Irydi Booster – recenzja
Jakiś czas temu pisałem o pojawieniu się odtwarzacza Irydi Booster, polskiego PMP, którego opis był conajmniej interesujący…

Obecnie zaś mam okazję zapoznać się z tym odtwarzaczem. Jak więc sprawuje się on w praktyce?
Pudełko
Pudełko jest całe białe. Nalepione są na nim logo Irydi (od góry) oraz krótka specyfikacja Boostera (od boku).
Zawartość pudełka
Po otwarciu pudełka widać, że główne miejsce zajmuje w nim zawinięty w ochronną folię odtwarzacz.
Po wyciągnięciu z pudełka odtwarzacza i plastikowej kształtki, ukazuje się nam pozostała część zawartości pudełka…
A konkretnie znajdują się tam:
- instrukcja (co prawda na kredowym papierze, ale cała po angielsku),
- bezprzewodowy pilot,
- badge (ok, nie wiem jak się to po polsku nazywa, taki znaczek do przypinania…),
- kabel pozwalający na podłączenie Boostera do telewizora,
- zamszowy woreczek na odtwarzacz,
- kabel USB i kabel USB-Host,
- zasilacz,
- płyta CD,
- słuchawki.
Na płycie znajduje się polska wersja instrukcji oraz konwerter napisów (TXT do SRT).
Przyglądając się co ciekawszym elementom:
Słuchawki
Do Boostera dodawane są zielono(seledynowo?)-pomarańczowe słuchawki. Srebrna, prosta wtyczka, kabel asymetryczny (około 80 cm do miejca podziału).
Patrząc na nie wydają się być takie… plastikowe. Niczym z kiosku za 2 złote. Jednak słuchając je (na iFP-ku, płaski EQ) i porównując do słuchawek VEDIA VP-SRS200 dość pozytywnie się zdziwiłem. Konkretnie:
SRS-y – szeroki dźwięk, zrównoważony, całkiem ładny bas, głośne.
Te z Boostera – dość szeroki dźwięk, nawet zrównoważony (cofnięty środek, góra nie świszczy), słychać bas (sic!), nieco ciche.
Sprawdziłem jeszcze słuchawki Sennheiser MX300 – dość szeroki dźwięk, zrównoważenie takie sobie (świszcząca góra), zero basu, dość głośne…
Co oznacza iż w przypadku dodawanych do Boostera słuchawek pozory (wygląd) mylą, gdyż grają one całkiem przyzwoicie i nawet lepiej niż MX300.
Pilot
Przydatna rzecz. Zwłaszcza jeśli Booster podpięty jest do telewizora.
Można nim zrobić chyba wszystko to, co można zrobić bezpośrednio przyciskami znajdującymi się na odtwarzaczu… poza przewijaniem filmów, gdyż przyciski pilota “w lewo” i “w prawo” zamieniają się wówczas w regulację głośności.
Badge
Zastanawiam się w jakim celu zostało toto dodane do pudełka… ;)
Odtwarzacz sam w sobie
Jest duży, gruby i dość ciężki. Ale to w końcu odtwarzacz do filmów, nie do biegania. Nie da się go ot-tak nosić w kieszeni. Ciężko jest go również utrzymać w wyciągniętej ręce w ciągu dłuższego filmu…
Przyglądając się zaś odtwarzaczowi, nie da się nie zwrócić uwagi na imponujących rozmiarów wyświetlacz panoramiczny – jasny, wyraźny, o dużych kątach patrzenia. Na froncie, w lewym górnym rogu poniżej włącznika, znajduje się również trzy diody sygnalizujące (kolejno od góry): ładowanie baterii, włączenie odtwarzacza, odczyt/zapis dysku.
Poza tym od forontu znajduje się 7 przycisków: po lewej włącznik, po prawej dwa przyciski głośności, “menu” oraz “play/pauza” (służący także jako przycisk potwierdzenia) i “stop” (niejako “escape”). Nie są one przesadnie duże, ale nie ma też problemów z ich wciskaniem.
