Jak wybrać optymalną jakość kompresji?

Jest to nie lada problem. Jaką jakość kompresji wybrać, żeby już brzmiało dobrze ale jeszcze nie zajmowało dziesiątków megabajtów…

Komu wierzyć co do “optymalnej” jakości? Osobie która powie że “128kbps wystarczy”? Czy może innej osobie mówiącej że “i 320kbps to za mało”? Jak przy tym nie dać sobie wmówić co się będzie słyszeć, a czego nie?

Aby w takim przypadku mieć 100% pewność co do trafności wyboru, należy sprawdzić to samodzielnie. Szeroko pojęta “jakość kompresji” jest jednak częściowo pojęciem względnym. Zależy ona od konkretnego utworu bądź wykonawcy, gatunku muzyki, posiadanego sprzętu (odtwarzacz, słuchawki) oraz oczywiście od ucha.

Zestaw testowy, mający wyłonić optymalną jakość kompresji, przygotowuje się bardzo prosto.

Na początek należy wybrać utwór, którego brzmienie dobrze znany. Równie dobrze może to być jeden z utworów z płyty, którą właśnie chcemy skompresować, ale nie wiemy w jakiej jakości to zrobić. Ważne żeby był to utwór na płycie CD-Audio lub zapisany w formacie beztratnym. Inaczej będziemy oceniać nie “jakość kompresji” a “jakość rekompresji”.

Mając już wybrany utwór, należy go skompresować w kilku różnych jakościach.

Dla przykładu. Oceniając bitrate plików MP3 należy przygotować pliki: 128kbps, 160kbps, 192kbps, 256kbps oraz 320kbps. Równie dobrze mogą to być pliki VBR, np.: -V 8, -V 7, -V 6, -V 5, -V 4, -V 3, -V 2. Najlepiej jest je od razu ponumerować wg. wzrastającej jakości, czyli: 1. plik 128.mp3, 2. plik 160.mp3 i tak dalej…

Teraz pozostała już tylko najprzyjemniejsza część. Słuchanie.

Uprzednio przygotowane pliki należy skopiować na odtwarzacz i przesłuchać je rozpoczynając od jakości najniższej a kończąc na najwyższej. Słuchając kolejnych plików, należy się zastanowić nad dwoma rzeczami. Po pierwsze, czy jakość aktaulnie słuchanego pliku jest “zadowalająca” czy nie. Po drugie, jeśli jakość jest zadowalająca, to czy słychać różnicę (poprawę) względem poprzedniego pliku (tego o niższej jakości) czy takiej różnicy nie słychać.

Wnioski należy wyciągnąć takie.

Jeśli – kontynuując powyższy przykład – słyszymy różnicę pomiędzy 128kbps a 160kbps (np. plik 128kbps brzmi źle a 160 zadowalająco), słyszymy również różnicę pomiędzy 160kbps a 192kbps (plik 160kbps brzmi zadowalająco a 192kbps zupełnie dobrze), ale pomiędzy 192kbps a 256kbps już nie (plik 192kbps brzmi zupełnie dobrze, przy czym plik 265kbps brzmi tak samo dobrze i nie słychać “żeby brzmiał nawet lepiej”), to szukaną optymalną jakością jest 192kbps.

Dlaczego?

Ponieważ poniżej tracimy na jakości – słyszymy, że muzyka brzmi gożej niż brzmieć by mogła… a powyżej tracimy na rozmiarze pliku – plik może być mniejszy, podczas gdy jakość się nie zmienia. Jeśli nie słychać różnicy pomiędzy plikiem “mniejszym” (o optymalnych parametrach) a “większym” (powyżej optymalnych parametrów) to “po co przepłacać”. Chyba że chodzi o efekt placebo (wmawianie sobie że się słyszy tego, czego się nie słyszy).

Tak oto każdy jest w stanie samodzielnie wybrać optymalną jakość kompresji plików MP3, WMA, Ogg Vorbis (lub dowolnych innych), nie pytając nikogo o “uczone zdanie w tej sprawie”, dokonując jednocześnie najlepszego możliwego wyboru.

25 Responses to “Jak wybrać optymalną jakość kompresji?”

  1. [...] « Odgłosy z najodleglejszego zakątka świata Jak wybrać optymalną jakość kompresji? [...]

