Niedawno pojawiły się nowe, interesujące słuchawki – VEDIA VP-SRS200.

Ale są to pchełki, a ja zawsze powtarzam że pchełek nie lubię. Więc czemu w ogóle o nich piszę?
Ponieważ są to pierwsze pchełki, które mi się podobają…
[update] zdjęcia innej wersji SRS-ów (nie-pudełkowej) znajdują się tutaj
Pudełko i jego zawartość
Słuchawki dostajemy w stylowym, czarnym pudełku… Ale akurat “gdzieś mi się zgubiło”, więc nie mogę zrobić zdjęcia…
W samym zaś pudełku oprócz samych słuchawek znajdziemy:
- etui na słuchawki,
- przedłużkę,
- gąbki na słuchawki (sprytnie ukryte w etui).
Przedłużka będzie przydatna dla osób, które zdecydują się podłączyć SRS-y do komputera (a warto to zrobić) – nie będzie trzeba za każdym razem nurkować pod biurko.
Etui zaś jest bardzo porządnie wykonane, tylko… mało przydatne (przynajmniej dla mnie) – po prostu w ogóle nie chowam tych słuchawek, a konkretnie mam je non-stop podłączone do laptopa…
Wykonanie
SRS-y wykonane są bardzo porządnie. Od błyszczącego plastiku i elastycznego tworzywa, z których wykonana jest sama słuchawka, przez cieńki acz wytrzymały kabel aż po masywną wtyczkę.
… jednak aż prosi się tu o porównanie:
VEDIA VP-SRS200 vs Sennheiser MX400 – wygoda
Czemu z MX-ami? Ponieważ wciąż są one uznawane za najlepsze pchełki, jakie można kupić w rozsądnej cenie (do 100zł).
Obie pary słuchawek są asymetryczne (mam MX-y, które dostałem z iFP-kiem, sklepowe mają kabel symetryczny). Obie mają pozłacaną wtyczkę. Jednak SRS-y mają ją kątową, MX400 prostą (sklepowe również mają kątową, ale nie pozłacaną). Obie pary słuchawek wykonane są ze starannością – dobrej jakości plastik, brak ostrych krawędzi na obudowie etc.
Jednak pierwszą znaczącą różnicą jest sam kabel – w MX400 jest gruby i sztywny, tężeje na mrozie. W SRS-ach jest on cienki i miękki, ale – wbrew pierwszemu wrażeniu – nie jest delikatny. Nie tężeje na mrozie (więc słuchawka nie wypada z ucha).
Poza tym SRS-y i MX400 różnią się budową samej słuchawki.
(na zdjęciach poniżej: SRS-y po lewej, MX400 po prawej)
Słuchawka SRS-ów jest minimalnie mniejsza, chodzi tu zarówno o średnicę jak i o masywność słuchawki jako całości.
Dzięki temu iż średnica obudowy jest minimalnie mniejsza (ale po części i dlatego że kabel jest miękki, więc nie wyszarpuje słuchawki z ucha), SRS-y to pierwsze pchełki które leżą mi w uchu nie wypadając co chwile (co nagminnie robiły MX-y).
Obudowa słuchawki ukształtowana jest tak, by korzystała z anatomicznego ukształtowania ucha (chodzi m.in. o przewężenie między obudową membrany a kanałem basowym, dodatkowo będące minimalnie przesunięte z osi słuchawki). W MX-ach jest tu szeroki, prostokątny kawałek plastiku, który uniemożliwia często poprawne ułożenie słuchawki w uchu.
Brzmienie
Pierwsza uwaga, jaka przychodzi do głowy kiedy mówi się o pchełkach to: brak basu. O ile MX400 faktycznie są go pozbawione (tego prawdziwego, niskiego basu – bo “jakieś mruczenie” mają)… o tyle SRS-om już nie. Nie jest to oczywiście bas rodem z dokanałówek czy słuchawek nausznych, ale nie jest to też pukanie w tekturowe pudełko jak w większości pchełek. A że schodzi nisko, więc nie trzeba się już domyślać kiedy gra gitara basowa czy kontrabas – po prostu to słychać.