Ciekawostką jest joy… Tak, joy a nie pięciokierunkowy przycisk – sam się zdziwiłem, gdyż okazuje się że “to srebrne” to tylko obwódka, a nie przycisk. Joy jest pokryty lekko gumowanym tworzywem, więc nie ma problemu z jego używaniem – palec się po nim nie ślizga.
Na lewej krawędzi odtwarzacza znajduje się gniazdko słuchawkowe, wejście i wyjście wideo oraz gniazdko USB (służące również jako USB-Host). Na górnej krawędzi znajduje się gniazdko ładowarki. Na dolnej krawędzi znajduje sie reset, suwak “hold” oraz coś, co wygląda jak port stacji dokującej (który jest jednak nieużywany, jak gniazdko pilota Karmy).
Na pleckach odtwarzacza znajdują się głośniczki stereo. Nie zachwycają one jakością, przy wyższej głośności zaczynają charczeć, ale jednak są. Basu oczywiście nie ma.
Ciekawostką jest zaś prawa krawędź odtwarzacza, gdyż znajduje się tam… duży suwak “hold” służący do otwierania obudowy celem wymiany dysku lub baterii.
Mój egzemplarz ma 120GB (tyle co mój laptop…), ale dostępne są również wersje mniej pojemne: 40 i 80GB. Poza tym możliwa jest samodzielna wymiana dysku na dowolny inny. Booster widzi nawet strukurę partycji dysku (odczytuje te sformatowane jako FAT32), jakkolwiek możliwe jest wskazanie (w ustawieniach) tylko jednej partycji w danym momencie.
Wymiana dysku czy baterii jest dziecinnie prosta.
- zwolnić blokadę obudowy,
- otworzyć obudowę,
- wyciągnąć dysk, włożyć nowy dysk,
- zamknąć i zabezpieczyć obudowę.
Jednakże standardowo dysk jest w odtwarzaczu słabo zabezpieczony, rusza się w nim… i stuka o obudowę i płytkę z elektroniką, przy czym nie trzeba szczególnie mocno telepać odtwarzaczem żeby to zauważyć. Dobrze było by zastosować jakieś gumowe czy piankowe wypełniacze chroniące dysk i elektronikę…
Samodzielna wymiana baterii polega zaś na kupnie całego tylnego panelu (“plecków” odtwarzacza) w cenie około 70zł.
Podłączanie do komputera
Po podłączeniu do komputera Booster widoczny jest w systemie jako dodatkowy dysk twardy.
Jest on jednocześnie ładowany, jednakże nie da się go naładować przez podłączenie komputera – prąd płynący z gniazdka USB wystarcza tylko do zapobieżenia rozładowaniu baterii w czasie połączenia z komputerem. Aby naładować odtwarzacz należy użyć ładowarki.
Prędkość kopiowania na odtwarzacz jest znaczna – w czasie kopiowania filmu w porywach jest to 13MB/s, pojedyncze pliki MP3 zaś kopiują się z prędkością 7MB/s. Oznacza to, iż można go zapełnić nawet dużą porcją danych w krótkim czasie.
Włączanie, menu i nawigacja
Aby włączyć Boostera należy długo (ale naprawdę długo, inaczej tylko “błyśnie i zgaśnie”) wcisnąć włącznik. Kolejno ukazuje się nam animacja “Irydi” i menu.
Menu główne odtwarzacza jest “okrągłe”. Nawigacja odbywa się przy pomocy joy’a, potwierdzanie przez jego wciśnięcie bądź przycisk “play”. Powrót do poprzedniego menu to przycisk “stop”. Interesujące przeznaczenie ma przycisk “menu”. Nie wywołuje on menu głównego, ale (gdziekolwiek poza menu głównym) menu kontekstowe, znajdujące się w lewym dolnym rogu ekranu.
Zawartość tegoż menu zmienia się w zależności od miejsca, w którym zostało ono wywołane. Po szczegóły odsyłam do instrukcji.