  2. mk says:

    Skąd moge w internecie pobrać pliki mózyczne w formacie bezstratnym za darmo? Czy musze kupować plyty CD-Audio zeby mieć moja mózyke w formacie bestratnym? A jezeli nie ma takich stron w internecie to czy sa chociaż z plikami stratnymi o jak najwyzszej jakosci, jakie to strony?

  3. KHRoN says:

    cóż… naturalnym źródłem muzyki w formacie bezstratnym są właśnie płyty CD-Audio (zwłaszcza te z koszy z wyprzedażą w empiku/mediamarkcie/saturnie – nieraz 20zł za ciekawy album)

    stron z plikami w formacie bezstratnym nie ma wiele, trzeba po prostu trafić… dla przykładu fantastyczne nagranie koncertów brandenburskich (jedno z lepszych, jeśli nie najlepsze, a słuchałem już 5 aranżacji) dostępne jest w formacie FLAC tu:
    http://www.rozhlas.cz/d-dur/download_eng

    a tak poza tym trzeba w googlach szukać, bo takich stron jest “conajmniej kilka”… jakkolwiek nie mam niestety gotowej listy…

    poza tym muzyka na http://www.jamendo.com jest w naprawdę wysokiej jakości (LAME@standard i OGG@Q8), np. polecam na wypróbowanie dwa albumy i jednego wykonawcę (3 albumy):
    Rob Costlow – Solo Piano – Woods of Chaos
    Antony Raijekov – Jazz U
    Celestial Aeon Project

    OK, nie jest to FLAC, ale też niewiele tej muzyce do “pełnej” jakości brakuje (jeśli już się czepiać szczegółów ;) )

  4. cogito says:

    Zdaje sobie sprawe ze to dyskusja na zgola inny temat ale sprawa legalnosci badz nie pewnych dzialan typu sciaganie muzyki z internetu nie jest taka prosta. To nie dziala na zasadzie biale-czarne, sciagasz/kopiujesz = kradniesz, kupujesz plyty = jestes ok. Tak chcialyby to przedstawic tylko podmioty ciagnace z tego niebagatelne zyski i nie ma to nic wspolnego z ochrona praw tego czy innego tworcy a jest jedynie ochrona wlasnych interesow. Takze nie potepiajmy w czambul kazdego za pytanie czy to i owo moze sobie sciagnac z czystym sumieniem z sieci. Pozdrawiam

  5. KHRoN says:

    mam świadomość iż w polskim prawie istnieje “użytek dozwolony” (kopiowanie na potrzeby rodziny i bliskich znajomych), ale jest on często nadużywany…

    … faktem jest że chyba w kanadzie albo w japonii policja przestała ścigać użytkowników “domowych” pobierających z internetu muzykę/filmy na własny użytek, a skupia się na eliminacji osób udostępniających takie materiały

    jednak po pierwsze nie żyjemy w kanadzie/japonii, a po drugie nie da się powiedzieć że “pobieranie jest cacy” – bo nie jest… zwłaszcza jeśli mówić o tym w tak otwarty sposób…

    bo wtedy z paranoi związanej z ochroną “praw autorów” zrobi się paranoja związana z ochroną… “praw piratów”?

  6. cogito says:

    A co sadzisz np o takim podejsciu do tej tematyki: http://www.partiapiratow.org.pl/index.php/Program
    Organizacja dosc przewrotnie zreszta nazwala sie Partia Piratow ;)
    W kwestii prawodawstwa to chyba nawet w Polsce sciaganie np. muzyki nie jest przestepstwem ani wykroczeniam, co innego rozpowszechnianie. Na swiecie istnieja chyba tez juz stosowne precedensy. Ogolnie prawo autorskie to pogmatwana dziedzina, choc jedno jest raczej pewne – interesow autorow i tworcow przestalo bronic juz dawno…

