Defragmentacja – kolejne starcie

Już raz pisałem o defragmentacji. Skończyło się na tym że pod Windowsem XP zawitał u mnie PerfectDisk.

Ale teraz – z nowym laptopem – mam Vistę. A kawałek dalej czai się Windows 7… więc postanowiłem zrewidować swoje zdanie na temat defragmentacji.

Zawsze podobała mi się idea automatycznej defragmentacji. Przykładowo taki OS X – “fragmentacja? jaka fragmentacja? automatyczna defragmentacja plików mniejszych niż 20 MB” użytkownicy Apple mówili. Oczywiście dyski HFS+ Apple’a są tak samo podatne na fragmentację jak partycje NTFS. Po prostu użytkownicy Maków się tym jakoś specjalnie nie przejmują (inna sprawa że – w razie czego – przy sprawności Apple’owskich narzędzi do backupu, wyczyszczenie partycji i przywrócenie danych schodzi tyle co defragmentacja i ma dokładnie taki sam efekt)…

Więc żeby mieć namiastkę mitycznej automatycznej defragmentacji odwołałem się do defragmentacji w tle serwowanej przez program Diskeeper. Działało to fajnie a potem skończyło mi się demo… tylko że nowa wersja Diskeepera nie miała opcji, którą pamiętałem ze starej wersji i bardzo mi się podobała: “nie ruszaj dużych plików, będzie sporo mielenia dyskiem a zysk prawie żaden”. No i co chwilę przenosiło mi pliki po 2-4GB po całym dysku…

Perfect Disk? Całościowo wydaje mi się lepszym programem do defragmentacji (defragmentuje też pliki systemowe i MFT), ale podobnie jak Diskeeper cierpi na manię przenoszenia dużych plików…

Oczywiście można użyć zupełnie innych narzędzi, np. programu JKDefrag. Ma on “system sprytnego układania plików na dysku” (podobnie jak Perfect Disk), który – niby – zapobiega zbyt częstemu przenoszeniu dużych plików. I chyba to jeszcze działało najlepiej mimo że program był darmowy.

Przy czym warto tu zauważyć, że wszystkie wymienione wcześniej programy kożystają i tak z Microsoftowego API przenoszenia plików – same programy mówią tylko które pliki i w jakiej kolejności przenosić i defragmentować. API zaś zostało dawno temu opracowane przez firmę, która dziś odpowiada za Diskeepera. Defragmentator Windowsa XP to była po prostu uproszczona wersja Diskeepera.

I tu dochodzimy do sedna – Windowsowy defragmentator nie jest taki straszny jak go firmy tworzące komercyjne narzędzia do defragmentacji malują. Oczywiście że nie posiada on wielu opcji, którymi szczycą się produkty komercyjne, może i czasem jest dość powolny, ale poznanie jego możliwości pozwala na polubienie tego małego acz przydatnego narzędzia.

Windows Vista – Defragmentator dysku

Defragmentator dysków Windowsa Vista jest tak prosty, że nie widzę powodu by zamieszczać tu zrzut ekranu. Okno programu składa się z 3 przycisków i jednego pola do zaznaczenia.

Najważniejszy przycisk to “Defragmentuj teraz” – wiadomo co robi.

Pole do zaznaczenia to “Uruchom zgodnie z harmonogramem” pozwalające na automatyczną defragmentację dysków. Dwa pozostałe przyciski pozwalają na modyfikację harmonogramu (kiedy i jak często ma zostać uruchomiona defragmentacja – domyślnie co tydzień, któregoś dnia tygodnia w nocy) oraz wybór woluminów (partycji) przeznaczonych do defragmentacji.

Oczywiście wiele osób będzie w tym momencie narzekało “a gdzie analiza stopnia defragmentacji?!”, “a gdzie możliwość defragmentacji pojedynczej partycji?!”, “a gdzie pasek postępu defragmentacji?!”…

… a po co komu to wszystko?

Wystarczy przyjżeć się jak to “odchudzone” narzędzie działa.

Po pierwsze domyślnie defragmentowane są tylko pliki mniejsze niż 64MB – dzięki temu unikamy częstego przenoszenia plików wielkości kilku GB – trwa to długo, po pierwszej defragmentacji i tak jest to bez sensu, poza tym “przyrost prędkości odczytu” przy dzisiejszych dyskach jest praktycznie żaden.