Kolejna rzecz, której nie da się poza ogromnym ekranem nie zauważyć, to stale pracujący dysk twardy. Nie działa on tak jak we wszystkich odtwarzaczach z dyskiem, czyli włączając się tylko co jakiś czas aby odczytać porcję danych. Stale pracujący dysk z jednej strony nadwyręża baterię, z drugiej strony zmniejsza jego odporność na przypadkowe uderzenia.
Interface odtwarzacza jest w całości po polsku, jednakże zęść opcji podpisana jest tak, że nie do końca wiedziałem do czego służy. Dla przykładu “wyszukaj plik” wyświetla okienko o zawartości: “ilość plików: (tu ilość), wyszukaj plik: 0 (zero)”, hmm… Kolejnym mankamentem jest czcionka, polskie znaki są niedopracowane.
Filmy
Aby należycie przetestować możliwości odtwarzacza (który potrafi odtwarzać pliki MPEG1 – czyli MPEG/MPG, MPEG2 – czyli VOB oraz MPEG4 – czyli pliki AVI skompresowane przy pomocy DivX/XviD), przygotowałem na bazie płyty DVD z filmem Elephant’s Dream nastepujące pliki:
- VOB – skopiowany prosto z płyty (czyli pełna jakość DVD),
- AVI – z dźwiękiem AC3 (czyli po zripowaniu w wysokiej jakości, ale pozostawiając dźwięk 5.1),
- AVI – z dźwiękiem MP3 (czyli po zripowaniu w wysokiej jakości, ale kompresując również dźwięk),
- MPEG/MPG – powyższy plik AVI z dźwiękiem w MP3, skompresowałem do jakości Video CD,
- napisy w fomacie SRT (język polski i angielski).
(Booster odtwarza filmy AVI bez konieczności rekompresji, dowolny plik AVI skopiowany na Boostera zostanie odtworzony)
Po wybraniu w menu opcji “Wideo” przechodzimy do głównego przeznaczenia odtwarzacza, czyli do oglądania filmów. Ukazuje się nam przeglądarka plików, za pomocą której odnajdujemy plik z filmem.
Odtwarzacz ma dwudziestostopniową skalę głośności (od 0 do 100 ze skokiem co 5). Skoki głośności mogły by być mniejsze (brakuje tego “i pół”).
Sam film wygląda znakomicie, biorąc pod uwagę rozmiar, jasność i jakość kolorów wyświetlacza. Dodatkowo możliwa jest (przez menu kontekstowe) korecja jasności, kontrastu i nasycenia kolorów.
Kolejne wersje Elephant’s Dream sprawowały się następująco:
Wersja DVD (plik VOB) wygląda i brzmi świetnie. Oglądanie plików VOB to prawie jak słuchanie plików FLAC – gdyby tylko nie odgłosy pracy dysku… Downmix 5.1 -> 2.0 przeprowadzany jest w taki sposób, że zostaje zachowane część informacji o dodakowych kanałach (dźwięk jest nieco “przestrzenny”).
Wersja AVI z dźwiękiem AC3 wygląda nieco gorzej (co wynika z kompresji), ale brzmi równie dobrze.
Wersja AVI z dźwiękiem MP3 wygląda tak samo jak poprzednia, ale brzmi gorzej. Jednym z powodów jest oczywiście sama kompresja MP3, drugim sposób zamiany dźwięku 5.1 do 2.0 przez program do ripowania płyt DVD. Jak się okazuje odtwarzacz radzi sobie z tym znacznie lepiej.
Booster odtwarza pliki AVI z obrazem skompresowanym przez DivX jak i XviD.
Wersja MPEG wygląda gorzej niż każda poprzednia (i nie wynika to wcale z faktu rekompresji pliku AVI). Jednak kompresja MPEG ze swoimi ograniczeniami to już dziś – jakby nie było – przeżytek. Dochodzi również pewien problem – przewijanie filmu jest niemożliwe. W przypadku próby przewinięcia pliku MPEG rozpoczyna się odtwarzanie kolejnego pliku.
