mobiBLU BOXON – pierwsza recenzja w europie?
Niedawno dostałem odtwarzacz, którego właściwie jeszcze nie ma… i nie wiem czy w ogóle będzie. Jest to mobiBLU BOXON, maleńki PMP. Funkcjonalnością, rozmiarem i wyglądem podobny do odtwarzacza iriver S10.

Pudełko
Z pudełkiem się trochę namęczyłem – ciężko się je otwiera a nie chciałem go zepsuć. Choć tak w sumie nie wiem czy by mi się ta sztuka udała. Tworzywo, z którego jest zrobione, wyraźnie jest “antywłamaniowe” – grube i o ostrych krwędziach. Szybciej bym sobie rękę rozciął.
Zawartość pudełka
Jego zawartość podzielona jest na dwie części – to, co znajduje się w małym, ruchomym pudełku i to, co znajduje się w jego głównej części. Oraz oczywiście sam odtwarzacz.
W głównej części pudełka znajdują się:
- słuchawki
- smycz
- przeźroczysty futerał
- kabel USB
- kabel line-in
W mniejszym, srebrnym pudełku znajdują się:
- instrukcja obsługi
- instrukcja obsługi programu Lyrics Manager
- instrukcja obsługi Skype’a (sic!)
- mini-CD z programowaniem
Ogólnie nie jest tego “w standardzie” zbyt dużo, ale coś zawsze jest…
Instrukcje obsługi
I to aż trzy.
Jedna – bardzo gruba i dokładna – odtwarzacza (po angielsku i koreańsku).
Druga – znacznie mniejsza – programu Lyrics Manager (program do przygotowywania tekstu utworu tak, by słowa piosenki były widoczne na wyświetlaczu).
Trzecia (w postaci czterostronnej broszurki) to instrukcja uruchomienia i obsługi Skype’a.
Płytka CD
Mini-CD konkretnie. W sumie nic konkretnego na niej nie ma (nie żeby w przypadku innych odtwarzaczy było). Jest tam tylko sterownik dla Windowsa 98 oraz instalator czegoś. Czego? Nie wiem… po uruchomieniu zaatakował mnie ogromną ilością znaków zapytania (pewnie miało tam coś pisać po koreańsku) więc zrezygnowałem z instalacji. Najprawdopodobniej jest to program Lyrics Manager… chyba że jest to program do konwersji filmów.
Słuchawki
Słuchawki wyglądają dość porządnie. Na zdjęciu porównane do słuchawek Sennheiser MX400 (po prawej).
Szybkie porównanie do MX400 stwierdza, że grają całkiem znośnie. Mają nieco wyraźniejszy bas i grają nieco “bliżej”. Nie są stłumione, co zdaża się w wielu słuchawkach dodawanych do różnych odtwarzaczy. Wydaje mi się że obejdzie się bez ich natychmiastowej wymiany. Przynajmniej na początku.
Futerał
Zwyczajny, przeźroczysty futerał z umiarkowanie miękkiego tworzywa. Często podobne są dla telefonów komórkowych. Jego plus jest taki że jest (ktoś może go chcieć używać) i że jest wykonany na tyle porządnie, że nie powinien pokaleczyć palców ani nie utrudnia używania odtwarzacza (nie ma potrzeby go wyjmować).
Smycz
Smycz jak smycz. Rozciągliwa, trochę jakby zrobiona ze sznurówki. Jednak niewytłumaczalną tajemnicą jest dla mnie to, w jaki sposób można przywiązać do niej ten odtwarzacz… chyba tylko “pośrednio” przez zamocowanie do smyczy futerału.
Kable
Kable jak kable. Cięzko jest coś o kablu napisać. Po prostu są. Zwyczajny kabel USB i miekki kabel line-in z pozłacanymi wtyczkami.
Odtwarzacz sam w sobie
Przede wszystkim jest mały. Bardzo mały. Jakby nie patrzeć jest wielkości wyświetlacza Nokii E50.
