MP3 – usłyszysz różnicę między 128kbps a 320kbps?

Już wiele razy pisałem o osobach mających kompleksy z powodu słuchania plików o zbyt niskiej jakości (czytaj: patrzących na wyświetlacz odtwarzacza, gdzie pisze 192kbps zamiast np. 320kbps) i testach ABX pozwalających sprawdzić czy słyszy się tą różnicę czy nie…

Wiele osób nie robi takich testów (czy choć jednego testu), z różnych powodów: bo nie chcą, bo się boją (czego?), albo nie wiedzą po prostu jak…

Wszystkim tym osobom polecam stronę mp3ornot.com – znajduje się na niej mocno uproszczony test ABX. Należy posłuchać utworu A i utworu B, a następnie określić który z nich brzmi lepiej. Macie 50% szansy że traficie… ;)

23 Responses to “MP3 – usłyszysz różnicę między 128kbps a 320kbps?”

  1. Vetinari says:

    [ironia_mode=on] Ciekawa recenzja Q5W… [ironia_mode=off]
    Chcialem sobie na F2 zrobic test przy pomocy koncertow Brandenburskich ale jakos nie chce flac otworzyc :/

  2. KHRoN says:

    bo F2 obsługuje pliki FLAC tylko do L2…

    poza tym odtwarzacze COWON/iAUDIO zawsze robiły niezrozumiałe problemy z plikami OGG i FLAC, a zwłaszcza FLAC, bo w prawie każdym opisie nowej wersji firmware’u widać “uaktualniono dekoder FLAC do wersji xxx”, podczas gdy Karma ma dekoder nieuaktualniony od ponad 3 lat, a mimo to wciąż gra każdy plik FLAC…

  3. Lukasz says:

    ten test ma zasadnicza wade- plik [cenzura ;) ] laduje sie znacznie dluzej od [cenzura ;) ]

    nie slyszalem zadnej roznicy miedz tymi kawalkami ale po czasie ladowania sie poznalem ktory ma 320 kb/s

  4. rock.eXjoy says:

    Łukasz, mogłeś jakoś ostrzec, że piszesz odpowiedź ;), udało na szczęście uniknąć przeczytania jej, ale i tak mam w głowie wątpliwości teraz czy naprawdę wybrałem świadomie słysząc różnice czy to gdzieś w podświadomości mi mówiło że A ;P

    Z tą wadą to racja… mogli chociaż napisać, że nie patrzeć się na stronę podczas ładowania x]

  5. KHRoN says:

    w sumie co racja to racja… ocenzurowałem oznaczenia plików żeby nie psuć zabawy ;)

  6. Blue says:

    Wydaje mi się, że ten test jest jakiś nie miarodajny. Tj. że kawałek jest poprostu specyficzny i nie widać na nim tak kompresji. Dlaczego tak twierdze? Z prostego powodu, testy robiłem na różnego typu muzyce i poprostu w większośći przypadków słyszę różnice jeżeli muza jest złożona. A jak to jakies techno to praktycznie nie czuje czy to 128kbit czy 320. Tyle odemnie ;).

  7. sirVir says:

    Nie narzekajcie. Ja na na starych tonsilach, przez trzeszczący wzmacniacz usłyszałem różnicę od razu :/. I nie mówcie, że nie ma różnicy, tylko oszczędzajcie słuch po prostu :P. A na szkołę muzyczną nigdy nie jest za późno…

  8. great depression says:

    Wysłuchałem A, potem B, i jeszcze raz w połowie A… wiecej nie trzeba było. Wskazałem prawidłowo. Różnica jest.

  9. Avenger says:

    roznicy nie uslyszalem, niestety, a moze i stety ;)
    zgadzam sie z przedmowca, ktory powiedzial, ze to wszystko zalezy od odpowiedniej nutki…

  10. yoshiru says:

    Nie słyszę i dobrze, ale za to słyszę różnice między mp3 320 a ogg 512 bodajże tzn słyszę jakby bardzo wyskie pasmo było cos jakby szczegółowe jeśli mogę to porównać do ostrza sztyletu to w mp3 widac ostrze a w ogg czyć że jest jeszcze coś na końcu ostrza. Ale z tego co czytałem to nie musi oznaczać nic dobrego.