  7. KHRoN says:

    słyszałem o partii piratów, ale nigdy się tym nie interesowałem, będę musiał kiedyś przeczytać ich program…

    ostatni mój komentarz w tej sprawie (nie jestem prawnikiem, więc nie chcę się na ten temat jakoś stanowczo wypowiadać)

    z jednej strony jest to dla mnie wbrew zdrowemu rozsądkowi, żeby poza samym pobieraniem czegoś “chwalić się” tym na lewo i prawo, i szukać przy tym potwierdzenia “że się dobrze robi”, czy też “że pobieranie jest cacy”

    a pytania “pobrałem muzykę w CUE FLAC i nie wiem o co chodzi?!” (które cyklicznie pojawiają się na forum) są wręcz dla mnie śmieszne… jak się na czymś nie znasz, to nie dotykaj (i nie jest to wcale kwestia “podnoszenia kwalifikacji” czy też “nabywania nowych umiejętności” jak niektórzy kontrują odpowiedź)

    z drugiej zaś strony samo naginanie “użytku dozwolonego” czy w ogóle wychodzenie z zasady “wszystko mi wolno” również jakoś nie dociera do mnie jako idea… wiem że istniejące zapisy licencji czy ceny nie są “optymalne”, ale robienie czegoś na siłę NIE JEST rozwiązaniem a wręcz jest antyrozwiązaniem (jakkolwiem mam też świadomość, że w tym miejscu można długo dyskutować)

    jak widać wieloletni proceder związany z powszechnym rozprowadzaniem plików w sieci nie doprowadził do zmniejszenia cen płyt CD-Audio (poza drobnymi wyjątkami są właściwie takie jak były)

    … być może uważam tak dlatego, że wychowałem się tak a nie inaczej (na karykaturalnym wręcz “piractwo jest be”)… poza tym nie widzę potrzeby masowego piracenia czegokolwiek – jak wiele osób obywam się z tym, co jestem w stanie zdobyć legalnie (płacąc za to bądź nie – bo nie wszystko co legalne jest płatne) więc nie mam tego typu rozterek moralnych – tylko że takie osoby nieczęsto wypowiadają się w tej sprawie, a widać/mówi się/pisze się raczej o innych przypadkach

    dlatego nie usłyszysz ode mnie ani pochwały piractwa jako takiego, ani nie wyjdą ode mnie materiały z tym związane (np. nie będzie żadnych “przydatnych linków”)

    nie wspominając już – o czym sam wspomniałeś – “regularnych piratów” czerpiących z tego zyski…

    takowoż proszę żeby ta dyskusja przeniosła się z mojego bloga w inne miejsce… nawet jeśli uważasz że jest inaczej i masz inne zdanie na temat piractwa i polskiego prawodawstwa, to jednak proszę Cię żebyś uszanował moje zdanie – iż na moim blogu nie będziemy pisać fraszek “pochwała piractwa” (niezależnie czy chodzi o “domowe” czy “regularne”)

  8. cogito says:

    Ok, to z mojej strony oczywiscie EOT skoro nie zyczysz sobie dalszej dyskusji na ten temat na swoim blogu. Pozdrawiam serdecznie :)

  9. audiofil says:

    mówi sie ze przerabianie plików mp3 na cd audio nic nie daje bo straconej jakosci nieda sie odzyskac a ja własnie zrobiłem taki test.
    Byc moze utraconych elementów utworu niedało sie odzyskac ale po przekonwertowaniu zauważyłem ze tony wysokie tego samego utworu sa conieco wyrazniejsze chodzi mi tutaj o przekonwertowanie do WAV jak nie wierzycie zróbcie to samo i przekonacie sie ze format mp3 jest stratny ale niektóre elementy da sie odzyskac

  10. KHRoN says:

    są tylko dwa wyjaśnienia:
    - proces konwersji różni się od odtwarzania pliku MP3, albo odtwarzanie pliku WAV różni się od odtwarzania pliku MP3 (np. jakiś efekt/equalizer nakładany jest na plik WAV a na plik MP3 nie był)
    - zasugerowałeś sobie że chcesz usłyszeć poprawę… i usłyszałeś :)

  11. audiofil says:

    mówisz ze format wav sam sobie wybiera ustawienia eq zeby mnie oszukac hehe,ja na początku tez tak myslałem ze niby mi sie zdaje odtwarzalem te 2 pliki w tym samym odtwarzaczu (WMP11) róznicy niema w jakosci tylko mówie ze tony wysokie sa bardziej podbite i wyrazniejsze ,a i powiedziałes ze jakis efekt jest nakładany na wav taki co niebył nakładany na mp3 hehe no wlasnie a skąd sie on wzioł ? no chyba nie powiesz ze odzyskałem straconą jakość ,a i jeszcze jedno ludzie słysza róznice pomiedzy wav a mp3 dlatego ze maja do czego porównac a gdyby tak mp3 przerobic na wav i nagrac jako cd audio i puscic choćby tobie a nie słyszałbyś oryginału to powiedzialbys ze ta przekonwertowana mp3 jest oryginałem nie zdajac sobie z tego sprawy ze jestes w błedzie