Czasem podczas oglądania filmu zdaża się iż przyciski reagują opornie – przycisk trzeba wtedy wcisnąć kilka razy bądź też przytrzymać przez pewną chwilę.
Booster radzi sobie również z odtwarzaniem napisów. Plik SRT z napisami (możliwy do przygotowania z pliku TXT za pomocą konwertera, znajdującego się na płycie dołączonej do odtwarzacza) musi mieć nazwę identyczną jak plik AVI z filmem (“jakis_film.avi” oraz “jakis_film.srt”). Napisy wyświetlają się wtedy automatycznie podczas oglądania filmu. Jednakże w czasie uruchamiania długiego filmu z napisami, odtwarzacz może sprawiać wrażenie “jakby się zawiesił” nawet przez kilkadziesiąt sekund.
Niestety czcionka jest zbyt mała i często nieczytelna, gdyż litery są w całości białe (bez ciemnej obwódki bądź tła). Z tego powodu napisów nie da się odczytać jeśli film jest jasny. Poza tym napisy znajdują się przy samej dolnej krawędzi ekranu.
Brak też jakichkolwiek ustawień związanych z napisami (rozmiar czcionki, kolor, położenie na ekranie).
Wyświetlany film dopasowywany jest do proporcji 16:9 (pełny ekran) bądź 4:3 (paski po bokach), co często prowadzi do zniekształceń obrazu. Można je wyeliminować regulując ręcznie rozciągnięcie obrazu w pionie lub poziomie.
Odtwarzacz można również podłączyć do telewizora (odpowiedni kabel znajduje się w zestawie). Aby sprawdzić jak to wygląda musiałem udać się do osoby, która telewizor posiada, gdyż ja od lat aktywnie odmawiam posiadania takowego.
O ile obraz wygląda dobrze (zakładam że podobnie wyglądał by obraz np. z podłączonego odtwarzacza DVD), o tyle problem stanowią napisy. Jako umieszczone tuż przy dolnej krawędzi obrazu wyszły one “poza ekran”.
Obsługa odtwarzacza z odległości fotela jest dzięki pilotowi bardzo wygodna, jednakże przy pomocy pilota nie jest możliwe przewijanie filmu. Przyciski “strzałka w lewo” i “strzałka w prawo” służą do zmiany głośności, gdyż pilot nie posiada w tym celu osobnych przycisków.
Muzyka
Tym razem wyjątkowo za filmami, ale Booster jest bardziej odtwarzaczem do filmów a mniej do muzyki…
Brak jest nawet interface’u związanego bezpośrednio z odtwarzaną muzyką.
Booster odtwarza muzykę niejako prosto z przeglądarki plików, jakby odtwarzanie muzyką było “opcją przeglądarki” (powyżej po lewej przeglądarka, po prawej odtwarzanie muzyki).
Booster właściwie nie ma equalizera.
W menu co prawda znajduje się opcja “equalizer” ale ustawienie EQ1 nie zmienia nic, a EQ2 i EQ4 przesuwają balans w różnym stopniu na stronę prawą, podczas gdy EQ3 i EQ5 na stronę lewą… I to właściwie wszystko co robią…
Brzmienie
Filmy oglądałem na SRS-ach. Muzyki chciałem posłuchać na CX300.
Natychmiast powitały mnie dwie rzeczy: booster piszczy, szumi oraz wydaje pełną gamę innych dźwięków. Nie było tego aż tak słychać na pchełkach, ale na dokanałówkach jest to już wyraźnie słyszalne. Słychać również pracę dysku.
Wszystkie te dźwięki słychać – niestety – również w czasie słuchania muzyki czy oglądania filmów. Najbardziej daje się we znaki praca dysku, która jest w czasie oglądania filmów aż nazbyt słyszalna – zwłaszcza w przypadku plików VOB, które są większe i wymagają odczytu większej ilości danych (na dokanałówkach, na pchełkach właściwie tego nie słychać).
A sama muzyka?
