Creative Sound Blaster X-Fi Xmod

Dopiero co opisałem kilka kart dźwiękowych USB do laptopa, a dziś recenzja jednej z nich.

Sound Blaster X-Fi Xmod

Xmod czyli DAC + DSP. Jedna z zewnętrznych kart Creative.

Dlaczego Xmod? Ponieważ uznałem że przyda mi się “coś więcej niż tylko dźwiękówka”, poza tym wolę sprzętową realizację DSP niż 20% obciążenie Core 2 Duo 2GHz na “byle efekt”… nawet za cenę wielkości/mobilności.

Zawartość pudełka

Xmod-a dostałem w gustownym, czarnym pudełku. Było tak duże, że przestraszyłem się że dostanę coś wielkości Extigy… W środku znalazłem kolejne pudełko (tym razem białe, momentalne skojarzenie z pudełkiem Apple i rozpakowywaniem iPhone’a) a w nim dopiero w piance Xmod.

Xmod - pudełko

Xmod - pudełko

Xmod - pudełko

W pudełku poza samym modułem Xmod znajdziemy woreczek do przenoszenia (nawet go nie rozpakowałem), jakieś papierki, kabel USB, słuchawki Creative (nie mam pojęcia co to za model, też jeszcze nawet nie rozpakowałem) i oczywiście brak płytki ze sterownikami (nie są potrzebne).

Xmod - zawartość pudełka

Na zdjęciu – dla porównania wielkości – Xmod i iPhone.

Xmod sam w sobie

Xmod jest mniej-więcej wielkości iPhone’a (patrz: zdjęcie wyżej), jest jednak dwukrotnie grubszy i ma mocno wystające metalowe (to nie jest plastik) pokrętło. Poza tym Xmod zbudowany jest z dobrego plastiku, jakkolwiek (poza pokrętłem) jest przeraźliwie lekki.

Pokrętło ma trzy zastosowania: głośność, wyciszenie (jeśli je wcisnąć, kolejne wciśnięcie wyłącza wyciszenie) oraz regulacja siły efektów. Efekt do regulacji wybieramy wciskając tą część plastiku, na której znajdują się diody (regulujemy kolejno X-Fi Crystalizer, X-Fi CMSS-3D, potem powracamy do regulacji głośności).

Dwie z diód świecą się na niebiesko kiedy włączony jest dany efekt (bądź pulsują z prędkością, odpowiadającą mocy efektu w czasie regulacji), trzecia (głośność) świeci się na niebiesko jeśli Xmod jest podłączony do komputera zaś na czerwono jeśli jest wyciszony.

Same efekty włącza się przy pomocy znajdujących się po bokach suwaków.

Poza tym na obu końcach Xmoda znajdują się gniazdo USB (służące do podłączenia do komputera bądź ładowarki USB) i gniazdko line-out, oraz gniazdko mikrofonowe (służące również jako line-in) i gniazdko słuchawkowe.

Xmod - wygląd

Xmod - wygląd

… aż chciało by się spytać czy Xmod ma lustrzane plecki? ;) Nie, nie ma, ma plastikowe plecki z gumowymi podkładkami – dzięki nim w ogóle się nie ślizga, trzyma się stabilnie blatu nawet jak szarpnąć za kabel słuchawkowy.

Xmod - plecki

Podłączenie do komputera

… jest skrajnie proste. Kabel podpinamy z jednej strony do komputera z drugiej do Xmod-a. Windows automatycznie instaluje wymagane sterowniki. Xmod sam przestawia się jako domyślna karta dźwiękowa i zaczyna działać (tuż po podłączeniu może istnieć konieczność restartu odtwarzacza muzyki/filmów jeśli jakiś jest akurat włączony), zaś wbudowana/zintegrowana dźwiękówka przestaje działać aż do odpięcia Xmod-a od komputera. Jest to urządzenie praktycznie bezobsługowe.

Jedyny wpływ jaki mamy na Xmod-a z poziomu komputera to regulacja głośności. Z racji braku sterowników/oprogramowania Creative’a nie mamy dostępu do panelu znanego z kart X-Fi czy wsparcia dla efektów środowiskowych (EAX) w grach. Xmod odtwarza jedynie dźwięk stereo (2.0), nie odtwarza on dźwięku 5.1 ani podobnych.

Ze strony Creative’a można pobrać dlań nowy firmware. Jedyna zmiana jaka została opisana to “możliwość monitoringu nagrywania z line-in” – jako iż nie ma to dla mnie w tym momencie znaczenia, więc nowego firmware’u nie instalowałem.

Brzmienie

Xmod to w zasadzie dwie niezależne części: wyspecjalizowany DAC i wyspecjalizowany procesor DSP.