  12. KHRoN says:

    nie jestem wróżką, nie mam magicznej kuli pokazującej mi co się dzieje na twoim komputerze

    … ale wiem że różne rodzaje “sprytnych” (np. działających tylko wtedy kiedy spełnione jest zadane założenie – np. odtwarzany jest dany rodzaj pliku, bądź plik ma zadany tag) pluginów już widziałem

    jako przykład podam plugin automatycznie zmieniający ustawienie equalizera w zależności od tagu “gatunek” znajdującego się pliku… wtedy plik WAV nie zawiera żadnego tagu (= equalizer flat) a plik MP3 zawiera jakiś tam (= jakieś tam inne ustawienie equalizera) i to inne może być uznane za “zmulające dźwięk”

    co do MP3 i “nie usłyszę” – MP3 zostało zaprojektowane właśnie w ten sposób, żeby większa część ludzi nie słyszała różnicy… inaczej nikt by plików MP3 nie słyszał krzycząc za każdym razem “przecież to na pierwszy rzut ucha brzmi źle, nie jest zgodne z oryginałem!” :)

    w każdym razie “odzyskać straconej jakości” się nie da

  13. audiofil says:

    w takim razie powiedz mi jak wiesz poco sklepy internetowe takie jak chocby nawet audiojelly czy beatport posiadają wszystkie utwory w mp3 320 kb/s skoro najwieksi fachowcy twierdza ze juz powyzej 192 nie ma róznicy bo wg mnie wiekszy bitrate to wieksza ilość zachowanych danych utworu,czy w mp3 niema znaczenia czy 192 czy 256 czy 320? coś jednak w tym musi byc

  14. KHRoN says:

    dlaczego w sklepach jest 320kbps bo tego oczekują ludzie… i to zupełnie wystarcza za argument :) (nie licząc tego że iTunes do niedawna rozprowadzał pliki AAC 128kbps i nikt nie robił z tego powodu problemu – ludzie podłączali iPody z taką muzyką do sprzętu “audiofilskiego” za grube pieniądze i nie narzekali)

    tak samo jak wszystkie samochody mogły by być czarne (tak jak ford t) ale nie są :)

    poza tym to oczywiste że wyższy bitrate zachowuje więcej, tylko że nie w każdych warunkach to słychać – jeśli masz jakiś tam odtwarzacz przenośny, jakieś tam słuchawki-pchełki (najlepiej te z zestawu) i słuchasz w tramwaju czy na głośnej ulicy to nie powinno to robić żadnej różnicy poza tym że plików 192kbps zmieścisz więcej niż plików 320kbps

    a zupełnie inna jest sytuacja kiedy słuchasz tych plików w domu, z jakiegoś DAC-a, podłączonego przez transport do komputera, do tego wzmacniacz i głośniki… sam wiesz o co chodzi

    z drugiej strony MP3 jako format nie był i nie jest “audiofilski” – dla audiofilów jest CD-Audio czy DVD-Audio więc oni nie mają żadnych problemów z “jaki bitrate MP3 wybrać” bo odpowiedź brzmi “posłuchajmy DVD-Audio” :)

    a sam dla siebie wybierz swoją ulubioną płytkę CD-Audio, skompresuj ją do MP3 128kbps, 192kbps i 320kbps, posłuchaj i sam dla siebie sprawdź czy i jaką słyszysz różnicę np. w czasie słuchania w domu czy na ulicy :)

  15. audiofil says:

    nie pamietam na jakim forum ale pisali ze utwory od artystów które posiadaja sklepy internetowe w formacie wav są czystą przeróbką z mp3 320 więc jak widac jest to czyste oszustwo a wiadomo ze utwory w wav sa nieco drozsze niz mp3,druga sprawa tez nie do konca przezemnie wiadoma jest taka iz niewiem jak wygląda sytuacja np na estradzie gdzie w roli głównej sa odtwarzane piosenki w mp3 gdzie jak wiadomo jest duzo wiekszy jazgot i niedokładność utworów niz załuzmy w domu czy na słuchawkach oczywiście na estradzie powinny byc odtwarzane tylko z cd audio(chyba) ale czy tak jest zawsze?

