iPhone…
Wiem że chcecie o nim poczytać, ale ja nie mam czasu napisać recenzji… udostępniam więc luźnei niekompletne notatki(!) - tak więc Wy macie co czytać i jednocześnie widzicie jak ciężko jest napisać dobrą recenzję…
Właściwa recenzja będzie w bliżej nieokreślonej przyszłości…
(zrobione na szybko zdjęcia na samym dole)
- w zestawie -
pudełko, ściereczka, brak instrukcji (sic!), słuchawki z mikrofonem, kabel i ładowarka (z wtyczką z USA)
- wygląd -
jak widać smaruje się zdrowo, ale zero rys
- jako telefon -
jest ok, po prostu
nie licząc tego że raz nie udało mi się zakończyć rozmowy (zacząłem błądzić po różnych ekranach i nigdzie nie było przycisku “zakończ”… a nie ma fizycznego przycisku zakańczającego rozmowę) i mój rozmówca był co najmniej zdziwiony czekając aż się rozłączę (swoją drogą nie wiem po co czekał)
podobnie jest z rozpoczęciem i odrzuceniem rozmowy - o ile z tym pierwszym nie ma problemu, o tyle odrzucić się rozmowy - kiedy telefon był zablokowany - chyba nie da… jedyne co da się zrobić to “slide to answer” (jak nie jest zablokowany, to są po prostu dwa przyciski: odbierz i odrzuć) - ale wciąż nie da się tego zrobić fizycznym przyciskiem
problem ten częściowo (bądź całkowicie) odpada jeśli podłączyć zestaw słuchawkowy via kabel (w zestawie) lub bluetooth
dźwięk w słuchawce jest specyficzny - dobry, ale przez to (bez sztucznie podbitej góry, “niepiskliwy”) często nie wybija się ponad szum otoczenia np. w komunikacji miejskiej więc trzeba się wsłuchać (mnie się to akurat podoba, bo nie boli mnie ucho po zakończeniu godzinnej rozmowy)
poza tym antena jest w dolnej części, więc zasłaniamy ją dłonią w czasie rozmowy - na pewno wpływa to w pewnym stopniu na zasięg, zwłaszcza jeśli zasięg już jest kiepski
SMS-y - fajnie się pisze i czyta (rozmowa jak w komunikatorze, aż chce się pisać i dostawać SMS-y), ale nie ma potwierdzeń, nie da się przekazać SMS-a dalej, nie ma kopiuj-wklej (nigdzie w całym telefonie nie ma… jeszcze?) i nie da się zapisać ani szablonu ani “na potem”
lista kontaktów jest wręcz wzorowa… poza możliwością wyszukiwania (co zmieni 2.0) - chodzi o użyteczność i czytelność, bo ilością i jakością pól nie różni się od niczego co obsługuje vcard
bajerancka jest ekranowa klawiatura numeryczna, klawiatura QWERTY zaś (tak w pionie jak i w poziomie) jest zupełnie ok, po tym jak się do niej przyzwyczaić - wręcz w pionie (ta mniejsza) jest wygodniejsza bo trafić w mniejszy przycisk jest tak samo łatwo jak w większy, a palce nie biegną wtedy maratonu
- odtwarzacz -
dźwięk jest specyficzny - czysty, zrównoważony, szeroki ale naturalny (nie jest przesadzony), naprawdę dobry… tylko że zupełnie inny niż to, do czego przyzwyczajają nas odtwarzacze typu sony z basem wywalonym tak, że na byle czym wydaje się że słychać woofer - można być zaskoczonym w pierwszym momencie “co to za dźwięk” a potem “wcale nie gorszy od karmy… tylko inny” (czuć różnicę “wypchnięty środek Karmy aka ‘angielskie brzmienie’ ” a “po prostu zrównoważony dźwięk”) i już od tej pory przestajesz nosić dodatkowy odtwarzacz w kieszeni
tylko MUSISZ kupić słuchawki z wtyczką do iPhone’a (zwyczajna 3.5, ale obudowa musi być wąska żeby zmieściła się w “dziurę na wtyczkę”) - osobiście polecam CX300 z saturna, te co mają nalepkę “for iPhone” chyba że obetniesz żyletką wtyczkę słuchawek, które już masz, albo zmienisz im wtyczkę
alternatywa to przejściówka, ale PORZĄDNA