O ile podczas oglądania filmów (nawet na pchełkach) najbardziej dawał się we znaki odgłos pracującego dysku, o tyle podczas słuchania muzyki najbardziej daje się we znaki pisk (podobnie piszczał iAUDIO 7, co ciekawe oba odtwarzacze mają ten sam DAC: Wolfson WM8731) oraz szum, które jednak przy wyższych głośnościach nie są generalnie słyszalne.
Sam dźwięk wydawany przez boostera jest dość przyjemny. Czuć przestrzeń, jakkolwiek nie jest ona tak szeroka jak np. w iFP-ku. Poszczególne pasma sobie nie przeszkadzają. Bas i środek są całkiem dobre (mimo że bas momentami jest zbyt dudniący), ale góra jest mało ciekawa – przynajmniej nie świszczy. Dźwięk jako całość jest nieco stłumiony i minimalnie metaliczny (przez górę), jednakże całościowo nie jest zły – słyszałem już znacznie gorzej brzmiące odtwarzacze.
Mankamentem związanym ze słuchaniem muzyki jest to, iż obudowa Boostera w miejscu gniazdka słuchawkowego jest zaokrąglona i nieco podniesiona ponad poziom samego gniazdka. Powoduje to iż szeroka wtyczka słuchawek może nie dać się dobrze docisnąć – dźwiękiem dochodzić będzie wówczas tylko z lewej słuchawki. Dyskwalifikuje to Boostera jako “odtwarzacz na ulicę” czy “odtwarzacz do kieszeni” gdyż wtyczka co chwilę wyskakuje z gniazdka i trzeba ją docisnąć.
Nieco problematyczna jest również skala głośności – kolejne skoki głośności są czasem zbyt duże i ciężko jest wybrać ten najlepszy (brakuje ustawienia “i pół”). Przy wyższej głośności zaczyna się świszczenie góry i ogólny bałagan w dźwięku.
Zdjęcia
Booster pozwala na przyjemne i wygodne przeglądanie zdjęć. Dzięki dużemu wyświetlaczowi, coś na tych zdjęciach widać (w przeciwieństwie do większości “odtwarzaczy do oglądania zdjęć”).
W menu kontekstowym dostępna jest co prawda opcja “powiększ”, ale jej działanie jest dziwne. Powiększone zdjęcie nie ukazuje żadnych dodatkowych szczegółów – po prostu powiększana jest wersja dopasowana do rozmiarów wyświetlacza (480×272 pikseli) a nie zdjęcie w oryginalnym rozmiarze (na przykładzie powyżej były to panoramy (2000x800px).
W menu kontekstowym przeglądarki zdjęć dostępna jest m.in. opcja, pozwalająca na włączenie muzyki podczas oglądania zdjęć.
Zdjęcia można przeglądać jako miniaturki, ale tylko te znajdujące się w folderze “photo”. Tych znajdujących się w folderach po skopiowaniu z aparatu przy pomocy USB-Hostu (patrz niżej) nie da się przeglądać jako miniaturki, gdyż ukazuje się zawartość folderu “photo”. Sposobem na rozwiązanie tego problemu może być skopiowanie folderu, którego zawartość chcemy obejżeć jako miniaturki, do folderu “photo” przy pomocy odtwarzaczowej przeglądarki plików.
To jednak nie koniec problemów ze zdjęciami z aparatu. Poza problemem z wyświetleniem ich miniaturek, zdjęcia z mojego aparatu wyświetlały się na Boosterze nie do końca poprawnie. Miały one w dolnej części “kolorowy pasek” (co powinno być widoczne na poniższym zdjęciu – po lewej tak, jak zdjęcie wyświetla Booster, po prawej tak, jak zdjęcie wygląda w oryginale – zdjęcie przedstawia Boostera odtwarzającego film):
Tekst
Tak duży wyświetlacz aż prosi się o wykorzystanie w formie ebooka. Niestety – gorzej czytało mi się tylko na boksonie…
Po pierwsze tekst jest mało czytelny – tak przez dobór kolorów (jasnozielona czcionka na relatywnie jasnozielonym tle…), jak przez lekkie rozmycie wyświetlacza (czcionki mają “miękką” krawędź, ale nie chodzi o antyaliasing). Po drugie czcionka jest mało przyjemna – polskie znaki “zaburzają” linię (wystają w górę lub w dół, nie pasują do reszty liter). Po trzecie obszar przeznaczony na tekst to zaledwie połowa całego wyświetlacza (sic!) co wydaje mi się – wobec tak dużego wyświetlacza – bezsensowne… Po co więc tak duży wyświetlacz, żeby było więcej zielonego tła było widać?
