Rio Volt aka iRiver iMP-100
Parę dni znalazłem na allegro dwa – jeden nowy, jeden używany – odtwarzacze RioVolt, czyli iRiver iMP-100 z innym nadrukiem i logo “RIO” zamiast “IRIVER” podczas uruchamiania. Czy – wobec stale malejących cen odtwarzaczy z pamięcią flash – było w ogóle warto kupować coś na płyty CD (tym bardziej że jest to, nie iMP-50, pierwszy odtwarzacz iRiver)?
W związku z rosnącym zainteresowaniem tymi odtwarzaczami i ich dostępnością na allegro uwaga:
- modele SP-90, SP-100 i SP-250 to rebrandowane odtwarzacze iRiver (odpowiednio “prawie iMP-100″, iMP-100 i iMP-250)
- modele SP-50, SP-150 i SP-350 to “jakieś tam odtwarzacze”, nie są to odtwarzacze iRiver (!) i nie opisuje ich ta recenzja
Po szczegóły odsyłam na stronę RioVolt SP90/100/250 FAQ.
Okazuje się że było warto.
Zawartość pudełka
Nie rozpakowałem go jeszcze (bawię się tym używanym), ale powiem co pisze na odwrocie opakowania:
- odtwarzacz
- “hi-end słuchawki” (nie mam pojęcia jakie konkretnie)
- 8-funkcyjny pilot na kablu
- oprogramowanie PC i Mac
- poradnik “szybkiego startu”
- 2 baterie AA (mam nadzieję że jeszcze się nie wylały)
- zasilacz
- futerał
Więc pudełko nie jest takie znowu puste. Oczywiście jest rodem z USA, więc jest z twardego plastiku i nie da się go otworzyć bez zniszczenia.
Futerał jest całkiem niezły, ze sztucznej skóry, na odwrocie ma mocowanie do paska a po prawej stronie wycięcie na wszystkie połączenia – po włożeniu doń odtwarzacza nie ma co prawda szans na jego używanie, ale nie ma też problemu z podłączeniem słuchawek, pilota, kabla line-out czy zasilania.
Pilot to zaś na środku czterokierunkowy przycisk, zaś po bokach dwa przyciski głośności, suwak HOLD i EQ (którego funkcję mozna ustawić w menu).
Odtwarzacz sam w sobie
Jak to każdy odtwarzacz CD jest relatywnie duży, ale nie tak duży i ciężki jak niektóre odtwarzacze CD, jakie do tej pory miałem.
Co jest ważne płytę CD wkłada się i wyciąga bardzo łatwo – miękko (nie ma się wrażenia że zaraz się połamie, co pamiętam z Discmanów SONY), a jednocześnie trzyma się na trzpieniu pewnie.
Z przodu (na górze?) znajduje się podświetlony (wtedy była to nowość, tym bardziej że jest to podświetlenie EL a nie diody) na zielono wyświetlacz. Wyświetlacz nie jest “całkowicie graficzny”, tylko posiada 4 pola: na górze rząd ikonek, dwa rzędy tekstu (2 rzędy po 12 znaków 5×7 pikseli) oraz “wizualizacja” (tancerze).
Poniżej i po lewej stronie wyświetlacza znajdują się dość specyficznie rozmieszczone przyciski.
Po prawej na dole znajduje się czterokierunkowy przycisk play/pauza, poprzedni, następny, stop.
Poniżej wyświetlacza znadują się przyciski głośności i pomiędzy nimi NAVI (wyświetla przeglądarkę zawartości płyty – pliki i foldery bądź ścieżki CD-Audio).
Po lewej stronie znajdują się kolejno od góry PROG, +10 (ciekawostka – pozwala na przeskoczenie o 10 utworów do przodu), MODE i EQ (przytrzymując który przechodzimy do menu).
Na przedniej krawędzi odtwarzacza znajduje się oczywiście blokada klapki.
Na prawej krawędzi znajdują się od lewej: przełącznik HOLD, gniazdko słuchawkowe (to miedziane dookoła to dodatkowe styki pilota), gniazdko line-out oraz gniazdko zasilacza.
Na spodniej części odtwarzacza znajdują się jeszcze klapka baterii i (na zdjęciu na lewo od niej) przełącznik “antywstrząsu”.