  16. KHRoN says:

    no właśnie szkoda że nie pamiętasz i nie możesz dotrzeć do źródeł żeby oddzielić “wydaje mi się” od “faktycznie zostało powiedziane” :)

    to o czym mówisz (“pliki bezstratne zrobione z mp3″) było parę lat temu ciekawostką związaną z “legalnymi” sklepami handlującymi muzyką, które ulokowane były w rosji… one – z technicznego punktu widzenia – były “legalne” w rosji i nigdzie poza tym… to były te sklepy gdzie sprzedawali utwór za parę centów – a konkretnie to niekiedy nawet sprzedawali muzykę “na megabajty” (tak jak ciuchy na kilogramy) :)

    i właśnie po to żeby zachęcić do ściągania większej ilości danych (= zostawiać więcej $$$ w sklepie) udostępniali m.in. pliki MP3 320kbps i nawet pliki WAV… a to że te zarówno pliki MP3 320kbps jak i pliki WAV były zrobione z plików MP3 128kbps (bo tylko takie mieli pod ręką – nie działali legalnie na podstawie umowy z muzykami, więc nie mieli dostępu do oryginalnych kopii prosto ze studio) nie miało znaczenia – cel (ka$a) był osiągnięty przy zerowych kosztach własnych :)

    poza tym wciąż odnosisz się do plików MP3 jako do czegoś magicznego – to że mówi się że “MP3 brzmi – dla ludzkiego ucha – nieodróżnialnie od oryginału” nie jest bajką marketingową ani złośliwościa z niczyjej strony

    że tak jest (że nie słychać różnicy), zostało dowiedzione podwójnie ślepymi testami i jestem pewien że Ty również byś na takim prawdziwym teście poległ być może już nawet na 128kbps (zdziwiony? jak przyjdzie co do czego, ludzie mają problem z 64kbps i są totalnie zaskoczeni) :) podobnie “wykształceni inżynierowie dźwięku” mają powód by stwierdzić, że nawet “na estradzie” nie ma różnicy czy puścić MP3 czy CD-Audio więc puszczają MP3 :)

    oczywiście “audiofile” to inna kategoria ludzi (mają znacznie więcej pieniędzy i wyższe wymagania… a poza tym mają z tego frajdę ;) )

    tylko że nie staniesz się audiofilem z odtwarzaczem za 100zł i słuchawkami za 30 :) innymi słowy przestań się przejmować słuchaniem plików MP3 i zacznij się cieszyć słuchaniem muzyki – jak masz własne płyty CD to słuchaj CD-Audio, jak nie masz to słuchaj co masz pod ręką… :)

    a jak nic nie masz to jamendo.com ;)

  17. audiofil says:

    dawniej jak jeszcze nie było mp3 lub jak jeszcze nie były tak polularne jakies dobre pare lat temu słuchało sie cd audio bo nic innego nie było nobo jak internetu nie było to wiadomo no dobra ale jaka jest pewnośc ze muzyka teraz w sklepach internetowych nie jest konwertowana z 128? nigdzie takiej gwarancji niema sam mówiles ze daja w 320 bo ludzie takiej oczekują , no i oczywiście audiofile jest to inna grupa ludzi no ale w koncu nie każdy gatunek muzyki nadaje sie do słuchania audiofilskiego nie wydaje mi sie zeby taki przykładowy audiofil co kupuje same cd słucha na najwyzszej klasy sprzecie słuchał muzyki techno

  18. KHRoN says:

    to że nie widzę słuchania techno w zaciszu domowym, siedząc wygodnie w fotelu i popijając wino to jedno…

    … ale nic z tego nie wynika, a już na pewno nie że sklepy internetowe z muzyką próbują nas “oszukać na jakości”, czy że MP3 to konspiracja równie wielka co “11 września”…

    świat jest jaki jest i MP3 będzie istniało niezależnie od tego co sobie na ten temat myślisz, zaś a ta dyskusja do niczego nie prowadzi…

  19. audiofil says:

    a co powiesz na jakośc vinyla,czy bije na łeb cd audio? słyszałem nieraz vinyle ale wg mnie vinyl odzwierciedla dokładniej niz cd audio słychac w nim nawet błedy które powstały w trakcie nagrywania a cd audio jest wyrafinowane cyfrowo co wiec ty o tym sądzisz? jakość jakością,ale czy vinyl zawiera wiecej danych?