W tekście bezproblemowo wyświetlane są polskie znaki, o ile tekst jeśli zapisany jest jako UTF-8 (na co pozwala nawet windowsowy notatnik). Jednakże mimo tak dobranego kodowania, np. japońskie znaki (kanji/kana) nie są wyświetlane. Na Boosterze nie da się więc uczyć egzotycznych jezyków.
Nagrywanie
Booster pozwala na nagrywanie dźwięku i obrazu.
Nagrywanie dźwięku odbywa się z wbudowanego mikrofonu oraz wejścia line-in (za które służy AV-IN). Nagranie zapisywane jest do formatu MP3, jednakże na jakość nagrania nie mamy żadnego wpływu. Jest to 64kbps, 32k, stereo, co daje 32kbps na kanał – a więc mizernie… Czemu nie np. 64kbps, 32k, mono? Booster nie ma przecież mikrofonu stereo…
Samo nagranie jest przeraźliwie ciche. Mówiłem (prawie krzyczałem) z odległości jednego oraz pół metra, a i tak głośność musiałem podbić o 20dB żeby dało się nagrania swobodnie słuchać. Wyeksponowany został wówczas szum (częściowo zamaskowany przez wysoki stopień kompresji) oraz różne “elektroniczne” dźwięki znajdujące się w nagraniu.
Koniec końców uznałem, że Booster nie nadaje się do użytku jako dyktafon.
Nagrywanie przez line-in również ma jakość 64kbps, 32k, stereo, a więc nie ma co myśleć o zarchiwizowaniu kolekcji winyli czy kaset magnetofonowych przy pomocy Boostera (może nowy firmware coś zmieni?)…
Nie udało mi się jednak sprawdzić możliwości podłączenia Boostera do telewizora w formie “cyfrowego magnetowidu”… ale cóż… należę do pokolenia, któremu już wiele lat temu komputer i książki całkowicie zastąpiły telewizor. Więc po prostu nie posiadam tego przedmiotu (czytaj: telewizora).
Wiem tylko iż nagrywanie odbywa się do formatu DivX (FourCC: DX50), 25 klatek na sekundę (PAL), 720×576 pikseli (format DVD). Dźwięk to IMA ADPCM, 48k (czemu nie MP3? byle nie znów 64kbps, 32k, stereo…).
USB-Host
USB-Host służy do podłączania do odtwarzacza innych urządzeń USB (np. aparatu czy pendrive’a) bez konieczności pośrednictwa komputera. Pozwala to na zarchiwizowanie zawartości tych urządzeń na Boosterze.
Używanie USB-Host jest bardzo wygodne. Po podłączeniu np. aparatu do kabla USB-Host, a kabla USB-Host do Boostera, na wyświetlaczu pojawia się komunikat “wciśnij PLAY aby rozpocząć kopiowanie”. Wciskamy. Po chwili pojawi się komunikat “kopiowanie zakończone, wciśnij STOP aby powrócić do menu”.
I to wszystko. Sprawnie, szybko, wygodnie.
Kopia plików pozostaje w aparacie, kopia znajduje się na dysku Boostera. Moje znalazłem w folderze “DSK00000″. Numer przyrasta wraz z każdym kopiowaniem (DSK00001, DSK00002 etc.), a więc nie ma niebezpieczeństwa nadpisania plików.
Kopiowanie 26MB z mojego aparatu (Fuji S5600) trwało niecałe 15 sekund.
USB-Host jest przytatne głównie dla fotografów – można powiększyć jedną sesję zdjęciową do kilkudziesięciu gigabajtów i nie martwić się o rozmiar plików RAW.
