Nie tak znowu dawno pisałem o najprostszym sposobie na tagowanie. Wciąż uważam to za sposób najprostszy, ale jednocześnie już go od jakiegoś czasu nie używam (a do niedawna robiłem to stale).
Okazuje się że istnieje sposób wygodniejszy. Nawet został on wskazany w komentarzach do poprzedniego wpisu – jednak wtedy uznałem go za nieintuicyjny…
… i faktycznie nie jest zbyt intuicyjny, ale kiedy się doń przyzwyczaić, okazuje się całkiem niezły. Chodzi oczywiście o program MusicBrainz Picard.
Używanie tegoż programu ma kilka niezaprzeczalnych zalet:
- obsługuje wszystkie popularne i mniej popularne formaty kompresji muzyki (od MP3 aż po ALAC)
- rozpoznaje zarówno całe płyty, niepełne płyty jak i pojedyncze utwory
- posiada sporą bazę płyt… mało że płyt – często także różnych wydań tej samej płyty
- wszystkie dane płyty wpisywane są przez entuzjastów, więc:
- w tychże danych nie ma pomyłek (jeśli nawet są, to są szybko usuwane)
- wielkie litery używane są poprawnie (w zależności od pisowni danego języka) a nie “jak leci”
- zachowane są wszystkie znaki specjalne (narodowe, interpunkcja, ozdobniki etc.)
- na życzenie (przy pomocy dodatkowego pluginu) program znajduje automatycznie okładkę i dodaje ją do tagów lub jako osobny plik w folderze, w którym znajduje się tagowany album
Wady? Jest w sumie trzy…
Po pierwsze standardowo ciężko jest wypełnić pole “gatunek” (ale to pole ciężko jest nieraz ręcznie wypełnić). Po drugie okładki znajdowane przez ten program są relatywnie niskiej jakości (daleko im do tych z iTunes).
Po trzecie wciąż podtrzymuję że program jest nieintuicyjny i trudny w obsłudze “z doskoku”. Ba, nawet używając go przez jakiś czas, wciąż potrafi zaskoczyć nieprzewidzianym zachowaniem…
Niemniej jednak warto spróbować, bo przetrawiona nim kolekcja muzyki z uporządkowanej staje się naprawdę uporządkowana (minus pole “gatunek”).
MusicBrainz Picard
Sam program można pobrać ze strony projektu:
musicbrainz.org/doc/PicardDownload
Do programu istnieją pluginy, które pobrać można z odpowiedniej strony. Pluginy należy pobrać i – po instalacji programu – skopiować do folderu plugins znajdującego się oczywiście w miejscu, gdzie zainstalowano program.
Osobiście za przydatne uważam jedynie dwa pluginy:
- Disc Numbers – przenosi numer płyty z nazwy albumu – np. “Album (disc 1)” – do odpowiedniego tagu… dzięki czemu przykładowo iTunes wyświetla wielopłytowy album pod jedną nazwą, ale jednocześnie układa kolejne płyty we właściwiej kolejności
- Cover Art Downloader – w ramach desperacji używa(łby)m tego pluginu, ustawiłem go tak, że umieszcza okładkę jako osobny plik w folderze z aktualnie tagowanym utworem (na wypadek gdyby iTunes nie miało okładki do tego konkretnie albumu)
Są jeszcze dwa inne, potencjalnie interesujące pluginy:
- Last.fm Tags – jako “gatunek” ustawia tagi z last.fm (można ustawić próg popularności danego tagu, od jakiego zostanie on użyty – żeby nie było że w plikach znajdzie się tag “fajna muzyka” nadany przez jedną osobę)… ale i tak kończy się to nadaniem albumowi gatunku dosłownie: “Glam Metal/Glam Rock/Emo/Indie/Wave/Emotion” co jest IMO trochę bez sensu…
- Search Plugins – jeśli już znajdziemy płytę, której nie ma w bazie, zamiast tagować ją ręcznie możemy próbować wyszukać ją na innych stronach…
W każdym razie żadnego z tych dwóch pluginów nie używam i nie będę ich szerzej opisywał…
Słowo wstępu
Sam proces tagowania jest w sumie prosty, ale trzeba z góry wiedzieć co ma się stać. Zwłaszcza jeśli album “rozlezie” się na kilka różnych albumów…
Na początek (z własnej praktyki) wyrażnie zaznaczę: nie próbujcie tagować więcej niż jednego albumu naraz… oczywiście że to w sumie zadziała, ale oszczędzicie sobie tym pewnych nieprzewidzianych problemów (dotyczących szeroko pojętego usability).
Przykładowo jeśli wybierzecie “skanuj wszystkie utwory” i zdecydujecie się nieco “przyspieszyć” proces (ręcznie segregując część pozostałe utwory z danej płyty i zapisując tagi), to zdziwicie się że program zdaje się “wisieć” zamiast rozpoznawać kolejną płytę… a on po prostu będzie skanował otagowane już pliki poprzedniej płyty niezależnie od tego, że nic lepszego już nie wymyśli… ale wyprzedzam fakty…
Tagowanie
Ja robię po prostu tak, że do każdej płyty otwieram nowe okienko programu (jeśli nawet mam otwarte z poprzedniej płyty to zamykam je i otwieram nowe) i przeciągam folder zawierający utwory do lewej części okna.
Teraz album można otagować na dwa sposoby.
Sposób szybki
Należy kliknąć na “unmatched files” i wybrać “Cluster”. Program wtedy automatycznie zbierze utwory w płytę (płyty). Oczywiście o ile te pliki mają już jakieś tagi (to że są w jednym folderze i są ponumerowane w nazwach plików nie wystarczy).