Przełącznik jest ciekawy, działa tylko podczas odtwarzania płyt CD-Audio, pozwala na wybór w dowolnym momencie:
- 10 sekund antywstrząsu dla dźwięku w pełnej jakości
- 40 sekund antywstrząsu dla dźwięku w niższej jakości (zakładam że chodzi o kompresję ADPCM WAV, w czasie biegania i tak nie robi to żadnej różnicy)
Ma się rozumieć nie da się tego odtwrzacza podłączyć do komputera.
Firmware, aktualizacja
Odtwarzacz został wyprodukowany przez iRivera, ale firmowany jest przez Rio. Pozwala to na zmianę firmware’u z wersji Rio na iRiver, odblokowując tym np. study mode, zakładki, 3 ustawienia equalizera i dodając poprawki z najnowszych wersji… co też oczywiście zrobiłem. Mam teraz firmware 2.50 iRivera, cały opis jest więc akuratny tylko dla tegoż firmware’u.
Aktualizacja jest bardzo prosta (nawet prostsza niż na “nowszych” odtwarzaczach iRiver iMP). Wystarczy nagrać plik firmware’u (IMP-100.HEX) na czytą płytę CD, włożyć ją do odtwarzacza, włączyć odtwarzacz i zaczekać (wyświetli się informacja o aktualizacji) aż się wyłączy.
Włączanie, menu (i ustawienia) i nawigacja
Odtwarzacz włącza się szybko. Szybko nie tylko jak na standardy odtwarzaczy CD-MP3, ale także w porównaniu do niektórych “nowoczesnych” odtwarzaczy z pamięcią flash czy dyskiem twardym (sic!). Oczywiście żeby go załączyć musimy włożyć płytę CD-Audio lub nagraną niezależnie czy CD-R czy CD-RW (też nie ma problemu, co jest bardzo ciekawe jak na tak stary odtwarzacz).
Menu właściwie nie ma (poza menu ustawień), odtwarzacz zaczyna po prostu grać. Ponieważ można wybrać czy od ostatniego utworu, czy od miejsca w utworze, czy od początku płyty, więc nie ma problemu z dopasowaniem go do swoich preferencji (oraz z wykorzystaniem go do słuchania audiobooków i podcastów).
Można nawet (przy pewnej dozie gimnastyki) zrobić po 20 zakładek dla 10 płyt CD.
Co jest najważniejsze z praktycznego punktu widzenia to przycisk +10 przeskakujący o 10 utworów do przodu. Można również włączyć w ustawieniach przeskakiwanie do następnego/poprzedniego folderu jako długie-krótkie wciśnięcie przycisków poprzedni/następny (przydatne zwłaszcza z poziomu pilota).
Przycisk EQ zmienia equalizer, długie wciśnięcie wyświetla menu.
Menu jest proste, ale dość rozbudowane. Nie pozwala co prawda na zmianę przykładowo długości podświetlenia (świeci około 15 sekund), ale z ciekawostek, których dziś czy to w odtwarzaczach z pamięcią flash czy CD-MP3 próżno szukać:
- rozpoczęcie odtwarzania od: początku ostatnio granego utworu, miejsca w utworze, początku płyty
- ilość stopni głośności: 20 lub 40 (głośność maksymalna i tak pozostaje ta sama)
- kolejność odtwarzania folderów: głębokością (najpierw pierwszy poziom folderów, potem kolejne), zawartością (odtwarzany jest folder, potem jego podfoldery, dopiero następny folder) lub wg. fizycznego ułożenia na płycie
- obsługa płyt multisesyjnych: tylko pierwsza sesja (szybsze włączanie odtwarzacza), wszystkie sesje
- dwie osobne opcje, pozwalające na stałe włączenie podświetlenia i ustawienie maksymalnej głośności podczas podłączenia do zewnętrznego zasilania (przydatne w domu/w samochodzie podczas korzystania z line-out i zasilacza)
- przypisanie dowolnej funkcji jednemu z przycisków pilota
- automatyczne ustawianie equalizera (patrz niżej)
- pseudoparametryczny equalizer (patrz niżej)
Poza tym po wciśnięciu przycisku NAVI wyświetla się przeglądarka zawartości płyty CD (pliki, foldery) pozwalająca na szybki i wytgodny wybór utworów (lub playlist M3U, ale tym akurat się nie bawiłem).