  20. KHRoN says:

    jakość winyla jest często przeceniana a “miłe analogowe brzmienie” wynikało z kilku rzeczy:

    - ze staranności z jaką kiedyś realizowało się nagrania

    - z zachowania pełnej dynamiki (a nie maksymalnej kompresji dynamiki jak na dzisiejszych płytach CD – tak “byle grały głośno”)

    - ze sprzętu audio który wtedy posiadało (“analogowe brzmienie” to zniekształcenia nakładane na dźwięk przez analogowy tor audio, które – jak się okazało – uważane są za “przyjemne i muzykalne”… nie zaś “magia powodowana przez analogowy tor audio”)

    no i z całej tej “otoczki audiofilskości”… choć to ciekawe, bo w czasach kiedy winyle były zastępowane przez kasety magnetofonowe, to właśnie winyle były uważane za gorsze… a dziś wiemy że kasety są znacznie gorsze niż nawet CD-Audio :)

    do tego dochodzą inne rzeczy, przykładowo: jakość dźwięku zmienia się na winylu wraz z odległością od krawędzi płyty (dlatego najlepsze utwory były na początku płyty, najgorsze “wypełniacze” na końcu) – zmienia się choćby próbkowanie (a także wpływ drobinki kurzu tej samej wielkości, czy ryski tej samej wielkości – im dalej od krawędzi tym lepiej słyszalne), płyta kręci się ze stałą prędkością kątową więc na początku jeden obrót = długi ruch po płycie (obwód koła o dużym promieniu), na końcu krótki ruch po płycie (obwód koła o małym promieniu) – próbkowanie zmienia się znacząco… to trochę tak jakby pliki MP3 z jakiejś płyty miały najpierw (pierwszy utwór) normalnie próbkowanie 44.1kHz (jak CD) a ostatni np. tylko 11kHz (jak telefon komórkowy)

    oczywiście można powiedzieć że dźwięk analogowy = ciągły (a nie “dyskretny” czyli “próbkowany”) więc mój argument jest niewłaściwy

    ale tu napotykamy dodatkowy problem… nawet jeśli nowa płyta (o ile sposób w jaki została zmasterowana na to w ogóle pozwala i wysokie częstotliwości nie zostały usunięte bądź celowo odfiltrowane) mogła przenosić wszystko do dajmy na to 96kHz (jak dziś DVD-Audio), to płyta się najnormalniej w świecie zużywała… już po kilku odtworzeniach – więc bardzo szybko z początkowej jakości zostawało tyle, że początkowy standard HiFi przewidujący przenoszenie “do 14kHz” był w zasadzie lepszy niż winyl (dla porównania: dzisiejsze pliki MP3 przenoszą – uwagi na taki a nie inny algorytm kompresji – “standardowo do 16kHz”) – oczywiście to tylko jeśli mówimy o paśmie przenoszenia

  21. audiofil says:

    jaka wg ciebie jest zywotność płyty cd-r (wypalanej) chodzi mi oto przykładowo nagram jakis plik na te płyte i schowam ją głęboko gdzieś w szafie naprzykład,oczywiście w warunkach optymalnych czyli w temp. pokojowej za ile lat moge te płyte odtworzyc i bedzie grac jak na początku i jak to sie ma w porównaniu do płyt tłoczonych?

  22. KHRoN says:

    z płytami CD-Audio związane są dwa problemy – pierwszy jest taki że mają one korekcję błędów działąjącą tak, że nawet jeśli fragment utworu jest nieczytelny to całość ma się odtworzyć (co wykorzystano w jednym z zabezpieczeń przed kopiowaniem) więc (paranoja mode on) nie masz pewności że odczytujesz w 100% te same dane co nagrałeś (paranoja mode off)… drugi zaś problem to jakość samej płyty (mechaniczna – co wpływa na to czy i jak zostanie odczytana oraz żywotność)

    normalne tanie płyty (takie jakie kupujesz za parę groszy w kiosku ze szpuli) mają dwie wady:
    - krótką żywotność (gorszy filtr = mniej odporne na światło UV, gorsze wartstwy ochronne = mnie takie płyty, kupione i nagrane lata temu kiedy miałem pierwszą nagrywarkę, dosłownie się “łuszczyły”)
    - fatalne wykonanie (po pierwsze mają tak ostre krawędzie że można się nimi pokaleczyć, po drugie nie są wyważone – dlatego napęd z włożoną taką płytą się często tłucze a z “lepszą” płytą ledwie słychać że pracuje)