Poprawa w stosunku do laptopowej dźwiękówki jest oczywista. Dźwięk jest czysty, mocny, bez trzasków czy zniekształceń. Szumy są minimalne (praktycznie ich brak w porównaniu do mocno zaszumionej dźwiękówki laptopa). Wbrew opiniom które czytałem Xmod wydaje się grać głośno (słucham na około 1/3 skali). Oczywiście nie próbuję podłączać doń dużych, “domowych” słuchawek, które same z siebie wymagają wzmacniacza.

Po podłączeniu do Xmod-a SRS-y i iBudsy grają zaskakująco dobrze (na tyle na ile mogą), znacznie lepiej niż podczas słuchania prosto z laptopa. Jestem zaskoczony że takie słuchawki mogą grać na tyle dobrze, że z przyjemnością słucham na nich muzyki nie kombinująć jak tu natychmiast kupić nawet małe słuchawki nauszne.

Xmod gra szeroko, scena/przestrzeń jest wyczuwalna. Dźwięk nie jest zbity gdzieś przy uszach, ale rozchodzi się także na boki. Bas jest dość mocny i sprężysty (jak na pchełki), nie chowa się, góra jest wyraźna i czysta, nie narzucająca się (chyba że taką charakterystykę ma utwór – bezlitośnie wychodzi to w czasie odsłuchu). Jedynie środek jest nieco cofnięty (wina słuchawek które mam pod ręką) ale charakterystyki Karmy Xmod nie ma. Jednak – ogólnie – jest nieźle zbalansowany.

X-Fi Crystalizer

Xmod sam w sobie gra dobrze. Jeśli jednak ktoś uzna że gra “blado”, zawsze można włączyć Crystalizer.

Ciężko jest opisać jak on brzmi… w praktyce: dźwięk staje się nieco głośniejszy (trzeba więc uważać żeby nie przesterować muzyki o mocno skompresowanej dynamice, która już jest wysterowana “na zero”), dynamika zostaje lekko skompresowana (efekt jest raczej subtelny niż przypominający normalizację dźwięku), atak jest mocniejszy a dźwięk donośniejszy/czystszy/mocniejszy/agresywniejszy. Wyeksponowane zostają także bas i góra (trochę jak “loudness” na niektórych wzmacniaczach). W niektórych utworach wokal może schowć na rzecz “agresywniejszych” instrumentów.

Nie jest to efekt który chciałbym mieć stale włączony od teraz aż do końca istnienia wszechświata, ale (jeśli dobrze go ustawić) faktycznie pomaga – zwłaszcza podczas słuchania “kiepskiej” jakości muzyki w “kiepskich” słuchawkach. Na niektórych utworach/gatunkach muzyki sprawdza się lepiej niż na innych, czasem się po prostu nie sprawdza, ale jak najbardziej można go słuchać bez ryzyka utraty słuchu. Po prostu trzeba eksperymentować (włączać go i wyłączać, i wybrać wersję która brzmi według nas lepiej).

Oczywiście twierdzenie Creative’a iż “MP3 brzmi teraz jak DVD-Audio” jest przesadzone…

X-Fi CMSS 3D

Efektem ze zupełnie innej beczki jest dźwięk przestrzenny, CMSS. Xmod oferuje dwie jego wersje – na wyjściu słuchawkowym wersję dostosowaną dla słuchawek, na line-out wersję dla głośników. Opisuję oczywiście wersję dla słuchawek.

Najprościej było by powiedzieć że CMSS brzmi jak Dolby Headphone. Nie jest to subtelny efekt pokroju SRS-u, tylko podobnie jak efekt Dolby zmienia on kompletnie brzmienie. W pierwszym momencie po włączeniu można wręcz stwierdzić “teraz wszystko jest dziwnie stłumione, brzmienie jest kompletnie, dziwnie zmienione… do niczego”.

Po prostu dźwięk rozbijany jest na 5 wirtualnych głośników, a następnie na te nakładane są odpowiednie algorytmy HRTF sprawiające że słychać je z odpowiedniego punktu w przestrzeni. Jak się wsłuchać, to ma się wrażenie że muzyka brzmi teraz “jak w jakimś klubie”.

Oczywiście siłę efektu można regulować, ale nie każdemu CMSS będzie się w ogóle podobać. Generalnie – przynajmniej moim zdaniem – raczej nie nadaje się to do słuchania muzyki. Ale za to doskonale nadaje się do innych zastosowań.

Jest to jeden z niewielu efektów działających na dźwięk mono (mono do stereo) a więc na audiobooki czy podcasty – dzięki czemu bez zmęczenia (i bez wrażenia “głosu w głowie”) można słuchać tychże nawet przez dłuższy czas. Poza tym znakomicie ogląda się filmy – dźwięk na słuchawkach staje się faktycznie otaczający. Co więcej Xmod znakomicie radzi sobie z dźwiękiem Dolby Surround/ProLogic II (zachowuje oryginalne kanały 5.1 działając jak dekoder Dolby Headphone czy Dolby Virtual Speaker), więc np. w ustawieniach ffdshow wystarczy jako “format wyjściowy” w mikserze ustawić “Dolby ProLogic II” zamiast “2.0/stereo” i włączyć CMSS żeby uzyskać całkiem niezły efekt.