Jednak nie jest aż tak mały, żeby miało się go niewygodnie obsługiwać.
Nie da się również ukryć, że wyświetlacz zajmuje praktycznie cały front odtwarzacza. Chyba już większego wyświetlacza, w tak małym odtwarzaczu, nie dało by się zamontować.
Przyciski są małe, ale daje się je wciskać. Złożone są one ze sobą “po dwa”, a ułożone w dwóch rzędach. Na górnej krawędzi odtwarzacza znajdują się kolejno (od lewej): -, PLAY, E, + (“E” to chyba od “Equalizer”). W górnej części “plecków” odtwarzacza znajdują się kolejno (od lewej, patrząc do góry nogami): <<, M, REC, >> (gdzie “M” to “Menu”).
Na lewej krawędzi odtwarzacza znajdują się: suwak HOLD i gniazdko słuchawkowe (będące jednocześnie gniazdkiem line-in).
Na dolnej krawędzi odtwarzacza jest port USB pod sztywną ale elastyczną zaślepką.
Bezpośrednim problemem wynikającym z rozmiarów odtwarzacza jest mało pojemna bateria. Pisząc to bawię się odtwarzaczem – przeglądam menu, słucham muzyki, oglądam zdjęcia i filmy, kopiuję z/na odtwarzacz etc. – okazało się że wytrzymał około 6 godzin takiego traktowania. Wg. instrukcji ma grać 12 godzin a wyświetlać filmy godzin 6.
Podłączanie
Odtwarzacz jest widoczny w systemie jako dodatkowy dysk. Prędkość kopiowania nań plików to około 4MB/s. Czyli “akurat” (iriver iFP – 1.5MB/s, COWON D2 – 4.5MB/s, dyskowa Rio Karma – 8MB/s).
Co ciekawe, w menu wybrać można Play & charge. Wówczas – po podłączeniu odtwarzacza do komputera – rozpoczyna się jego ładowanie a jednocześnie można go dalej używać (np. słuchać muzyki).
Poza tym w menu można jeszcze wybrać VoIP (patrz dalej).
Włączanie, menu i nawigacja
Odtwarzacz włącza się… czym się właściwie go włącza? Za pierwszym razem musiałem się zastanowić, którym właściwie przycisk to włącznik. Stwierdziłem że – jak większość – przycisk PLAY, a dalej poszło już gładko. Wystaczy przeczekać dwie sekundy animacji początkowej i odtwarzacz jest gotów. Podobnie jest z wyłączeniem.
Pierwsze co po załączeniu rzuca się w oczy to oczywiście wyświetlacz. Wyświetlacz, któremu chciało by się… zwiekszyć odświeżanie (sic!). On po prostu “miga”!
To prawda, że nie każdy to zauważy. Są przecież osoby, które do dziś twierdzą że do komfortowej gry w Unreala czy Quake’a wystarcza 30fps. Ale – jeśli w pierwszym momencie tego nie widać – wystarczy sobie pomachać nim przed nosem żeby zobaczyć nie “smugę” a “pojedyncze stop-klatki”.
Oto porównanie BOXON a iriver X20. Machałem nimi przed aparatem. W przypadku Boksona (po lewej) widać wyraźnie “stopklatki” obrazu. X20 (po prawej) kulturalnie pozostawia smugę, a więc nie migoce.
Takie migotanie może – przy długim patrzeniu w ekranik (filmy, czytanie dłuższego tekstu) – być dla oczu męczące. To tak, jakby patrzeć w stroboskop…
Poza tym jest to ekranik OLED – a więc jest czytelny pod każdym kątem.
Wygaszaczem ekranu jest po prostu zegarek. Ale co z tego, skoro po chwili wyświetlacz wyłącza się całkowicie…
Nawigacja sama w sobie jest – przynajmniej w pierwszym momencie – mało intuicyjna. Sporo osób będzie wolała zajżeć do instrukcji niż na ślepo dochodzić funkcji poszczególnych przycisków. Zwłaszcza w przypadku funkcjonalności par przycisków: <<, >> oraz -, +. Myli się i miesza.