Po drugie defragmentacja ma niski priorytet – może działać w tle, w czasie normalnego używania komputera i jej “nie czuć”. W razie potrzeby może – w przeciwieństwie nawet do komercyjnych programów których używałem na XP – można ją zatrzymać w każdym momencie. Nie trzeba czekać aż zakończy się przenoszenie pliku mającego dajmy na to 4GB (jeśli jednak wymusimy przenoszenie wszystkich plików).

Po trzecie wbrew pozorom mamy wpływ na defragmentację – przez linię poleceń. Można np. wymusić defragmentację wszystkich plików na dysku, także tych ponad 64MB.

Po czwarte defragmentacja zachodzi teraz szybciej. Defragmentowana jest także tablica MFT i niektóre pliki systemowe. Więc jeden z powodów używania Perfect Diska odpada…

Więc w praktyce – mając Windowsa Vista – wystarczy zostawić wszystko tak jak jest. Czyli automatyczną defragmentację zgodnie z harmonogramem. I mamy narzędzie nawet lepsze niż mityczna defragmentacja w tle pod OS X…

Linia poleceń

Ok.  Ale ktoś może chcieć pełnej defragmentacji dysku… albo z jakiegoś powodu chce zobaczyć stan fragmentacji…

Nic prostszego. W polu wyszukiwania w menu start wpisujemy cmd, klikamy na wyniku wyszukiwania prawym przyciskiem myszy, wybieramy “Uruchom jako Administrator”.

W linii poleceń wpisujemy co następuje (gdzie “x:” to wybrana litera dysku):

defrag x: -a - analizuje wybraną partycję i wyświetla podstawowy raport

defrag x: -a -v – analizuje wybraną partycję i wyświetla szczegółowy raport

defrag x: – wykonuje normalną defragmentację (pliki mniejsze niż 64MB)

defrag -c – wykonuje normalną defragmentację wszystkich dysków w komputerze

defrag x: -w – wykonuje pełną defragmentację (wszystkie pliki na danej partycji)

Windows 7

A co z Windowsem 7?

Windows 7 ponownie będzie miał GUI systemowego defragmentatora. Mnie osobiście podobała się wręcz Apple’owska prostota (lol ;] ) defragmentatora Visty… Jednakże sprawność samego narzędzia zostanie tylko zwiększona.

Defragmentator będzie miał dostęp do większej ilości plików systemowych i metadanych. Wykrywane będą dyski “solid state” (flash) i ich defragmentacja  będzie automatycznie wyłączana. Poza tym wciąż będzie to to samo, działające sobie cichutko w tle narzędzie. Po prostu nie będzie trzeba odwoływać się do linii poleceń jeśli ktoś będzie chciał zdefragmentować pojedynczą partycję.

Osoby zainteresowane informacjami na temat defragmentacji w Windowsie 7 i skróconą historią defragmentacji w Windowsach (czytaj: ukazującą jak i dlaczego defragmentacja w Windowsie 7 jest lepsza ;] ) odsyłam do artykułu na msdn.

Podsumowując…

Pozostałym osobom przypominam żeby zostawić systemowy defragmentator w spokoju (i nie wyłączać mu harmonogramu), zaś te 30 dolarów przeznaczonych na komercyjny program do defragmentacji przysłać mi na konto… żartuję. Kupcie sobie pizzę.

Tags: , , ,

3 Responses to “Defragmentacja – kolejne starcie”

  1. lobt says:

    bzdura, mam porównanie defragmentatorów, disktrix ultimatedefrag robi to najskuteczniej i dysk rzeczywiscie przyspiesza. Inna sprawa w jakim zawrotnym tempie to robi.

  2. KHRoN says:

    powyższy tekst to moje luźne myśli i uwagi, nie “test ostateczny” (jednak miło że wywołał on tak żywe emocje) – więc chętnie wdam się w dyskusję (wymianę zdań) na ten temat, ale nie w przepychanki :)

    a tak naprawdę najlepszym obecnie defragmentatorem jest MyDefrag: http://www.mydefrag.com (czyli nowa wersja JK Defrag) – ma poprawione zasady układania plików i prosty język skryptowy pozwalający na pisanie własnych zasad… np. chcesz żeby działał jak jakiś defragmentator który znasz? 10 minut piszesz skrypt i masz to za free… a teraz chcesz coś poprawić? to poprawiasz i masz “defragmentator idealny” napisany specjalnie dla Ciebie :)

  3. vader says:

    Niezły tekst KHRoNie. Możesz ew. przetestować Paragon Partition Managera. Ja go używam już dłuugo. I to jakąś starą wersję.

    Mam tylko dwa zastrzeżenia. KoRZystać oraz przejRZeć. Drobiazgi, ale kłują:P

Leave a Reply