  11. KHRoN says:

    ale w takim razie dziwne że nie słyszysz różnicy między 128kbps a 320kbps… albo znaczy to coś innego – znaczy że słyszysz lowpass

    czyli słyszysz że jeden format zachowuje więcej wysokich częstotliwości – czyli OGG, ponad 16kHz, a drugi nie – MP3, tylko do 16kHz

    więc samej kompresji i jej efektów nie słyszysz :) a to co opisujesz, pasuje właśnie do odczuć słuchaczy w czasie porównywania plików z uciętymi wysokimi częstotliwościami oraz plików, które tych wysokich częstotliwości uciętych nie mają…

  12. Piotr says:

    A ja usłyszałem różnicę (na słuchawkach Philipsa za 39zł :D) i wiedziałem, już po 5 odsłuchach :) I się nie myliłem. Natomiast kiedy puściłem na wieże Panasonica, już ma swoje lata – różnicy nie czułem.
    Aż mnie to kusi, żeby zrobić taki test ale znacznie dłuższy, tak z 10 próbek i do tego MP3@128 i MP3@320 i FLAC :) i moze OGG

  13. KHRoN says:

    ślepe testy to dobra rzecz (można się w czasie odsłuchu nauczyć tego i owego) :)

    do przeprowadzania takich testów polecam foobara2000 (najlepiej stąd: http://www.khron.net/foobar2000/ – zainstalować na “full”)

    wtedy zaznaczasz dwa pliki, które chcesz porównać, klikasz prawym, wybierasz “ABX two tracks” i przeprowadzasz test – odpowiednie statystyki pojawiają Ci się na bieżąco w okienku (ale można sobie je ukryć do czasu zakończenia testu)

  14. nie wiem co ma wspolnego odluchiwanie na glosnikach laptopa a na profesjonalnyhm sprzecie.
    roznice sie slyszy tylko trzeba posluchac w wielu zakresach, i wielu zakresow.
    proste:)

  15. xnatas says:

    Słychać różnicę dosyc wyraźnie, ale tylko dlatego, że plik jest źle skompresowany. Kedys robiłem slepy test 128k vs wav (te same utwory z tj samej płyty na tym samym sprzęcie odtwarzane losowo, raz jeden raz drugi) – różnicy nie usłyszałem. Pozdrawiam

  16. KHRoN says:

    nie wiem czy od razu “źle”, ale wiem że różne kodeki brzmią różnie… klasycznym już przykładem jest MP3 128kbps by Blade (swojego czasu najlepszy i najbardziej zaawansowany enkoder) a MP3 128kbps by najnowszy LAME (lub nowy FhG)

    … po prostu słychać że są to różne pliki, nawet mimo tego iż – niby – są identyczne…

  17. Scumkill says:

    To jest właśnie doskonały przykład samozwańczo-audiofilskiej przesady, czyli szukanie dziury w całym. Powiem tak słuchałem tego z dziesięć razy i nie wiem gdzie jest ta różnica. Skupiałem się na najcichszych szczegółach a następnie na wysokich tonach, które w mp3 128kbps zostają wycięte w granicach 14khz a w 320 powyżej powyżej 20khz (analiza spektrum w audiacity). Słuch ludzki rejestruje dźwięki w granicach 16hz-20khz. Podejżewam, że dzisiaj, czyli w cywilizacji miejskiego hałasu mało kto osiąga takie wyniki. Jednakże “audiofile”, którzy słuchają muzy na swoich cowonach, iriverach twierdzą, że mają genialny słuch i są w stanie usłyszeć bliżej nieokreślone niuanse, których nikt oficjalnie nie przełozył na żadne parametry techniczne. Przypomnę, że wszystkie odtwarzacze mp3, w tym chińskie “piguły” mają pasmo przenoszenia 20hz-20khz. Jednak ci panowie podłączają do swoich wypasów słuchawki z najwyższej półki (pasmo przenoszenia nawet 10hz-40khz). Co jest szczytem absurdalnej głupoty. Zapytani dlaczego używają odtwarzaczy mp3 zamiast dobrego discmana – skoro są tak przewrażliwieni – nie potrafią na to pytanie odpowiedzieć. Rozumiem, że każdy człowiek chciałby znaleźć się w jakiejś elicie. Ale nie róbmy z siebie snobistycznych paranoików.