Podobnie jest z górą. W SRS-ach nie jest ani schowana i nieciekawa (jak w większości tanich pchełek), ani świszcząca i wybijająca się (jak w MX400). Jest dość akuratna, jak w dużych słuchawkach nausznych. Lepsza nawet niż w większości dokanałówek. Perkusja jest dynamiczna a fortepian czy skrzypce żywe i autentyczne.
… a środek? Cóż. W pierwszym wrażeniu można stwierdzić że go nie ma, ale nie do końca tak jest. Po prostu większości pchełek brakuje zarówno basu jak i wysokich tonów (czyli “konturu” dźwięku), więc jedyne co słychać to – lepszy lub gorszy – środek… A w SRS-ach zarówno bas jak i wysokie tony są na swoim miejscu, czym kontrastują z “typowymi pchełkami”, dając wrażenie braku środka. Jednak jest on na swoim miejscu, może nieco cofnięty, ale jest i wcale nie ma go za mało. Gitary brzmią jak gitary, wokal jak wokal.
Dźwięk SRS-ów poza tym że niesie treść (środek), ma także wyraźny kontur (górę i dół).
Słuchając SRS-ów nie da się nie zwrócić uwagi na to, iż dźwięk nie dochodzi punktowo ze słuchawek (jak w MX-ach czy dowolnych typowych pchełkach), ale gdzieś z przestrzeni znajdującej się poza słuchawkami. Brzmi to tak, jakby założyć słuchawki nauszne (sic!) – co zauważa wielu użytkowników SRS-ów, nie tylko ja.
Poza tym dźwięk wydobywający się z SRS-ów jest czysty, żywy, zachęcający do słuchania. W porównaniu do SRS-ów, MX400 zdają się być stłumione – i nie chodzi tylko o to, że są ciche, ale także o to iż pewnych rzeczy na MX-ach po prostu nie słychać. Porównanie MX400 a SRS-y to odkrywanie znanych utworów na nowo, a więc cecha “lepszych niż dotychczasowe” słuchawek.
Dźwięk SRS-ów jest zrównoważony, ciepły, przestrzenny, do tego odporny na większość eskremalnych ustawień equalizera czy dopalaczy – co “dobija” większość pchełek, kiedy użycie equalizera zamiast “zmiany brzmienia” powoduje powstanie “muzycznej papki”.
SRS
Są to pierwsze na świecie pchełki, które zostały opracowane przez SRS Labs.
SRS Labs to laboratoria dźwięku, w których powstał m.in. SRS 3D oraz SRS WOW, czyli dopalacze dźwięku które znaleźć można np. w odtwarzaczach iriver.
Słuchawki zaprojektowane zostały tak, by z jednej strony brzmieć jak najlepiej z dowolnym źródłem dźwięku (niedawno pisałem m.in. o wpływie algorytmu SRS 3D na brzmienie), a z drugiej aby jak najlepiej współgrać z implementacjami systemu SRS (SRS WOW, SRS WOW HD) dostępnymi odtwarzaczach audio.
Podsumowanie
SRS-y to najlepsze obecnie pchełki, które można dostać w rozsądnej cenie (bo za około 80zł).
Powinne się one spodobać – pod względem wykonania, wygody oraz znakomitego brzmienia – osobom które z jakiegoś powodu nie mogą używać słuchawek dokanałowych lub po prostu poszukujących dobrych pchełek.
Mogą one wręcz – częściowo – zastąpić słuchawki nauszne. Sam używam ich non-stop z laptopem oraz okazjonalnie z Karmą do słuchania muzyki w domu (w domu nie używam dokanałówek, dokanałówki są najlepsze na ulicę).
Tags: mx400, sennheiser, srs-200, Słuchawki, vedia, vp-srs200
znalazlem takie typo: przedłużka –> od długości, wetyk kątowy —-> od kąta :)
To tyle na razie, recka mi się podoba, mam podobne odczucia :D
eh… jak zawsze błysnę pisownią ;) poprawione, THX
Jeszcze jedno – biurko (a nie biórko). Później już nic nie zauważyłem, bo pochłonęło mnie czytanie :)
Tak poza tym, ciekawa recenzja.