Na początku, kiedy zobaczyłem ten układ przycisków, pomyślałem sobie “wreszcie coś nowego i ciekawego”. Ale praktyka szybko ostudziła mój zapał. Nawigacja (jako wciskanie przycisków) nie jest ani wygodna ani ergonomiczna. Jest wręcz męcząca. Poza tym najlepiej jest trzymać odtwarzacz oburącz – inaczej zasłonimy kciukiem większą część wyświetlacza.
Generalnie przytrzymanie przycisku M to wyjście do menu. Krótkie wciśnięcie M to potwierdzenie czegoś lub przejście do listy plików, podobnie jak potwierdzeniem jest czasem wciśnięcie przycisku PLAY (nie pytajcie…). Obie wyżej wymienione pary przycisków służą do przemieszczania się/przewijania w górę lub na boki, w zależności od kontekstu.
Menu w tym odtwarzaczu jest wyjątkowo ładne (w przeciwieństwie do interface’u samego w sobie, który jest dość przeciętny). Jest animowane – animowane są same “ikonki”, animowane są też przejścia pomiędzy ikonkami.
Muzyka
Interface odtwarzacza nie jest zbyt piękny, jakkolwiek jest dość czytelny. Wyświetla wszystko, co wyświetlać powinien – nie ma tu żadnej rewelacji. Co prawda ma “wizualizację” dźwięku, ale jej odświeżanie jest jeszcze wolniejsze niż odświeżanie wyświetlacza jako takiego. Dłuższe wpatrywanie się grozi dostaniem epilepsji.
BOXON odtwarza pliki MP3, WMA i Ogg Vorbis – w pełnym zakresie. Ma jednak dziwny problem z wyświetlaniem tagów – czasem widać tylko jedną lub dwie litery nazwy wykonawcy. Z tytułem utworu nie ma generalnie problemu.
Ciekawostka – w czasie odtwarzania plików VBR widać nie napis “VBR” jak w iFP-ku ani średni bitrate jak w innych odtwarzaczach… tylko (odświeżany co sekundę) rzeczywisty bitrate zaokrąglony do “typowych” wartości (160, 192, 224, 256 etc.)
Do dyspozycji użytkownika pozostawiono equalizer (5 gotowych ustawień oraz jedno użytkownika) oraz efekt SRS WOW (do ustawienia: SRS, TruBass oraz częstotliwość podstawowa basu aka “wielkość głośnika”).
O ile gotowe ustawienia eqalizera nie są jakieś wybitne, o tyle SRS WOW działa nieźle. Do tego niezależnie od SRS-u można używać equalizera (w przeciwieństwie do odtwarzaczy iriver, tu można używać obu naraz).
Ciekawostką jest to, że equalizer użytkownika jest nie pięcio a siedmiopasmowy. Niestety to jest jedynie ciekawostka. Popatrzmy na częstotliwości: 60, 310, 1K, 4K, 10K, 14K, 22K… po co tyle pasm powyżej 10kHz? A sens istnienia pasma 22kHz można skwitować jedynie gromkim śmiechem. Czyli jednak w praktyce jest to equalizer pięciopasmowy… Kolejną cieawostką jest to, że ma “przedwzmacniacz” (pierwszy słupek z lewej). Niestety jego skala (jak i skala reszty pasm) to -3 do +3dB. A jest to stanowczo zbyt mało, żeby było słychać jakiś konkretny efekt. Niech świadczy o tym fakt, iż “skok” słupka w odtwarzaczach iriver iFP wynosi 3dB przy skali 15dB… a tu cała skala ma 3dB. Nie oczekujcie od equalizera zbyt wiele.