    Format mp3 powstał po to by na malutkich w owym czasie nośnikach pamięci NORMALNY człowiek i nie Superman mógł sobie składować swoje ulubione albumy, a nie po to by kilkanaście lat później “audiofrenicy” szukali dziury w całym. Można zapytać takiego jegomoscia: Skoro twiedzisz, że masz słuch jak pies to po jaką cholerę słuchasz muzyki z plików kompresji stratnej? Kup sobie discmana i zakończ temat.

    Ja robiłem sobie jeszcze lepsze porównanie. Plik WAV zgrany ze świetnie nagranej płyty Erica Claptona, której nie dotknęła jeszcze wojna głośności (loudness war) porównałem z mp3 128kbps w jakości high. Słuchałem na 3 róznych parach słuchawek (AKG, Panasonic i Koss) na moim Sansa e130 i na laptopie. Szukałem dziury w całym z premedytacją… I nic.

    Jakiś rok temu byłem na badaniu słuchu i okazało się, że wszystko jest w normie.

    Morał jest taki: Szukajcie, jesli chcecie to znajdziecie nawet to czego nie ma. Psychologia.

  18. KHRoN says:

    z jednej strony masz rację (w końcu stwierdzenie “MP3 128kbps brzmi jak CD-Audio” powstało na bazie jakichś testów i notabene były to dobrze zorganizowane testy na dobrym sprzęcie) więc dla “przypadkowo wybranej osoby z ulicy” nie powinno to mieć znaczenia… i faktycznie nie ma

    z drugiej strony różnicę tak na dobrą sprawę słychać, racja że nie jest to może różnica słyszalna zawsze i dla każdego, ale można to zawsze przy pomocy testu ABX sprawdzić – wtedy czarno na białym wychodzi kto słyszy, a komu wydaje się że słyszy… sam wiele razy robiłem takie testy i przyznaję że nie zawsze byłem w stanie odróżnić próbkę skompresowaną od oryginału

    przy czym po pierwsze istnieją utwory/fragmenty utworów gdzie ta różnica jest lepiej słyszalna a istnieją takie gdzie jest gorzej słyszalna, po drugie jeśli wiedzieć czego się spodziewać, na co dokładnie zwrócić uwagę, to łatwiej jest to wychwycić (tak jest ze szkoleniem w każdej dziedzinie)

    jeszcze na koniec dodam iż przykładem tych “lepiej słyszalnych” są wyselekcjonowane fragmenty utworów, na bazie których udoskonalany jest LAME (czyli takie, gdzie artefakty kompresji są właśnie najlepiej słyszalne)

    ekstremum jest zaś przykład, kiedy enkoder nie radzi sobie z oddaniem panoramy stereo nawet dla 320kbps – w tym przypadku plik WAV i MP3 320kbps dają się odróżnić na jakichkolwiek głośnikach stereo

    jedyne z czym to mogę porównać to kompresja grafiki – pliki JPEG mogą wyglądać komuś “idealnie”, a komuś innemu “paskudnie” (po to przykładowo cyfrowe lustrzanki robią zdjęcia w formacie RAW – żeby poza możliwością zmiany pewnych parametrów nie wprowadzać właśnie jakiejkolwiek kompresji)… ale konkretne zdanie na ten temat zależy od osoby i zastosowania…

    więc to nie jest tak że kompresji MP3 nigdy-nigdy nie słychać (podobnie jak nie jest tak że kompresji JPEG nigdy-nigdy nie widać), ale masz rację że w 99% przypadków “normalnego odsłuchu” jednak nie słychać (i że wiele osób przesadza na tym punkcie)

  19. Scumkill says:

    Ten cały test jest uproszczony do granic możliwości i jest wiarygodny jak propaganda PRL’u. Do wyboru tylko dwie możliwości. Mozna strzelać. Wtedy taki zwycięzca popada w megalomanię i uważa się za niedobitka z Kryptona. Gdyby ten test działał na zasadzie poukładania conajmniej 4 plików w kolejności od najlepszego do najgorszego to mozna by było stwierdzić, że cos w tym jest.

    To co napisałeś jest tak teoretyczne jak wierzenie starozytnych uczonych, że Ziemia jest płaska i kiedy dojdziesz do krawędzi krążka i skoczysz to wpadniesz w nicość. Nie wiadomo co to są te wyselekcjonowane fragmenty i nikt konkretnie nie powiedział czego należy szukać. Czyli znów słowa puszczane na wiatr.