Mam podobne odczucia co do SRS-ów, inne moje pchełki poszły w kąt. Prawda musialem po ich odpaleniu wyregulować ustawienia equalizera i SRS WOW w moim odtwarzaczu by brzmialo tak jak bym tego oczekiwał. Jestem zauroczony czytością dzwięku, wydzieleniem poszczególnych instrumentów. Niektóre kawałki uzyskały nowe brzmienie. Jedyne co mi nie pasuje w tych głośnikach to muzyka rytmiczna, ala’ techno, tutaj chyba jestem bardziej przyzwyczajony do bardziej stłumionego charakteru i większego basu jaki uzyskuje na moich nausznikach PX-200. Tak czy inaczej polecam każdemu.
So, let go, let go.. Just get in..Oh, it’s so amazing here
Od wielu lat pozostaję wierny słuchawkom dousznym (z wyjątkiem dokanałowych). Zachęcony Twoją recenzją oraz innymi entuzjastycznymi opiniami dotyczącymi SRS200 postanowiłem je kupić… i z perspektywy trzech dni uważam, że było to jeden z najlepszych wyborów, jakich ostatnio w sferze okołomuzycznej dokonałem.
Brak mi specjalistycznej wiedzy by opisać słowami jakość oferowanej przez te słuchawki muzyki, lecz pozwolę sobie poprzestać na stwierdzeniu, że Vasco Rossi brzmi jeszcze lepiej. O wiele lepiej. Dzięki!
Jarek
P.S. Jestem pod dużym wrażeniem szczegółowości Twoich recenzji oraz doskonałej znajomości tematu.
Pierwszy raz jestem na tym blogu i od razu pozytywne wrażenie :-) Jestem świeżo po zakupie Sennheiser MX50 street i nie jestem z nich zadowolony. Są poprostu niewygodne :-( Kupiłem bo wcześniej używałem MX200 i były spoko, jednak mi sie popsuły (jak wszystkie z czasem). Wieże na słowo i lece do pana Allegro po zakup.
Dla “pchelkowcow” ciekawa alternatywa, wreszcie zetkniecie z bardziej sensownym dzwiekiem. Dla pozostalych i tak niedosyt… Jak to sie mowi “z ***** bata nie ukrecisz” ;D
[...] Kolejną po pudełku zmianą są słuchawki. Nie są to już “jakieś tam” słuchawki, a są to konkretnie VP-SRS200 (recenzja tu). [...]
KHRoN, a możesz porównać je z MX560? Bo jak na razie to najfajniejsze pchełki, jakich słuchałem…
nie ma takiej możliwości ponieważ nie posiadam tych słuchawek… ani nie zanosi się, żebym miał je do testów dostać…
KHRoN, nie wiem co wybrać, a widzę, że znasz się na tym bardzo dobrze. Zastanawiam się nad srs200 lub ep-630. Tylko to lub to. Co polecasz wybrać i dlaczego?
