Po prawie miesięcznej przerwie zaczynam znów pisać na blogu. Dziś co prawda nie będzie większego artykułu, ale będzie ciekawosta.
Były już odgłosy z najodleglejszego zakątka świata, a teraz będzie jeden z najbardziej tajemniczych dźwięków, jakie nagrano.
Dźwięk ten nazwano The Bloop. Nagrany on został około 50S 100W (na południowy zachód od ameryki południowej) w roku 1999 przez system głębinowego monitoringu, będący pozostałością jeszcze po systemie wykrywania łodzi podwodnych z czasów zimnej wojny. Jakkolwiek The Bloop był – co jakiś czas – słyszalny przez całe lato przez sensory rozłożone na obszarze 5000km, jego źródło nie jest znane.
Z podwodnych mikrofonów pochodzi wiele ciekawych nagrań dźwięków, które niosą się tysiącami kilometrów w otchłani oceanu: śpiew wielorybów, erupcje podwodnych wulkanów, zderzenia płyt tektonicznych, nawet podwodne próby nuklearne… ale ten jest inny.
Tego nie udało się zidentyfikować.
Jest to dźwięk zbyt niski i zbyt głośny jak na odgłos urządzenia mechanicznego. Nie brzmi też jak zjawisko tektoniczne. Eksperci którzy go analizowali, określili go jako: “[...] niosący znamiona odgłosu żywego stworzenia, ale żadna znana żywa istota nie mogła by wydać takiego dźwięku. Jeśli to było zwierze, to musiało być znacznie większe od płetwala błękitnego (będącego – jak dotąd – największym znanym zwierzęciem wszechczasów – przyp. KHRoN).” Najbardziej prawdopodobna teoria, określająca jednocześnie dźwięk jako “dochodzący gdzieś z południa”, opisuje go jako trzask łamiącego się i uderzającego o dno oceaniczne lodu antarktycznego.
A jak on brzmi? Dźwięk ten jest tak niski, że żeby w ogóle był słyszalny musi zostać przyspieszony.
Dla osób, które nie posiadają sprzętu wydającego tak niskie dźwięki (albo po prostu nie słyszą tak niskich częstotliwości), przygotowałem ośmiokrotnie przyspieszony plik. Jest on oznaczony jako x8. Słychać na nim bardzo wyraźnie jak to brzmi.
Przyspieszony dwukrotnie zawiera się w przedziale 15…65Hz (woofer będzie miał co robić). Brzmi on wówczas prawie tak, jak został zarejestrowany. Można to usłyszeć na pliku oznaczonym jako x2.
Ostatni plik, oznaczony jako x1, jest cyfrowo obrobioną wersją – odtwarzany jest w takim tempie, w jakim został nagrany, ale jest odszumiony i podniesiony aby dało się usłyszeć jego szczegóły.
W wersji x8 Bloop rozpoczyna się tuż przed 6 sekundą, w wersji x2 rozpoczyna się tuż po 23 sekundzie, podczas gdy w wersji x1 rozpoczyna się około 45 sekundy.
Dla porównania, pochodzący z tego samego źródła śpiew humbaka brzmi tak:
Mało woofer nie spadł mi z półki ;) A tak pozatym, brakowało mi nowych newsów na blogu – musisz to nadrobić. Pozdrawiam!
Mialem zagłosno podkrecone glosniki … myslalem ze mi wooferka zetre …, fajny dzwiek ;]
wpisy będą :) w miarę wolnego czasu oczywiście :/
Tak na moje oko to ten dźwięk jest syntetyczny. Ale ja się mogę nie znać…
nie, nie sądzę: http://www.pmel.noaa.gov/vents/acoustics/sounds/bloop.html
a tu są inne tego typu dźwięki, np. ciekawa jest “Julia”: http://www.pmel.noaa.gov/vents/acoustics/specs_mystery.html
Tak na moje oko, to Julia syntetykiem nie jest.
Przeanalizowałem bloopa we wszystkie strony (skupiłem się na ogólnie dostępnym wav 1x – nie wiem jak bardzo przeszedł postprocessing) i śmierdzi mi to syntezą na kilometr. Jest bardzo matematyczny, niemal bez zniekształceń. To nietypowe dla zjawisk naturalnych.
Chciałbym zauważyć, że nie mówię, że to fake. Stwierdzam tylko, że być może dźwięk nie został stworzony przez matkę naturę.
Ale ja się mogę nie znać?
powyższe 1x jest właśnie obrobione… i to mocno… więc wszelkie “nieścisłości” nie są raczej winą syntezy tylko niedoskonałości obróbki
poza tym hipoteza właśnie jest taka, że nie jest to dźwięk “naturalny” (w sensie wywołany przez zjawisko), tylko przez jakieś żywe stworzenie