    Tak jak mówisz, twórcy mp3 to ludzie którzy znają się na swojej robocie. Skoro uważają, że bitrate 128 jest najmniejszym i najblizszym oryginałowi wyborem (biorąc oczywiście pod uwagę mozliwości słuchu człowieka) to nie wyssali sobie tego z palca. Bo po co, skoro mp3 było bezkonkurencyjnym formatem w owym czasie?

    Nikt normalny nie będzie słuchał mp3 na hi-endowym sprzęcie dla wybranych. Jak ktoś uważa, że mp3 to format do dupy a go używa to jest hipokrytą albo ma coś z głową.

    Kompresję mp3 słychać ale w małych bitratach. Wtedy słychać mniejsze lub większe bulgotanie w miejscu wysokoich tonów a dźwięk jest przymulony i giną ciche dźwięki. Dlatego twórcy mp3 uznali 128kbps jako niezbędne minimum. Jednak znaleźli się tacy, którzy chcą być wieszczami i zaczęli wymyślać teorię nie mając żadnych rzeczowych argumentów. Jedynym jakby argumentem jaki słyszałem wielokrotnie w tym samym wydaniu jest “…to, że ty nie słyszysz różnicy to twoja sprawa…” i nic poza tym. A następni, którzy na forum nie chcą być outsiderami kontynuują wielką schizmę, ale nadal nie są w stanie określić wady mp3 w 128kbps.

  20. KHRoN says:

    > Czyli znów słowa puszczane na wiatr.

    co do jednej rzeczy masz w sumie rację – w dyskusji o MP3 (czy o kompresji ogólnie) przeplatają się dość niepotrzebnie dwie rzeczy: teoria i praktyka

    teoria sobie (liczby ładnie wyglądają), praktyka sobie (czyli jak patrzy na to wszystko użytkownik i co z tego wynika dla niego w praktyce)

    i masz rację że dla typowego użytkownika odtwarzacza i plików MP3 (czyli dla osoby, dla której powstał format MP3), nie robi właściwie żadnej różnicy czy słucha 128kbps czy 320kbps…

    > nie mając żadnych rzeczowych argumentów

    argumentem mogą być testy ABX, każdy może sam na sobie taki przeprowadzić i przekonać się na ile słyszy różnicę, a na ile nie słyszy…

    jeśli zaś ktoś ma czas i środki, “wystarczy” przeprowadzić wielowymiarowy test wariancji:
    - zaprosić grupę 10 osób (dodtkowy podział: na osoby uważające się za audiofili i za “zwykłych słuchaczy”),
    - zebrać załóżmy 5 par słuchawek, od prostych do bardzo drogich (dodatkowy podział na pchełki, dokanałowe i nauszne)
    - spreparować kilka odpowiednich próbek (bez kompresji, różne stopnie kompresji, lowpass)

    a następnie przeprowadzić kolejno wszystkie konieczne testy ABX/HR

    i taki test na pewno wiele by wyjaśnił :) (ale nie wiem co konkretnie)

  21. sanshinron says:

    sluchawki koss ur-40 podlaczane do laptopa i bez problemu moge okreslic ktory sampel jest 320kbps… na lepszym sprzecie roznica byla by jeszcze bardziej slyszalna

  22. Rafal says:

    jak sobie sluchacie na glosnikach marki NO NAME to nie widzicie roznicy ale podepnijcie cos lepszego chocby pierwsze lepsze glosniki Creative 5.1 to od razu slychac roznice :D

  23. Scumkill says:

    Rafał nie ośmieszaj się. Ja mam w domu kilka par dobrych słuchawek i nie potrzebuję pierdząco-podskakujących głośniczków creative’a z paździeżowym subwooferkiem żeby posłuchać tego testu. Ludzie przestańcie stawiać się ponad ekspertami z Instytutu Fraunhofera bo jak to czytam to smiać mi się chce. Wy i ten wasz wybitny słuch + słuchawki Grado podłączone do odtwarzacza marki iAudio. Jak widać “ludzi-nietoperzy” – jak to napisał KHRON w innym temacie – nie brakuje. Każdy chciałby być członkiem elity, a mało który gra na jakimś instrumencie. Większość i tak słucha elektronicznego pitolenia ze zdzirami w majtkach w tle.

Leave a Reply