to są zupełnie inne słuchawki
w domu, gdzie nie musisz walczyć z hałasem ulicy ani ruszać głową, SRS-y spisują się znakomicie (zwłaszcza u mnie, podpięte do laptopa)
w domu w EP-kach raczej nie usiedzisz
na ulicę EP-ki są znakomite, bo tłumią hałas
a SRS-y na ulicę się chyba raczej nie nadają (nie licząc tego że nie tłumią, pchełek nijak nie zmusisz do tego żeby nie ruszały się w uchu, tudzież nie wypadały z ucha)
poza tym dokanałówki to dokanałówki, zawsze będą wygodniejsze i z lepszym basem niż pchełki, nawet jeśli SRS-y brzmią wyjątkowo czysto i “szeroko” (znacznie ciekawiej niż każde inne pchełki, które miałem – są to jedyne pchełki które używam regularnie – do laptopa)…
Dzięki, zakupię w takim razie ep-630
Widzę że trafiłem na specjalistycznego bloga co mnie bardzo cieszy :) a Więc jeśli mógłbym prosić o pomoc w wyborze słuchawek to potrzebuje do słuchania przede wszystkim Jazzu, Smooth Jazzu i RnB ale nachodzi mnie tez ochota na jakiegoś Timbalanda czy Linkin Park i teraz pytanie moje brzmi:
Jakie słuchaweczki?? zależy mi na czystości dźwięku super mocne bassy mnie drażnią Benassiego w ogóle nie mogę słuchać… Co będzie najodpowiedniejsze do smooth jazzu RnB i jakiegoś Timbalanda czy Furtado o takie dziwne mam gusta, Podpowiem jeszcze że muzyki najczęściej słucham w pociągu czy w tramwaju albo ogólnie w mieście czyli tam gdzie za cicho nie jest a mam iPoda 3gen w domu nie korzystam ze słuchawek, dopiszę jeszcze że prowadzę ogólnie aktywny tryb życia, więc z iPodem biegam, jeżdżę na rowerze (żeby mi nie spadały) bardziej chyba odpowiadałyby mi douszne chyba że jest znaczna różnica (format muzyki ACC 128) i jeszcze raz najważniejsza dla mnie jest jakość dźwięku i wyciszenie do tego żeby bateria w odtwarzaczu nie siadała po 4 godzinach słuchania bo cały pobór idzie na słuchawki ogólnie chyba jestem za dousznymi a dokanałowych się trochę boję bo nie wiem czy za mocno nie niszczą słuchu pozdrawiam i proszę o podpowiedź z góry dziękuję!
chyba nawet “zbyt specjalistycznego”, ponieważ na tak postawione pytanie nie jestem w stanie odpowiedzieć… co prawda słucham okazyjnie jazzu, ale pozostałych gatunków już nie
zaś na pytanie “jakie słuchawki” również nie mogę odpowiedzieć, ponieważ musiał bym odpowiedzieć jednym zdaniem (“kup CX300″) albo napisać na ten temat (jakie i dlaczego) pracę magisterską (a może by na doktorat starczyło) ;)
w każdym razie – biorąc pod uwagę Twój sprzęt i format muzyki – faktycznie CX300 pasują… sam używam ich “bo tłumią” i “bo są ok”, są relatywnie głośne (głośniejsze niż np. EP-630 i znacznie głośniejsze niż słuchawki sony), nie mówiąc już o tym że trzymają się ucha
zaś co do baterii w odtwarzaczu – głośność nie powinna mieć znaczącego wpływu na szybkość jej rozładowania…
co do niszczenia słuchu – człowiek nie tyle słucha na określonym poziomie głośności, ile na poziomie względnym “trochę więcej niż szum otoczenia” (w końcu chcemy słuchać muzyki a nie np. wiatraczka w komputerze czy tramwaju)
skoro więc słuchawki dokanałowe tłumią ten hałas (nawet o 20dB), więc “zadowalający” w nich poziom jest o te 20dB niższy niż w dowolny “nietłumiących” słuchawkach (np. “zadowalający” poziom 100dB na mającej 90dB ulicy zostaje zredukowany do 80dB… co jest w zasadzie ciszej niż sama ulica)… a więc argument o “niszczeniu słuchu bo grają tak bezpośrednio” jest zasadny tylko dla tych osób, które po przesiadce na dokanałówki wciąż słuchają tak jak słuchały (przeważnie na maksymalnej głośności)
… zaś osob dobierających głośność z rozsądkiem, takie zagrożenie nie dotyczy… co mówi czteroletni użytkownik słuchawek dokanałowych, cieszący się wciąż dobrym słuchem :)
co więcej CX300 są relatywnie tanie (mimo że droższe niż EP-630, ale grają od nich lepiej – o czym już też pisałem), więc całościowo wypadają całkiem nieźle i IMO warto je mieć jeśli szuka się czegoś takiego (czyli dyskretnych a dobrych słuchawek wielozadaniowych z naciskiem na słuchanie w hałaśliwych miejscach)
ale oczywiście możesz kupić nawet CX500 czy JBL za 350zł :)
BTW jedna rzecz jeszcze się mi przypomniała – mając słuchawki dokanałowe trzeba dbać o higienę ucha, bo można się nabawić bakteryjnego zapalenia… i m.in. z tym wiąże się niebezpieczeństwo utraty słuchu…
Wiedziałem do kogo się zwrócić mam dostęp do Amazon.co.uk więc chyba będę miał je taniej niż w Polsce:
Creative Labs EP-630/A Earphones – 9 funtów
Sennheiser CX300 Eco Ear Canal Headphones Black 0 17 funtów
Sennheiser CX300 Stereo Earphones (White) 12 funtów
I tu pytanie czym się różną Eco Ear od Stereo??