Muzyka
Volt aka iMP-100 to odtwarzacz stricte muzyczny. Radia nie ma. Pozwala na odtwarzanie płyt CD-Audio oraz nagranych na płyty CD-R i CD-RW plików MP3 oraz WMA.
Jak na razie nie trafiłem na “nieodtwarzalny” plik MP3 – nawet mimo tagów ID3v2 w Unikodzie oraz okładek zawartych bezpośrednio w tagach. Polskich znaków nie wyświetla.
Plików WMA nie używam zaś zbyt wiele, więc nie mogę ich dokładnie przetestwować (w każdym razie podstawowy zakres 32-192kbps odtwarza).
Dla plików MP3 128kbps antywstrząs działa “od 30 do 120 sekund”… nie wiem jak to rozumieć. Ale faktycznie płyta się rozkręca, część bieżącego i następnego utworu jest odczytywana, następnie płyta się zatrzymuje.
Niezwykłą ciekawostką jest zaś equalizer. Po pierwsze – nawet w przeciwieństwie do “nowszych” odtwarzaczy iRiver – jest pseudoparametryczny. Poza tym iż można podbić bas i wysokie tony (od 0 do 12dB), to jeszcze można wybrać jedną z trzech częstotliwości środkowych:
- dla basu 50Hz, 100Hz, 200Hz
- dla wysokich 2kHz, 4kHz, 7kHz
Mało tego, własnych, niezależnych ustawień można zapisać aż 3.
Po drugie można włączyć w ustawieniach “automatyczny wybór gotowego ustawienia” (jakkolwiek przydatność takiego rozwiązania jest dyskusyjna, choć pamiętam że jeszcze w czasach iFP-ków ludzie o to pytali). Np. jeśli w tagu gatunek był zapisany jako “Rock” włącza się automatycznie equalizer Rock. A dokładniej:
- Pop: Pop, Instrumental Pop, Pop-Folk, Pop/Funk
- Rock: Classic Rock, Rock, AlternRock, Instrumental Rock, Southern Rock, Rock & Roll, Hard Rock, Folk Rock, Gothic Rock, Progressive Rock, Psychedelic Rock, Symphonic Rock, Slow Rock, Punk Rock
- Jazz: Jazz, Jazz+Funk, Acid Jazz
- Dance: Dance, Eurodance, Dance Hall
- Classic: Classical, Opera, Chamber Music, Sonata, Symphony
- Metal: Metal, Heavy Metal, Death Metal
- U bass: Bass, Booty Bass
Można również włączyć limiter equalizera. Można też ustawić balans kanałów lewy-prawy.
Brzmienie
Brzmienie jest bardzo specyficzne, niezłe. Przede wszystkim odtwarzacz jest (bądź zdaje się być) głośny. Słucham maksymalnie na 25/40.
Odtwarzacz nieco szumi, ale nie jest to zimny wysoki szum jak w dzisiejszych odtwarzachacz. Jest to niski, ciepły, “analogowy” szum jakiego już od dawna nie słyszałem. Jest on na tyle cichy, że słuchać go tylko pomiędzy utworami lub podczas bardzo cichego słuchania – nie narzuca się, nie przeszkadza. Szum ten jest minimalnie głośniejszy w prawej słuchawce (podobnie jak pisk w Karmie słyszany jest głównie w lewej). W czasie odtwarzania płyt CD-Audio dochodzi do tego słyszany między utworami niski “mechaniczny pomruk” – również w prawej słuchawce.
Pierwsze co rzuca się w uszy to że dźwięk jest pełny i szeroki – szeroki jak mało który odtwarzacz dzisiaj (dosłownie słychać że cos gra po bokach, nie że jest ściśnięte “gdzieś z przodu” lub “gdzieś między uszami”). Poza tym jest ciepły, “angielski”, chciało by się powiedzieć że “analogowy”. Balans jest dobrze zachowany, jedyne co czuć to nakładanie się charakterystyki słuchawek Sennheiser CX300 na charakterystykę odtwarzacza (trochę za dużo wysokiego basu)… choć może to być po prostu cecha odtwarzacza.
Najlepsze porówanie jakie przychodzi mi do głowy to “coś szerszego i cieplejszego niż iPhone, ale mniej wyraźnego niż Karma”.