Oba efekty naraz

Oba te efekty nie “przeszkadzają” sobie, więc po włączeniu obu słyszymy “wzmocniony dźwięk przestrzenny”. Przydatne kiedy ścieżka dźwiękowa filmu jest w tragicznej jakości, np. filmiki na youtube, można oczywiście włączyć to podczas oglądania regularnego filmu (nie tylko filmu akcji).

Działanie jako stacjonarny wzmacniacz/efekt

Nie miałem niestety okazji wypróbować go po wpięciu bezpośrednio między odtwarzacz a słuchawki/głośniki, ale – poza samym wzmocnieniem – może on oferować efekt 3D (podcasty/audiobooki słuchane bez pośrednictwa komputera czy oglądanie filmów ze stacjonarnego odtwarzacza nie posiadającego efektu “dźwięku przestrzennego z dwóch głośników”) oraz Crystalizer (wyraźniejszy/ciekawszy dźwięk, zwłaszcza z kiepskiego źródła i na kiepskich głośnikach/słuchawkach).

Dla kogoś może to być dużo, dla innych mało albo i nic (nienaturalny dźwięk przestrzenny, nieprzyjemne/niemuzykalne wzmocnienie). Jest to kwestia preferencji, ciężko o tym dyskutować. W każdym razie miło że Xmod ma więcej niż tylko jedno zastosowanie.

Podsumowanie

Xmod może służyć zarówno jako upgrade zintegrowanej karty dźwiękowej, jak również jako samodzielne urządzenie toru audio. Brzmi dobrze, jednak ocena brzmienia jego dwóch efektów zależy tylko od preferencji słuchacza. W każdym razie da się ich słuchać i często są całkiem przydatne.

Oczywiście posiadacze klasycznych DAC-ów mogą się mocno obruszyć na tak barbarzyńską ingerencję w dźwięk, ale przynajmniej odpowiada za nią wyspecjalizowany procesor DSP.

Minusy? Rozmiar (zdecydowanie nie jest to coś, co schowamy do kieszeni żeby nosić razem z laptopem) i dostępność. Cena spadła przez lata do akceptowalnego poziomu 120zł, ale jedynym źródłem jakie znalazłem (poza używanymi na allegro w cenie około 100zł) był sklep morele.net . Oraz oczywiście – z racji braku sterowników Creative’a – Xmod nie ma żadnego wsparcia dla systemu EAX (efekty środowiskowe) czy dla gier jako takich. Jest to raczej urządzenie dla słuchaczy, nie dla graczy.

7 Responses to “Creative Sound Blaster X-Fi Xmod”

  1. [...] blog o wszystkim i o niczym « Defragmentacja – kolejne starcie Creative Sound Blaster X-Fi Xmod [...]

  2. karwasz says:

    Tak naopowiadałeś, że aż sobie kupiłem ;)

  3. KHRoN says:

    no nie gadaj… byłbym dobrym marketingowcem ;]

    BTW jeszcze nie zdążyłem dopisać wrażeń z odsłuchu na dokanałówkach (dopiero jakieś znalazłem) i głośniczkach (jeszcze nie mam) :]

  4. karwasz says:

    No nie gadam :) Zamówiłem z moreli. Miałem zamiar już dłuższy czas go kupić, ale na allegro albo licytacja (leniwy jestem i mi się nie chce czekać), i to w sumie na jednej aukcji, albo nie ma w ogóle. Play jakiś taki słaby mi się wydawał, to jak podrzuciłeś linka do morelek to sobie zakupiłem zaraz ;)

  5. KHRoN says:

    w takim razie czekam na wrażenia z odsłuchu :)

  6. glut says:

    Fajna recenzja, widać, że znasz się na rzeczy.

    Od dwóch lat posiadam X-fi Fatal1ty Champion Series. Sprzedałem ją i zakupiłem Xmoda.

    Pilota nie używałem, EAX 5.0 również, w gry często nie grałem. Panel przedni? Hmm, lekko zbędny, nie podłączałem urządzeń przez MIDI.

    Ale audiofilem jestem. Crystalizer jest jak najbardziej w moim guście, szczególnie w połączeniu z dobrymi słuchawkami/kolumnami.

    Wyjeżdżam, zabieram z sobą laptopa, Xmoda i moje 2.1 Logitech Z-2300. A stacjonarkę zostawiam w domu ;)

  7. KHRoN says:

    thx :)

    od napisania recenzji zacząłęm grać w WoW-a i X-Fi Go! dało by mi EAX… a nie daje mi spokoju ;]

    poza tym nie mam żadnych krytycznych uwag co do Xmod-a – po włączeniu CMSS i “słuchawek” w ustawieniach WoW-a i tak – praktycznie – mam dźwięk pozycjonowany w przestrzeni…

Leave a Reply