Earphone Sennheiser CX 400 black – 27 funtów <— na te jeszcze mogę Sobie pozwolić i nie będzie bólu ;)
Sennheiser CX 55 – 25 funtów
Earphone Sennheiser CX 500 titan 36 funtów <— te też dam rade jak się chwilę wstrzymam i odłożę trochę pieniążków
No rzeczywiście co do niszczenia słuchu przez dokanałowe niezaprzeczalnie masz rację ;)
A co do smooth jazzu nie różni się prawie niczym od jazzu czyli które z tych będą najbardziej uniwersalne ale ukierunkowane na Jazz i RnB?? a do tego cena do jakości bo jak nie ma wielkiej różnicy między cx300 a cx 400 i cx 500 to po co przepłacać ale nie znam się na tym więc wolę zapytać eksperta. Dziękuję jeszcze raz!
I jeszcze raz dziękuję za pomoc!
nie wiem czym konkretnie różnią się Eco Ear od Stereo, poczytaj opis i zobacz zdjęcia, jedno mogę powiedzieć z całą pewnością – wsztstkie CX300 na pewno SĄ stereo, żadne z nich nie są mono ;)
co do różnic CX300, CX400 i CX500 – w praktyce różnią się one tym, że CX400 mają dzielony kabel (dynda Ci się prawie półtora metra kabla z dość ciężkim miejscem łączenia) a CX500 mają regulator głośności (który po jakimś czasie się przeciera i zaczyna trzaskać/przerywać, sa sam kabel jest w tym miejscu łatwo zerwać)
… poza tym nie wiem jaka jest różnica w samym brzmieniu, bo ja nie słyszałem a nie czytałem jeszcze nigdzie porównania ich brzmienia innego niż “no, grają fajnie, nowsze faktycznie fajniejsze”
ogólnie mówi się że CX400 i CX500 mają “bardziej kontrolowany bas” (myślę że jest go mniej i mniej włazi na środek, a za to jest bardziej zwarty, konkretny) zaś sam środek nie jest tak cofnięty jak w CX300… i tyle w teorii, bo wciaż ich (ani CX400, ani CX500) nie słyszałem
> No rzeczywiście co do niszczenia słuchu przez dokanałowe
> niezaprzeczalnie masz rację ;)
niekoniecznie tak zupełnie-zupełnie, ale taka argumentacja przynajmniej brzmi sensownie ;)
Hmm to chyba nie będę kombinował i za małe pieniądze bo 10 funtów kupie cx300 nie mam tak wyczulonego słuchu żeby widzieć różnicę (tak mi się zdaje) Dzięki wielkie i każdemu będę polecał ten blog bo jest nieoceniony i w pełni pro. pozdr.
wiesz co? słuchałem niedawno kilku par słuchawek (nawet nie do końca wiem co to było) i zrewidowałem swoje zdanie na temat różnicy między EP-630 a CX300 – do tej pory mówiłem że raczej warto dopłacić, teraz będę mówił że zdecydowanie warto :)
dlatego od siebie wciąż polecam CX300 (może dlatego że CX400 ani CX500 nie słyszałem)… z drugiej strony ani dzielony kabel, ani regulacja głośności mnie po prostu “nie bawią”…
… myślę że będziesz zadowolony :)
Jeszcze raz wielkie dzięki! od regulacji głośności jest iPod a dwa metry kabla mi niepotrzebne ;) więc nabywam cx300 i jestem pewien że lepszej osoby o poradę poprosić nie mogłem ;) Pozdrawiam!