Bas jest wyraźny, do tego zaznaczony jest już od najniższego basu (podczas gdy ten najniższy bas nie jest taki oczywisty w przypadku Karmy, z powodu rolowania). Średni/wysoki bas jest nieco wyeksponowany, ale w tym przypadku może to być wina słuchawek.
Środek jest równie wyraźny jak w przypadku Karmy, angielski, ale wokal jest nieco mniej wyeksponowany i momentami – w porównaniu do Karmy – można mieć wrażenie że gdzieś się gubi… zapada w dźwięku dochodzącym z lewej i prawej. Wiąże się to pewnie z mnieszym podbiciem wysokiego środka (częścią “angielskiego” dźwięku Karmy jest nie tylko podbicie środka samo w sobie a właśnie wypchnięcie wokalu).
Wysokie tony są wyraźne i niesybilizujące, perkusja to perkusja i perkusją pozostaje nawet mimo wyśróbowania głośności.
Ciekawostka: odtwarzacz jest “prawie gapless” – mała przerwa między utworami jest, ale nie jest to pół sekundy (przytyk do “nowych” odtwarzaczy iAUDIO).
W przypadku podłączenia czegoś przez line-in nie ma żadnego problemu. Brzmienie jest świetne… czego nie mogę powiedzieć np. o Karmie podłączonej bezpośrednio, nie przez stację dokującą, czy o wielu innych odtwarzaczach… Wystarczy ustawić głośność na “odpowiednio głośno” w czym pomaga opcja dostępna w ustawieniach (po podpięciu zasilacza).
Podsumowanie
Czyli jaki jest Rio Volt aka iRiver iMP-100?
Z jednej strony jest to odtwarzacz stary (tylko przypadkiem udało się dostać dwa egzemplarze, oba w stanie idealnym), wydający w czasie odtwarzania płyt CD-Audio “niemuzyczne dźwięki” (choć ok, są w praktyce ledwie słyszalne), do tego wymagający nagrywania płyt CD (co jest jednocześnie zaletą) i posiadający mniej wygodne menu niż nowsze odtwarzacze iRiver.
Z drugiej strony jest to dobry, sprawnie działający odtwarzacz, który w sumie ustępuje jedynie Karmie i jest konkurentem iPhone’a. A dołożywszy do tego cenę (dostałem je za 20zł sztuka plus wysyłka) jest wręcz idealny… Najtańszy używany “byle odtwarzacz Philips” kosztuje co najmniej 50zł.
9 Responses to Rio Volt aka iRiver iMP-100
Leave a Reply Cancel reply
Tags
ABX Apple cowon creative cx300 defragmentacja e10 eBay ebook Era flac foobar2000 free gapless instapaper internet iPhone iPod iriver itunes kindle LAME Legalnie MP3 mplayer Muzyka PayPal planescape podróbki porównanie readability recenzja review sennheiser srs-200 Słuchawki test torment Touch vedia vp-srs200 wave wordpress za darmo Za freeArchiwum
- May 2012 (2)
- March 2012 (1)
- February 2012 (1)
- January 2012 (4)
- December 2011 (1)
- November 2011 (4)
- October 2011 (1)
- September 2011 (1)
- August 2011 (6)
- June 2011 (1)
- May 2011 (2)
- March 2011 (2)
- January 2011 (2)
- December 2010 (1)
- October 2010 (1)
- August 2010 (1)
- October 2009 (1)
- September 2009 (2)
- August 2009 (2)
- June 2009 (1)
- May 2009 (3)
- April 2009 (4)
- March 2009 (4)
- February 2009 (1)
- January 2009 (1)
- December 2008 (3)
- November 2008 (2)
- September 2008 (5)
- August 2008 (3)
- June 2008 (6)
- May 2008 (7)
- April 2008 (3)
- March 2008 (4)
- February 2008 (11)
- January 2008 (1)
- December 2007 (3)
- November 2007 (3)
- October 2007 (8)
- September 2007 (7)
- August 2007 (21)
- July 2007 (8)










http://www.youtube.com/watch?v=HTxdKi77G20
Oboje lubimy się bawić dźwiękiem, a stawiam piwo, że jeszcze nie widziałeś tego! =D
Chyba nie udało mi się wcześniej wysłać komentarza -.-
Więc:
Oboje lubimy bawić się dźwiękiem i stawiam piwo, że tej zabawki jeszcze nie widziałeś! =D
http://www.youtube.com/watch?v=HTxdKi77G20
Pozdrawiam!