Brzmienie
Odtwarzacz szumi, ale ciszej niż iFP-799. Nie słychać też żadnych “elektronicznych” odgłosów (trzaski, piski etc.). Jest głośny (12mW na kanał dla 16Ohm, dla przykładu iriver iFP-799 ma 18mW na kanał) – na słuchawkach Sennheiser CX300 słucham na 15, mimo że jestem w stanie dojechać do końca skali (30) – ale nie wiem, czy to wystaczyło by do nagłośnienia “dużych” słuchawek.
Dźwięk jest ciepły, a przez charakterystykę trochę “analogowy”. Relaksujący. Wokal jest całkiem intymny.
W barwie dominuje bas i niski środek, gdy góra jest nieco cofnięta i nie sybilizuje. To tak jakby dźwięk iFP-ka skupiał się na niskim basie i wyższym środku, podczas gdy BOXON na wyższym basie i niższym środku… z czego trochę wychodzi taki pomruk. Przez to dźwięk ma “mniej powietrza” i jest mniej ostry niż w iFP-ku. Nawet momentami mam wrażenie że bas jest przesadanie wyeksponowany i mimo że głęboki, to czasem aż nazbyt dudniący – “sam siebie zagłusza” ale na szczęście nie przesterowuje ani nie trzeszczy.
Niezła jest również szerokość i głębokość sceny. Każde źródło dźwięku ma swoje miejsce w przestrzeni. To i barwa składają się na wrażenie uczestniczenia w nagraniu.
Całościowo dźwięk odtwarzacza jest naprawdę niezły. Może nawet lepiej niż ostatnio testowany VTec V39? Choć niestety nie jestem w stanie porównać ich bezpośrednio ze sobą.
Radio
Radio w tym odtwarzaczu nie jest jakieś szczególne. Mieszkam 4 km w linii prostej a słucham sobie dźwięku mono… Przynajmniej nie ma efektu “ciągłego przełączania mono-stereo” jak w przypadku odtwarzacza VTec MP640. Tak poza tym, słychać nieznaczny szum.
Odtwarzacz pozwala na nagrywanie dźwięku z radia do formatu MP3 (16 do 192kbps).
Z ustawień odtwarzacza można jeszcze wybrać “automatyczne strojenie”.
Zdjęcia
Od zawsze oglądanie zdjęć na odtwarzaczu uważam za bajer. I faktycznie mało co widać, mimo że kontrast i kolory są nawet ładne. Ale co to jest 160×128 pikseli?
Filmy
Pliki AVI, 160×128 pikseli, 20 klatek na sekundę – przynajmniej takie parametry mają filmy, które były na odtwarzaczu. W praktyce i 25 klatek na sekundę działało, więc pewnie “do 30″ jest ok.
Do tego wyświetlacz jest niezły – kontrastowy, kolory są w porządku (mimo że jest ich zauważalnie mało), nie ma problemu z kątem patrzenia… gdyby jeszcze nie to migotanie. Mnie uniemożliwia ono obejżenie czegokolwiek dłuższego niż teledysk. Dla mnie czasy odświeżania 60Hz bezpowrotnie minęły.
Dźwięk jest równie dobry co podczas słuchania muzyki. Ciekawostką jest, że w czasie odtwarzania filmów działa equalizer.
Tekst
Jest to jedna z moich ulubionych funkcji w odtwarzaczu. Poza słuchaniem muzyki oczywiście. Niestety w tym konkretnie modelu leży na całej linii.
Co z tego że czcionka jest czytelna, jeśli ani nie da się jednocześnie z czytaniem słuchać muzyki, ani nie wyświetlają się polskie znaki (kodowanie UTF-8 ani Unicode nie działają). Nie mówiąc już o tym że po piętnastominutowym czytaniu zaczyna boleć głowa.
Nagrywanie
Odtwarzacz pozwala na nagrywanie do formatu MP3 z wbudowanego mikrofonu lub z line-in.
Skype
Odtwarzacz nie ma jako takich “dodatków”. Ma tylko jeden. W menu należy wybrać VoIP a następnie podłączyć odtwarzacz do komputera. Uruchomi się zintegrowany z odtwarzaczem program Skype.