Jak VEDIA VP-SRS200 spisują się z iRiverem? Zwykle słucham muzyki w busie, w drodze do szkoły. Jakie słuchawki mógłbyś polecić w cenie do 80 zł? Dodam, że słucham elektronicznej muzyki.
lepiej grają z moim laptopem – na zasadzie takiej, że potrzebuję “czegoś co po prostu fajnie gra”… po podłączeniu do laptopa są bardziej zrównoważone (z odtwarzaczami różnie – zależy o jakim konkretnie mowa, np. z V39 brzmią fajnie, z e10 już mniej)
w każdym razie ja osobiście nie używałbym (i nie używam) pchełek na ulicy – co innengo w domu, gdzie nie musisz ruszać głową ani walczyć z hałasem ulicy, co innego własnie na ulicy…
poza tym nie słucham muzyki “elektronicznej” więc na ten temat również nie mogę się wypowiadać…
… a w cenie do 80zł? może EP-630? może te – tak polecane, nie wiem bo nie słyszałem – philipsy she 9500? (ale one znowu nie tłumią)
Sorki, zapomnialem napisac, ze jest to iRiver T60 i nie chce nic z dokanalowych sluchawek. Jakos nie jestem przekonany do tego typu sluchawek.
to w żaden sposób nie zmienia tego, co już napisałem – bo w takim razie nie jestem w stanie nic poradzić… nie jestem fanem pchełek, a słuchawek nausznych nie używam
[...] zaś opisywałem już wcześniej (recenzja tu, różnice między wersją pudełkową a OEM tu). W nowej wersji słuchawek napisy [...]
Słuchawki są ok. Ale wcale nie graja lepiej od mx500 ajuz na pewno od px100 jak niektórzy uważaja. Graja inaczej ale nie lepiej. Na miasto sie raczej nie nadaja bo wypadaja. MX500 sa bardziej uniwersalne dlatego po jakims czasie uzywania rsów wrociłem do nich. pogodziłem sie z nimi:). Słuchaweczki to jedyny sprzet ktory im sie udał. Odtwarzacze np V39 to porazka. A insygnowanie tego sprzetu HI Endem jest po prostu jawnym oszustwem. nie polecam. Rozczarowałem sie dwa razy. Skuszony opisami o wzmacniaczu słuchawkowym wysokiej klasy i technologii dualcore usłyszałem w słuchawkach zupełnie przeciętne brzmienie głosne w ktorym brak klasy i jakości do słuchania fortepianu i jazzu zupełnie sie nie nadaje. po 2 godzinny słuchaniu dzwoniło mi w uszach. na drugi dzień padł mi wzmacniacz słuchawkowy i oddałem go do sklepu. pozdrawiam i nie kupujcie V39 szkoda kasy. Sa na rynku o wiele ciekawiej brzmiace urzadzenia w tej klasie cenowej.
Czesc, mam taki małay problem szukam słuchawek głównie muzyka (Armin van Buuren – A State of Trance) nigdy jeszcze nie miałem do czynienia z “małymi słuchawkami” i tu moje pytanie co będzie lepsze ?
1.EP-630
2.Vedia VP-SRS 200
3.CX 300
ja zaś nie miałem do czynienia z muzyką “trance”
… choć na bazie opinii różnych osób, do tego typu muzyki (techno/elektronika i pochodne) SRS-y mogą nadawać się dość dobrze
tyle że wymieniłeś jednocześnie słuchawki dokanałowe i pchełki – pchełki mimo że efektowne (zwłaszcza SRS-y) nie tłumią zupełnie, więc nie nadają się na ulicę… nie wiem gdzie te słuchawki mają być używane