    więc ich żywotność określa się jako “krótka” (dwa-trzy lata), nie powinno się na nich nagrywać nic ważnego bo potem nastąpi przykra niespodzianka kiedy danych nie da się odczytać (ja się już tak załatwiłem)

    trochę lepsze są markowe płyty – np. nieśmiertelny Verbatim – takie płyty nie powinne mieć problemu z przechowywaniem danych nawet kilkanaście lat (o ile leżą w ciemnym miejscu, gdzie nie ma wahań temperatury – czyli warunki “magazynowe” a nie nieizolowane poddasze gdzie wahania temperatury nawet w ciągu jednego dnia dochodzą do 30 stopni a wilgotności od zera do stu procent)

    najlepsze są płyty typu Kodak Gold – były to płyty drogie, przeznaczone do nagrywania płyt CD-Audio i do długotrwałego przechowywania (producent pisał o 100 latach)

    więc jeśli chcesz zostawić swoją kolekcję pra-pra-wnukom, to masz problem :)

    jeśli zaś chcesz sobie nagrać muzykę do słuchania jutro i przez najbliższe dwa dni, to polecam kupienie porządnej płyty CD-RW :)

    oczywiście wszystko to jest marudzenie, w skali roku czy dwóch nie ma to żadnego znaczenia (chyba że faktycznie pokaleczysz się o ostre krawędzie jakiejś płyty, płytka uszkodzi napęd CD albo nie da się odczytać w przenośnym/stacjonarnym odtwarzaczu CD-Audio z uwagi na: niestandardową grubość, zbyt duże wibracje i niemoliwość zogniskowania lasera, barwnik przez który laser nie może się poprawnie zogniskować, warstwę zbyt słabo odbijającą laser)

    [dopisek]

    żeby nie było, płyty tłoczone też nie są bez wad… można by oczekiwać że tłoczone będą wspaniale wyważone i o długiej żywotności… i o ile żywotność tłoczonej płyty faktycznie zależy tylko od tego czy warstwa zapisująca dane się nie złuszczy (bo nie powinna stawać się nieczytelna, co grozi płytom CD-R), to samo wykonanie różni się znacząco…

    np. tłoczone płyty CD-Audio dodawane do gazet to bardzo często taki odpowiednik byje jakich, taniutkich płytek – więc jakby nie to że stacjonarne odtwarzacze CD-Audio działają z prędkością 1x lub 2x (lub po prostu niską) to też by się miało wrażenie że zaraz się coś uszkodzi

    płyty CD-Audio kupowane w sklepach też są nierówne… przeważnie te tańsze wydania mają płytkę niższej jakości (co widać nawet po tym jak nadruk na płytce wygląda) a te droższe czy premierowe wyższej (czyli takiej, jakiej powinne być wszystkie płyty CD-Audio)… ale nie jest to regułą bo sam się parę razy na tym zawiodłem, że kupując płytę za 80zł dostałem coś, co wygląda jak prosto ze stadionu…

  23. audiofil says:

    jezeli o płytach verbatim mówisz kilkanascie lat to przynajmniej mam spokój bo innych nie kupuje przynajmnie do tej pory jeszcze ani razu sie na nich nie zawiodłem(chodzi mi oto ze kazda nagrana płyta działa w porzadku co np jak dawniej kupowałem płyty typu media store itp niektóre przycinały) no ale jak przechowywać takie płyty,ja kupuje w niebieskim 10 paku a po nagranie składam tez do 10 paka jest to bezbieczne? czy lepiej w etui? koszulkach? kopertach itp?

  24. KHRoN says:

    tak mówi producent, nie ja, ja nie sprawdzałem żywotności tych płyt (poza tym że żadna “z tych tanich” mi już nie działa)

    napisałem o szpuli w kontekście “są tak tanie że dodatkowa oszczędzność wynika z pakowania ich po 50″ a nie “trzymanie ich na szpuli drastycznie wpływa na cośtam”

    co do przechowywania: wystarczy że ich nie porysujesz, nie połamiesz ani nie pogniesz

Leave a Reply