z przyjemnością słucham muzyki nowej, ale i starej - czuć “principle of having better equipment” - czyli “nie słyszałem tego szczegółu, nie wiedziałem że to jest w utworze… wow” plus odkrywanie starej muzyki na nowo
co by tu nie mówić (część osób może się nie zgodzić na takie brzmienie) - dźwięk “jak na ulicę to aż nadto”, chyba że ktoś chce/lubi/musi pływać w basie, który jest i jest subtelny, a nie “dyskotekowy”
equalizer jest oczywiście absolutnie bezużyteczny (sic!) jak w każdym iPodzie, iTunes da się lubić (można używać go jak RMM w karmie - tylko i wyłącznie do przenoszenia, nie musisz utrzymywać w nim bazy plików, po prostu łapiesz w okienku eksploratora folder i upuszczasz go na ikonie telefonu w iTunes)
… no ale wtedy nie ustawisz sobie flagi “gapless” (trzeba to ręcznie robić), chyba że już po przeniesieniu na iPhone’a bo da się edytować tagi plików znajdujących się na telefonie, samo gapless działa wzorowo ale to jest oczywiste - wspomagane jest przez dwa dwógigahercowe procesory w kompie ;)
i okładki, KONIECZNIE musisz mieć okładki - nie dla cover flow, ale dla własnej przyjemności
regulacja głośności (zgrubna) jest pod przyciskami, dokładna jest suwakiem ekranowym
ciężko jest przewijać na nim długie pliki - nie da się tego robić “przyciskami”, a jak wiadomo suwak ekranowy ma bardzo małą precyzję przy plikach dochodzących do dwóch godzin… więc przewijasz z dokładnością do 2 minut (sic!)
“zbyt długie” tytuły/nazwy płyt/wykonawców się nie przewijają, nie da się więc ich nijak w całości odczytać
cover flow jest ok… nigdy go nie używam - wolę listę albumów/wykonawców
wiele list jest (w pełni można sobie interface/przyciski na wyświetlaczu dostosować), ale nie ma listy tagów “wg. rocznika”, szkoda…
- filmy, zdjęcia, wyświetlacz -
wyświetlacz nie jest aż tak rewelacyjny jak go niektórzy opisują, ale jest “co najmniej ok”… a co z nim nie tak? kąty nie są takie jak sobie wyobrażałem, szczegóły szybko nikną w cieniach (częściowo dlatego że lubię mieć wyświetlacz przygaszony), do tego ma balans 9kK nie 5/6kK - osobiście wolę ten drugi, “słoneczny”
filmy ogląda się super (nie licząc znalezienia wygodnego kąta patrzenia), płynność super, jakość super (w końcu H.264+AAC), jednym kliknięciem zmieniamy “panorama a pełny ekran z obciętymi krawędziami”, pełne przyspieszenie sprzętowe (tak dekodowanie jak i przeskalowanie) więc jest na co patrzeć
zdjęcia… heh… z jednej strony jest to pierwszy odtwarzacz gdzie naprawdę przyjemnie się je ogląda (z przesuwaniem palcem włącznie), z drugiej strony jest to pierwszy odtwarzacz gdzie jest to zrypane :)
zdjęcia (ich rozdzielczość) jest “dziwnie mała”, widać dithering, powiększyć się da ale to tylko “powiększenie cyfrowe tego co już było w niskiej rozdzielczości” a nie “powiększenie 1:1 z oryginałem” - w praktyce to jednak nie przeszkadza, byle nie powiększać
gorzej jest z “pokazem slajdów”, kiedy wspaniałe przejścia (robione sprzętowo, np. obraz faluje jak po kropli wody) są psute przez widoczną (już po przejściu) zmianę rozdzielczości z bardzo małej (rozpikselowane i rozmyte zdjęcie) na “małą roboczą” (opisaną wyżej)
- interface, obsługa -
WSPANIAŁE
nie licząc tego, że czasem chciało by się jakiś przycisk (np. odbiór rozmowy czy następny/poprzedni utwór), to niczego mu nie brakuje
nawet ma suwak wyłączający dźwięki (nie ma profili) a włączający wibracje, teraz wyciszam telefon jednym palcem - dla mnie bomba, nigdy profili nie używałem i nie lubiłem, dla wielu ból w… :)
sam interface działa idealnie (wszyscy robią “ooo… jaki ten wyświetlacz płynny”), to tak jakby był to nie OS X tylko “jakiś mały systemik robiony specjalnie pod platformę”