Teraz pozostaje już tylko kliknąć na nazwie płyty w lewej części okna a następnie “Lookup”. Wtedy płyta powinna zostać rozpoznana i otagowana.
Ostatecznie wystarczy kliknąć na nazwie rozpoznanej płyty w prawej części okna i kliknąć “Save”.
Z “szybkim” sposobem wiąże się jednak pewien problem, o którym już wyżej pisałem – pliki muszą mieć jakieś tagi (zdaje się iż minimalnie: wykonawca, nazwa albumu i numer utworu) żeby dały się “ułożyć w album” i rozpoznać jako całość…
… więc sposób ten jest przydatny głównie do poprawiania istniejących już, ale marnych (np. zawierających literówki/błędy) tagów. Nie zaś do tagowania “od zera”.
Sposób pewny ale powolny
Drugi sposób to zamiast kliknąć na “Cluster”, klikamy na “Scan”. Co ciekawe, jeśli już kliknęliśmy na “Cluster” i chcemy teraz kliknąć “Scan” to się nie da… trzeba zamknąć program i przeciągnąć folder z albumem ponownie.
Skanowanie każdego utworu trwa “chwilę”, zaś efekt jest właściwie taki sam jak poprzednio – pliki zostały otagowane, ale stało się to niezależnie od tego, czy zawierały już jakieś tagi czy nie (przydatne do tagowania świeżo zripowanych płyt). Wystarczy więc zaznaczyć nazwę płyty i kliknąć “Save”.
Problem zaczyna się jednak wtedy, kiedy album rozpoznany zostaje jako kilka albumów… przykładowo tak:
Tu pojedynczy album został rozpoznany jako dwa różne albumy o różnej ilości utworów (a zdarzało mi się że jeden album rozkładany był nawet na 5).
Oczywiście to w sumie dobrze, znaczy to że baza albumów jest rozległa, jednak jest to mało wygodne (i w ogóle niepoprawne) jeśli każdy utwór wylądował w innym albumie…
Co można wtedy zrobić?
Po pierwsze należy się zastanowić jaką właściwie płytę posiadamy (ile i jakich utworów – na niektórych płytach mogą znajdować się bonusowe utwory, jeden z utworów może być inny bądź wręcz kolejność utworów może być różna).
Kiedy już ustalimy któro wydanie posiadamy, należy złapać nazwę płyty której NIE posiadamy (a są w niej nasze utwory) i przeciągnąć ją na nazwę płyty, którą posiadamy. Utwory zostaną automatycznie przeniesione i dopasowane do utworów których w pierwszym momencie “brakowało” (oczywiście można przenosić pojedyncze utwory i upuszczać je na brakujące utwory w naszej płycie).
Po tym prostym zabiegu klikamy “Save”.
Jeśli i to nie pomogło
Ok, jest jeszcze jeden sposób na tagowanie.
Po upuszczeniu folderu do okna programu klikamy ikonkę “szkło powiększające” znajdujące się po prawej od pola tekstowego tuż pod menu. Otworzy się wtedy przeglądarka i pozwoli na manualne znalezienie albumu w bazie (o ile się w niej znajduje).
Kiedy już album znajdziemy, klikamy małą ikonkę “Tag” (czasem jej nie widać… nie wiem czemu… wtedy oczywiście nic nie klikniemy więc nic nie otagujemy) i dane albumu zostają przeniesione do programu.
Teraz wystarczy przeciągnąć pliki z lewej części okienka do prawej – może ułożą się same, może będzie trzeba pojedynczo dopasowywać nasze pliki do utworów na płycie. To już zależy od konkretnego przypadku.
Koniec końców – jeśli się z tym uporamy – klikamy “Save”.
Ostatecznie…
Pickard to dobry tager – z uwagi na rozległą bazę płyt i porządnie wpisane tagi… z drugiej strony jest to program nieintuicyjny w obsłudze, o wielu niedoróbkach jeśli chodzi o usability.
Czy warto go używać?
Tak. Koniecznie, jeśli tylko chcemy mieć porządnie otagowane pliki… jednak trzeba poświęcić trochę czasu na oswojenie się z programem i nie zrażać się drobnymi niepowodzeniami… Najprościej jest wtedy zamknąć okno programu, otworzć go ponownie i rozpocząć od początku.
Oczywiście wciąż pozostaje kwestia pustego pola “gatunek”…
Oraz “sporo różnych tagów”, które znajdą się w pliku po tagowaniu… ale nadmiar akurat w niczym nie powinien przeszkadzać.






A nie mówiłem :) Cieszę się że się przekonałeś od Picarda. Poza tym co pisałeś należy IMHO dodać że działa natywnie pod linuxem – co może niektórych cieszyć, napisany jest w PyQT – co też może cieszyć. Pozdrawiam i taguję dalej :)
ale na początku nie było łatwo ;)
Picard picardem, ale dużo lepiej (przynajmniej mi) taguje się starszym programem Musicbrainza – taggerem. Jest prostszy, a dzięki temu szybki i niezawodny.
Jedyną wadą jest to, że nie pozwala szukać okładek, ale picard też słabo sobie z tym radzi.
Do tego polecam Album art downloader – szybko, i okładki w dowolnych rozmiarach, jeszcze nie spotkałem się, żeby do czegoś nie było…
Oba programy są tak proste w użyciu, że nawet początkujący sobie poradzi bez problemu :)
Pickard przecież praktycznie nie radzi sobie z szukaniem okładek – wkleja pierwszą z brzegu… chyba że to rozumiesz pod “szukanie okładek” (czyli “że w ogóle znajduje”) ;)