny?!) i daje się bezproblemowo wysłać do archiwum Amazon.

Napisałem maila do virtualo, ale jakoś nie kwapią się odpisać…

Koniec końców podoba mi się wirtualna półka na książki od Amazon, a do pełni szczęścia brakuje mi tylko “masowego usuwania” (pole do zaznaczenia przy pozycji z listy i przycisk “usuń zaznaczone”) i kompatybilności książek z polskich e-księgarni z tymże archiwum (nawet niech sobie mają te znaki wodne, w czytaniu to nie przeszkadza, byle dały się na półkę odłożyć).

 

6 Responses to Amazon, Kindle i półka z książkami w chmurze

  1. me2 says:

    Spotkałem się z identycznym problemem i też mnie zirytowała ta konwersja mobi->mobi legalnie zakupionej książki.

    Poza tym nie wiedzieć czemu ,,Cmentarz w Pradze” był wyrównany na sztywno do lewej, nie można było go wyjustować.

    Virtualo więc rzeczywiście ma jeszcze nad czym pracować.

  2. KHRoN says:

    @Rafal

    Ale to jest przejście ze skrajności w skrajność – ten bookmarklet usuwa całą stronę naraz, a ja chcę usunąć dokładnie tyle, ile mi się podoba – raz jeden, raz dziewięć…

    Trzeba by to jakoś przerobić/usprawnić…

    @me2

    Ale nie takie jest standardowe zachowanie Kindle? Jeśli nie jest w stanie wyjustować, bo kolejne słowo (nie mieszczące się w linijce) jest zbyt długie, to zostawia daną linijkę wyrównaną do lewej a rozstrzeloną maksymalnie, na ile się dało (czyli na tyle, na ile pozwala maksymalne rozsunięcie słów przy justowaniu)…

  3. Pacierz says:

    A u Was działa ta skryptozakładka?
    Ja dostaję zwrotnie “false”…

  4. KHRoN says:

    Ja w ogóle nie sprawdzałem – nie chciałem sobie wszystkiego przypadkiem usunąć…

  5. Rafał says:

    @Pacierz

    Działa tylko na stronie Personal Documents. Sprawdzałem w Chrome.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

 
Set your Twitter account name in your settings to use the TwitterBar Section.