oczywiście po odblokowaniu można instalować wiele mniej lub bardziej przydatnych programów… z moje doświadczenia muszę powiedzieć że “raczej mniej niż bardziej przydatnych”, ale w końcu chodzi o wyszukanie perełek a nie instalację czego popadnie
obsługa jest wygodna, nawet jednoręczna, wszystko jestem w stanie zrobić tylko lewą ręką (nie wiem czemu akurat lewą, jestem praworęczny, prawą jest niewygodnie - może mam to po mamie :) )
da się obsługiwać go mając długie paznokcie…
- wifi, internet -
ciężko jest mówić o prawdziwym internecie na rozdzielczości 480×200 (tyle zostaje po odjęciu OGROMNYCH pasków safari - czyli zostaje połowa wyświetlacza), ale nowy firmware ma dodać tryb pełnoekranowy
jednak to naprawdę działa (poza flashem)
strony www daje się zupełnie normalnie przeglądać, znacznie wygodniej niż na symbianie (abstrahując oczywiście od tego że on ma joystik lub przycisk wielokierunkowy - oba “umownej wygody”), do tego telefon ma w pamięci wszystkie najpopularniejsze fonty z zapfino włącznie (sic!) więc strony www wyglądają dokładnie jak na komputerze
nie licząc tego, że rozmiar tekstu zmienia się w dość dziwny sposób (niektóre fragmenty są “relatywnie za duże”, inne “za małe”) - chyba chodzi o to, żeby po powiększeniu tegoż konkretnie fragmentu miały równą wielkość (wielkość zmienia się w zależności od szerokości pola)
firmware 2.0 doda polskie znaki w każdym z fontów, obecnie są tylko w arialu unicode, helvetice i zapfino
pobierać plików się na telefon nie da
pliki PDF można czytać tylko prosto z www, podobnie jak pliki MP3 da się słuchać tylko przez przeglądarkę
klient email jest naprawdę wygodny, ale mimo to nie używam go (webmail gmail dla iphone’a jest ok, mimo że mógłby być nieco lepiej dopracowany)
- pliki pdf -
trzeba odblokować w safari (programikiem) protokół “file://” i da się je czytać prosto z pamięci, do kopiowania czegoś na telefon używać WinSCP przez wifi (pełne możliwości) albo iPhoneBrowser przez kabel (ograniczone możliwości)
pliki PDF czyta się ok, ale w safari nie można przeskakiwać do konkretnej strony tylko przewijać kolejne strony
program “PDF Browser” to niedziałający gniot
- budzik -
można ustawić dowolnie wiele budzików, można przygotować sobie wiele czasów budzenia, a potem tylko przesuwać “on/off” przy pożądanym
każdy może mieć inny dzwonek, podobnie jak każdy kontakt













A tak z ciekawości to ile dałeś za wersję 8GB? Mój kumpel ostatnio kupił 16GB i jest oczarowany, ja też byłem ale jak zobaczyłem te parenaście nie doróbek to jednak wolę MDA Pro i Zen’a Xtra. (zwłaszcza ten EQ)
1300zł (z ręki do ręki, nówka z USA, paragon w razie potrzeby)
nie wiem tylko co masz na myśli przez “paręnaście niedoróbek” - mówisz o presetach equalizera? cóż… to już jest inna sprawa ponieważ z jednej strony wszystkie iPody mają z tym problem (ktoś nie wie co to jest i po co jest limiter), z drugiej strony on brzmi naprawdę dobrze bez equalizera (choć przyznaję, w pewnym momencie chciałem ustawić preset Acoustic zbliżający go brzmieniowo do Karmy… ale zrezygnowałem niezależnie od trzasków/przesteru)
co do Zena Xtra… cóż, jest to ostatni “stary” (czytaj: porządny) Zen, miałem go mieć 4 lata temu, ale jednak nie polegał bym całkowicie na “dopalaczach” dźwięku - odtwarzacz musi jednak “sam z siebie” brzmieć lepiej niż gorzej, bo jednak equalizer jest tylko (jak sama nazwa wskazuje) “korektorem” a nie “głównym efektorem”…