Ustawienia
Booster nie grzeszy ilością ustawień.
Nie mamy wpływu właściwie na nic… muzyka: głośność i balans; wideo: jasność, kontrast, nasycenie, wyświetlenie na ekraniku/wyjściu telewizyjnym; zasilanie: wyłączenie ekranu, przełączanie slajdów, wyłączenie odtwarzacza (wszystkie w dość ograniczonym zakresie, zwłaszcza wyłączenie ekranu maksymalnie po 10 sekundach); czas: data i godzina, ustawienie godziny włączenia magnetowidu; język: polski i angielski; inne: sortowanie plików (po datach/nazwach), informacje o odtwarzaczu, aktualizacja firmware’u, informacje o dysku, wybór aktywnej partycji.
I koniec listy, nic więcej nie ma – nie ma ustawiania equalizera, wyboru efektów, ustawiania jakości nagrywania (dźwięku bądź obrazu), zmiany kolorystyki interface’u, zmiany koloru czcionki, wyboru tapety, ustawień związanych z napisami w filmach etc.
Podsumowanie
Irydi Booster jest niewątpliwie odtwarzaczem ciekawym, ale jeszcze niedopracowanym. Jednakże jego rozwój wciąż trwa, więc to i owo może się w przyszłości zmienić. Na pierwszy ogień powinne iść: stale działający dysk, poprawienie czytelności napisów w filmach czy pauza blokująca odtwarzacz (należy wyłączyć pauzę żeby dało się np. skorzystać z menu kontekstowego czy powrócić do menu głównego).
Nie nadaje się on co prawda do słuchania muzyki (zwłaszcza w ruchu), ale raczej do oglądania filmów (tak na odtwarzaczu jak i na telewizorze, wliczając w to możliwość używania go jako magnetowidu cyfrowego) czy zdjęć (zarówno pod względem oglądania ich na odtwarzaczu, jak ich archiwizacji prosto z aparatu przez USB-Host).
A cenowo? Cena zależy od wersji Boostera (wersje różnią się tylko pojemnością dysku). Dla przykładu wersja 40GB kosztuje około 899zł, wersja 80GB 999zł etc.
Na chwilę obecną do konkurentów Boostera należą: COWON A2, odtwarzacze Archos oraz Creative Zen Vision W.
2 Responses to Irydi Booster – recenzja
Leave a Reply Cancel reply
Tags
ABX Apple cowon creative cx300 defragmentacja e10 eBay Era flac foobar2000 free gapless instapaper internet iPhone iPod iriver itunes kindle LAME Legalnie MP3 mplayer Muzyka nokia PayPal planescape podróbki porównanie readability recenzja review sennheiser srs-200 Słuchawki test torment Touch vedia vp-srs200 wave wordpress za darmo Za freeArchiwum
- January 2012 (4)
- December 2011 (1)
- November 2011 (4)
- October 2011 (1)
- September 2011 (1)
- August 2011 (6)
- June 2011 (1)
- May 2011 (2)
- March 2011 (2)
- January 2011 (2)
- December 2010 (1)
- October 2010 (1)
- August 2010 (1)
- October 2009 (1)
- September 2009 (2)
- August 2009 (2)
- June 2009 (1)
- May 2009 (3)
- April 2009 (4)
- March 2009 (4)
- February 2009 (1)
- January 2009 (1)
- December 2008 (3)
- November 2008 (2)
- September 2008 (5)
- August 2008 (3)
- June 2008 (6)
- May 2008 (7)
- April 2008 (3)
- March 2008 (4)
- February 2008 (11)
- January 2008 (1)
- December 2007 (3)
- November 2007 (3)
- October 2007 (8)
- September 2007 (7)
- August 2007 (21)
- July 2007 (8)





[...] [update] recenzję Boostera przeczytać można TUTAJ [...]
[...] porównaniu do Boostera brakuje odtwarzania plików VOB (a więc odtwarzania filmów DVD skopiowanych prosto z płyty, bez [...]