Tyle teorii. W praktyce – mimo kilku prób – przez chwilę nic się nie działo, a po chwili wyskakiwał komunikat “To rządzenie nie może działać poprawnie”.
Ustawienia
Ustawienia są typowe dla typowego odtwarzacza. Z jednej strony niczego nie brakuje, z drugiej nie ma jakichś wyróżniających się możliwości.
Podsumowanie
Poza niezłym dźwiękiem zawiodłem się na tym odtwarzaczu.
Nie tyle tyle może na odtwarzaczu jako całości, co raczej na jego wyświetlaczu. Całkowicie psuje on dobre wrażenie, jakie ten odtwarzacz sprawia – chodzi o to, co poza słuchaniem muzyki można z odtwarzaczem zrobić – czyli oglądać filmy i czytać teksty. Przynajmniej jak dla mnie. Uważam że widoczne migotanie wyświetlacza odtwarzacza (w dobie wyświetlaczy LCD i OLED) jest nie do przyjęcia. To przecież nie telewizor ani stary monitor CRT!
Sterowanie również mogło by być lepsze, ale to już jest wina rozmiaru i rozłożenia przycisków.
Ciekaw też jestem, jaka by była polska cena. Jeśli “relatywnie niewielka”, to mógłby to być jednak naprawdę ciekawy nabytek.
6 Responses to mobiBLU BOXON – pierwsza recenzja w europie?
Leave a Reply Cancel reply
Tags
ABX Apple cowon creative cx300 defragmentacja e10 eBay Era flac foobar2000 free gapless instapaper internet iPhone iPod iriver itunes kindle LAME Legalnie MP3 mplayer Muzyka nokia PayPal planescape podróbki porównanie readability recenzja review sennheiser srs-200 Słuchawki test torment Touch vedia vp-srs200 wave wordpress za darmo Za freeArchiwum
- January 2012 (4)
- December 2011 (1)
- November 2011 (4)
- October 2011 (1)
- September 2011 (1)
- August 2011 (6)
- June 2011 (1)
- May 2011 (2)
- March 2011 (2)
- January 2011 (2)
- December 2010 (1)
- October 2010 (1)
- August 2010 (1)
- October 2009 (1)
- September 2009 (2)
- August 2009 (2)
- June 2009 (1)
- May 2009 (3)
- April 2009 (4)
- March 2009 (4)
- February 2009 (1)
- January 2009 (1)
- December 2008 (3)
- November 2008 (2)
- September 2008 (5)
- August 2008 (3)
- June 2008 (6)
- May 2008 (7)
- April 2008 (3)
- March 2008 (4)
- February 2008 (11)
- January 2008 (1)
- December 2007 (3)
- November 2007 (3)
- October 2007 (8)
- September 2007 (7)
- August 2007 (21)
- July 2007 (8)





Od razu mówię, że BOXON nie będzie dostępny w Europie. Khron otrzymał go do testów, aby wiedział jeszcze więcej niż wie i znał jeszcze więcej sprzętów :)
[...] mobiBLU BOXON – Nie będę płakał, jeśli nie będę miał [...]
Popracuj nad słowem “wystarczy”. Używasz go kilkakrotnie, przy czym robisz w nim fajnie wyglądające błedy, np. “wysraczy” :)
Recka na poziomie, oddająca obraz możliwości playerka. Gdyby był dostępny, po takim tekście wiadomo czy warto brać czy też nie.
ups… umknęło mi to :> thx
[...] Tak duży wyświetlacz aż prosi się o wykorzystanie w formie ebooka. Niestety – gożej czytało mi się tylko na boksonie… [...]
[...] A7 nie poczytamy. Chyba że mamy duże zacięcie i dobre oczy, ponieważ – podobnie jak w przypadku Boksona – wyświetlacz OLED “miga” (widać odświeżanie wyświetlacza, więc nie da się nań [...]