udało się, tylko zadziałał system antyspamowy ;)
a rolly’ego znam, niezły jest :)
Witam,
>>Czy – wobec stale malejących cen odtwarzaczy z pamięcią flash – >>było w ogóle warto kupować coś na płyty CD (tym bardziej że jest >>to, nie iMP-50, pierwszy odtwarzacz iRiver)?
posiadam iriver iMP-900 SlimX (chyba ich ostatni “CD-kowy” model), i powiem, że warto dla samego wyglądu (nie ważne jak gra )… ;)
Pozdrawiam,
mnich
Nie można by wyprodukować odtwarzacza na dyski DVD??? CD to poprzednia epoka. Jakbym wrzucił płytę 4,5 GB to bym nie musiał jej wyjmować z odtwarzacza przez 3 dni.
kiedyś na forum o tym dyskutowaliśmy (może ze 2 lata temu) i ktoś faktycznie wyczaił jeden czy dwa modele na płyty DVD… ale nie pamiętam kto był ich producentem (nie iriver w każdym razie)
a czemu takich odtwarzaczy nie ma (czy raczej: nie było)? właśnie z powodu bardzo niskich cen pamięci flash i małych dysków (a zwłaszcza – obecnie – karty pamięci, które można dostać za grosze… 2GB za niecałe 20zł)
dziś odtwarzacz CD/DVD jest po prostu:
- za duży
- za krótko gra
- jest na “kiepskie” nośniki (łatwe do zniszczenia, często przerywają w czasie odtwarzania)
dokładnie ten sam efekt (“niezmienianie repertuaru odtwarzacza”) osiągniesz przecież na każdym odtwarzaczu z 4GB pamięci (ewentualnie po włożeniu 4GB karty SD/microSD do czegokolwiek, co odtwarza muzykę)
Witka,
Mam nadal iRiver iMP-150; kupiony na moja prośbę przez znajomego w Stanach lata świetlne temu… Niestety zepsuł mi się w nim pilot (ten na kabelku – bez wyswietlacza nawet). Może ktoś z czytelników ma (bo mu np. został z zestawu) i moglby odsprzedać tego pilota?!
Pozdr.
mam ten sprzet, tyle, ze wersja bez pilota i pokrowca. gabaryty ma takie, ze ciezko gdziekolwiek upchnac. ma moze ze 20h “przebiegu”, gdy bywam w polsce i robie system w kompie podpinam ten zabytek do wzmacniacza hehehe. nigdy nie testowany na dobrych sluchawkach, jeszcze sporo przede mna:).
nowki byly w MM o ile dobrze pamietam w cenie 179pln w okolicach pazdziernika 2002. chociaz moge sie mylic.
pozdrawiam
Cześć. Jestem posiadaczem RioVolt SP250 od lat…. nie chcę skłamać, ale już chyba prawie 10 :) Przywieziony specjalnie dla mnie przez kolegę ze Stanów, kosztował tam 160$ co przełożyło się wtedy na niespełna 700zł. Nie wiem czy to nie będzie temat z rodu co było wcześniej, jajko czy kura, ale jak go kupowałem to w sprzedaży były Rio SP100 (chyba pierwszy tego typu odtwarzacz, obecny już jakiś czas na rynku i powoli wycofywany), 150 i 250 oraz iRiver 350 (slimx). Dopiero później Rio zaczęły znikać z rynku a pojawiły się iRivery o podobnej symbolice.
Co do dźwięku – potwierdzam spostrzeżenia co do szumu, ale jeśli chodzi o jakość przekazu to chyba jednak wolę mojego SanDiska Sansa Clip. Rio brzmi owszem przestrzennie i równo, ale jakoś tak bez wyrazu. Sansa Clip jest równie głośna, ale dźwięk jest barwniejszy, bardziej soczysty i pozbawiony wszelkich przydźwięków, nie wspominając o rozmiarach i możliwościach odtwarzacza :)
Tym niemniej, na swoje czasy RioVolt SP250 to był na prawdę wypasiony sprzęt. Ergonomia najwyższej próby, jakość materiałów i wykonania na prawdę bardzo wysoka, swego czasu przecież użytkowałem go intensywnie i po dziś dzień działa bez zarzutu.